Archiwum kategorii: masa krytyczna

Alkoholiczka i cyklistka

Człowiek wyskoczy na weekend w outernet i omijają go jakieś straszne prześladowania rowerzystów, jak się okazuje. Po doniesieniach kwiatu polskiego dziennikarstwa telewizyjnego bardzo już pięknie przejechał się Konrad Olgierd Muter (tu miejsce na psychofański pisk profesjonalnej groupetki Ludzi Zajebiście Piszących) i zamiótł w sumie tak, że mam do dodania bardzo niewiele. W ramach walki z [...]

>Tramwajarze jeżdżą nocą

>Weekendy w ostatni piątek miesiąca zaczynają mi się godzinę wcześniej. Zasadniczo chodzę do pracy na godzinę 9:00, by o 17:00 dać skowyt log out, log out, log out! – i poczynić dzidę na wschód. Ze względu na Masę Krytyczną i dobre układy z kierownikiem mogę jednak od czasu do czasu przyjść o godzinę wcześniej i [...]

>Dziś Masa Krytyczna

>Dla mnie, oprócz tego, że jest ona pokojową manifestacją obecności rowerzystów w mieście, jest również świętem Cycle Chic’u.Cycle Chic, czyli jakbyśmy powiedzieli po polsku Rowerowa Elegancja, to zjawisko znane, odkąd ludzkość zaczęła jeździć na rowerach, niemniej dopiero w 2006 roku duński fotograf Mikael Colville-Andersen użył tego sformułowania na galerię z szykownymi dziewczętami na rowerach umieszczoną [...]

>Szanowni państwo

>Z niekłamaną dumą przedstawiam swój najnowszy nabytek, czyli Calineczkę: photo by Kotbert Rower nabyty za pośrednictwem sklepu LodzCycleChic (ul. Lipowa 57) prowadzonego przez Witka. Calineczka jest różowa, delikatna i słodka – bardzo miły, miejski rowerek do lansowania się na Masie Krytycznej i weekendowej jazdy (acz jeździ się na niej tak wygodnie -wyprostowana sylwetka! – że [...]

O wycieczce

1. Kolega Rosomaka to Wyprany, szalenie pomocny, zarówno w zakresie wytyczania trasy, jak i obsługi posprzedażnej rowerowej (po demontażu przedniego koła Maksymowi przestał działać licznik, jak się okazuje – wystarczyło przełożyć magnesik). 2. Kotbert jedzie godnie, skrzypiąc, kolebocąc błotnikiem i wydając dźwięki ostrzenia noża, jak również donośnego szurania, a wszystko to czyni z zachwytem na [...]

Majówka po szprociemu czyli OMG, moja dupa

>Intensywne dni. Święto pracy, jako się rzekło, w zoo, uświetnione spacerkiem z Maksymem od Wielkopolskiej. Nazajutrz, jako że Był Plan Zrobienia Sobie Wycieczki, trza było temu Maksymu nareperować dętkę, a że długi weekend rzecz święta, to i prywatne małe serwisiki były zamknięte na głucho i musiało się dygać z rowerem do GoSportu w Manu. Dętka [...]

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 34 other followers