Archiwum kategorii: ciot szprot z podróży

>Dewastacja i demoralizacja

>Prawdopodobnie pojadę w tym wpisie Radkowieckim, ale mogło być gorzej i mogłam się wzorować…! na…! Kalicińskiej…! Ostatnimi czasy, to jest trzy kolejne weekendy z rzędu – a zatem już z pewną tradycją – zdarzyło mi się spędzać czas w stolicy. Efektem tych spotkań jest kilka fajnych znajomości, co do których mam nieśmiałą nadzieję, że będą [...]

>Tripy

>”pirdkowanie – ulubione słowo w mojej rodzinie oznaczające stresowanie się, zmiany decyzji, zachowania “chciałabym a boję się” wprowadzanie nerwowej atmosfery – charakterystyczne zwł. w podrózy i zwł. pociągiem i skutkujące np. przybyciem na dworzec godzinę przed odjazdem pociagu, nerwowe przechadzanie się po peronie , pytanie podróznych czy to na pewno ten peron/godzina/pociąg, sprawdzanie x razy [...]

>Stolica macierzyństwa

>W ustach Łodzianki jest to omal herezja, ale lubię Warszawę. Zwłaszcza teraz, gdy jest do niej półtorej godziny pociągiem, co oznacza, że z pracy do Miau zdarza mi się jechać dłużej. Do stolicy, dla odmiany, pociągnął mnie zlot fanek Małgorzaty Musierowicz. Dodam, że forum poświęcone twórczości tej autorki już od dość dawna nie pielęgnuje statusu [...]

Trzynaście minut

Ilekroć wracam z podróży, huczy mi w głowie ostatni refren “Pieniądze dawno trafił szlag, nie będę biegł, nie będę biegł, to moje miejsce i mój czas, czas tylnej straży dobrych dni”. Wysiadłam oto dziś na Fabrycznej, zaświeciło słońce, megafony huczały jakąś reklamą Młodzi dla Łodzi i autentycznie, szczerze ucieszyłam się, że wróciłam. Ale po, nomen [...]

Taktak, to już prawie koniec

> Baner znaleziony na plazy w Jaroslawcu. Ta praca mnie wszędzie dopadnie.Dni wypełnione spacerami lub przejażdżkami. Dzis stuknęlo mnie i Maksowi 600km. Plan maksimum zakłada do końca roku 2008km. Minimum – 1000km do końca sierpnia. No, zobaczymy. Keltoi wraca i chce jeździć.Dzisiejsza przejażdżka dała mi w kość i mięsień. Pewnie dlatego, ze z 15km bylo [...]

Moja kwatera

> … Ma zalety, jak: niewysoka cena, telewizor, ładna, czysta i duza łazienka, bliskość centrum Ustki i stosunkowo niewielka odległość od morza. Ma jednak również i wady. Okienka są maleńkie, więc caly dzień jest ciemno (inna sprawa, że dzięki temu śpi się znakomicie). Wychodzą na ulicę, co oznacza, że póki nie są zamknięte, nie slyszy [...]

Ustka wita

> Jak widać na załączonym, lodzki syf dociera wszędzie. Nic to, mam urlop i nie zamierzam tracić humoru. Slowo wyjaśnienia, bo wszak pisalam o rannym pociągu, a relacje z podrozy, publikowane na żywo, pojawiły sie jakby z poldobowym opóźnieniem. Otoz z racji podłej dętki H. mieliśmy falstart i ostatecznie zdążyliśmy na nocny o 19.56. Tu [...]

Pocztówka z podrózy

> Mijając Witonię zaklaskaj w dłonie, wtedy pod Kutnem nie zderzysz się z trutniem.

Wyciek weekendowy

Co do wycieki weekendowej, to było różnie. Ja osobiście nie przepadałam za akrobatycznymi skrzyżowaniami. Aard natomiast jak nigdy miał lenia: Był to jednak młyn na wodę Huańskiego ŻRYYYYĆ!, po którym jak wiadomo się rośnie dużym okrąglutkim, aż mosteczek ugina się: Było pysznie.

118 km w dwa dni

na rowerze, oczywiście. Wczoraj wyśrubowałam swój rekord ever made – 64 km jednego dnia, dziś o 10 mniej. Organizm zachowuje się jak po dobrym seksie: bolą pośladki, uda i nadgarstki. Oraz jestem senna. Szczegółowszą relację zapodam, gdy H. uprzystępni foty. Na ten moment: pojechało się do Zelowa z Huą i Aardem, nawiedziło Micin i Srootoota, [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 34 other followers