Biedna mała dziewczynka

No więc było tak, że Ameba, jak kto dobry, poszła na spotkanie programistów i poszła z nimi na browar, i podczas spotkania pochwaliła się, w tym zmaskulinizowanym, prawda, środowisku, że jest feministką. No i dostała maksymalnie bucerskim, antyfeministycznym tekstem w pysk. I wiecie, co zrobiła? Nie wdziała majtek na rajstopki, nie wsiadła do czołgu i nie rozjechała towarzystwa; nie: wstała, wyszła, popłakała i poszła obsmarować tych okropnych programistów na blogasku.

Biedna, mała dziewczynka, jak ona chce zostać feministką, skoro od byle tekstu płacze. Tak się kończy bawienie się z chłopcami ich zabawkami, niech to będzie dla was przestrogą.

…tutaj mogłabym skończyć notkę i nawet trochę mnie kusiło, by sprawdzić, ile osób spośród, np., moich znajomych na fb, przytaknęłoby mi: tak, tak, sama sobie winna, mogła się nie pchać we wilcze stado jak ostatnia owca. I jeszcze co, zamiast się odwinąć, uciekła, no ja bym tak nie zrobiła, ci seksiści powinni znać mores, a ja, lalala, w kieszeni mam gaz, a w rękawie garść ripost, NIGDY MI SIĘ TO NIE ZDARZY, by mnie tak potraktowano.

W tym jest zaklinanie rzeczywistości, nie? W sensie, złe rzeczy przydarzają się ludziom, codziennie, ciągle, bez przyczyny; trwają wojny, wybuchają wulkany, na ulicach toczą się zamieszki, a w bramach mordobicia. I przeważnie nie mamy na to najmniejszego wpływu. No to od czasu do czasu musimy sobie powiedzieć: mam kontrolę. I don’t like the idea I’m not in control of my life, prawda?  I’d rather die than give you control, prawda?

Trudno godzimy się z bezsilnością. Branżowo dodam, że był to dla mnie też najtrudniejszy kawałek do przepracowania w terapii: że tak, są rzeczy, jak choroba, jak upływający czas, jak złe rzeczy przydarzające się ludziom wszędzie, na które nic nie zaradzę. Mogę sobie wyobrażać, że będę najlepiej przygotowana do starcia, ale prawda jest taka, że równie dobrze mogę nie zrobić nic; nawet tego, co Ameba: wstać i wyjść, bo, na przykład, bardziej boję się grupy albo bardziej mi zależy na akceptacji jak największej liczby ludzi albo dam sobie wmówić, że to jednak moja wina i było się nie obnosić. Nie jestem w stanie przewidzieć, jak się zachowam, kiedy coś takiego mnie spotka, ale już wiem, że na to, że spotka, wpływu nie mam.

I czy to w ogóle ma znaczenie, co zrobiła? Czy to coś zmienia? Co by się stało, gdyby bucujący kolega dostał z liścia i jakby się to miało do stereotypu „feministki są agresywne”? Co by się stało, gdyby bucujący kolega otrzymał ripostę „ty za to pewnie masz dziewczynę.jpg” i jakby się to miało do stereotypu „feministki nie mają dystansu do siebie”?

„Odzewem na chamstwo i traktowanie kobiet przedmiotowo przez fachowców (albo i nie) jakiejkolwiek dziedziny nie może i nie ma być ‚to się uodpornij, odpyskuj albo zmień dziedzinę’. To nie kobieta jest tu problemem”

skomentowała na g+ jedna z czytelniczek (Ameba miała dosłowny wykop-efekt tym wpisem) i tak, właśnie o to chodzi.

Mnie w sumie ten bucujący kolega średnio interesuje: nie chcę stawiać diagnoz o kompleksach, jego życiu osobistym, naprawdę, nic mnie nie interesuje jego cera, stan włosów, uzębienia i BMI, rozległość zainteresowań czy upodobania muzyczne. Zakładam, że jego zachowanie nie było wynikiem złej woli, lecz braku wiedzy o feminizmie (no bo, umówmy się, skąd i, co ważniejsze, po co, ma taki sobie zwykły programista czerpać wiedzę, z obrazków na kwejku?) oraz milczącego wsparcia grupy.

Nawet mi przyszło do głowy zadać pytanie „czemu nikt inny nie zareagował”, ale ono jest trochę bezcelowe. Po pierwsze: dwie osoby wyszły z Amebą. Po drugie, cały czas wam tutaj opowiadam historię o zetknięciu jednostki z grupą. W tej historii ważne jest to, że jednostka działa tak, jak jej wygodnie, z różnych przyczyn. Ktoś wyszła, ktoś został, każde z nas ma swoje sposoby działania w grupie; jedni biorą za pysk i porywają miliony, inni milkną i obserwują, by dostosować się do zasad.

Więc może ważniejszym jest pytanie, jakie zasady działały w grupie, w której znalazła się Ameba; na co jest w niej przyzwolenie i do czego ono prowadzi.

No i – na ile mamy moc je zmieniać.

(a w ogóle to odpierdolcie się od biednych małych dziewczynek; im się należy opieka i wsparcie, a nie masturbacyjna argumentacja z „trzeba było”)

Edit: o sprawie wspomnieli też Cześćjacek i VN.

Reklamy

51 uwag do wpisu “Biedna mała dziewczynka

  1. 100% racji Szprota :)

    Ameba, nie przejmuj się bucerią – chamstwa jest dużo i chamstwo jest wszędzie. W każdej grupie znajduje się buc, który powinien dostać edukacyjnego liścia w potylicę za swoje wyskoki. A, że cała grupa nie reaguje – czasami się zdarza.

    Uszy do góry i nie przejmować się bucerią. A jak go spotkamy na ulicy, to dostanie tego liścia, od działu edukacyjno-wychowawczego ttdkn ;)

    Polubienie

  2. IMHO, uprzedzenie nie jest brakiem wiedzy. No może „uprzedzenie” do feminizmu bo ktoś se wyobraża palenie staników, ale to jest nienawiść pierwszego sortu powiedzieć człowiekowi że jego potrzeba automii cielesnej wynika stąd że mu jej nie odebrano. Bo nie udawajmy że tu jest jakaś symetria z ośmieszaniem mężczyzn że nie mają zycia seksualnego, kiedy mowa o „wyruchiwaniu”… Dżizus, koszmar… Jeszcze nie mówiąc o potwierdzaniu stereotypów…

    Polubienie

  3. Jezujezujezu, zaglądam a tam flejm z Lavinką. Dlaczego mi to robisz?!

    Więc może ważniejszym jest pytanie, jakie zasady działały w grupie, w której znalazła się Ameba; na co jest w niej przyzwolenie i do czego ono prowadzi.

    No grupa ludzi zajmujących się zawodowo programowaniem jest en masse dość przykra z definicji i jak najbardziej zasługująca na stereotypy które o nas krążą. Taki lajf.

    Polubienie

  4. Najbardziej w całej sytuacji żałuję że już druga taka akcja i znowu grubo po moim wyjściu. Muszę chyba zacząć zostawać na piwach WRUGowych do samego końca i pilnować jak pies ;]

    Polubienie

  5. @miastomasamaszyna: niestety masz rację. nie niestety za wyzywanie od buców u miskidomleka, tylko niestety że jest w tym sporo smutnej prawdy.
    tylko widzisz, nam, rubiowcom, zawsze się wydawało że jesteśmy o oczko lepsi od innych programistów, piwnicznych neckbeardów. no i wylazło: na nosie modne okulary, na stole co prawda makbuk, ale pod stołem wciąż ten sam mały siusiak.

    Polubienie

  6. Ależ wiecie.
    Najpierw było „jesteś ładna, czemu jesteś feministką?”. Dopiero jak na ten podryw nie zareagowałam kisielem w majtkach to pojawiły się zawoalowane propozycje o wyruchiwaniu.
    A w ogóle to ja mam już trochę dosyć pisania o tej całej sytuacji. Znaczy nie mam do nikogo pretensji i tak duży odzew jest bardzo bardzo miły i krzepiący, po prostu prawie 120 komci na moim blogu, dwie dyskusje na Facebooku, 3 czy 4 na G+, blog Koziołka, blog Szproty, forum Ruby, Wykop… ciężki dzień i nawet jakbym chciała, to cannot into wyruchanie.
    Dlatego też dziękuję i dobranoc. :*

    Polubienie

  7. @szprota
    Po prostu zgrzyta mi nazywanie uprzedzeniowych przekonań niewiedzą (którą teraz nazwałaś wiedzą), kiedy może to jest (fałszywa) informacja, ale nie jest brakiem czegoś, nawet jak ktoś im siłą to włożył. Nie chciałem się kłócić jajko czy kura, sorry, po prostu reaguje odruchowo w takich sytuacjach na śladowe objawy litości wobec buców ;)

    Polubienie

  8. @m3,
    „No grupa ludzi zajmujących się zawodowo programowaniem jest en masse dość przykra z definicji i jak najbardziej zasługująca na stereotypy które o nas krążą. Taki lajf.”

    Wydaje mi się, że kluczową rolę w tym odgrywa nasza arogancja. Wszyscy tacy świetni, czego to oni nie napisali, wszyscy lepsi od tych innych (a co, Haskellowcy przecież też zadzierają nosa, że lepsi od tych Rubiowców) — i potem roznosi się to na całą resztę życia, nawet taki nie pomyśli co robi, tylko mówi co mu się wydaje jakby to była objawiona prawda. (#ohwait)

    @szprota,
    Dzięki, świetna notka. Ale jednak

    „łatwo wskazać jako obcą i wdzięczny obiekt do bicia.”

    mam wrażenie, że to mogła być raczej chęć podzielenia się Prawdą, niż bicia wdzięcznego obiektu.

    Polubienie

  9. Dzięki. A to w twoim cyrkielku padł komentarz, który cytuję!

    @mam wrażenie, że to mogła być raczej chęć podzielenia się Prawdą, niż bicia wdzięcznego obiektu.
    Znaczy, no, właściwie i to, i to: znam Prawdę o Brzydkich i Niedoruchanych Feministkach, ale jest to brzydka prawda, taka do obśmiania lub stłuczenia.

    Polubienie

  10. Czemu mnie to nie dziwi??

    Zreszta pozniej, juz w pracy, nie jest wiele lepiej. Sprobuj miec chorujace dziecko (jak to musisz zostac w domu??? U nas tym zajmuje sie moja ZONA). Sprobuj miec pytania (tu albo protekcjonalne – „daj, SZYBKO to zrobie”, albo poirytowana odpowiedz typu „jesssu, te baby”. Pewnie, ze nie zawsze i nie wszyscy, ale jednak z tak duza czestotliwoscia, ze juz zadna z moich kolezanek sprzed 5 lat programowaniem sie nie zajmuje, a ja usilnie szukam pomyslu na inna prace.

    I jak tu sie dziwic, ze udzial kobiet w informatyce systematycznie spada??

    Polubienie

  11. @szprota:

    Amen.

    @mmm:

    „No grupa ludzi zajmujących się zawodowo programowaniem jest en masse dość przykra z definicji i jak najbardziej zasługująca na stereotypy które o nas krążą. Taki lajf.”

    Nie zgodzę się, widziałem już takie grupy LZZP, do których bardziej pasuje etykieta feminizmu niż szatni chłopców z podstawówki.

    @Larania:

    Znam niejedną grupę bioinformatyczną, w której połowa (albo więcej) LZZP to kobiety. Za takie teksty facet miałby nieprzyjemności, i nie mówię o niewinnych pieszczotach w rodzaju towarzyskiego ostracyzmu lub zrugania przez szefa czy szefową.

    „Udział kobiet w informatyce systematycznie spada”

    W Niemczech od 1995 liczba mężczyzn studiujących informatykę zwiększyła się trzykrotnie, a liczba kobiet — czterokrotnie.

    @cała historia:

    Byłem kiedyś niezłym bucem, a pewnie za dziesięć lat, jeśli dożyję, spojrzę na siebie z 2011 (może nawet na ten tekst) i też pomyślę: Jezu, co za buc. Bo buców da się uświadamiać. Buce często są bucami z nieświadomości, głupoty, ślepoty albo konformizmu wynikającego z błędnego przekonania na temat tego, co jest w ich grupie akceptowalne. Czyli: jest źle, ale nie beznadziejnie.

    Podpisuję się pod notką Szproty, więc nie sugeruję powyższym, że takie uświadamianie miała robić Ameba. Takie uświadamianie ma robić na przykład M3 w swojej LZZP. Albo Szprota swoją notką. Albo my wszyscy robiąc z tego historię w Internetsach. Starczy, że buc zauważy: ops, całe mnóstwo ludzi uważa, że jestem bucem, ciekawe czemu?

    Nb strasznie mi się podoba historia Haliny Sobańskiej, radnej z Sosnowca. Jest jej fanem.

    Polubienie

  12. Ale wyjście z takiej imprezy wcale nie jest złym rozwiązaniem. Jasne, można wdawać się w pyskówkę z bucem, ale po co? Nie lepiej iść spotkać się z kimś innym, zamiast tracić energię i czas na udowadnianie bucowi, że jest bucem?

    Jeśli z tej historii płynie jakaś nauka, to tylko taka, żeby nie łączyć życia zawodowego (którego częścią jest również nauka) z życiem osobistym. Wtedy ryzyko konfrontacji z bucem jest mniejsze (ale nadal jest).

    Polubienie

  13. Nasze społeczeństwo jest coraz bardziej chore. Jakieś feministki, szowiniści, zieloni, czerwoni…
    A może będziemy kiedyś tak ludźmi?
    Nie rozumiem nastawienia, że kobieta musi być uległa, że mężczyzna musi być chamem. Łatwo jest uogólnić, ale poprzeć to, że wszyscy są tacy i udowodnić, że każdej jednostki to dotyczy jest trudno. Dlaczego? Bo to w ogóle niemożliwe. W naszym 40 mln społeczeństwie będziemy mieć skrajność przy skrajności, przy dużych społecznościach (społeczeństwach) już tak bywa, nie można tego tolerować, ale mówić komuś, żeby zrezygnował z tego co lubi z powodu JEDNEGO chama i powodu tego, że reszta byłe pewnie zbyt pijana, żeby do nich dotarła powaga sytuacji w czasie rzeczywistym, a reszta pewnie nawet tego nie zauważyła???
    Ludzie, dajcie spokój. Coraz bardziej nie rozumiem tego państwa. Coś tu jest nie tak. Gdzie ta „solidarność” i braterstwo.
    Przypomnę Norwida:
    Polacy to wspaniały Naród, ale bezwartościowe społeczeństwo.

    Szkoda, że sami chcemy tacy pozostać:-(

    Polubienie

  14. @Larania
    Jak to czytam to wiem, że jesteś z Wawy. Może spróbuj gdzieś, gdzie masz większe prawdopodobieństwo trafić normalnie (w Wawie też są na pewno normalne firmy)? Może mniejsza kasa, ale utrzymanie też tańsze.

    Polubienie

  15. Nasze społeczeństwo jest coraz bardziej chore. Jakieś feministki, szowiniści, zieloni, czerwoni…

    Nie wiem, czemu obrażasz feministki, zielonych i czerwonych stawiając ich razem z szowinistami.

    A może będziemy kiedyś tak ludźmi?

    Przecież jesteśmy.

    Nie rozumiem nastawienia, że kobieta musi być uległa, że mężczyzna musi być chamem. Łatwo jest uogólnić, ale poprzeć to, że wszyscy są tacy i udowodnić, że każdej jednostki to dotyczy jest trudno. Dlaczego? Bo to w ogóle niemożliwe. W naszym 40 mln społeczeństwie będziemy mieć skrajność przy skrajności, przy dużych społecznościach (społeczeństwach) już tak bywa, nie można tego tolerować, ale mówić komuś, żeby zrezygnował z tego co lubi z powodu JEDNEGO chama i powodu tego, że reszta byłe pewnie zbyt pijana, żeby do nich dotarła powaga sytuacji w czasie rzeczywistym, a reszta pewnie nawet tego nie zauważyła???

    Toteż ja Amebie tego nie odradzam!

    Ludzie, dajcie spokój. Coraz bardziej nie rozumiem tego państwa.

    A co tu jest do rozumienia, za oknem wciąż Polska.

    Coś tu jest nie tak. Gdzie ta „solidarność” i braterstwo.
    Przypomnę Norwida:
    Polacy to wspaniały Naród, ale bezwartościowe społeczeństwo.

    Szkoda, że sami chcemy tacy pozostać:-(

    Why so serious, ja nie daję faka, co jest narodem, a co społeczeństwem, ot, sporo u nas buców i trzeba edukować. A czasem naprawdę przejechać czołgiem i z niego ich pokochać.

    @a: nie, Larania nie jest z Warszawy, skąd w ogóle założenie, że mieszka w Polsce.

    Polubienie

  16. @szprota
    „Nie wiem, czemu obrażasz feministki, zielonych i czerwonych stawiając ich razem z szowinistami.”
    No właśnie. To już dużo mówi o feministkach. Jest to kolejna chora skrajność, może nie najmocniejsza, ale odmiana faszyzmu. Nie cierpię dzielenia tam gdzie dzielić nie wypada. Dzisiaj mamy konstytucję, a ta gwarantuje równouprawnienie. Jeżeli nie jest to przestrzegane to gdzie leży problem? Wszyscy pracodawcy to mężczyźni? A pracują tylko kobiety?

    @szprota
    „Toteż ja Amebie tego nie odradzam!”
    Odebrałem to inaczej. Może źle, nie wiem.

    @szprota
    „A co tu jest do rozumienia, za oknem wciąż Polska.”
    17% ludności żyjącej poniżej progu ubóstwa (jacy to „cywilizowani” jesteśmy), 650 tys. niedożywionych dzieci, łamane prawa pracownicze, jedne z najwyższych kosztów utrzymania rodziny w Europie, jeden z największych stosunków ceny mieszkań do zarobków, mediana zarobków o połowę niższa od średniej krajowej… Dziura budżetowa wielkości Wielkiego Kanionu, a w Ease of Doing Business Index mamy 70 miejsce! 20 lat po odzyskaniu wolności, a nie potrafimy nawet wspólnie ze sobą żyć, wiecznie jakieś wojny społecznej, skrajność jest skrajnością poganiana, wymyślani na siłę „wrogowie publiczni”, jakby bez nich w mediach nie było o czym mówić… itd…
    A wszystko w tzw. „centrum Europy”… To ma być Polska? Polska przed wojną też nie była bogata, ale miała o wiele trudniejszy start niż my w 1989r. Była za to przynajmniej jako państwo lepiej zorganizowana (nie pisze, że bardzo dobrze), mieliśmy kilkunastoletni plan rozwoju gospodarki, mieliśmy wizytówkę na całą Europę w postaci kolei, mieliśmy Przywódców.
    Czy Ty to rozumiesz? Ja nie rozumiem i na pewno nigdy nie zaakceptuję!

    @szprota
    „(…) sporo u nas buców i trzeba edukować. A czasem naprawdę przejechać czołgiem i z niego ich pokochać.”
    Z tą częścią wypowiedzi zgodzę się całkowicie:-) Nie można ignorować chamstwa.

    @szprota
    „@a: nie, Larania nie jest z Warszawy, skąd w ogóle założenie, że mieszka w Polsce.”
    Przepraszam (mam pewne rzeczy w pamięci związane z Wawą, jakoś mi się skojarzyło).

    Polubienie

  17. No właśnie. To już dużo mówi o feministkach. Jest to kolejna chora skrajność, może nie najmocniejsza, ale odmiana faszyzmu.

    Feminizm jako odmiana faszyzmu, srsly. Ja nie wiem, ja się czuję bezradna wobec takiego bezmiaru niewiedzy o tym, czym jest feminizm, ja bardzo proszę wrócić do tematu, jak go trochę ogarniesz.

    Nie cierpię dzielenia tam gdzie dzielić nie wypada. Dzisiaj mamy konstytucję, a ta gwarantuje równouprawnienie. Jeżeli nie jest to przestrzegane to gdzie leży problem? Wszyscy pracodawcy to mężczyźni? A pracują tylko kobiety?

    ŻECO CHCESZ MI NAPISAĆ, że jak w konstytucji jest równouprawnienie, to problem dyskryminacji kobiet nie istnieje? NA BLOGU FEMINISTKI? Welcome and say goodbye to your feet.

    Polska przed wojną też nie była bogata, ale miała o wiele trudniejszy start niż my w 1989r. Była za to przynajmniej jako państwo lepiej zorganizowana (nie pisze, że bardzo dobrze), mieliśmy kilkunastoletni plan rozwoju gospodarki, mieliśmy wizytówkę na całą Europę w postaci kolei, mieliśmy Przywódców.

    Oraz Berezę Kartuską i getta ławkowe. A teraz mamy przywódców w stylu miękkiego Donka, surfującego Grześka czy histeryzującego Jarka, no i? Bardziej mnie martwi, że Polska nadal ma w odbycie piąchę Watykanu i paluszki zmumifikowanych szczątków Unii Wolności niż że nie ma przywódcy. Co mnie przywódcy.

    Czy Ty to rozumiesz? Ja nie rozumiem i na pewno nigdy nie zaakceptuję!

    Oh teh drama.

    Polubienie

  18. @ a.
    „Dzisiaj mamy konstytucję, a ta gwarantuje równouprawnienie. Jeżeli nie jest to przestrzegane to gdzie leży problem?”

    Np. tu, że zgwałcona kobieta słyszy, że powinna nosić dłuższe spódniczki. Albo tu, że jak facet ma 666 partnerek, to jest uważany za jurnego samca alfa, a jak kobieta ma 66 partnerów, to jest uważana za „puszczalską szmatę”. Albo w chamskich kawałach o informatyczkach i świnkach morskich.

    Polubienie

  19. @szprota,
    A to w twoim cyrkielku padł komentarz, który cytuję!
    Wiem. Cieszę się, że na coś się odprysk flejma u mnie przydał.

    że Polska nadal ma w odbycie piąchę Watykanu i paluszki zmumifikowanych szczątków Unii Wolności
    You made my day.

    Co w ogóle przynosi takich komcionautów, wykop?

    Polubienie

  20. @kultmaszyny
    „Albo tu, że jak facet ma 666 partnerek, to jest uważany za jurnego samca alfa, a jak kobieta ma 66 partnerów, to jest uważana za „puszczalską szmatę”.”
    Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, w moim w obydwu przypadkach taki osobnik byłby skończony(a).

    @szprota
    „ŻECO CHCESZ MI NAPISAĆ, że jak w konstytucji jest równouprawnienie, to problem dyskryminacji kobiet nie istnieje? NA BLOGU FEMINISTKI? Welcome and say goodbye to your feet.”
    Nie. To, że każdy obywatel ma równe prawa, a to, że się ich nie przestrzega, to nie jest problem TYLKO kobiet, ale wszystkich. Prawa pracownicze, o które tak walczycie, nie są przestrzegane nie ze względu na płeć, ale brak egzekwowania prawa w ogóle. Polscy przedsiębiorcy nie mają kogo się bać i to jest problem. Zamiast tworzyć chore ruchy szowinistyczne/feministyczne, czy jakiekolwiek związane ze skrajnymi poglądami, lepiej może zawlaczyć o PRAWDZIWE związki zawodowe? Np. takie jak we Francji. U nich też był kryzys, większy, i co? Wprowadzano ustawę, która zezwala pracodawcy na wymóg 11h czasu pracy (bez dodatków za nadgodziny za te 3h)?
    Nie, bo tam byłby od razu strajk.
    Myślisz, że przeciętna kobieta, taka która ma męża i dzieci, poprze jakiś tam ruch feministyczny? Wolne żarty. Dla niej ważniejsze są wartości rodzinne niż jakieś faszystowskie ruchy.

    @szprota
    „Oraz Berezę Kartuską i getta ławkowe.”
    Po pierwsze zmieniłaś temat. Pisałem bardziej o problemach gospodarczych, niż związanych z mniejszościami społecznymi. obecnie ich praktycznie nie ma.
    Po drugie. Jak napisałem te państwo nie było idealne. Buntująca się przeciw Polskości i popierające byłych zaborców mniejszości był to problem społeczny. Nie radzono sobie z tym, to fakt, też tak uważam, ale np. takich Żydów w innych miejscach w Europie zabijano i wypędzano siłą i to wieki wcześniej. Nie jest to usprawiedliwienie bo go nie ma, ale faktem jest, że to RP przyjęła Żydów gościnnie, ba.. już Kazimierz Wielki był krytykowany przez księstwa niemiecki za przyjmowanie Żydów. To nie jest wina wyłącznie jednostronna. W tamtych czasach więcej jej mamy wobec Litwinów i poniekąd Ukraińców (z tym też było różnie). Dlaczego jednak mówi się tylko o nas? O mordach w Rosji i na Zachodzie się milczy. U nas mordów i wypedzeń nie było, u nas się płaciło za wyjazd (co oczywiscie nie uważam za dobre, na pewno o wiele bardziej humanitarne).

    @szprota
    „Oh teh drama.”
    Tak, Jest to dramat. Nie tylko dla feministek, ale i matek, ojców i ich dzieci. Dla każdego obywatela, nawet takiemu ze Stolicy, czy bogatego miasta to też powinien być dramat. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy ludźmi, a jeżeli jesteśmy ludźmi posiadamy ludzkie CZŁOWIECZEŃSTWO, a te nas zobowiązuje do współczucia i pomocy słabszym.

    No i co z tego, że piszę na blogu feministycznym? Mam z tego powodu zmienić poglądy?
    Phi, nawet w najsłodszych snach moich najgorszych wrogów tego nie zrobię:P

    Polubienie

  21. @ a.
    „Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, w moim w obydwu przypadkach taki osobnik byłby skończony(a).”

    Nie pisałem o swoim środowisku, a o całym społeczeństwie. Akurat w moim środowisku skończony byłby osobnik, który uważa, że w promiskuityzmie jest coś na tyle złego, żeby obrażać ludzi.

    Polubienie

  22. @a.
    „Mam z tego powodu zmienić poglądy”

    Człowiesiu, te teksty, którymi rzucasz, np. wmawianie symetrii między szowinizmem a feminizmem albo antagonizmu między feministkami a „zwykłymi kobietami z mężem i dziećmi”, to totalna podstawa stereotypowego, patriarchalnego pierdolenia o feminizmie przez durniów, którzy nie mają o nim pojęcia i każda feministka słyszała je a z pińcet razy; bo są to obiegowe głupoty, które wyciska z penisa każdy głupek, który chce feministkom dokopać. Idźże przeczytaj jakieś wprowadzenie do feminizmu dla patriarchalnych debili albo grzecznie poproś, żeby ci coś wyjaśnić; może ktoś się ulituje.

    Polubienie

  23. @a.
    „RP przyjęła Żydów gościnnie”
    Och, ten mem tolerancyjnej Rzeczpospolitej. Tylko czemu ma służyć jego przywoływanie?
    Nawet gdyby była taka mlekiem i miodem płynąca, to to było, like, 500 lat temu. A żyjemy tu i teraz, więc nie mieszajmy myślowo dwóch różnych systemów walutowych.

    Polubienie

  24. @a
    „Buntująca się przeciw Polskości i popierające byłych zaborców mniejszości był to problem społeczny.”

    Bzdura, prawdziwym problemem społecznym była tzw. „mniejszość polska” w tzw. „zaborze” pruskim i rosyjskim. Zamiast uczyć się języków obcych, szanować swoje nowe ojczyzny, które wkładały mnóstwo wysiłku w integrację całych społeczności, wichrzyciele w podły i nikczemny sposób sabotowali te wysiłki i podburzali lud, w którego interesie wcale nie było wówczas istnienie odrębnego i sztucznie utworzonego państwa.

    Polubienie

  25. @kultmaszyny
    „Albo tu, że jak facet ma 666 partnerek, to jest uważany za jurnego samca alfa, a jak kobieta ma 66 partnerów, to jest uważana za „puszczalską szmatę”.”
    Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, w moim w obydwu przypadkach taki osobnik byłby skończony(a).

    Mogę ci tylko współczuć tak bezbrzeżnie nudzącego się środowiska, że aż interesuje się, kto ma ilu partnerów.

    Nie. To, że każdy obywatel ma równe prawa, a to, że się ich nie przestrzega, to nie jest problem TYLKO kobiet, ale wszystkich. Prawa pracownicze, o które tak walczycie, nie są przestrzegane nie ze względu na płeć, ale brak egzekwowania prawa w ogóle. Polscy przedsiębiorcy nie mają kogo się bać i to jest problem. Zamiast tworzyć chore ruchy szowinistyczne/feministyczne, czy jakiekolwiek związane ze skrajnymi poglądami, lepiej może zawlaczyć o PRAWDZIWE związki zawodowe? Np. takie jak we Francji. U nich też był kryzys, większy, i co? Wprowadzano ustawę, która zezwala pracodawcy na wymóg 11h czasu pracy (bez dodatków za nadgodziny za te 3h)?
    Nie, bo tam byłby od razu strajk.

    A feminizm z walką o prawa pracowników wyklucza się gdzie? Auch: spójrz sobie w dowolny rocznik statystyczny i policz, ile zarabiają kobiety, a ile mężczyźni na tych samych stanowiskach. Wtedy możemy pogadać o tym, na ile nieprzestrzeganie praw pracowniczych jest stopniowalne ze względu na płeć.

    Myślisz, że przeciętna kobieta, taka która ma męża i dzieci, poprze jakiś tam ruch feministyczny? Wolne żarty. Dla niej ważniejsze są wartości rodzinne niż jakieś faszystowskie ruchy.

    Myślę, że im więcej przeciętnych kobiet, mężatek z dziećmi, będzie miało świadomość, że feminizm to nic innego jak troska o to, by mogły spokojnie zdecydować, czy i kiedy wyjść za mąż, czy i kiedy mieć dzieci oraz czy i kiedy pracować, by dobrze zarabiać i mieć z tego radochę, tym lepiej.
    Aha, i jeszcze jedno porównanie feminizmu do faszyzmu i poleci ban, więc uważaj.

    @pierdolenie o nieantysemickiej Polsce: ale ty się naczytałeś czego, wykopu, że takie bzdury przyszedłeś tu opowiadać?

    Tak, Jest to dramat. Nie tylko dla feministek, ale i matek, ojców i ich dzieci. Dla każdego obywatela, nawet takiemu ze Stolicy, czy bogatego miasta to też powinien być dramat. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy ludźmi, a jeżeli jesteśmy ludźmi posiadamy ludzkie CZŁOWIECZEŃSTWO, a te nas zobowiązuje do współczucia i pomocy słabszym.

    A to pełna zgoda. Zgadnij, kto jest słabszy.

    No i co z tego, że piszę na blogu feministycznym? Mam z tego powodu zmienić poglądy?
    Phi, nawet w najsłodszych snach moich najgorszych wrogów tego nie zrobię:P

    No to przyszedłeś tu podyskutować czy oszczać teren?

    Polubienie

  26. @a.
    „Po pierwsze zmieniłaś temat. Pisałem bardziej o problemach gospodarczych, niż związanych z mniejszościami społecznymi. obecnie ich praktycznie nie ma.
    Po drugie. Jak napisałem te państwo nie było idealne. Buntująca się przeciw Polskości i popierające byłych zaborców mniejszości był to problem społeczny. Nie radzono sobie z tym, to fakt,

    Jakich zaborców poza Niemcami? Mniejszość rosyjska to ułamek procenta i dotyczy ona głównie białych emigrantów, zaś urzędnicy z terenu Galicji byli przeważnie Polakami (albo wynieśli się z tych terenów po 1918 i się nie liczą).

    ” też tak uważam, ale np. takich Żydów w innych miejscach w Europie zabijano i wypędzano siłą i to wieki wcześniej.”

    Np., takich arian wypędzono po potopie szwedzkim, protestantów wśród szlachty marginalizowano i prześladowano do czasów Konstytucji 3 Maja.

    „Nie jest to usprawiedliwienie bo go nie ma, ale faktem jest, że to RP przyjęła Żydów gościnnie, ba.. już Kazimierz Wielki był krytykowany przez księstwa niemiecki za przyjmowanie Żydów. To nie jest wina wyłącznie jednostronna.”

    To jest lekkie nadużycie, mówić o przyjęciu Żydów w średniowieczu i uznawać, że to zwalnia nas na zawsze z odpowiedzialności za nacjonalizm i prześladowania mniejszości. BTW, pisanie „to nie jest wina wyłącznie jednostronna” to #prawdalerzypośrodku i bucera, równie dobrze można powiedzieć „ona mnie prowokowała do uderzenia nieposoloną zupą na obiad, Wysoki Sądzie!”

    ” W tamtych czasach więcej jej mamy wobec Litwinów i poniekąd Ukraińców (z tym też było różnie). ”
    Poniekąd? Bardzo łagodne słowo, za łagodne. Poza tym, mamy wiele na sumieniu w stosunku do Ukraińców w XX wieku, zaczynając od pokoju ryskiego (żałuję, że nikt nie podchwycił frazy „rozbiór Ukrainy”) a poprzestając na prześladowaniu mniejszości ukraińskiej w latach 30tych.

    „Dlaczego jednak mówi się tylko o nas? O mordach w Rosji i na Zachodzie się milczy. U nas mordów i wypedzeń nie było, u nas się płaciło za wyjazd (co oczywiscie nie uważam za dobre, na pewno o wiele bardziej humanitarne).””

    #SOA1 – Standardowa Odpowiedź Antysemity 1 „U nas było lepiej, żadnych mordów i wypędzeń nie było” – bzdura że hej (nie wspominając o „tylko o nas się mówi”). Czy mam wspomnieć Jedwabne oraz pogromy w Królestwie Polskim (daruj sobie wstawki, że organizowali je Rosjanie – mieszkańcy tych ziem w nich uczestniczyli!)? A może mam wspomnieć o pogromie we Lwowie z 22 listopada 1918r., burdach na uczelniach w latach 30tych, getcie ławkowym, akcjach ONRu, cofnięciu obywatelstwa Żydom mieszkającym zagranicą (co pośrednio doprowadziło do morderstwa pracownika niemieckiej ambasady, Ernesta von Ratha i nocy kryształowej)? Poza tym, sprawdź sobie ilość literatury, WYDAJE CI SIĘ, że o Polsce pisze się dużo, co jest nieprawdą. Antysemityzm w krajach Zachodu, Rosji a nawet ZSRR (mogę polecić świetną książkę!) jest lepiej opisany i nie ma żadnej „zmowy milczenia” na te tematy.

    Polubienie

  27. @FiSi:

    że Polska nadal ma w odbycie piąchę Watykanu i paluszki zmumifikowanych szczątków Unii Wolności
    You made my day.

    Co w ogóle przynosi takich komcionautów, wykop?

    Wykop i g+, ten to chyba raczej z wykopu przyszedł. A ja mam słabość do takich flejmów.

    Polubienie

  28. @szprota
    „Aha, i jeszcze jedno porównanie feminizmu do faszyzmu i poleci ban, więc uważaj.”
    W takim wypadku:
    @szprota
    „No to przyszedłeś tu podyskutować czy oszczać teren?”

    P.S. Antysemityzm był w II RP. Czytaj ze zrozumieniem.
    P.S.2.
    Chcesz pętle nieskończoną?
    while (feminizm == faszyzm) {
    println(„Precz z faszystami(kami)!!!”);
    }

    Polubienie

  29. No ale żeby dyskutować, to trzeba mieć, nie wiem, tezę, która ma cokolwiek z rzeczywistością.
    Faszyzm: doktryna polityczna, sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa (statolatrię, totalitarne silne przywództwo, terror państwowy i solidaryzm społeczny).
    Feminizm: dążenie do emancypacji kobiet i równouprawnienia płci, zarówno pod względem formalnym, jak i faktycznym. Feminizm zajmuje się też problemem kobiecości, konstrukcją płci kulturowej, oraz zwiększeniem udziału kobiet w różnych obszarach życia.
    Jeśli widzisz tu podobieństwa, to wiesz, może jednak idź już sobie.

    Polubienie

  30. „Chcesz pętle nieskończoną?
    while (feminizm == faszyzm) {
    println(„Precz z faszystami(kami)!!!”);
    }”

    Dawno tak brzydkiego kodu nie widziałam.

    Polubienie

  31. „Myślisz, że przeciętna kobieta, taka która ma męża i dzieci, poprze jakiś tam ruch feministyczny? Wolne żarty. Dla niej ważniejsze są wartości rodzinne niż jakieś faszystowskie ruchy.”
    Aha, i to mówisz Ty jako Reprezentantka Przeciętnych Kobiet.

    Polubienie

  32. No nie wiem, ja tam feministek znam wlasnie wiekszosc takich „normalnych” z chlopem i dzieckami na stanie. Bo o ile da sie zrobic calkiem niezla kariere rezygnujac z dzieci, to posiadajac je, zwlaszcza wiecej niz jedno i urodzone „za wczesnie” (czyli nie po 37-40 roku zycia) zaczynaja sie niezle schody. Niezla opcja jest jedno i podczas studiow, ale malo kogo na to stac, no i trzeba odpowiednio wczesnie znalezc partnera i byc go pewnym.

    A tak byc nie powinno.

    Szpro ma racje, nie mieszkam w Polsce i byc moze w Niemczech stale rosnie ilosc kobiet studiujacych informatyke (zreszta troche widoczne sa akcje typu „girls go tech”), ale pozniej juz w pracy malo je widac. Z kregu znajomych przy programowaniu zostalam tylko ja, a i to dlatego, ze nie bardzo mam pomysl dokad uciec. Fakt, ze powinnam zmienic firme, bo na pewno nie wszystkie sa tak nieprzyjemne, niemniej jednak prace na czesc etatu znalezc bardzo trudno, a caly etat + nadgodziny nie bardzo daje sie pogodzic z godzinami otwarcia przedszkoli, swietlic, odrabianiem lekcji i zajeciami pozalekcyjnymi oraz chorobami dzieci. Taki life.

    Polubienie

  33. @szprota: wydaje mi się, że feminizm i równouprawnienie kobiet są w Niemczech bardzo silnie zakorzenione, przynajmniej porównując z częścią zachodnio-południową Europy. Nie wiem, jak się ma jednak w stosunku do krajów skandynawskich, bo na pewno nie jest tak, że w Niemczech problem już przestał istnieć, zwłaszcza po zjednoczeniu, bo część populacji nie miała rewolucji społecznej z ’68, wzlotu Zielonych i ich haseł, Alice Schwarzer itp.

    Polubienie

  34. Ja też pamiętam takie przykre sytuacje. Nie o feministkach. Ogólnie o kobietach. Takie dziecięce problemy. Wtedy rosły do ogromnych rozmiarów. Wspomnę jedną, szkolną sytuację… Informatyk się rozgadał. Całą lekcję mówił jakie kobiety są beznadziejne. Mówił długo o różnicach między kobietami, a mężczyznami. We wszystkim mężczyźni byli lepsi, a kobiety do niczego. Nawet nie pamiętam teraz co dokładnie mówił, ale nic miłego to nie było. Pamiętam jaka byłam tym wstrząśnięta. Ani słowa nie mogłam wydusić, bo żal ściskał mi gardło. Do tego byłam w szoku. Nie odezwałam się. Nie wyszłam z klasy, bo jakby to wyglądało. Jak wróciłam do domu to płakałam. Tym bardziej, że wcześniej miałam też „kościelne” doświadczenia. Najpierw w „Kościele” źle o kobietach, a informatyk to potwierdził. Czułam się jak śmieć. Na starcie skazana na bycie gorszą.

    W Kościele, od kiedy rozumiałam o czym mówią to słuchałam różnych opinii księdza na temat kobiet i się przejmowałam. Byłam wrażliwym dzieckiem. Nie mogłam pojąć dlaczego kobieta nie może być księdzem i kolejne zmartwienie do rozmyślań. Chłopcy byli ministrantami i byli wyróżnieni. Też mnie to zasmucało. Ale to był problem zasad kościelnych. Nauki Jezusa lubiłam i widziałam tam wiele mądrego, przykłady życiowe. Nawet jak się buntował przeciwko panującym za jego czasów zasadom i obłudzie. To mi się podobało. Muszę powiedzieć, że te nauki nawet pomogły mi zerwać z tym wszystkim. Bo ciężko było mi było rezygnować z całej wiary, bo część jej uważałam za słuszną i dobrą. Bo było też o równości, o miłosierdziu, ale niestety złego było też sporo. I tak do Kościoła w pewnym momencie przestałam chodzić. Trzeba było się w końcu postawić, bo wykańczało mnie to wszystko. Psychicznie musiałam po tym dochodzić do siebie. Tylko ja wiem ile mnie to kosztowało nerwów. Przez Kościół czułam się gorsza i trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Z tego co wiem do dzisiaj nie zmieniło się to co mi nie pasowało.

    Polubienie

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s