Alkoholiczka i cyklistka

Człowiek wyskoczy na weekend w outernet i omijają go jakieś straszne prześladowania rowerzystów, jak się okazuje. Po doniesieniach kwiatu polskiego dziennikarstwa telewizyjnego bardzo już pięknie przejechał się Konrad Olgierd Muter (tu miejsce na psychofański pisk profesjonalnej groupetki Ludzi Zajebiście Piszących) i zamiótł w sumie tak, że mam do dodania bardzo niewiele.

W ramach walki z prześladowaniami wnet (skłamałabym mówiąc, że nieoczekiwanie) założono grupę na fejsie o dumnej nazwie „Cyklista to nie alkoholik”. Grupa gromadzi linki dotyczące stereotypów rowerzysty jako klasycznego wiejskiego night rovera tudzież gówniarza na makrokeszu i sukcesywnie gromi mity na temat przyczyn wypadków z udziałem rowerzystów. Bardzo mi się to podoba, bo faktycznie, przynajmniej w Wiadomościach (reszty materiału nie widziałam) umocniono w sposób absolutnie skandaliczny wizerunek rowerzysty jako człeka nieodpowiedzialnego, nieoświetlonego, odurzonego mniej lub bardziej legalną używką. BEZ KAMIZELKI ODBLASKOWEJ!!! Powszechnie bowiem wiadomo, że rowerami jeżdżą tylko ci, których nie stać na samochód albo kuriozalne kurioza, do pokazania w objazdowym cyrku za grube pieniądze albo w Wiadomościach w prajmtajmie, co na jedno wychodzi. Albo pijacy i złodzieje. Mówiąc krótko, wystrzegaj się kolarzy.

(minikonkurs, skąd cytat o wystrzeganiu się kolarzy; zwycięzca dostanie w nagrodę zdjęcie Ósmego Dziecka Stróża)

Natomiast grupa odżegnując się od utrwalenia stereotypu brawurowego rowerzysty niestety wzmocniła inny i czuję się w obowiązku to nieco potępić. Piszę: nieco, bo grupa budzi moją sympatię, wszak sama cierpię na cyklozę (w tym roku przechodzi ona wprawdzie prawie bezobjawowo, ale lada dzień spodziewam się nawrotu choroby) i wierzę, że niezręczna nazwa wynika z powszechnej niewiedzy, a nie złej woli.

Bardzo stanowczo protestuję przeciw używaniu słowa „alkoholik” w znaczeniu pejoratywnym. Odcięcie się od przynależności do tej grupy oznacza powierzchowne, stereotypowe i ociekające arrostoizmem*  pojmowanie choroby alkoholowej. Utrwala postrzeganie alkoholika jako osoby, która sama jest sobie winna, choruje, bo piła za dużo i pije nadal, bo ma za słabą wolę, by przestać. Z tymi wszystkimi mitami mogłabym rozprawiać się w kolejnych długich notkach, więc tym razem krótko:  o kwestii bardzo minimalnego wpływu na ryzyko zachorowania oraz zbyt forsownego picia pisałam tu.  Co do słabej woli, oh well, każdy alkoholik wam powie, czego to nie zrobił, o której to nie wstał, z kim się nie zadał, by się napić. To nie jest kwestia słabej woli, tylko stanu umysłu, zwyczajnego zakochaniu w alkoholu, zaś terapia pierze ten umysł, by się wreszcie odkochał. Yes, it’s that easy.

Oczywiście – trudno się szanuje bełkoczącego żula z bałuckiej bramy. Ale to też jest człowiek chory i mający swoją godność. Alkoholik trzeźwiejący, alkoholik, który podjął terapię, przyznał, że jest bezsilny wobec alkoholu i układa sobie życie bez niego, odbudowuje w sobie to poczucie godności i czynienie z jego choroby inwektywy jest przejawem ignorancji (co trochę zadziwia w czasach powszechnego dostępu do informacji) i niewrażliwości (co również niemile zaskakuje w przypadku omawianej grupy, zważywszy przyczyny jej powstania).

Szczęśliwszą nazwą dla grupy byłby „cyklista to nie pijak”. Serdecznie Was pozdrawia alkoholiczka i cyklistka.

*słowo oznaczające uprzedzenie wobec ludzi chorych ukute wspólnemi siłami przez Kotiwan i Vaubana.

Reklamy

11 uwag do wpisu “Alkoholiczka i cyklistka

  1. „Wystrzegaj się kolarzy”? To „Dorota u Króla Gnomów”, autor: Lyman Frank Baum (nie musiałem guglać, czytałem w dzieciństwie:) Z cyklu Oz. I wdzięki* za współautorstwo terminu:)
    *zagadka w odpowiedzi: skąd wziąłem słówko „wdzięki” jako skrótowiec „wielkie dzięki”, ha? Hint: rosyjska SF.

    Polubienie

  2. Ejże, Vauban mnie wziął i ubiegł, a ja od razu zatrybiłem, że to z Doroty u króla gnomów, (swoją drogą dziwny tytuł, oryginał to Ozma of Oz), zresztą do dziś mam tę książkę na półce razem z innymi Dorotkami (pięć ich w Polsce bodaj wyszło). Ale za to mogę grafikę z kolarzem wkelić, o:

    Poza tym – BEWARE THE WHEELERS ;-)

    Polubienie

  3. Ja jednak chyba bardziej wolę tę część, w której Dorotka wpada pod ziemię, z warzywnymi ludźmi i drewnianymi gargulcami. Przy okazji robiąc risercz (#nudynakonferencji) dowiedziałem się, że ta część jest mroczna i posiada elementy gotyckie, co by wyjaśniało wiele.

    Polubienie

  4. Nieno, grupa na fejsie ma się odciąć od krzywdzących stereotypów, trudno tu nie brnąć w porównania, tyle że wybrali najgorsze z możliwych.
    Co gorsza, nie mają opcji wrzucania linków na walla i nie mogę ich jakoś WYRAŹNIEJ potępić.

    Polubienie

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s