Komu się chce

O tym, komu w Łodzi się chciało i co z tego wynikło pisałam tu. W dużym skrócie: był sobie zawadiacki kawalerzysta… wróć. Była sobie Grupa Pewnych Osób, której się chciało. Pięknie widziała niezaradność urzędników, znakomicie wypunktowywała, co by tu w mieście naprawić i generalnie była świetnym przykładem oddolnej inicjatywy obywatelskiej, z takim fajnym twistem w stronę myślenia „to jest moje miejsce i o nie dbam”. Potem frontmani grupy zlądowali na posadach w Urzędzie Miasta Łodzi, zaś sama grupa przekształciła się w fundację Fenomen. Przyznam, że był to okres, w którym, zniesmaczona opisywanym wówczas zachowaniem chłopaków wymiksowałam się z grupy i kibicowałam jej raczej z daleka, chociaż jej działania nadal budziły moją aprobatę. Tyle że nie umiałam się już zdobyć na zaangażowanie.

Nastąpił wszakże moment, w którym nasze poletka znów się zbiegły, o co nietrudno w mieście, w którym cały czas są te same problemy, a my poruszamy się w dość jednak zamkniętym kręgu towarzyskim; pojawiły się legalne Masy Krytyczne i silny lobbying dotyczący infrastruktury rowerowej. A ja już wówczas sporo jeździłam.

Z Masami Krytycznymi kwestia jest taka, że miały zrazu wiew anarchii. Właśnie o to w nich chodziło, by raz w miesiącu przytkać miasto, pokazać motobucom, że my, rowerzyści, też tu jesteśmy i heloł, prosimy nas zauważyć (gdyż gdyby kobiety nadal siedziały w kuchni, nie mogłyby dziś głosować). Dwa lata temu wkroczył Fenomen, podziękował grzecznie twórcom poprzedniej Masy i dokonał jej legalizacji. Co było trochę zabawne, gdy pamięta się, jak niewiele wcześniej członkowie fundacji flejmowali na forach internetowych z narracją „BO WY ROWERZYŚCI”. Legalizacja Masy Krytycznej zamknęła nieco usta tym, którym najbardziej przeszkadzało blokowanie miasta: przestała być bandą rowerowych terrorystów, zaś z drugiej strony, no cóż, odebrało sporo tego rejdżowego pałeru przedsięwzięciu. Łódzka MK właściwie stała się wydarzeniem towarzyskim i cycle chicowym. Na takich Masach zaczęłam się pojawiać: trochę z nadzieją na pokazanie się na blogu Witka (no nie będę przeczyć, żem atencyjna szmata), głównie z przyczyn towarzyskich, oczywiście mając też na uwadze fakt, że to nadal jest manifestacja obecności rowerzystów w mieście i NIECH NAS ZOBACZĄ. Zresztą: nawet z podaną do wiadomości trasą przejazdu MK i eskortą policji nadal widuję pomstujących kierowców. Ale chyba jednak ostatnio więcej roześmianych, wiwatujących ludzi. MK w łódzkim wydaniu przestaje być na złość. Staje się jedną z wielu manifestacji.

Od starej Masy Krytycznej aktualna przejęła także okrzyki wznoszone podczas przejazdu „Miasto dla rowerów, nie dla samochodów”, „Dwa koła dobrze, cztery koła źle” czy też „Wolę jeździć na składaku niż paliwo lać do baku”.  Hasła skandowane są dość machinalnie, mam wrażenie, że bez refleksji nad treścią. W zacytowanych raczej nie ma nic złego, aczkolwiek już nie do końca wspiera zrównoważony transport, którego piewcą jest Fenomen. No ale możemy przymknąć na to oko, manifestują rowerzyści, którzy naprawdę są infrastrukturalnie wykluczeni, niech tam.

O tym, że również kontestowany jest wizerunek rowerzysty jako nieodpowiedzialnego smarkacza pod wpływem używek, wspominałam przy okazji tej notki. Już wtedy miałam wątpliwości co do spójności wizji cyklisty, jaką chcemy przedstawić, aczkolwiek gryzłam to wówczas od strony choroby alkoholowej. Po ostatniej masie doszedł do tego wniosek, że okrzyk „wolę na piwo niż na paliwo” również jest niekorzystny, bo umacnia, zamiast osłabiać, postać rowerzysty po browarku czy dwóch. O przesądzie „piwo to nie alkohol” zbyt długo wypowiadać się nie zamierzam: nie mogę spać, bo trzymam odeśmiany tyłek. Wypomniano mi się, że się czepiam, bo to tylko hasło, które należy traktować z dystansem; no nie do końca, to są hasła z potencjałem memetycznym, ktoś sobie zinternalizuje, że po piwie można wsiąść na rower i co wtedy?

Z tego, co mi wiadomo, ludziom uczestniczącym w aktualnych Masach Krytycznych jest strasznie z tego powodu wszystko jedno, co wtedy, bo im samym zdarza się wsiąść na siodełko po piwku.Sporo kontentu dostarczyło również  oprotestowanie Letniego Kina Samochodowego w Ikei jako działania niespójnego z proekologiczną wizją firmy. How about: polski klient do sklepu z meblami jednak przyjeżdża samochodem, więc może złapmy się poręczy zamiast siać lament i labogę, że hipokryzja?  Ikea jest firmą; fajnie, że ma misję pro-eko, ale nie będzie wykluczać zmotoryzowanych, bo to strzał w stopę.

Jest to trochę smutne: niby w sumie rozumiem, że tego typu stowarzyszenia tworzą normalni ludzie ze swoimi słabościami. Ale jakoś nie umiem nie widzieć, że, like, od innych wymagają więcej niż od siebie. Fundacja zaś jednak ma coś do powiedzenia w tym mieście. Szkoda by było, gdyby zaczęła się kojarzyć z fanatykami i hipokrytami.

Advertisements

6 uwag do wpisu “Komu się chce

  1. Mimo wszystko mam nadzieję że ktoś się w porę opamięta lub po prostu zrezygnuje. Nie ukrywam że mierzi mnie parę spraw – to choćby że z imprezy która wyrastała z zakurzonego biura w kamienicy na Próchnika, serwisu nieodżałowanego Edka Diesnera, nocnych wypraw do Łagienik z Mongoose Bros. powstał ładnie opakowany produkt dla – nomen omen – mas, z lekką nutką salonu, selekcji i lanserki oraz korpo-hierarchią niebieskich kamizelek. Z drugiej strony trudno się upierać przy „moje=lepsze”, nie dostrzegając oczywistych korzyści i umiejętności przekucia potencjału uczestników (również tych zupełnie przypadkowych i „niedzielnych”) na realne działania ukierunkowane na lepsze funkcjonowanie mechanizmów miasta. Musiałbym po prostu przyjechać… a do tego zniechęca permanentny brak czasu no i przede wszystkim to, że stara ekipa rozjechała się po świecie.

    Lubię

  2. @szpro
    w przedostatnie czwartki miesiaca odbywaja sie organizacyjne spotkania przedmasowe przed WMK, pewnie lodzcy masowicze tez cos takiego zwoluja. na warszawskie kazdy moze przyjsc ze swoim pytaniem czy postulatem. chce Ci sie przejsc i powiedziec o hasle z piwem? [also, u nas zabezpieczenie Masy wylapuje nietrzezwych przed i w trakcie przejazdu. jesli ktos nie chce po dobroci odlaczyc sie od peletonu, z calkowita premedytacja wolamy niebieskich albo strasznikow.]

    Lubię

  3. @RatOfWar: spotkania przedmasowe są i u nas – mnie się ciężko wybrać, bo zazwyczaj są w godzinach mojej pracy. Ale moje zastrzeżenie co do hasła o piwie przekazałam.
    [also: akurat sytuacja „wsiadamy po piwie” była niepowiązana z MK]

    Lubię

  4. @”ktoś sobie zinternalizuje, że po piwie można wsiąść na rower i co wtedy?”

    Yyy, nic? W takim Amsterdamie pół miasta jeździ wieczorem po dużo mocniejszych napojach, i jakoś trup nie ściele się gęsto. Obstawiam, że wręcz ściele się rzadziej, niż u nas. Może dlatego, że tam jazda na rowerze po piwie jest lżej karana, niż zapierdalanie 120 w zabudowanym.

    Lubię

  5. Och, na pewno, jestem także pewna, że jest sporo cyklistów wsiadających na rower po spaleniu blanta (mnie się zdarzyło siedzieć na bagażniku u zbakanego kierowcy, ale byłam młoda i głupia). Ale wiesz, oba te środki wpływają na refleks i brawurę. Obstawiam, że wypadkowość jest niewielka raczej dlatego, że w Holandii infrastruktura rowerowa jest rozbudowana tak, że można o tym tutaj tylko pomarzyć. A tymczasem in immortal words of Eli Wurman za oknem dzieje się Polska, musimy jeździć wraz z kierowcami; naprawdę nie namawiałabym nikogo na jazdę choćby po jednym piwie, bo to idiotyczne zwiększanie i tak sporego ryzyka.

    Lubię

  6. 100% racji, sam też się boję jeździć po piwie (po drogach z samochodami). Chodziło mi raczej o wysokość kar, która u nas jest zupełnie nieproporcjonalna do szkodliwości społecznej. I należałoby to kiedyś zmienić, bo naprawdę gdzie jazda po piwie na ukrainie do szwagra, a gdzie Rakowiecka*…

    *Smutna

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s