Sobotnie combo

Pierwsze BUM:

Moim przyjaciołom ukradziono rowery:

I stało się – komuś bardzo spodobały się nasze rowery.
Był to francuz Peugeot – biały z pomarańczowo-czerwonymi emblematami, na tylnym kole blokada z kluczykiem, do kluczyka doczepiony odblaskowy duszek i pomarańczowy materiałowy puzzel LESK2016, na kierownicy biała przybrudzona owijka. Na prawym ramieniu kierownicy klamka od zmiany biegów nałożona na kierownicę, nie była dokręcona, ponieważ uniemożliwiała to owijka. Na lewym ramieniu kierownicy stary dzwonek, na sztycy przykręcony był również biały dzwonek z Łódzkiej Masy Krytycznej 07.2011 (chlip, chlip :(). Przednia opona oryginalna z białymi bokami, tylna cała czarna, wymieniona niecały miesiąc temu. Niecały miesiąc temu wymienione zostały też klocki hamulcowe, więc są w miarę świeże.

Drugi to holender grafitowy Super Style, jak na zdjęciu. Proszę o rozpropagowanie i rozglądanie się. Niestety dla nas bez rowerów to trochę jak bez jednej ręki.

…napisała Breblebrox na forum Masy Krytycznej.

Łodzianie (i okoliczni mieszkańcy), zwróćcie uwagę, zwłaszcza na giełdach i bazarkach. I nie chcę czytać komentarzy, że mogli lepiej przypiąć rowery, ok?

Drugie BUM:

Ministerstwo Zdrowia uznało, że osobom z uszkodzeniami słuchu jest za dobrze i postanowiło uprzyjemnić im życie, wprowadzając rozporządzenie, zgodnie z którym osoby z dużym niedosłuchem, głuche, głuchonieme nie mogą prowadzić pojazdów silnikowych. Gdyż bo niesłyszenie tego, co się dzieje na ulicy wpływa na sprawność kierowcy jak? (wiemy, że prawdopodobnie nijak, bo normalny kierowca patrzy w lusterka, no ale na to trzeba wyjąć głowy z dup)

Całość skomentowała Cyborg, cóż tu można dodać, poza opadem rąk.

Edit: no może to. Co wyjaśnia, czemu słyszę syreny nawet przez moje cudowne coloudy z Hello Kitty.

Edit 2: WTEM! Ministerstwo  zdecydowało się jednak wycofać z rozporządzenia.

Piotr Olechno, rzecznik resortu, przyznaje, że akapit z którego jasno wynikało, że i głusi i niedosłyszący mogą mieć prawo jazdy, zniknął z rozporządzenia przez pomyłkę. – Naprawimy to w ciągu miesiąca – zapewnia Olechno i dodaje, że w nowym rozporządzeniu znajdą się też regulacje dotyczące oznaczania aut, w których za kierownicą siedzą osoby niesłyszące.

A trzecie BUM jest lajtowe i emocjonalne, noram sobie archiwalne notki na jednym z blogów (nie ma ostatnio wieczorynek, nie ma…) i wtem w oko wpada mi tekst  „Na lirykę trzeba trochę tornistra trzeba ponosić i podoświadczać”. Czemu nie rańca, ja się pytam. „Wsęsie poeci, którzy piją do rańca? prawdziwi poeci tak rzeczywiście robią, a nie że tornister”, odpowiada mi Gammon no.82, no i właśnie, o to chodzi: może nawet nie o picie do rańca, bo, jak między wersami sugerowałam w notce o Amy, ten mit jest niebezpieczny. Na lirykę nie pomogą tornistry i kolejne kamienie milowe, mijane w drodze do kolejnych szkół i instytucji. Chodzi o to, by na przykład przypomnieć sobie babcię, która na tornister mówi „raniec” i jak wychodzisz w zimny wrześniowy poranek do szkoły, to ci poprawia przy nim szelki; pamiętać, by się wzruszyć i pomyśleć o niej z miłością.

(nawet jeśli nie żyje od 10 lat)

Reklamy

10 uwag do wpisu “Sobotnie combo

  1. @ rowery: współczuję. Smutna prawda jest taka, że jak złodziej się uweźmie na dany rower, to go ukradnie. Lepsze zapięcie spowodowałoby tylko, że przestępca musiałby wziąć lepsze narzędzia. Nie znaczy to, że roweru nie należy przypinać, natomiast warto zdawać sobie sprawę, że robi się to dlatego, że okazja czyni złodzieja, a nie po to, żeby uniemożliwić kradzież komuś, kto jest zdecydowany.

    @ osoby niesłyszące: moim zdaniem wytłumaczenie, że nie słyszą one syren, jest mocno naciągane. Nawet jeśli taki kierowca nie usłyszy syreny, to zobaczy, że wszyscy dookoła wjeżdżają na krawężnik, żeby zrobić karetce miejsce.

    Lubię to

  2. Mój Ojciec też mówił na tornister „raniec”! Nie wierzyłam, że jeszcze kiedyś to usłyszę/zobaczę. You made my rotten heart melt.
    A rowery… Oby się udało je wypatrzeć. Trzymam kciuki, bo nie sądzę, żeby dojechały w moje rejony i dały się rozpoznać.

    Lubię to

  3. @Naima: świetne słowo, nie? W ogóle zaczęłam się zastanawiać, skąd przyszło, brzmi jak rusycyzm.

    @Gothmucha: dzięki. Wiesz, to nie jest jakieś wielkie emo, raczej taki ciąg skojarzeń zakończony wzruszem, po prostu.

    Lubię to

  4. Ale kiedy z osobami niesłyszącymi to ma mnóstwo sensu! Nie słyszą gdyż albowiem one klaksonów. Wobec czego należy w trosce o ich bezpieczeństwo zabronić im prowadzenia pojazdów silnikowych. Oraz niesilnikowych. Oraz w ogóle wychodzenia na ulicę, a w szczególności przechodzenia przez jezdnię.

    Lubię to

  5. Digan, a wyjaśnij mi, czy to jest zabawne czy jakie.

    Navairo, bo ci niesłyszący się rozbestwili. Przedtem siedzieli w domu i nikomu nie zawracali głowy, a teraz o, prowadzenia samochodów się zachciewa.

    Lubię to

  6. Wic w tym, że pojazdy prowadziliśmy od lat, a teraz nagle komuś przyszło do głowy, że nielzia. Nieważne, że to jest sprzeczne z przepisami UE i praktyką w świecie cywilizowanym.

    Lubię to

  7. @ Navaira:
    „Ale kiedy z osobami niesłyszącymi to ma mnóstwo sensu! Nie słyszą gdyż albowiem one klaksonów. Wobec czego należy w trosce o ich bezpieczeństwo zabronić im prowadzenia pojazdów silnikowych. Oraz niesilnikowych. Oraz w ogóle wychodzenia na ulicę, a w szczególności przechodzenia przez jezdnię.”

    O, właśnie! Zapomniałem o klaksonach. Np. jak osoba słysząca i przy okazji myśląca widzi, że od razu za skrzyżowaniem / już na skrzyżowaniu jest korek, to staje przed nim, żeby nie zablokować tych z boków, jak się zmieni światło. I wtedy ten z tyłu zazwyczaj wciska klakson (dwóch myślących kierowców pod rząd? To się rzadko kiedy zdarza). Osoba słysząca się wtedy denerwuje i rośnie ryzyko wypadku. Osoba niesłysząca nie słyszy tego, że jakiś motobuc ją pogania, więc się nie denerwuje. Ryzyko wypadku nie rośnie. Wniosek: osoby niesłyszące jeżdżą bezpieczniej.

    Lubię to

  8. @rowery: bolesna jest strata ukochanego Holendra. Wiem to dobrze, mieszkałem w małym mieście, w którym przestępczość dorównywała Manchesterowi — i to wszystko były kradzieże rowerów (w Münster w Nadrenii-Westfalii przypadają dwa rowery na każdego mieszkańca).

    @digan: że niby holendry to rowery hipsterów? What?

    @niesłyszenie za kierownicą: ciekawe, moja automatyczna reakcja była: no, może to nie jest w porządku, ale przecież jak się nie słyszy, to — no i zastanowiłem się, to co właśnie? To, że ja nie mogę prowadzić ze słuchawkami na uszach albo jak mam zatkane uszy (np. po basenie), to tylko kwestia przyzwyczajenia. Na autostradzie, jak silnik huczy, też się przecież nie słyszy karetki, tylko najpierw widzi. I rzeczywiście, w innych hkrajach z prowadzeniem dla niesłyszących nie ma problemu (nawet na Jamajce: http://www.jis.gov.jm/news/114/18474).

    Lubię to

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s