W paszczy szaleństwa czyli warszawskie cycki z masłem

Najpierw może o cyckach, bo mnie dręczy od paru dni: jak niektórym wiadomo, można mnie ułożyć w szufladce Bezdzietnej z Wyboru. O przyczynach decyzji nie ma się co rozwodzić, grunt, że uroki rodzicielstwa nie są mi dostępne. Aczkolwiek doceniam, że inni je dostrzegają i spełnionych rodziców oglądam z przyjemnością. Chociaż, co zrozumiałe, rozmowy o zawartości pieluch ucinam, obrzygując im ciżmy. Tym rodzicom, nie pieluchom.

Jest mi także obce to, co zaobserwowałam u wielu BzW szlajając się po forach: maksymalny dysgust w stronę matek karmiących. Piersią. PUBLICZNIE. OMFG. Kurde, żyję już trzydzieści lat z okładem, miewam, owszem, napady niechęci do wychodzenia z domu, ale summa summarum jednak bywam w różnych miejscach i nie przypominam sobie widoku karmiącej matki, to po pierwsze. Może karmiły i straumatyzowały mnie tak, że wyparłam, nie wiem. Ale wątpię.

Edit: wiem, że flejm o cyckach karmiących jest z kategorii stare, było, ale tydzień temu wyrzucono panią z muzeum, bo się obnażyła i oczywiście odżył (Trus, dzięki za przypomnienie).

Po drugie, podejście BzW  „wywaliła cyce i karmi przy wszystkich” ma gdzieś wmontowane przekonanie, że dla takiej karmiącej matki to jakiś zajebisty fun rozdziewać się publicznie. Hm, heloł? Macierzyństwo nie determinuje ekshibicjonizmu, wiecie? Większość znajomych mi dzietnych wyraźnie podkreśla, że sytuacja karmienia jest dla nich intymna i robi wszystko, by nie świecić gołym cycem ludziom po oczach. Mając do wyboru zafundować w miejscu publicznym ryczące głosem tura głodne dziecko lub dyskretnie je nakarmić wybierają to drugie i chwała im za to, bo mój brak sympatii do dzieci wynika głównie z ich upierdliwości akustycznej.

Po trzecie zaś, jak, do cholery, można nie lubić widoku gołych piersi? Ja wiem, że jestem prosta baba z maturo i pewnie dlatego mi się to nie mieści. CYCKI. CYCKI SĄ MIŁE. A golizna jest mocna i godna pochwały.

Paszczę szaleństwa wymyśliła Julia i pozwoliłam sobie zaanektować. Tak, byłam na Krakowskim Przedmieściu w rocznicę katastrofy smoleńskiej. I stwierdziłam, że po tym spacerze – z mocną wszak obstawą, bo było nas łącznie siedmioro – wszystko wyda mi się normalne. Na dzień dobry wpadliśmy na ustawkę antyaborcyjną (co ma aborcja do Smoleńska – nie wiem, nie wnikam, chłonę lolkontent), a potem było coraz lepiej: bannery z Putinlandem, zdrajcami ojczyzny, kolaborantami tudzież ludobójcami. Rozdawano także gadzinówkę, której elektroniczne wydanie możecie podziwiać tu – klikacie na własną odpowiedzialność, żeby nie było, że nie uprzedzałam. Najprawsze skrzydło szpitalne Psychiatryka24, najkrócej mówiąc. Dowiedzieliśmy się także, że rządzą nami tchórze i chłoptasie (w przeciwieństwie, jak mniemam, do odważnych bab, więc doceniam prawdopodobnie niezamierzone feminazi hasła). Zdjęć robiliśmy sporo (ja, Vauban i Dzid), znajomi widzieli, tutaj pozwolę sobie polansować się jednym:

Mam jakieś dziwne wrażenie, że dobrze oddaje atmosferę tego miejsca.

Trochę to było wszystko smutne jednak, gdy warszawianki wspominały to samo miejsce sprzed roku, ogarnięte szczerą żałobą i szokiem po katastrofie i widziały, jak na ich oczach zamienia się to w darmowy cyrk na kółkach. Z drugiej strony mam na tyle małe poczucie wspólnoty z krajem, że nie jest mi specjalnie wstyd.

Spacer po Krakowskim stanowił uwerturę do Warszawy Brzmiącej Ciężko w Proximie. Jako że nie chcę zamieniać blogaska w przesadne fap circle, nadmienię tylko, że dobrze było usłyszeć Barta i całe pierdolnięcie Licorei, poznać się z warszawską frakcją TTDKN, pogadać z Radkowieckim i Vaubanem długo w noc i wrócić do Łodzi (nie usnęłam w pociągu, ha!)  w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku towarzyskiego. Moar, gimme moar, polubiłam Was, ludzie.

O tym, że nazajutrz nasyciłam się ciężkim brzmieniem do wypęku, bo w Atlas Arenie zagrał Vader, Megadeth i Slayer już nawet wspominać nie warto. Jestem bardzo zdumiona, że hala jeszcze stoi, bo po występie Slayera powinien był jej co najmniej odpaść dach.

Advertisements

53 uwagi do wpisu “W paszczy szaleństwa czyli warszawskie cycki z masłem

  1. Jako aktywnie uczestnicząca we flejmach laktacyjnych mać karmiąca pragnę z tego miejsca podziękować za trzeźwe spojrzenie na cycki. Albowiem cycki są miłe. Oraz karmienie publiczne nie powoduje wypłynięcia oczu u przypadkowych świadków, tudzież obrzygania ciżm własnych lub cudzych. A przynajmniej nie zauważyłam takich objawów u osób, które zorientowały się na podstawie konfiguracji matka-dziecko, że być może odchodzi konsumpcja.
    A co do paszczy szaleństwa – ja chyba bałabym się tam być. Bo ja się boję chorób psychicznych i fanatyzmu.

    Lubię

  2. Przy okazji takiego cyrku, jak ten na Krakowskim, nachodzi mnie refleksja, że młoda i naiwna jestem. I to wszystko mnie dziwi. I tak się śmieję, a w środku kołacze się wrażenie, jakby ktoś puścił słaby film. I czekam na pierdolnięcie, po którym świat wróci do równowagi.

    Dlatego odtrutka w Proximie była potrzebna. Było super.

    Lubię

  3. Nie pojmuję, jak w XXI wieku kogokolwiek mogą szokować (nie mówiąc już o przeszkadzaniu) cycki, zwłaszcza cudze cycki. Również bezdzietna, z rozmaitych przyczyn, nie odczuwam najmniejszego dyskomfortu patrząc na karmiące matki — tak samo, jak nie odczuwam żadnego dyskomfortu ani szoku patrząc na człowieka, który sobie wytrząsa kamyk z buta, wyciera dziecku nos, przeciąga się publicznie, eksponuje tak szokujące części ciała, jak łydki, ramiona, szyje, torsy, stopy, uszy, włosy, nosy… Cycki wiszą wszędzie, nagie i odziane, cycki w telewizji, cycki w filmie, cycki na plakacie, plastikowe cycki manekina na wystawie. W tej powodzi cycków (oraz ich seksualizacji) wręcz miły jest dla mnie widok cycka używanego zgodnie z przeznaczeniem: nie do reklamowania wódki, nie do sprzedawania książek, nie do eksponowania bielizny, nie do podniecania panów, nie do szokowania, tylko do karmienia…

    Lubię

  4. A ja 10 kwietnia poszłam do lasu, a poza tym umierałam na katar i dozowałam sobie dostęp do wiadomości, żeby sobie ciśnienia za bardzo nie podnieść. Niemniej echa tej szopki do mnie docierały i docierają. Dzisiaj zakrztusiłam się kanapką, kiedy kolega wyznał, że mając wolne półtorej godziny polazł pod Pałac porozmawiać z ekhm, wystającymi tam (koczującymi?) ludźmi. Wedle swoich słów opowiadał im anegdoty z IIWŚ, co już jest dla mnie w ogóle incomprehensible.

    No i – cycki są fajne.

    Lubię

  5. Zasadeniczo był kiedyś flejm o karmiących publicznie cyckiem u ^wo gdzieś koło 2007/2008 i cycki przeszkadzały bodaj ^braineaterowi (a może to był ^barts?), ale to było dawno temu i pewnie nieprawda.

    Lubię

  6. Też nie rozumiem, skąd ta histeria na temat kobiet, co to wszem i wobec wywalają te straszne cycki bez przerwy. Muszę najwyraźniej też być mocno straumatyzowana, bo jak matki karmiące widziałam, to szczegółów cycka jakoś nie bardzo. Ci, którzy piszą o brzydkich żyłkach i brodawkach chyba aż tak bardzo nie chcieli ich ujrzeć, że musieli nos w nie wsadzić co najmniej.

    po występie Slayera powinien był jej co najmniej odpaść dach.
    Cudo :). To mówisz, że byli w formie? Ja się ciągle ostatnio obawiam o Toma, że się w końcu biedak gdzieś rozsypie.

    Lubię

  7. Gothmucha

    Zasadeniczo był kiedyś flejm o karmiących publicznie cyckiem u ^wo gdzieś koło 2007/2008 i cycki przeszkadzały bodaj ^braineaterowi (a może to był ^barts?), ale to było dawno temu i pewnie nieprawda.

    Jestem ludzie, którzy nie czytają flejmów u WO. Oraz temat latał z tydzień temu na blipie po jakimś #zforum.
    A także faktycznie ostatnio latałam po forach BzW i jakkolwiek większość dyskusji szalenie spoko, tak w temacie karmienia mi jakoś urywali od wszystkiego.

    Lubię

  8. sporothrix

    Cudo :). To mówisz, że byli w formie? Ja się ciągle ostatnio obawiam o Toma, że się w końcu biedak gdzieś rozsypie.

    Bardzo. Byłam zaskoczona, bo nastawiłam się na Megadeth, to bardziej mój klimat i Slayera zamierzałam słuchać jednym uchem. Ale pierdolnęli tak, że trzymałam się kurczowo siedzenia (dałam się namówić na miejsca siedzące; byłam z przyjaciółką. Nie pytajcie).

    Lubię

  9. Flejm o cyckach jest już nieco nieświeży, ale to po prostu rzecz od której chyba odwykliśmy. Na #sawanna to było normalne że kobiety karmią, w średniowieczu już chyba niekoniecznie ale nadal, dziś kiedy ktoś pokaże cycka to jednoznacznie chodzi o seks. Błąd, mało jest rzeczy które są mniej erotyczne niż karmienie piersią, no, może poród. Ale w przeciwieństwie do porodu, #pokacyckiprzykarmieniu to widowisko znacznie mniej dramatyczne. Jest zwyczajne aż do bólu, oglądając je ma się tyleż emocji i podniet co patrząc na schnięcie farby na ścianie. Tyle, że zdarza się to widzieć w miejscach publicznych dość rzadko, że aż nawet rozumiem trochę tych zaszokowanych, nie przywykli. Kultura zaszufladkowała cycki = erotyka i schowała do szuflady z etykietką TABU.
    Owszem, miałem mindfucka kilka lat temu jadąc ze świeżo rozmnożonymi znajomymi pociągiem. Żona kolegi bez cienia żenady rozebrała się właściwie do pasa i zaczęła karmić dziecko, a piersi miała, muszę powiedzieć, naprawdę ładne. Mnie nieprzywykłemu oko urosło, ale na chwilę. Mniej więcej po kilku sekundach mindfuck przeszedł, bo skoro robi tak to znaczy że musi, nie wstydzi się, erotyki w tym nawet za grosz i że wszystko w porządku, ain’t right? Rzeczy naturalne nie są brzydkie.
    Co do paszczy szaleństwa, przyznam się bez bicia, że miałem pietra. Zachowywanie śmiertelnej powagi na twarzy sporo mnie kosztowało, ale strach przed tym że a nuż podchwycę radosną beztroskość Bimbo i zacznę pokazywać palcem co należy i dostanę za to oklep po moim wrednym pysku trochę jakby zmrażała. A mam nieodparte wrażenie, że było chwilami blisko.
    Te cholerne foty chyba wciąż się jeszcze mielą, zaraz pójdę do nory z blaszakiem i sprawdzę.

    Lubię

  10. Tak jak normalnie jednak dosc tesknie, to sa momenty kiedy pelnym cyckiem doceniam fakt, ze omija mnie zarowno posmolenskie cyrkowisko jak i cyc swiatobliwy. Karmie wszedzie, jak dziecko glodne, matki karmionce widuje nagminnie i jakos na szczescie z objawami niecheci sie nie spotykam. Po pierwsze naprawde, zeby zauwazyc szczegoly trzeba sie mocno w to cudze krocze wpatrywac. Epatowanie cycem doprowadza mnie rowniez do paroksyzmu smiechu, bo zazwyczaj prawem Murphyego bywa tak, ze dziecie zyczy sobie spozyc posilek, kiedy jestes wlasnie objuczona zakupami, zakutana w 7 kurtek, a w okolicy nie ma sie nawet gdzie rozplaszczyc. W wozku lub chuscie przypominam masz wrzaszczacego niemowlaka. I wlasnie *TADAM TADAM* w tym momencie rozgladasz sie uwaznie po okolicy, twoj przenikliwy wzrok wartko wybiera z tlumu BzW lub kosciolkowo matke-ktora-by-nigdy-cycem-na-ulicy i spektakularnie wywalasz jej pod nos cyca z zylkom i sutkom.

    Jednym z elementow odbrazowiania macierzynstwa jest tez jego akceptacja na ulicy, bo pierdolca z podskokami dostaje sie glownie w domu. A wychodzenie z dzieckiem ma jednak to do siebie, ze zawiera w sobie takze karmienie. Wszedzie, w centrum handlowym, w pawilonie z malpami, w wiekszosci okolicznych restauracji, w parku, w szkole starszaka (czy to juz seksualne molestowanie nieletnich?), wszedzie. No, ale przeciez jak sie ma niemowlaka, to trzeba naboznie siedziec w domu, zapomnialam.

    Swoja droga fascynuje mnie eskalacja tematu, w kraju w ktorym nawet srubki reklamuje gola baba.

    Lubię

  11. @ Flejm o cyckach jest już nieco nieświeży: ejweś, chyba ty.
    Fakt, wrzuty adrenaliny ze względu na radosną, hałaśliwą i cechującą się wyczuciem wojownika Hezbollahu sikającego na Ścianę Płaczu Bimbo dodały posmaku naszej wycieczce.

    Lubię

  12. No tak, tu musze przyznac racje vaubanowi. Bo chodzi o to, ze cyc przeznaczony jest do konsumpcji erotycznej i byle glupi niemowlak nie bedzie nam psul apetytu na cyc, nieprawdaz.

    Lubię

  13. Szczęśliwie omijam wszelkie parady, protesty i przemarsze i nie bardzo rozumiem co ludzi do nich ciągnie, ale ja młoda jestem, życia nie znam.

    Lubię

  14. sikającego na Ścianę Płaczu
    No, co zrobić, jakby ją zaczęto szarpać na pewno bym się wtrącił. Ale o rety, rety, jak to dobrze, że nie musiałem.

    Lubię

  15. Pozdrawiam resztę parszywej siódemki. Lot koszący Bimbo wśród brzóz to było to.
    Moja przyjaciółka karmiła cycem na Poważnym Zebraniu i chciałabym widzieć, co by zostało z potencjalnego krytyka.

    Lubię

  16. @ Vauban
    No bo w ogle notka mówi o czymś innym. A ja zapraszam w sensie, że zapraszam do poczytania komciów w dyskusji tam, tych o kobiecych piersiach właśnie. Bo jedno, że ssaki, że mleko, że karmienie, a trochę co innego (tak się wydaje) taki wydatny rozmiar i kształt kobiecego biustu.

    Lubię

  17. @autor
    „nie przypominam sobie widoku karmiącej matki,”
    Chyba raz widziałem w restauracji w IKEI. A prawda, prawica bojkotuje…

    @gothmucha 12/04/2011 o 10:12 pm
    „Zasadeniczo był kiedyś flejm o karmiących publicznie cyckiem u ^wo gdzieś koło 2007/2008 i cycki przeszkadzały bodaj ^braineaterowi”
    Nie, najwięcej przeciw miała (znów baba!) suburbian_housewife.

    A w ogóle to bohaterowie (i autorka!) tego tekstu:
    http://bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,6798795,Po_szatni_bez_majtek__To_sie_ludziom_nie_podoba.html
    mają taką samą mentalność, jak pogromcy karmienia.

    Lubię

  18. Szprota, znajdź sobie męża, niech Ci zrobi dziecko, może dwoje dzieci, będziesz miała zajęcie, obowiązki, przestaniesz zajmować się głupstewkami. I przestaniesz pisać, co nie jest bez znaczenia, i chodzić po różnych zbiegowiskach. Swoją drogą, co Cię tak ciągnie do moherów? Jakaś podświadoma solidarność z kobiecym pierwiastkiem szaleństwa i głupoty? Zachodź w ciążę – wtedy pojmiesz dlaczego masz cycki, wprzeciwnycm razie skończysz jak większość feministek – niedoruchana, samotna, zgorzkniała, niekochana… Szkoda gadać. Znajdź sobie chłopa, to jedyny ratunek dla Ciebie. Ciumki.

    Lubię

  19. @katon
    Widzę, że nie możesz przestać wpadać do Szproty. Ja się też nie dziwię, bo sama tu jestem codziennie, tylko po co było kłamać, że Ci się nie podoba jej blogasek? Och, wy małe, złośliwe, prawicowe kłamczuszki!

    Lubię

  20. Szprota, ja Cię uratuję. Mój praszczur każde przemówienie kończył apelem o zrównianie Kartaginy z ziemię. I dopiął swego. Ja Ciebie uratuję przed skutkami feminizmu, patrz tylko uważnie na moje usta, nie słuchaj tych dupków-akolitów, którzy Cię otaczają w sieci – oni nie chcą Twego szczęścia, czyhają tylko na Twoje cycki, a ja Ci powiadam: cycki to nie wszystko. Rzuć tę zgraję banalnych ćwoków, znajdź sobie chłopa z krwi i kości, wyjdź za mąż i zacznij się rozmnażać – to Cię uratuje.

    Lubię

    • Kacio, martwi mnie troche twoja powtarzalnosc. Jestes jakis smutny, moze to nieodwzajemniona milosc? Mimo wspolczucia, bo depresja wiosenna to nic fajnego, musze jednak odrzucic twoje oswiadczyny.

      Lubię

  21. na złość bym karmiła z cycem na wierzchu, jakbym

    Mam nadzieje, ze wiesz, ze to jest zachowanie karalne. To przestepstwo. Nie karmienie, oczywiscie, ale celowe wywolywanie zlosci i oburzenia w otoczeniu. Niezaleznie od tego , co sie robi. Wazne sa intencje. Jest oczywiscie problem z udowodnieniem zamiarow. Ale w Twoim przypadku ta sprawe mozemy odlozyc na bok…

    Lubię

    • @ inspektor: duzo was tam jeszcze z tej szkolki niedzielnej przyjdzie czy to juz wszyscy? Bo ten kawalek o karalnosci publicznego karmienia nawet dosyc fajny i taki zabawny, prawie sie nabralam, ze zartujesz.

      Lubię

  22. Co ciekawe, najczęściej ludzie, którzy uważają, że kobieta jest generalnie od rodzenia dzieci mają problem psychiczny z akceptacją faktu, że cycki są od karmienia dzieci i stąd ich wstrząśnięcie i zmieszanie gdy to widzą. Myślę że współczynnik korelacji jest tu bliski 1.

    Lubię

  23. @Lewy.dolny – nie sposób się nie zgodzić. Najgorsze jednak, że same kobiety bardzo agresywnie stają przeciwko innym kobietom – nie tylko w kwestii karmienia. Babce w ciąży w autobusie ustąpi miejsca inny facet w 80% przypadków, o przepuszczeniu w kolejce nie wspominając. Chociaż… Ja zawsze wspominam historyjkę, jak to próbowałam w hipermarkecie dostać się do kasy uprzywilejowanej dla kobiet w ciąży, a przede mną stał jakiś facet. Poprosiłam o przepuszczenie mnie, bo mi ciężko stać, a kasa uprzywilejowana. Gość spojrzał na swoje piwne brzuszysko, na moje ciążowe i powiedział „No bez przesaaaaaaaddy…” I tak się zawsze zastanawiam – kobiety mają roooodzić, roooodzić, pochylmy się nad macicami, ale żeby im coś w zamian? Mają dziecko, niech się cieszą.

    Lubię

  24. @Truscaveczka
    ” kobiety bardzo agresywnie stają przeciwko innym kobietom”
    Wydaje mi się że to jest taki łańcuch pokoleń, podobny do fali w wojsku. Kobiety, które przeszły przez macieżyństwo i w takim społeczeństwie jak nasze nie mogły liczyć na elementarny szacunek, gdy potem widzą młoda dziewczynę w ciąży myślą sobie „mnie nie było łatwo, a tym młodym to się już w dupach przewraca”.

    Lubię

    • Zamiast trzymac sie razem i jednoczyc wysilki.
      Ja akurat z kampania antycyckowa zetknelam sie, jak wspomnialam, w srodowisku BzW, ktore jest mlode, ateistyczne i w wielu aspektach bardzo racjonalne, wiec motyw fali odpada, za to raczej pojawia sie kwestia przemeczenia dzieciocentrycznym mejnstrimem i kanalizuje w m.in. ten sposob.

      Lubię

  25. „Babce w ciąży w autobusie ustąpi miejsca inny facet w 80% przypadków, o przepuszczeniu w kolejce nie wspominając”
    Eeee, serio? Wręcz przeciwnie, jak już ktoś łaskawie mi ustępował miejsca to raczej kobiety, w wieku pozwalającym przypuszczać, że same ciążę mają za sobą (co najczęściej potwierdzały potem ustnie, mówiąc coś w rodzaju „pani usiądzie, ja wiem jak to ciężko”). Jeden starszy pan to mi kiedyś zrobił karczemną awanturę, że ja siedzę, a on stoi i co z tego, że ja w 8 miesiącu ciąży, skoro on ma 80 lat.

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s