Archiwum kategorii: Jest ładnie z Maksymem

Alkoholiczka i cyklistka

Człowiek wyskoczy na weekend w outernet i omijają go jakieś straszne prześladowania rowerzystów, jak się okazuje. Po doniesieniach kwiatu polskiego dziennikarstwa telewizyjnego bardzo już pięknie przejechał się Konrad Olgierd Muter (tu miejsce na psychofański pisk profesjonalnej groupetki Ludzi Zajebiście Piszących) i zamiótł w sumie tak, że mam do dodania bardzo niewiele. W ramach walki z [...]

Żyć nie umierać

Apacze. Apaczami zwykł nazywać mój eks niedzielnych kupców: “a paczę, a paczę, a nic nie kupię”. Sam był wówczas sprzedawcą i szczerze ich nienawidził. To nie jest tak, że nie mam jak zorganizować sobie czasu w weekend, w związku z czym muszę uderzyć do Guanerii Ludzkiej czy Manu, by się czymś rozerwać. Takie szczere, stereotypowo [...]

O wycieczce

1. Kolega Rosomaka to Wyprany, szalenie pomocny, zarówno w zakresie wytyczania trasy, jak i obsługi posprzedażnej rowerowej (po demontażu przedniego koła Maksymowi przestał działać licznik, jak się okazuje – wystarczyło przełożyć magnesik). 2. Kotbert jedzie godnie, skrzypiąc, kolebocąc błotnikiem i wydając dźwięki ostrzenia noża, jak również donośnego szurania, a wszystko to czyni z zachwytem na [...]

Taktak, to już prawie koniec

> Baner znaleziony na plazy w Jaroslawcu. Ta praca mnie wszędzie dopadnie.Dni wypełnione spacerami lub przejażdżkami. Dzis stuknęlo mnie i Maksowi 600km. Plan maksimum zakłada do końca roku 2008km. Minimum – 1000km do końca sierpnia. No, zobaczymy. Keltoi wraca i chce jeździć.Dzisiejsza przejażdżka dała mi w kość i mięsień. Pewnie dlatego, ze z 15km bylo [...]

Wyciek weekendowy

Co do wycieki weekendowej, to było różnie. Ja osobiście nie przepadałam za akrobatycznymi skrzyżowaniami. Aard natomiast jak nigdy miał lenia: Był to jednak młyn na wodę Huańskiego ŻRYYYYĆ!, po którym jak wiadomo się rośnie dużym okrąglutkim, aż mosteczek ugina się: Było pysznie.

118 km w dwa dni

na rowerze, oczywiście. Wczoraj wyśrubowałam swój rekord ever made – 64 km jednego dnia, dziś o 10 mniej. Organizm zachowuje się jak po dobrym seksie: bolą pośladki, uda i nadgarstki. Oraz jestem senna. Szczegółowszą relację zapodam, gdy H. uprzystępni foty. Na ten moment: pojechało się do Zelowa z Huą i Aardem, nawiedziło Micin i Srootoota, [...]

Majówka po szprociemu czyli OMG, moja dupa

>Intensywne dni. Święto pracy, jako się rzekło, w zoo, uświetnione spacerkiem z Maksymem od Wielkopolskiej. Nazajutrz, jako że Był Plan Zrobienia Sobie Wycieczki, trza było temu Maksymu nareperować dętkę, a że długi weekend rzecz święta, to i prywatne małe serwisiki były zamknięte na głucho i musiało się dygać z rowerem do GoSportu w Manu. Dętka [...]

>Makfyma trafił flak

>A było to tak:z okazji święta pracy niektórzy ludzie, uważani kiedyś przeze mnie za normalnych, dopóki nie dołączyłam do ich grona, mają wolne. Takoż ma Miau, Kotbert tudzież Karolina. Z poduszczenia Miau, niesytej sabatów, gdyż ostatni ją ominął z okazji warszawskich wojaży postanowiłyśmy spotkać się m.in. z dwoma żyrafami, czyli mówiąc prościej połączyć przyjemne z [...]

Post wielce ilustrowany czyli niekiedy jestem emo

>Emocjonalna i z dołem jak chuj. Oczywiście: nabijałyśmy się w czasie sabatu z tej subkultury, sama nie wiem, czemu, chyba w ramach kultywacji szeroko zakorzenionej złośliwości (chociaż w bezinteresownej zgryźliwości, moim zdaniem, nikt Kotbertu nie dorówna). Było babsko i sympatycznie, choć mojem skromnem zdaniem sabat bez Miau to nie sabat. Mag.gie, szwankującej na zdrowiu (jak [...]

>Jeśli ktoś pyta, co porabiam

>to właśnie podbijam blogfrogrank Poli, onanizuję się zdjęciami poczynionymi dziś i kiedyś, sączę zieloną herbatę z miodem spadziowym, podżeram bez większej pasji krem czekoladowy i generalnie uprawiam wypoczynek.Sama nie wiem, co jest najprzyjemniejsze w wycieczkach z Maksymem: czy samo jeżdżenie, kompletnie bez planu podróży, co skutkuje trasą slalomu pijanego zająca; czy robienie zdjęć (a słońce [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 34 other followers