Coś pomiędzy recenzją Chłopów a przewodnikiem po Oranie

Ja: Mam pomysł na nową notkę.
Kotbert: O czym będzie notka? O turach i oraniu?
Ja: o oraniu chyba owszem.
Kotbert: Będziesz:
a.  nawoływać do reformy KRUS
b. krytykować przygotowania do tegorocznych matur
c. recenzować „Chłopów”
d. omawiać wady i zalety bron
e. pisać przewodnik po Algierii, tylko Ci się wyraz źle napisał
?
Ja: Coś pomiędzy recenzją Chłopów a przewodnikiem po Oranie.

A konkretnie to:

Dorastając uświadamiamy sobie, że nie tylko rodzice mieli plany wobec nas. Także zyskujemy świadomość, że ich role nie kończą się na byciu rodzicami – gdy stajemy się dorośli, oni stają się odrębnymi od rodzicielstwa bytami, z pakietem swoich zainteresowań, możliwości, kompleksów i traum. Wtedy zdajemy sobie sprawę, że i my wobec nich mamy jakieś oczekiwania, ale różnie to bywa… Moja matka, w wieku, który wahałabym się nazwać starością, co najwyżej piękną dojrzałością, ładna, nie tyle intelektualistka, co obdarzona olbrzymią intuicją i doświadczeniem życiowym, z jednej strony jest powodem mojej dumy, z drugiej powodem ogromnej psychicznej rany, z którą nie mogę sobie poradzić. Świetnie się ubiera, była sekretarką, po moim wyfrunięciu z domu rozwinęła swoje zainteresowania. Nie wiem już, gdzie poznała tego mężczyznę. Dozowała wiadomości o Nim. Najpierw mówiła, że to kolega ratujący przed samotnością z dala od domu, potem, że przyjaciel. Słysząc to, czułam ogromny ból. Teraz planuje z Nim przyszłość, ‚bo jest to wspaniały człowiek’! Tłumaczyłam jej zagrożenia wynikające z takich związków: różnice światopoglądowe, reakcje różnych ateistów, wchodzenie ludziom na języki (to też mi przeszkadza, niestety). Jak może wiązać się z kimś takim? Z kimś, kto wierzy w księgę pisaną przez kilkaset lat przez niezliczoną ilość omylnych skrybów?  Złościłam się na nią, obrażałam, nie odpowiadałam na e-maile. Obydwie rozżalone na siebie milczałyśmy i obydwu nam było z tym źle. Pewnego dnia zadzwoniła i powiedziała, że on  jej wytłumaczył, iż ja się tak zachowuję, bo ją bardzo kocham. Ona mnie zrozumiała, ja niby też ją rozumiem, ale ciężko mi wszystko zaakceptować. Córeczko, on nie chce nas dzielić!’. Wiem, że nie chce! Ale inaczej sobie wyobrażałam jej szczęście, nigdy z katolikiem. Czy mam prawo, by nie akceptować rzeczywistości?

Nie chcę podpowiadać interpretacji, ale sądzę, że zgodzimy się, że tekst napisała po pierwsze osoba uprzedzona do katolików, po drugie, przesadnie skoncentrowana na życiu matki, zamiast na swoim własnym. Zgadzamy się, tak? Nikt nie ma wątpliwości?

So check this out.

Miałam w głowie już całe emo na temat „ojej, to wcale nieprawda, że w mainstreamie nie ma rasizmu”. Po czym pomyślałam, że redakcja WO ma jakiś cel w publikacji (inna sprawa, że także nagrodzenia książką i kosmetykami autorki) listu. Zastanawiam się tylko, czy to Wojtek Orliński, odkurzywszy bucerkę Kydryńskiego, zalegitymizowaną wówczas na fali Wizyt Białasa u Dzikich w wydaniu Cejrowskiego przyczynił się do faktu, że ten temat zaczynają podchwytywać media; czy też może zadziałała chłodna kalkulacja: jest kontrowersyjny temat, jest flejm, są trolle, jest jedynka, jest klikalność w reklamki.

Sądząc z komentarzy pod listem, flejmu specjalnie nie będzie. Pytanie jednak, do ilu osób dotrze forma papierowa i ile osób pochyli się ze zrozumieniem nad dylematem autorki listu, bezkrytycznie wierząc, że to, co wydrukowane, niesie z sobą jakąś wartość i jest wspierane przez opiniotwórczą gazetę.

Trudno mi to rozstrzygnąć. Życzę sobie jednak, by pojawiło się jakieś postscriptum do tego listu.

Do życzeń dołączam piosenkę:

Reklamy

9 uwag do wpisu “Coś pomiędzy recenzją Chłopów a przewodnikiem po Oranie

  1. Pominąwszy oczywisty aspekt pożądliwości kliknięć i rozpierduchy ze strony gazety oraz bijącą w oczy fałszywość listu (wierzycie, że to oryginał? ja nie) cała ta sprawa jest niesłychanie szkodliwa. Dlaczego? Bo uczy — i to jak, na przykładzie stroskanej matki! Matki-Polki! — że rasizm nie jest niczym złym. Ba, że każdy z nas jest takim trochę rasistą, no bo każdy przecież może się zmartwić, gdy jego matka/córka/wnuczka/kotka/papużka zwiąże się z kimś z bardzo dalekiego kraju i innego kręgu kulturowego. I jeszcze ją obmówią.

    W ten sposób na prawdziwą twarz rasizmu zakładana jest miła i łagodna maseczka. Zamiast jawnej agresji i nienawiści wobec szkolnych kolegów o innym kolorze skóry mamy zakłopotaną i zmartwioną mamusię „niech mnie ktoś pocieszy”… I to jest naprawdę oburzające w całej tej udawanej akcji „I ty jesteś rasistą”.

    Polubienie

  2. Nessie

    W ten sposób na prawdziwą twarz rasizmu zakładana jest miła i łagodna maseczka. Zamiast jawnej agresji i nienawiści wobec szkolnych kolegów o innym kolorze skóry mamy zakłopotaną i zmartwioną mamusię „niech mnie ktoś pocieszy”… I to jest naprawdę oburzające w całej tej udawanej akcji „I ty jesteś rasistą”.

    Otóż to, to mnie najbardziej martwi: że nadal się lekceważy tę niejawną agresję, co IMHO jest bardziej niebezpieczne i szkodliwe.

    Polubienie

  3. Ja to przeczytałam jeszcze w sobotę prosto z papieru i pierwsze co pomyślałam, to, że jest to tak bezdennie głupie i naciągane że COŚ się za tym musi kryć. Pojęcia nie mam po co taka prymitywna prowokacja. Za mało listów od spałaknych singielek/styranych kur domowych dostają? (nikogo nie urażając hopefuly, sama jestem przedstawicielką obydwu grup)

    Polubienie

  4. No wiesz, kurostwo domowe i singlostwo już się zgrało, to teraz może rasizm. Zaraz się parę mądrych głów wypowie, jak go definiować i czemu ta nieutulona mamunia go nie prezentuje, w ogóle nie ma się czym martwić (fapfapfap).

    Polubienie

  5. A mi się wydaje że to wcale nie chodzi o rasizm. Po prostu taki typ matki, co to ma oczekiwania i dziecko ma je spełnić i czysty przypadek, że padło akurat na to, że związek z murzynem, równie dobrze mogłoby być jęczenie, że jej intelektualistka związała się z kimś bez matury, albo niepełnosprawnych, albo ma dziecko bez ślubu i przed zrobieniem doktoratu, whateva. Nieważne co, ważne że nie spełnia wizji mamusi.
    I trochę ten rasizm to wasz pomysł.

    Polubienie

    • Or maybe: jedno nie wyklucza drugiego. Jak dla mnie, matka jest uprzedzona akurat do czarnoskorego oraz oczekuje od corki realizacji jej wlasnych ambicji. Ja tu jednak widze co najmniej potezna ksenofobie.

      Polubienie

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s