Sami jesteście dewianci

W maju w Łodzi dzieje się tyle, że jak nigdy odpuściłam sobie weekend z nader rzadko występującą Slotną i Radkowieckim i postanowiłam pozostać w swoim rodzinnym mieście, by przynajmniej po części wziąć udział. Wśród wydarzeń szczególnie mnie interesujących był Maraton Równości, a zwłaszcza Marsz Równości. Na parę dni przed marszem już było wiadomo, że w pobliskim parku organizuje się kontrmanifestacja o szumnej nazwie PIKIETA W OBRONIE TRADYCYJNYCH WARTOŚCI RODZINY. Co to jest, że jak coś ma w nazwie tradycyjne i wartościowe, od razu wiadomo, że przyciągnie tych, których tradycją i wartością jest nienawiść do jakichkolwiek innych?

[w ogóle, JA PIERDZIU JAKI ODJECHANY PERON:

homoseksualizm, czyli klasyczny przykład skrzywienia umysłowego o podłożu seksualnym, wywołanego błędami w wychowaniu podczas dorastania, brakiem równowagi między wzorcem męskim a damskim, lub konsekwencją molestowania seksualnego i umysłowego

  • skąd wy, rodzinni wartościowcy bierzecie te definicje? wysysacie z brudnego palucha? ja rozumiem, że niektórym marzy się, by w szkołach uczono tylko tego, co uczniów interesuje, ale póki co chyba macie biologię? i skoro jesteśmy wedle was tacy strasznie chorzy, jak bardzo altmedową jest praktyka leczenia nas za pomocą obrzucania artykułami spożywczymi?]

Gdy przypedałowałam na Stary Rynek na parę minut przed 14:00, moim oczom ukazał się następujący widok: w samym rynku coś około setki osób (potem mi powiedziano, że blisko dwie – nie umiem oszacować liczebności ludzi na oko, niestety), poubieranych, wbrew doniesieniom łódzkiej prasy papierowej, przeróżnie, rzekłabym, że nie inaczej niż na codzienną ulicę. Kolor czynili głównie bębniarze (absolutnie cudowna ekipa, nie mogłam oderwać od nich wzroku) plus baloniki, które pod koniec marszu frunęły pod niebo. Było trochę cyklistów. Generalnie, gdyby nie transparenty, poważnie obawiałabym się pomylenia manifestacji.

Chociaż – nie. Po TAMTEJ STRONIE, w parku Staromiejskim, odgrodzeni kordonem policji (yay, mundury i pałki na wierzchu) zbierali się obrońcy wartości i tradycji. Różnili się od nas, prócz napisów na transparentach, tym, że mieli pozasłaniane szalikami wdzięczne twarzyczki. Oraz przynieśli prowiant. Pokrzykiwali dość raźno i muszę przyznać, że było ich, cholera, więcej. Co jest w dzidę smutne.

Linkowany przeze mnie artykuł marszrutę opisuje mocno chaotycznie, więc w dużym skrócie: wyszedłszy z rynku poszliśmy ulicą, wcinającą się w park Staromiejski, w stronę Piotrkowskiej. My ulicą i chodnikiem po prawej stronie, z lewa kordon stu policjantów, za nimi młodziutcy i pełni werwy obrońcy, którzy zaczęli zużywać prowiant, tj. ciskać w nas jajkami. Śmiechom i żartom na temat troski o nasze apetyty nie było końca. Obrońcy wznosili również okrzyki, których treść mi umknęła, jako że bębniarze dawali czadu i mieli moc.

[edit: na tym zdjęciu dobrze widać, jak szczelnie – i całe szczęście! – byliśmy odgrodzeni]

Było także rzeczą dość oczywistą, że podczas, gdy my będziemy szli Pietryną, chłopcy narodowcy (nie, to nie seksizm, ja naprawdę w ich tłumku nie widziałam ani jednej kobiety; waham się wysnuwać z tego wnioski) będą przemykać ulicami równoległymi i czynić spontaniczne wypady z przelotowych bram. Ludzie na samej Piotrkowskiej reagowali przeróżnie, a było ich dużo, bo trwało Święto Łodzi – od okrzyków, że gówniarzom się poprzewracało, przez (co najczęstsze) wyciąganie aparatów i komórek celem uwiecznienia marszu po brawa. I faktycznie, osłonięte szalikami mordeczki co i rusz wychynały z kolejnych bram, a w pewnym miejscu istotnie nas zastopowali, blokując przecznicę i dokładając do jajek – ziemniaki. No, przynajmniej jeden poleciał w naszą stronę, co zostało powitane radością, że jest oto i obiad.

Blokada wzbudziła pewną konsternację. Obrońcy wartości zaczęli skakać, nolens volens w rytm naszych bębnów, krzycząc, że kto nie skacze, jest pedałem. Gdy już odeśmialiśmy sobie dupska, odskandowaliśmy „skaczcie do góry jak kangury”. Po parunastu minutach narodowcom skończyły się zarówno pomysły co do groźnych okrzyków, jak i zapał, z którym podjęli decyzję o blokadzie. Nie bez wpływu na to była stanowcza postawa policji, która sprawnie oddzielała nas od nich i twardo nie dopuszczała do jakiejkolwiek konfrontacji. I sobie poszli. „Marsz równości idzie dalej” – wyskandowaliśmy i ruszyliśmy, by w sumie po dwóch przecznicach zawrócić, gdyż na wysokości Andrzeja/ Tuwima Piotrkowska była już odgrodzona od ruchu ze względu na jarmark.

Nie oszukujmy się, ja wiem, że gdyby nie obecność policji, najprawdopodobniej nie darłabym łacha z dramy obrońców rodzinnych wartości, bo sam fakt, że coś, co nosiło nazwę pikieta, miało w swoje działania wpisane ciskanie przedmiotów w tłum, pozwala sądzić, że manifestacja nie miała być pokojowa. Z tego, co mi wiadomo, środowiska wycierające sobie gębę wartościami rodzinnymi generalnie mają zamiar w ten sposób zakłócać kolejne marsze i parady manifestujące poparcie dla praw LGBTQ, a same „pikiety” organizują pod na tyle neutralnymi hasłami, że trudno ich przyłapać na hate speech i nawoływaniu do agresji. To już się dzieje w czasie pikiet – i cóż, mam nadzieję, że wszędzie ochrona policji będzie równie sprawna, bo może być różnie.

O tym, jak bardzo nie pojmuję, dlaczego parady i marsze budzą taki gniew u rzeczonych obrońców, chyba wspominać już nie muszę. Chyba trochę słabe te wartości, skoro grupa ludzi z bannerem jest w stanie im zagrozić i trzeba stawać w obronie, nie?

Advertisements

83 uwagi do wpisu “Sami jesteście dewianci

  1. No właśnie niby mógłbym, droga Pani Redaktor, ale jestem nerwowym człowiekiem. Złapał bym jajko, odrzucił, trafiło by szalikowca w oko, szalikowiec by płakał, koledzy by go pocieszali i zaraz by było, że się tacy czy owacy obnoszą. Ja wiem jak to jest Pani Redaktor, u nas na prowincji nie takie rzeczy się przytrafić potrafią.

    Lubię

  2. „ja rozumiem, że niektórym marzy się, by w szkołach uczono tylko tego, co uczniów interesuje, ale póki co chyba macie biologię?”

    hah, tak z obywatela z #ttdkn drzec łacha

    Lubię

  3. Mnie to o tyle nie dziwi , że pokojowe manifestacje z jakiegokolwiek powodu są zagrożeniem dla narodowców, bo wywalają w kosmos kult siły oraz niezrozumiany przeze mnie nigdy pogląd, że jak chłop to się musi bić z innymi chłopami, bo inaczej nie jest prawdziwym mężczyzną. Ekhm, żal i tyle. A potem człowiek boi się powiedzieć przy ludziach, że lubi tradycję i rodzinę, bo się gawiedzi od razu kojarzy z panami o wrażliwych mordkach, co je muszą zasłaniać, żeby im nie zmarzły.

    Lubię

  4. ale co doprecyzuje? że leki ma źle dobrane i dlaczego?
    bo że mu nie staje i musi się pofrustrować po cudzych blogach, bo masturbacja odpada, to już widać.

    Lubię

  5. Oj, wolałam się upewnić, czy dobrze rozumiem, może to jakaś wyższa szkoła postironii czy czego.
    W takim razie trochę smutno, że tu przyszedł, zwłaszcza zakomciać w notce, w której nie ma cycków.

    Lubię

  6. Oj, Pani Redaktor. Kiedyś byłem prawicowcem, to przetłumaczę. Zaskoczyć można kogoś, lub samego siebie. Oczywiście lewica, znana ze swych luźnych obyczajów wszystkich zaskakuje permanentnie, więc na pewno chodzi o zaskakiwanie siebie.

    Dalej: Wyraz, który rozmówca w miły sposób samoocenzurował pewnie oznacza „uderzenie”. Opisać należy wiec sytuacje następujacą:

    Spaceruje se lewak ulicą. I pewnie się do tego obnosi, czy coś. Idzie i myśli że wszystko zrozumiał, że kolejne introspekcje, jakim oddawał się w wolnych chwilach pozwoliły mu dobrze siebie poznać, że trotuar po którym stąpa też jest nieobcy. Słońce świeci w twarz lewaku, a tu wtem, z tak zwanego nienacka, wyskakuje Wolfram! Unosi ręce do góry, a lewak myśli sobie: „Pewnie przeciąga się w ten sprytny sposób, jak facet w kinie na amerykańskim filmie, jak chce objąć dziewuszkę siedzącą obok.” Ale lewak jest w błędzie, bowiem ręce Wolframa uniesione zostały nie do symulowanego przeciągnięcia się a do ciosu! I jak wskazuje logika dziejów, po uderzeniu lewaka, tak nagle jak się pojawił, Wolfram znika. Rozgląda się lewak na prawo i lewo, chciałby przetrzeć okulary, albo chociaż podrapać się w głowę, lecz rece ma zajęte, bo oto okazuje się, że żongluje trzema małymi foczkami, włączoną piłą łańcuchową, pięcioma kręglami i kubkiem kawy! „Nie wiedziałem, że to potrafię, jak to człowiek potrafi sam siebie zaskoczyć” – myśli i odchodzi szczęśliwy, w stronę zachodzącego słońca.

    No, mam nadzieję, że coś wyjaśniłem.

    Lubię

  7. Raczej kumają, że robią coś złego, za co potem zły policjant razem z dobrym policjantem oraz prokuratorem mogą przedstawić im zdjęcia pysi oraz zarzuty. Nauczyli się tego kibicując piłce nożnej, bo piłka i kibicowanie to twarda szkoła życia. W zasadzie to jedyne zajęcia godne etnicznego Polaka i Słowianina, prawdziwego mężczyzny rozmiłowanego w Tradycji. No, jeszcze tłuczenie lewaków i pedałów.

    Lubię

  8. @zasłanianie twarzy – to przecież to samo towarzycho, co chadza na mecze, to taki element ubioru/stylu. Coś jak białe skarpetki i sznurówki wiązane na kostce, żeby spodnie nie opadały i nie zasłaniały bieli skarpet.

    Lubię

  9. Pewni ludzie cierpią — fizycznie cierpią — z powodu permanentnego braku wrogów. No po prostu muszą sobie znaleźć coś, co zdołają uznać za Straszne i Złe i Jednoczące w Sprzeciwie, bo jak inaczej rozładują stadną, małpią, prymitywną agresję? Trzeba znaleźć inne stado o innych zasadach i obrzucić jej odchodami oraz pokrzyczeć uuk, ukk, iik! Podrapać się rowek, zabębnić we włochatą pierś i już można wracać przed telewizor, iskać się leniwie.

    Lubię

  10. o kurwa, to coś jak ja* wyciągam makbukaer w kawiarni, to oni tak sobie szpanuja szmatami na syrach w tramwajach i bramach? cool, prawie czuję więx duchową.
    *ale ja to tylko trochę, bo przecież głównie nie ma wirusów i dżastłorks, nie, że szpan

    Lubię

  11. @Szprota

    A kolega Eliwurman mowi, ze mu nie zawsze wszystko dziala na maku.

    Ale co komu nie działa? Mi wszystko działa; a jak nie działa, to mam pewnie zestaw sprytnych racjonalizacji, że tak jest LEPIEJ/WŁAŚCIWIE; hihi.

    Lubię

  12. Ja pierwszy raz byłem na paradzie rok temu i uczestników było znacznie więcej niż protestujących. Ale to było Europride(?) i to w Warszawie więc nie wiem jak było zwykle. Na Manifach na których w miarę bywam protestujących jest zwykle garstka a ludzi sporo. BTW wybieramy się na warszawską manifę pod sztandarami TTDKN czy będę łamistrajkiem?

    Lubię

  13. Ech, żałuję, że Marsz wypadł w terminie, kiedy nie mogłam się pojawić, bo bardzo chętnie bym się przeszła. O poznańskich mam dar dowiadywać się po fakcie, fatum sieroctwa jakieś.

    A notka… kurde, smutne to i prawdziwe.

    Lubię

  14. @ Eli: nie pamiętam, bo ja te pecetowo-makowe flejmy raczej śledzę jednym okiem (w mojej branży miewałam flejmy nokia vs sony ericcson, więc trochę rozumiem, skąd się biorą), ale coś było, że przy czymś musisz kombinować, a co na pececie dżastłorks.

    @ Frankie: no ja i tak będę tego dnia w Warszawie po Soni, więc mocno biorę pod uwagę; zresztą Miłość Nie Wyklucza z hasłem o związkach partnerskich mimo obwieszczeń JP się wybiera. Also: za dawnych dawnych czasów w Łodzi nie było prezydenta Kropiwnickiego, a była za to Parada Wolności i ludzi bywało mnóstwo.

    @ Tesska: to może wbij do Warszawy?

    Lubię

  15. @ ale coś było, że przy czymś musisz kombinować, a co na pececie dżastłorks.

    Może chodził o malware? Na maku zazwyczaj trzeba pobierać, zawsze trzeba wpisywać hasło admina przed instalacją, straszne zawracanie głowy, nie to co na windzie…

    Lubię

  16. W Łodzi takie marsze? Jeszcze trochę i przekonasz mnie do przeprowadzki.

    #macvspcflamewar
    A u mienia dzast łarks. Jakoś tak. Jeden pecet na windozie, jedna makówka przyozdobiona kredkowymi malunkami (dziecko odkryło zalety aluminiowej obudowy – świetnie się po niej rysuje kredkami. Apple, jak będziecie chcieli wykorzystać w ramach reklamy Mac vs PC, wsie prawa zastrzyżone). Czyli chyba nie ma dużej różnicy…. W cenie też, chciałom złożyć Della, takiego jak chciałom, wyszło mi drożej niż podobny makbuk…

    #kiboleobrońcamiwartościchrześcijańskichplusnajdłuższytagnaświecie

    Przypadkiem dzisiaj zbłądziłom w stronę portali prawicowych, ta prokrastynacja może człowieka w dziwne miejsca zaprowadzić. O paradzie zboczeńców i lewaków cisza, za to o obronie biednego łysego kutasa ze stadionu Polskiego Kibica przed totalitarnym rządem sporo. Jacy to patrioci, szkoła życia i honorowa walka. Bo ostatnio na tusku wrzeszczą, a kto wrzeszy na tusku to przecież musi być Patryjota. Mnie się tylko przypomina ich patryjotyzm za łódzkich czasów, bo miałom durną fanaberię chcieć się dostać z Pojezierskiej na Widzew w trakcie derby i jeszcze głupszą fanaberię wysiąść przy Placu Wolności z 99, zamiast jak każdy bałuciarz honorowo jechać na ŁKS. Zaraz dostałom lekcję patryjotyzmu od sprawnej, dzielnej, patryjotycznej młodzieży, nie będzie im pieprzony rumun pci dowolnej pluł w twarz (metaforycznie. nie pluję). Tak więc wsparcie Patryjotycznych Kibiców w sprawie obrzucania nabiałem lewaków i zboczeńców mnie nie dziwi, no, może dziwi ten nabiał, bo zwykli chyba używać cięższej amunicji.

    Lubię

  17. @ maki i inne – wypowiem się, jak pokorzystam. Nie wykluczam, że będę zadowolona, ja się dość szybko przesiadam z różnych layoutów i rozwiązań, taka praca.

    @ kibole – zdarzyło mi się jechać w czasie Derbów autobusem i niestety mój ulubiony wówczas szalik okazał się być w barwach Górnika Zabrze. Na szczęście ja zdażyłam wysiąść, a kibolom się spieszyło. Oraz z opisu trasy, widzę, Jiima, żeś z moich okolic (czyjajużtegoniepisałam?)

    @ powrót do Łodzi – znaczy marsze to są w całym kraju jakoś tydzień po tygodniu, Łódź pod tym względem nie jest wybitna (no chyba że wróci wreszcie Parada Wolności). I mam mindfuck, czy doradzać powrót. Sama jestem przywiązana do miejsca, lubię się powłóczyć po uliczkach, upolować ładne zakątki, a jest ich nadspodziewanie dużo. No, ale mam niezłą pracę i zero rodziny do utrzymania, nie licząc dwojga kotów.

    Lubię

  18. Auch, jednak mnie męczy, @ Ness: ” Podrapać się rowek, zabębnić we włochatą pierś i już można wracać przed telewizor, iskać się leniwie.”

    Oooodpierdolcie się od włochatej piersi, męskie włochate piersi są miłe.

    Lubię

  19. @Szprota
    Ja to w zasadzie jestem zewsząd i znikąd, ale spore połcie mojego życia to okolice po kolei : Zuli Pacanowskiej, Teresy Przerobionej Na Świętą (od strony parku julianowskiego), Rojnej. Potem mnie wywiało najpierw do Andrespola, potem jeszcze dalej. I nigdy nie byłom jakoś fanem piłki nożnej czy jakiejkolwiek innej. Technoparady pamiętam, też nie moja bajka ale było fajnie popatrzeć w drodze do / z klubu fantastyki…
    Pamiętam też jak niejaki kropek zbierał punkty obietnicą ich zakazania… to były czasy…

    Lubię

  20. Ha, Pani Redaktor, jak mieli prowiant, to wiadomo, że było ich więcej. W sensie, Zenek skrzyknął Józka na kiełbaski z grilla . Jest żarcie, jest impra.
    Włochate męskie piersi- nieee. Wyłącznie wydepilowane;-)

    Lubię

  21. @Szprota, przepraszam, ale jak widzę, to mam dwa skojarzenia- pierwsze z futrem posła Olejniczaka, który jakkolwiek przystojny i miły, to przez prezentację futra bardzo zleciał w moim rankingu, a drugie, to zawsze, jak widzę takie nieprzebrane połacie puszczy na klacie, to zastanawiam się, czy tam coś nie żyje…

    Lubię

  22. Posłuchajcie tęczowe oszołomy, bo nie będę się powtarzać. Kto co lubi robić w łóżku to sprawa na tyle intymna, że w cywilizowanym społeczeństwie takich rzeczy publicznie po prostu się nie porusza, a co dopiero wychodzi z tym na ulice. Zdaje się, że to herbertowska „kwestia smaku”, której wasze chamskie instynkty nie odczuwają. Przez własnie takich jak wy czubków, nasza piękna i wielka niegdyś Europa uległa zbydlęceniu, czego świadectwem są parady z panami z pindolami na czołach. Przydałaby się wam zboczeńcy ostra kindersztuba, bo kultury u was za grosz. Jako że chamów trzeba uczyć rozumu sposobami, które cham zrozumie, stąd jajka i ziemniaki ciskane w waszą stronę. Chcecie być postrzegani jako normalni, to zachowujcie się jak normalni zamiast organizować jakieś „Dni Cipki” czy inne pożałowania godne „eventy” (jak najszybciej muszę stąd uciekać, bo zaczynam przejmować od was ten „modern polish”, jakim się posługujecie) na poziomie szamba.

    Lubię

  23. O co chodzi działaczom katolickim i ich prawicowo-konserwatywnym poplecznikom? Czy o równouprawnienie i o tolerancję dla wyborów życiowych talibów? Czy może raczej o radykalną zmianę modelu kultury i cywilizacji, jaka nas otacza? Czy chodzi o znalezienie dla siebie miejsca wewnątrz wspólnej przestrzeni kulturowej, czy może o światopoglądową rewolucję?

    Lubię

  24. @AntekJ
    Posłuchajcie tęczowe oszołomy, bo nie będę się powtarzać.

    E tam, kłamiesz, na pewno będziesz się powtarzać.

    nasza piękna i wielka niegdyś Europa uległa zbydlęceniu

    Daj spokój, ty to jeszcze nie cała Europa. I nie wierzę, że byłeś kiedyś wielki i piękny.

    Przydałaby się wam zboczeńcy ostra kindersztuba, bo kultury u was za grosz. Jako że chamów trzeba uczyć rozumu sposobami, które cham zrozumie, stąd jajka i ziemniaki ciskane w waszą stronę.

    No, kurde, mocne prawie jak cytat z Der Stürmer.

    Lubię

  25. @Skoro nie macie wstydu, to niech przynajmniej strach was zatrzymuje przed bastardyzacją naszych obyczajów.
    To jest ten nasz narodowy problem, ogromne, skamieniałe pokłady wstydu. Gdyby to był chodliwy towar to byśmy byli w czołówce eksporterów. Wstyd napędzany PRLem, kościołem, biedą i poczuciem bycia tym gorszym. To właśnie skłania ludzi tobie podobnych do wrażenia że wszyscy mają być tacy jak ty, maja wyznawać te same zasady, tak samo się zachowywać i w żadnym razie nie wyróżniać. A jeśli się komuś zdarzy to pyrą go.
    Ciekawi mnie też w którym to momencie ta Europa była taka rajska piękna.

    Lubię

  26. Heh, przerwałem to wasze wzajemne głaskanie się po główkach merytorycznym wpisem i jak na dłoni widać waszą bezsilność w dyskusji na argumenty. Walenie w bębny idzie wam trochę lepiej; pewnie dlatego, że nie angażuje ono za wiele intelektu.

    @tannenberg – Słabo z Tobą, skoro nie potrafisz zrozumieć paru linijek tekstu napisanego w Twoim ojczystym języku. Ale nie martw się, jesteś po prostu jednym z wielu wytworów naszej nowoczesnej edukacji. Mam takie złośliwe przeczucie, że temu znienawidzonemu przez ciebie Giertychowi, to Ty maturę zawdzięczasz Tak czy siak, łączę się z tobą w „bulu” wzorem nasz Prezydenta, na którego jako Młody, Wykształcony z Wielkiego Miasta pewnikiem głosowałeś. Chciałoby się rzec: jaki pan, taki kram.

    @Gammoń – Oho, mamy na sali ironistę. Winszuję, ironia pierwszej klasy… podstawowej. Dowcip i polot iście strasburgerowski, ale wierzę, że się jeszcze otrzaskasz poprzez smaganie biczem nieubłaganego sarkazmu w „komencikach”. Nie każdy jest od razu Słonimskim.

    @vauban – Reductio ad trollum. Toś się wysilił.

    Lubię

  27. @bigu – Rany koguta, jak Ty daleko odleciałeś! Wstyd w sprawach seksu jest czymś całkowicie naturalnym (co za obrzydliwe słowo dla postępowca, nie?). Czy słyszałeś, żeby ktokolwiek manifestował swoje upodobania seksualne, tj. czy słyszałeś kiedyś o np. Marszu Miłośników Seksu Oralnego? Popatrz, każdy to robi, ale jakoś nikt jeszcze na taki pomysł nie wpadł. No, postępowcy, nie może to być, żeby amatorzy „francuza” musieli kryć się ze swoimi preferencjami! Wydjźmy na ulicę i domagajmy się swoich praw!!!!!11

    Lubię

  28. @AnetkJ

    Wstyd zwiazany z seksem sprawia między innymi, że rodzice wydają swoje dzieci na żer pedofilnym potworom w sutannach – bo w ich siatce pojęciowej wręcz nie mieszczą się obok siebie takie pojęcia jak seks-ksiąd-dziecko – więc rodzic i bezmyślnie i bezgranicznie ufa zdeklarowanym frustratom (bo jak ktoś deklaruje celibat to deklaruje frustrację seksualną), a też ucisza dziecko gdy daje jakieś sygnały, bo to wstyd. To tacy patologiczni, skrzywdzeni przez bolandzkie wychowanie jak ty dewianci produkują wszelkie rzeczywiste odchylenia, propagują je, robią wszystko by je pogłębiać.

    Also: dość śmieszne, że przedstawianie zbydlęcenia i przemocy jako właściwych środków demokratycznego dyskursu nazywasz „merytorycznym argumentem”. Przepraszam, ale muszę się spytać: jak bardzo pojebany jesteś, co jeszcze napiszesz? Że dopiero oświęcimskie krematoria nauczyły Żydów zasad społecznego pożycia wykraczającego poza lichwę. Durny ćwoku, jeśli ktoś powinien się wstydzić wyłazić z czarnej, zasranej dziury to tacy wariaci jak ty.

    Lubię

  29. @AntekJ
    merytorycznym wpisem</i.

    Lepiej jednak sprawdź znaczneie przymiotnika "merytoryczny".

    i jak na dłoni widać waszą bezsilność w dyskusji na argumenty.

    Chodzi o to, że podałeś jakieś? Bardzo wyrafinowany żart, gratuluję.

    @Gammoń

    Och jej, nie potrafisz przepisac sześciu literek bez zrobienia błędu.

    Lubię

  30. Posłuchajcie (…), bo nie będę się powtarzać – matko z córką, to jak wstęp do pieśni. Na przykład do elegii o wartościach rodzinnych ;-)
    jak czytam wypowiedź takich „facetów”, to naprawdę zastanawiam się, czy mój heteroseksualizm nie jest wbrew naturze…

    Lubię

  31. @AnetkJ
    Swoja drogą domyślam się że dla ciebie moja wypowiedź to daleki odjazd. To tylko synaps obok ale to trzeba chcieć umieć połączyć. Podpowiedź: Wstyd nie tylko w sprawach seksu.

    Lubię

  32. @AntekJ
    No śmiało, przyznaj się do trollowania, ja tak zawsze robię i rzadziej mnie dzięki temu kopią {sw}
    A tak całkiem poważnie, bez trollingu i sprowadzania do absurdu (choć sam robisz to skutecznie), kilka wyjaśnień, bo widzę, że nie łapiesz.
    – Orientacja seksualna to nie to samo, co preferencje łóżkowe. Powtórz ze trzydzieści razy może załapiesz. Pocieszę cię, że nawet tolerancyjni (a nie „tolerancyjni”) ludzie tego czasem nie łapią.
    – Jakby uprawianie seksu oralnego było prześladowane, a wszyscy upieraliby się żeby to sprawdzać, też bym przeciwko temu protestowało
    – Europa o ile wiem się nie skurczyła ostatnio i zawsze była jednym z mniejszych kontynentów na globie, więc wyjaśnij mi o co chodzi z tą „niegdyś wielką”.
    – U podstaw kultury europejskiej jest chociażby starożytna Grecja i tam jakoś z manifestowania skłonności nikt wielkiego halo nie robił
    – Wstyd nie jest wrodzony ani naturalny. Jako rodzić dwójki dzieci mam tonę nic nie wartych anecdata na potwierdzenie tej tezy, a Google ci dostarczy poważnych prac na poparcie moich słów. To czego się wstydzisz, to kwestia kontekstu.
    – Jak na razie na oszołoma wychodzisz ty, ale to też kwestia kontekstu.
    – „Dni Cipki” zdaje się nie mają z omawianą imprezą nic wspólnego i nikt tam jajami nie rzucał.
    – I tak dalej i tym podobne….

    Lubię

  33. @Antek
    „Czy słyszałeś, żeby ktokolwiek manifestował swoje upodobania seksualne,” – acha, co kilka minut, jak widzę na ulicy pana z panią za/pod rączkę, lub dających sobie mniej lub bardziej niewinne buzi-buzi. Naprawdę nie widzisz, że oni manifestują?
    Nie mówiąc juz o tzw. marszach (hetero, białej, katolickiej) rodziny.
    Więc pliz, jak już bawić się w kontrargumentacje, to poproszę na poziomie.

    Lubię

  34. @Jimma Mam chwilę wolnego w pracy, a że chyba jako jedyny z tutejszej hołoty odpisałeś w miarę konstruktywnie, chętnie uwododnię Ci, że to Ty nie łapiesz. A więc jedziemy:
    ad.1 „Orientacja seksualna to nie to samo, co preferencje łóżkowe. Powtórz ze trzydzieści razy może załapiesz. Pocieszę cię, że nawet tolerancyjni (a nie „tolerancyjni”) ludzie tego czasem nie łapią” – Jaka jest niby różnica między gościem, który wychodzi na ulice obwieścić światu: „lubię z drugim facetem” od gościa, który na tej samej ulicy krzyczy:”lubię w usta”? Zaiste kosmetyczna. Obaj chamsko pchają się do sfery publicznej ze sprawami, które kulturalni ludzie zostawiają dla siebie. Na przyszłość radzę darować sobie ten protekcjonalny ton.
    ad. 2 Jakby uprawianie seksu oralnego było prześladowane, a wszyscy upieraliby się żeby to sprawdzać, też bym przeciwko temu protestowało” – Nikt was nie „sprawdza”, sami się pchacie z tym na ulice. Poza tym, wyraźnie mylisz skutek z przyczyną. Nikt dziś nie prześladuje fanów oralu, bo też nikt z nich nie jest takim oszołomem, by publicznie eksponować swoje preferencje. W przeciwieństwie do (tfu!) gejów, którzy z owego ekshibicjonizmu czerpią jakąś perwersyjną satysfakcję („Niech nas zobaczą!”). W normalnym społeczeństwie jest tak, jak w tym dowcipie o ilości Żydów w orkiestrze. Przytoczę go w nastepnym poście, by nie robić tu już bałaganu.
    ad.3 „Europa o ile wiem się nie skurczyła ostatnio i zawsze była jednym z mniejszych kontynentów na globie, więc wyjaśnij mi o co chodzi z tą „niegdyś wielką”. – Zawsze wszystko bierzesz tak dosłownie? Ten kontynecik, w skali świata rozmiaru znaczka pocztowego, jeszcze (stosunkowo) niedawno rządził prawie całym światem. To właśnie miałem na myśli i trzeba było dużo złej woli, by opacznie mnie zrozumieć.
    ad.4 „U podstaw kultury europejskiej jest chociażby starożytna Grecja i tam jakoś z manifestowania skłonności nikt wielkiego halo nie robił” – Gratuluję poczucia humoru, ale może wrócmy już na ziemię. Naprawdę uważasz, że i starożytna Grecja miała swojego Roberta Biedronia?
    Reszta to już ogólne gadanie o jakichś mitycznych pracach, więc się nie odnoszę.
    PS „Nie wiem, czyj to troll, ale bardzo jest fajniutki, co komć, to copypasta” – Czy ktoś może mi powiedzieć, w jakim języku to jest napisane?

    Lubię

  35. Obiecany dowcip:

    Rozmawia ze sobą dwóch dyrygentów, Rosjanin i Anglik. Rosjanin mówi:

    – Na świecie panuje niesłuszna opinia, że w Rosji panuje antysemityzm. A przecież w mojej orkiestrze gra aż siedemnastu Żydów! To niby jaki to jest antysemityzm?…

    Na co Anglik:

    – A wie pan, to ciekawe. W mojej orkiestrze też z pewnością grają jacyś Żydzi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby ich policzyć.

    I tak to właśnie wygląda.

    Lubię

  36. Jaka jest niby różnica między gościem, który wychodzi na ulice obwieścić światu: „Mam dziecko” od gościa, który na tej samej ulicy krzyczy:”lubię w usta”? Zaiste kosmetyczna. Obaj chamsko pchają się do sfery publicznej ze sprawami, które kulturalni ludzie zostawiają dla siebie. Na przyszłość radzę darować sobie ten protekcjonalny ton.

    „ad. 2 Nikt was nie „sprawdza”, sami się pchacie z tym na ulice. Poza tym, wyraźnie mylisz skutek z przyczyną. Nikt dziś nie prześladuje fanów oralu, bo też nikt z nich nie jest takim oszołomem, by publicznie eksponować swoje preferencje(…)”

    patrz wyżej.

    „ad.3 Zawsze wszystko bierzesz tak dosłownie? Ten kontynecik, w skali świata rozmiaru znaczka pocztowego, jeszcze (stosunkowo) niedawno rządził prawie całym światem. To właśnie miałem na myśli i trzeba było dużo złej woli, by opacznie mnie zrozumieć.”

    Na tym kontynenciku małżeństwo brano z pobudek politycznych i posagowych a nie z miłości, posiadanie kochanek było publicznie akceptowaną oczywistością, kobiety nie miały prawa głosu, 90% ludności nie umiała czytać etc. etc. etc.

    „ad.4 Gratuluję poczucia humoru, ale może wrócmy już na ziemię. Naprawdę uważasz, że i starożytna Grecja miała swojego Roberta Biedronia?
    Reszta to już ogólne gadanie o jakichś mitycznych pracach, więc się nie odnoszę.”

    W zasadzie to tak, było kilku piewców męsko-męskich związków.

    Lubię

  37. Antku,
    dobrze wiem, skąd w Tobie tyle agresji i złości, bo sam kiedyś byłem taki jak Ty. Było to w czasach, kiedy nie blogi nie były jeszcze tak popularne, więc udało mi się uniknąć zostawiania przekleństw i brzydkich słów w cudzych pamiętnikach, ale wciąż pamiętam ten gniew, tę złość, które nie znajdowały żadnego ujścia, pamiętam, jak krążyłem z pracy do domu, z domu do pracy, jak tygrys po klatce, że pozwolę sobie pożyczyć metaforę z Prusa.
    Wtedy poznałem Adriana. Adrian zmienił moje życie. Nie będę rozwodził się szczegółowo nad sielanką i ogrodem edeńskim, jakim jest nasze wspólne życie od tamtego czasu bez przerwy, bo wiem, że mógłbyś się poczuć smutny i samotny. Nie chcę wzbudzać w Tobie zazdrości.
    Chcę Cię jednak zapewnić, że Ty też masz szansę znaleźć mężczyznę Twojego życia. Masz szansę nie być już sam. Wyjdź tylko do ludzi, spróbuj trochę z nimi porozmawiać! Na pewno pojawi się w końcu w Twoim życiu przystojny mężczyzna, z którym będziesz mógł razem iść na mecz, trzymać się za ręce, który przytuli Cię, kiedy będziesz przeziębiony i przyniesie Gripex z apteki, a wieczorem postawi najlepszego loda na świecie.
    Uszy do góry! Ty też możesz być szczęśliwym człowiekiem!

    Lubię

  38. @AntekJ
    Mam chwilę wolnego w pracy, a że chyba jako jedyny z tutejszej hołoty odpisałeś w miarę konstruktywnie, chętnie uwododnię Ci, że to Ty nie łapiesz.
    Szkoda że na moją wmiarękonstruktywną odpowiedź ty się zniżasz do inwektyw („hołota”) i misgenderingu, skoro nie dałom ci powodów by uważać mnie za faceta.

    Jaka jest niby różnica między gościem, który wychodzi na ulice obwieścić światu: „lubię z drugim facetem” od gościa, który na tej samej ulicy krzyczy:”lubię w usta”?

    No dobrze. Wyjaśniam bez robienia copypasty bo ktoś już zastosował tę metodę i nie dotarło. Heteryk + heteryczka = para, kochankowie, małżeństwo itepe. Plus dzieci. Kontekst prawny (dziedziczenie i tym podobne pierdoły), kontekst społeczny („Kaśka, co u twojego chłopa?”, „Józek, ty wciąż z tą samą dupą?”). Już zaczynasz łapać? Nic do tej pory nie było o robieniu loda.
    A teraz to samo równanie tyle że mamy LBTQ + LBTQ = ??? Zgodnie z twoimi poglądami, to dwie samotne osoby, które brońcie bogowie żeby przyznały się, że są ze sobą. Bo to kwestia smaku nie przyznawać się do takich wynaturzeń. Kulturalni ludzie hetero mogą pchać się do sfery publicznej z posiadaniem partnera. Ludzie LBTQ powinni unikać chamskiego epatowania swoją odmiennością…
    Ludzie okaleczeni, innej rasy i inni tacy nie przystający do normy też powinni nie epatować swoją odmiennością?
    Na przyszłość radzę darować sobie ten protekcjonalny ton.
    Jak widzisz, nie dało się inaczej.

    Poza tym, wyraźnie mylisz skutek z przyczyną. Nikt dziś nie prześladuje fanów oralu, bo też nikt z nich nie jest takim oszołomem, by publicznie eksponować swoje preferencje. W przeciwieństwie do (tfu!) gejów, którzy z owego ekshibicjonizmu czerpią jakąś perwersyjną satysfakcję

    Uwierz mi, nie czerpią. Chcą być tak samo traktowani jak heterycy, co w tym dziwnego? Karkołomną tezę, że LGBT są atakowani bo się pakują w spotlight, więc sami są sobie winni, pominę milczeniem gdyż jest zbyt ortogonalna do rzeczywistości by z nią dyskutować.

    W normalnym społeczeństwie jest tak, jak w tym dowcipie o ilości Żydów w orkiestrze

    Znam go i lubię, to świetna historia, szkoda że jej nie zrozumiałeś.

    Zawsze wszystko bierzesz tak dosłownie?

    http://en.wikipedia.org/wiki/Sarcasm

    Gratuluję poczucia humoru, ale może wrócmy już na ziemię. Naprawdę uważasz, że i starożytna Grecja miała swojego Roberta Biedronia?

    Nigdy się z niej nie ruszałom, najwyraźniej jednak mówimy o jakiejś innej ziemi. Może chodzi ci o Mondas?
    Na tej planecie zwanej Ziemia, w epoce i miejscu potocznie określanej jako starożytna Grecja, żył sobie na przykład taki człowiek, co go zwali Platon. Tenże światły mąż popełnił wiele dzieł, między innymi „Sympozjon”. Dodam, że nie był w swych poglądach odosobniony…


    Reszta to już ogólne gadanie o jakichś mitycznych pracach, więc się nie odnoszę.

    Że co?

    Lubię

  39. @AntekJ
    Skąd wiesz jaki jest mój rodowity język? Może jestem Niemcem, Ugandyjczykiem albo Papuasem. I skąd wiesz czy, kiedy i jaką pisałem maturę (zapytaj swoją starą o jej maturę)? Nie głosowałem w wyborach. A tak poza tym to ty nic nie kumasz, może powinieneś powtórzyć edukację? Ale tym razem zastosuj mniej zabetonowaną.

    Lubię

  40. @ „„Nie wiem, czyj to troll, ale bardzo jest fajniutki, co komć, to copypasta” – Czy ktoś może mi powiedzieć, w jakim języku to jest napisane?”
    Ale czego nie rozumiesz? Słowa „troll”, zdrobnienia od słowa „komentarz” czy frazy „copypasta”?

    Lubię

  41. @Jima- też niby znam paru sympatycznych i na poziomie heteroseksualistów, ale obawiam się, że na przykład znamy tych samych ;-) Albo, że niewielu z nich jest stąd. A jak czytam wpisy takich Wszechwiedzących Wszechpolaków, to szczęście mnie ogarnia na myśl, że jednak dzieci mam spod innej szerokości geograficznej… A jeszcze większe, że już je mam. A może to jest tak, że ponieważ głośno ryczą, owi heterycy i obrońcy tradycyjnych wartości, pokroju kol Antka-Trolla, to niewiele w tym jest mleka? Jajkiem łatwo rzucić, prawda? Trudniej dziecko wychować, psa przygarnąć, sprzątać po sobie, mówić dzień dobry i przepraszam, szanować znajome kobiety zawsze,nie 8 marca, pilnować, żeby matka, żona, siostra siat nie nosiły. A pokrzyczeć o wartościach łatwo, zwłaszcza po piwku i z kumplami.

    Lubię

  42. @Meg
    Nie wiem czy znamy tych samych, poza tym sprecyzuj czy pod pojęciem „heteroseksualista” rozumiesz faceta. „Stąd” też jest pojęciem nieprecyzyjnym. A mamy wśród komciujących zagubionego prawaka (o ile gospodyni go jeszcze nie wykopała) i może to morze rozmytych lewackich terminów go tylko zniechęcić.
    A głośno ryczą ci, którzy sami nie wiedzą czego chcą, IMAO. Weźmy dyskutowanego tutaj Antka. Najpierw mówi, że nie chce by „na ulicy” promować upodobania łóżkowe. To samo w sobie mogłoby stać się zarzewiem nowej copypasty, ale mnie raczej zaciekawiła pochwała seksu oralnego w jego co drugim komciu. Rozumiem, że dlań nie jest to upodobanie łóżkowe, gdyż True Man zawsze robi to przy biurku, a jego kobieta (na przykład sekretarka) siedzi pod. Dla mnie jednak to aktywność okołosypialniana, więc doznaję lekkiego dysonansu poznawczego.
    Poza tym geje też mogą lubić taką zabawę, więc nie rozumiem czemu te zbiory miałyby być rozłączne. Geje mogą to robić przy biurku. No i at last but not least, jak dotąd nie zauważyłom żadnych postulatów dotyczących sposobów uprawiania seksu przez LGBTQ na żadnej paradzie. Raczej domagali się innych rzeczy, owszem, niektórych całkiem związanych z łóżkiem, owszem – na przykład prawa do siedzenia przy łóżku chorego partnera w szpitalu, gdy dyrekcja zarządzi „tylko najbliższa rodzina, reszta spierdalać”, co samo widziałom już kilka razy. Tak więc postulat Antka, by ci wszyscy „zboczeńcy” nie pchali się z upodobaniami łóżkowymi na ulicę, jest już od dawna spełniony.

    Mnie się cały czas wydaje, że nie wiem czego chcę, stąd zagubienie, używanie rodzaju nijakiego w komciach i inne takie odchylenia, ale dzięki temu panu zrozumiałom, że są bardziej zagubieni ode mnie. Cenna nauka i pocieszenie.

    Lubię

  43. Jestem na ciężkim kacu, więc nie będę już się bawił w subtelności

    Po pierwsze, zacznijcie wy wreszcie używać ludzkiego języka, a nie jakiejś dziwacznej lewackiej nowomowy. Co to jest „heteryk”? W sensie że normalny? Odpowiadam tu tylu osobom, że chyba mogłem się po drodze pogubić kto jest kim, więc po co to kolejne jakże światowe hasełko: „misgendering”? Skoro jesteś kobietą, to nasuwa się pytanie: obiad zrobiony, naczynia pozmywane? Nie? To nie mędrkować mi tutaj na blogaskach koleżanek. Tak myślałem, że to równouprawnienie to nie był dobry pomysł. A już zupełnie poważnie – oburza Cię „hołota” (przy czym chciałem zaznaczyć, że nie miałem na myśli tych, którzy dyskutują kulturalnie, czyli Ciebie czy Pana/i bigu) , a i tak jest to słowo niedostatecznie obelżywie określające osoby pokroju nawiedzonego antyklerykała Sylwka czy skrzywionego psychicznie prostaka Wolframa. Tym prawica właśnie różni się od lewicy, że my nazywamy słowa po imieniu. Jest to dobra alternatywa dla tego chaosu semantycznego, który wy wprowadzacie. Ergo: pedał to pedał, a nie żaden „kochający inaczej” itp. Tak, to kwestia smaku. Ja tez mam swoje łóżkowe fantazje, niektóre dosyć perwersyjne, ale jak każdy normalny człowiek nie zamierzam się nikomu nimi chwalić. To, co robię w sypialni z moją dziewczyną, tam też zostaje(„what happens in Vegas, stays in Vegas”). Nasza odwołująca się do tradycyjnych wartośc pikieta, była tylko i wyłącznie odpowiedzią na wasz durny i niesmaczny marsz, więc nie zmieniaj istotnej dla tej sprawy kolejności. Mam nadzieję, że pierwszy i ostatni raz musiałem za wami biegać w moim co prawda biednym, ale dumnym mieście Łodzi. Inglisz lengłydż mam w małym palcu, więc nie martw się, rozumiem te wszystkie anglojęzyczne wtręty. Po prostu bawią mnie, a zarazem drażnią te często zupełnie nieuzasadnione makaronizmy wciskane co drugie słowo, robiące z naszego pięknego języka ojczystego śmietnik. Ale rozumiem, że niektórzy w ten sposób się dowartościowują. Wiesz, taka poza na poliglotę.

    Lubię

  44. @Antek
    “nazywamy słowa po imieniu”

    Czasownik, rzeczownik, przymiotnik?

    @Antek
    „w sypialni z moją dziewczyną”

    Fuuuu, to obrzydliwe, tak łazić po blogach i się obnosić ze swoją orientacją.

    Lubię

  45. Antku, kłopot w tym że każdy twój kolejny argument, jak to nazywasz, jest konsekwentnie zbijany a ty się zupełnie do tego nie odnosisz za to rzucasz inwektywami. Skoro więc kochający inaczej równa się pedał to AntekJ równa się cham i burak.
    Więc jeszcze raz, kulturnie, w marszu czy na paradzie nic nie krzyczy że lubi orala, to jest wyłącznie w twojej głowie. Jeśli marsz to obnoszenie się to takim samym obnoszeniem się i deklaracją swojej seksualności i upodobań jest wizyta matki z dzieckiem w parku. Ta matka aż krzyczy samą swoja obecnością „lubię w pipkę i to robiłam”.
    To co ty pojmujesz jako tradycję to w brew pozorom dość skomplikowana sprawa i nie wiele ma wspólnego z twoim wybiórczym jej pojmowaniem.
    I chyba z mojej strony wystarczy bo odpisywanie tobie jest trwonieniem czasu.

    Lubię

  46. Jima- stąd- w sensie, z Polski, przepraszam za brak precyzji ;-)
    Antek, współczuję dziewczynie, naprawdę. Biedna kobieta, żywcem pójdzie do nieba. Chyba, co podejrzewam dość mocno, jest ona jedynie w Twoich marzeniach.

    Lubię

  47. Jezusie, zobaczcie, dla tego człowieka mówienie o pedofilii księży to wściekły antyklerykalizm. Zobacz głuptasku, hamerykański KK tez się zrobił wściekle antyklerykalny, co najbardziej szokujące, to nie pedały zajmowały się masowymi gwałtami na dzieciach a „zagubieni klerycy”.

    A zupełnie poważnie. Oczywiście na marszu w łodzi ludzie opisywali co robią w łózku? O ile wiem, jedyne przedstawienia seksu analnego prezentowali tam smutni chłopcy o odsłoniętych skarpetkach i ponure dziady z powykrzywianymi mordami. Co bardziej interesujące, te patologiczne osobniki w pewnym momencie zaczęły podskakiwać w jednym rytmie co wskazuje na jakieś głębokie zaburzenia psychotyczne.

    A jeszcze poważniej: czy nie widzisz, że już sobie robimy z ciebie polewkę? Przecież to tak komiczne, kiedy skończone chamidło i prostak zaczyna narzekac na jakośc języka lub argumentacji. To jak blogowe mądrości Kasi Szczołek na temat szołbiznesu – jakaś wypłosza komentująca rzeczywistość i odnajdująca wypłosze w innych.

    @Po prostu bawią mnie, a zarazem drażnią te często zupełnie nieuzasadnione makaronizmy wciskane co drugie słowo, robiące z naszego pięknego języka ojczystego śmietnik.

    I tu już zupełnie, straszliwie poważnie: tępy błaźnie, ty czynisz z polszczyzny kurwę używając jej jako niegodziwego narzędzia do poniżania ludzi.

    Lubię

  48. @Antek
    No więc chyba mnie rozszyfrowałeś, muszę być kobietą albo wręcz aniołem (czyli nie mężczyzną jak w starym dowcipie) skoro mam cierpliwość dalej tłumaczyć:
    „heteryk” to skrót od heteroseksualista, nie ma to nic wspólnego z angielskim ani z łaciną (bo wtręt konkretnie łaciński nazywa się makaronizmem, czasem jeszcze podchodziły pod to wtręty francuskojęzyczne – dobra, jestem teraz nazistą pojęciowym, ale sam prosiłeś o nazywanie czegośtam po imieniu) i jest skrótem, wasza strona też zamiast homoseksualista (równie upierdliwe słowo) mówi „pedał”, więc i tak jesteśmy zdecydowanie milsi.
    „misgendering” to słowo które nie ma odpowiednika w języku polskim, może dlatego że „misnaming” też trudno przetłumaczyć. Odnosi się do konkretnej sytuacji i raczej znajomość angielskiego ci tu nie pomoże, gdyż musiałbyś zauważyć, że istnieje więcej płci niż dwie. Ja piszę o sobie z różnych powodów w rodzaju nijakim i większość jest w stanie mą fanaberię uszanować, nawet jeśli mnie nie lubią (długa lista).
    Obiad zrobiony, naczynia zmywam wieczorem, dziękuję za troskę, mam jeszcze dzieci jeśli chcesz się zatroszczyć bardziej o stan mojej rodziny.
    Dzięki za wyłożenie różnicy między prawicą i lewicą, wydawało mi się, że w tym kraju już nikt nie potrafi określić co te pojęcia znaczą, a tu proszę, taka prosta definicja, powinieneś jakiegoś nobla z socjologii dostać. Ja do lewicy siebie nie zaliczam, nawet przeszłom przez krótki i bolesny okres zachwytu korwinizmem (ale mi przeszło), więc też lubię nazywać rzeczy po imieniu. Na twoją postawę jest też wiele ładnych imion, z łagodniejszych przytoczę popularnego w miejscowych kręgach „buca”, co wydaje mi się trafne jak mało co.
    Miło mi też się dowiedzieć, że prawica potrafi w sypialni zaszaleć. Ale macie tam jakieś towarzystwo mam nadzieję? Bo samemu to podobno grzech.
    I skoro nadal nie odróżniasz miłości od pierdolenia, to chyba jedyne towarzystwo jakie jesteś w stanie sobie załatwić to dmuchana lala. To tak w kwestii precyzji pojęciowej.

    A skoro już mówimy o waszej pięknej kontrmanifestacji, to muszę przyznać, że to czym rzucaliście to raczej nie był Herbert i wasze okrzyki też za objaw smaku i wysublimowania ciężko uznać. A przecież można było kulturalnie, nie wiem, na przykład jak marsz Rodziny Radia Maryja czy coś.

    Na pożegnanie (dziecku kolację trzeba robić, a limit czasu na bezsensowne dyskusje z bucami, nawet z dumnego miasta Łodzi, wyczerpałom jakieś 10 min temu) jeszcze jedna uwaga o precyzji pojęć. Pedał to rodzaj dźwigni poruszanej nogą, nazwa pochodzi od „pedalis” czyli „nożny” i choćbyś nie wiem jak koziołkował semantycznie, „pedofil” ani „pederasta” z tego ci nie wyjdzie.

    No i normalny człowiek nie chwali się, że się schlał, ani tego że się opiedala w pracy. To kwestia smaku, najwyraźniej nie posiadanego przez Polskich Prawicowców ™

    Lubię

  49. @Szprota
    Rozumiem, że A. i wszystko co się do niego odnosi trafiło do spamołapa :)

    @bigu
    Masz rację, samo się nie rozumiem, może naiwnie łudziłom się, że on z tych co są w stanie pomyśleć. Zmylił mnie.

    @Meg
    Też wątpię :/

    Lubię

  50. @ Jiima: tak, przepraszam – spamołap reaguje na słowo „pedał” w poście. Już wpuściłam.

    W temacie dyskusji nie mam nic do dodania. Podziwiam Waszą cierpliwość, bo mnie przy tekście „homofobia bierze się stąd, że ludzie wychodzo na ulice i manifestujo” jakoś wszystko opada (prócz, rzecz jasna, cycków).

    Lubię

  51. @Szprota
    Nie ma za co :), zastanawiałom się nad tym czy „Antek” nie stało się słowem – spamokluczem.
    I lubię jak mnie ktoś podziwia. Na ogół jestem raczej uznawane za wkurwiające :) Uznałom, że czas spożytkować swoje talenty dla Sprawy ™ {sw}
    No i mnie też opadło, ale że akurat mam wiosennego doła, to sobie poużywałom trochę. Przepraszam za karmienie trolla.

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s