Złe igrzyska

O Manifie napisano już mnóstwo, na szczęście nie tylko złych rzeczy. Tutaj chyba jest chyba najbardziej skompresowany tekst, odnoszący się do zarzutów Tomasza Lisa; przepięknie odpisała mu także Anna Dryjańska.

Lubię, gdy w taką dyskusję wpada głos męski; nie żebyśmy sobie bez niego nie poradziły, ale zawsze to zwiększa szanse, że mentalnie wąsaci panowie Lisowie posłuchają uważniej, bo mówi mężczyzna. Andrzej Gąsiorowski mówi ładnie i składnie, przecież jednak pozwolił sobie na krytykę obszaru, który budzi sporo kontrowersji.

W tym kontekście intelektualną nierzetelnością, którą można feministkom zarzucić, jest obarczanie winą za szaleństwo EURO 2012 „samczych instynktów”, gdy tymczasem jest to perfekcyjna emanacja mocy i możliwości (a raczej ich braku) polskiego społeczeństwa składającego się w równej części tak z kobiet jak mężczyzn.

(pisze Andrzej)

To oczywiście część prawdy.

Winę za szaleństwo EURO 2012 ponosi w dużej mierze niezasadnie uprzywilejowana pozycja piłki nożnej, a to z kolei jest powiązane, moim zdaniem, jednak przede wszystkim z utrwaloną pozycją sport machismo, supersamca, dla którego sport to przede wszystkim kult siły i wygranej. Nie radości z samej rywalizacji, bo ta jest (chyba) uniwersalna niezależnie od patriarchalności danej kultury, nie czerpania satysfakcji z coraz lepiej wytrenowanego ciała i przekraczania własnych granic, a właśnie możliwości ustawienia siebie w hierarchii: ja – silny – wygrany; ty – słaba – przegrana.

Pomijane jest (w argumentacji proEuro) tym samym wszystko to, co wynaturza sport sensu stricto. W zawodowym sporcie liczy się nie tyle kondycja fizyczna, co widowiskowa wygrana za wszelką cenę. Speakin’ of which: olbrzymie pieniądze, olbrzymie interesy, więc oczywiście olbrzymie nadużycia. Oraz, wraz z Euro, wraz z wszelkimi masowymi igrzyskami zrzeszającymi kibiców naprawdę możemy spodziewać się napływu młodych, silnych, nabuzowanych mężczyzn, tym samym, bardzo mi przykro, ale prawdopodobnie zwiększenia przestępczości, także o charakterze seksualnym.

Zgodnie z danymi z feminoteki podczas imprez sportowych kilkukrotnie zwiększa się liczba kobiet zmuszanych do prostytucji; porywanych z krajów bliskiego i dalekiego Wschodu i Afryki. Skutkiem ubocznym igrzysk jest zatem nie tylko władowanie grubych miliardów w obiekt o dyskusyjnej użyteczności (w mieście są stadiony mogące pomieścić porównywalne liczebnie imprezy i płyty lotnisk dla imprez bardziej masowych); nie tylko narażenie mieszkańców na chaos komunikacyjny czy wzrost zagrożenia napadami i rozbojami, lecz także cierpienie wielu kobiet zmuszanych do prostytucji.

Dalej: miłośnicy piłki nożnej w obliczu zarzutu Kazi Szczuki o samczych igrzyskach zaczynają pospiesznie przedstawiać świadectwa uprawiających tę dyscyplinę i kibicujących kobiet. Fraza o samczych igrzyskach zabolała wiele osób, którym mogło (miało prawo!) umknąć, że „samcze” w tym kontekście nie jest tożsame ze „wszystkim, co męskie” (co stawiałoby Kazię na cokolwiek przecież mizandrycznej pozycji), lecz równorzędne z „maczystowskie, stereotypowo męskie”: brutalne, przemocowe, zwycięskie za wszelką cenę.

Pragnę zwrócić uwagę, że kibicki i sportsmenki dzielą się w Polsce (z grubsza) na dwie kategorie. Albo są to drugofalowe feministki, które kibicując i biorąc udział w zawodach sportowych są równie fajne jak faceci, ale grają w ich grę i stosują ich reguły; ja to oczywiście szanuję, ale nie dajmy się zwieść: akceptacja tych reguł oznacza w obecnych warunkach tolerancję dla wszelkich skutków ubocznych, o których wspomniałam powyżej. Generalnie bawienie się z machochłopcami z przyjęciem ich reguł ma swoje konsekwencje jak narracja z pozycji siły „mnie się udało, to i tobie powinno, tylko nie bądź rozmazgajoną babą”.

[a figę, niezależnie od płci mam ochotę czasem się pomazgaić i nie widzę w tym nic złego ani słabego]

Albo też mają w pięcie międzynarodowe igrzyska jako takie i po prostu uprawiają sport dla formy i poprawienia kondycji, biorąc udział w zawodach o lokalnym zasięgu celem sprawdzenia się, ale nadal nie wtrybiając się w przemysłową machinę sportu zawodowego. Ta druga kategoria również jest pomijana w dyskursie lub podciągana pod tę pierwszą, mimo że w niej akceptacji dla kultu siły i apoteozy wygranej de facto nie ma.

Podsumowując, argumentując przeciw Euro nie musimy przeskakiwać nad zasadnością igrzysk i skupiać się na chlebie: mamy narzędzia, by pokazać, co złego jest w igrzyskach.

Advertisements

44 uwagi do wpisu “Złe igrzyska

  1. Ciekawa w kontekście „kobiety w piłce nożnej” jest sprawa Maribel Dominguez. Ta doskonała meksykańska zawodniczka dostała propozycję gry w męskiej drużynie z którejś tam meksykańskiej ligi piłkarskiej. Federacja w Meksyku się zgodziła, ale na wszelki wypadek postanowiła zapytać w FIFA, która oczywiście pokazała wielkiego, wąsatego wała.

    Więcej można przeczytać tu: http://www.guardian.co.uk/football/2005/jan/05/womensfootball.sport

    Lubię

  2. Dobra notka i potrzebna, zwłaszcza, że w mainstreamie nie można powiedzieć że kult piłki nożnej ma jakiekolwiek negatywne skutki (czy może ktoś powiedział?), a powiedzieć to o Euro, to już świętokradztwo, to plucie na naszą wspólną narodową erekcję.

    Lubię

  3. @dzejes

    Na pewno nic. Tak samo z kultem snookera, curlingu i kultem szachów, na pewno kibole by się zabijali broniąc honoru swoich ulubionych szachistów, a kluby curlingowe stałyby się nową przykrywkę dla gangów.

    Lubię

  4. Mam podobnie do dzejesa. „niezasadnie uprzywilejowana pozycja piłki nożnej” – ale to wynika z tego, że zasady są proste, a do gry potrzebny jest tylko kawałek równej powierzchni, jedna piłka i grający. Dlatego w piłę mogą grać prawie wszyscy, prawie wszędzie. Czy to jest „niezasadnie”? I czy uprzywilejowana, czy po prostu popularna? W USofA taką uprzywilejowaną pozycję ma baseball czy może koszykówka? Bo na pewno nie soccer. Jeśli ma być mowa o „uprzywilejowanej pozycji”, to nie konkretnej dyscypliny, ile raczej sportu jako rywalizacji. Tu mógłbym się zgodzić.

    Dodam, że Euro i piłka mi zwisa i powiewa.

    Lubię

  5. Hmm trochę poadwokacę diabłu.
    „Winę za szaleństwo EURO 2012 ponosi w dużej mierze niezasadnie uprzywilejowana pozycja piłki nożnej”

    Nie jestem taki pewny. Gdyby nam przyznano igrzyska olimpijskie pewnie byłoby to samo i wszyscy już znalibyśmy nazwiska naszych lekkoatletów mających szanse na medal itp. Raczej głównym źródłem szajby na punkcie Euro 2012 jest nasza nieposkromiona potrzeba docenienia i dowartościowania.

    Poza tym czemu „niezasadnie uprzywilejowana”? Piłka jest faktycznie najchętniej śledzonym sportem w naszym kraju i w całej Europie, z równą chęcią uprawianym, więc trochę nie rozumiem tego niezasadnego uprzywilejowana. Względem czego? Innych sportów? Innych rozrywek?

    „Pomijane jest (w argumentacji proEuro) tym samym wszystko to, co wynaturza sport sensu stricto. W zawodowym sporcie liczy się nie tyle kondycja fizyczna, co widowiskowa wygrana za wszelką cenę.”

    Trochę nie rozumiem tego zdania. Czy pisząc o „zawodowym sporcie” masz na myśli zawodowe sporty zespołowe czy wszelkie zawodowe sporty? Bo w zależności do sportu masz tez zawodowe sporty, w których właśnie liczy się wyłącznie żyłowanie osiągów twojego organizmu (przede wszystkim sporty indywidualne) i to w tych sportach można mówić o wynaturzeniach – o sztucznym i niebezpiecznym podnoszeniu osiągów ciała, rujnującym ciała sportowców na dłuższą metę. Właściwie we wszelkich sportach zespołowych te kwestie schodzą na drugi plan (piłka jest tutaj szczególnie egalitarna, gdyż inaczej niż w koszykówce czy siatkówce nawet nie są istotne takie wrodzone cechy jak wzrost czy masa ciała), a na pierwszy plan wybijają się umiejętności techniczne wymagane w danym sporcie (operowanie piłką, rzucanie nią, uderzanie etc.) oraz kwestie współpracy w ramach drużyny. Nie wiem więc znowu co rozumiesz pod pojęciem „sportu sensu stricto” ale w moim odczuciu bliżej jest sportom zespołowym tj. piłka nożna do idei „sportu sensu stricto” niż sportom lekkoatletycznym czy np. kolarstwu.

    Nie jest też jasne dla mnie w jakim to aspekcie sportu „liczy się wygrana za wszelką cenę”. Z punktu widzenia kibiców bez wątpienia istotniejsze jest poczucie przynależności i identyfikacji, ogromne rzesze zagorzałych kibiców mają również zespoły, które od dawna, czy też zgoła nigdy, nie osiągnęły większych sukcesów. Czasem potrzeba identyfikacji jest silniejsza niż chęć osiągania sukcesów (np. w Hiszpanii jest klub Atheltic Bilbao, który kieruje się kontrowersyjną zasadą zatrudniania wyłącznie Basków, co oczywiście ogranicza im możliwości odniesienia większych sukcesów, ale kibice są zgodni, że wolą, żeby klub pozostał wierny tej zasadzie niż żeby z niej zrezygnował, ale za to miał większe szanse na odnoszenie sukcesów). Ta kwestia jest doprowadzana do absurdu na naszym lokalnym podwórku, gdzie kibole czasem już w ogóle tracą zainteresowanie wynikami sportowymi swoich klubów, ale pytanie czy można tu jeszcze mówić o kibicowaniu.

    „Oraz, wraz z Euro, wraz z wszelkimi masowymi igrzyskami zrzeszającymi kibiców naprawdę możemy spodziewać się napływu młodych, silnych, nabuzowanych mężczyzn, tym samym, bardzo mi przykro, ale prawdopodobnie zwiększenia przestępczości, także o charakterze seksualnym.”

    Spore uproszczenie. Najwięcej złych emocji wywołuje jednak piłka klubowa, identyfikacja z lokalnymi drużynami z jakichś względów jest dużo silniejsza niż z drużynami narodowymi i to wokół identyfikacji z lokalnymi klubami narasta najwięcej negatywnych zjawisk dotyczących piłki nożnej. Piłka reprezentacyjna jest dużo spokojniejsza od tej strony, przy okazji dużych imprez problemy z kibicami są rzadkością i nie wykraczają poza to, czego mógł doznać np. Kraków w okresie największego zalewu imprezującymi Anglikami. Nic przyjemnego, ale o przestępczości mówić raczej nie można, również seksualnej, przynajmniej w tym najbardziej domyślnym tego słowa znaczeniu.
    Pełna zgoda za to, że takie imprezy mogą przyciągać ludzi chcących zarobić na prostytucji kobiet i to faktycznie jest problem.

    „Zgodnie z danymi z feminoteki podczas imprez sportowych kilkukrotnie zwiększa się liczba kobiet zmuszanych do prostytucji”

    W przytoczonym linku danych nie ma. Jakimś odniesieniem musiały by być dane z podobnych imprez w europejskich krajach czyli Euro w Austrii i Szwajcarii czy np. Mistrzostwa Świata w Niemczech, natomiast nie znam tych danych więc ciężko przewidzieć jaka faktycznie może być skala problemu.

    „Pragnę zwrócić uwagę, że kibicki i sportsmenki dzielą się w Polsce (z grubsza) na dwie kategorie.”

    Hmm te znane mi nie podpadają pod żadne. Znam kilka kobiet, które po prostu się piłką interesują, co jest zresztą czasem dość zabawne do obserwowania, bo nic bardziej nie wpędza w popłoch przeciętnego kibica niż kobieta, która na prawdę piłką się interesuje i się na niej zna.

    Lubię

  6. @Michał Kubalski

    Najpierw mylisz uprzywilejowanie z popularnością, a potem pytasz czy to to samo.
    Football amerykański nie jest prosty i tani, więc trzeba by jakoś udowodnić że to są właśnie przyczyny popularności piłki nożnej.

    To że dyscyplina jest popularna, nie oznacza że musi być uprzywilejowana. Nieraz aresztuje się pokojowo demonstrujących aktywistów, a agresywnych chuliganów wozi się specjalnymi autobusami w eskorcie policji, tylko dlatego, że akurat chcą iść na mecz piłki nożnej.

    Katolicyzm jest popularny, co nie znaczy że nie jest bezzasadnie uprzywilejowany.
    Alkohol jest popularny, a jednak państwo (w założeniu) stara się przeciwdziałać jego nadmiernemu spożyciu zamiast dofinansowywać monopole. To że piłka jest popularna nie znaczy że trzeba wydawać góry pieniędzy na stadiony i orliki, a nie można promować innych mniej szkodliwych sportów w ramach promocji zdrowia i harm reduction.

    Lubię

  7. „innych mniej szkodliwych sportów” – ale masz jakieś wsparcie tej tezy?
    Ale skoro jakiś sport jest bardzo popularny, to IMO budowanie stadionów (zwłaszcza tych małych, czyli chyba orlików) jest racjonalne i nie stanowi uprzywilejowania, tylko odpowiedź na „potrzeby społeczeństwa”. W USA budują boiska do baseballa, w Indiach zapewne do krykieta (o ile ten sport jest podobnie popularny jak piłka nożna w Europie). W USA SUperBowl przynosi kupę kasy organizatorom i reklamodawcom, bo ludzie idą na mecze, w Europie Euro przynosi kupę kasy organizatorom i reklamodawcom, bo ludzie idą na mecze. Gdyby był popularny inny sport, byłaby inna impreza, byłyby inne boiska czy hale, czy baseny.

    Lubię

  8. Orliki to nawet przecież nie są stadiony, tylko boiska + zaplecze (szatnie i tak dalej). Oblężone są nieustannie, więc potrzeba była, a fejsbukowe gadanie o polanie i kurtkach zamiast boiska is soooo last century. Każdy większy trawnik w mieście jest albo obsrany, albo też obstawiony emerytami, którzy będą się pieklić „bo się gnoje drą”.

    Lubię

  9. No proszę, kobiety są zazdrosne, bo ich turnieje nie są tak popularne.
    Gdyby zakazać wszystkiego co sprzyja negatywnym skutkom to musielibyśmy wszystko ograniczyć. Wyprzedaże sprzyjają niewolniczej pracy w Chinach, święta sprzyjają płodzeniu dzieci oraz dobrej zabawie co jest potencjalnym zagrożeniem dla zdrowia.

    Lubię

  10. @szprota wlasnie flejmuje z jego wielbicielami
    Sek w tym, ze pan Stec najwyzej w ryj od kibola dostanie albo samochod mu spala, ale nie grozi mu porwanie, gwalt i przemoc, wiec moze sobie pozwolic na bucerskie smichy-chichy.
    Pan Stec nie bedzie musial obsluzyc dziesiatek klientow, czesto pijanych i brutalnych.
    Panu Stecowi zapenie nie powiedziano, ze pojedzie do pracy jako kelnerka, nie odbiora mu paszportu i nie zrobia kompromitujacych zdjec.
    Chacha wiec i cieszmy sie z Euro. Tylko not

    Lubię

  11. Brawo. Doskonały argument, nie do podważenia. Mistrzowska riposta…
    Te ostatnie akapity, popis pseudo erudycji, jest kolejnym uproszczeniem, komunałem mającym brzmieć jak wywód socjologiczny. Z rzeczywistością ma mniej więcej tyle samo wspólnego co reszta skandowanych przez panie teorii.
    A przy okazji: obrażaniem mężczyzn doprawdy niczego kobietom nie wywalczycie…

    Lubię

  12. Ależ bzdury. Zakładam na chwilę, że to nie sama prowokacja i staram się patrzeć przez palce na stronniczą intepretację faktów i rozumieć pozycję autorki. Gorąco sympatuzyję z ruchami feministycznymi. Nie wierzę w istnienie (wierzę w nieistnienie) powodów dla których którakolwiek z płci miałaby być gdziekolwiek napiętnowana/faworyzowana ale takie artykuły to kompromitacja. Przepraszam, że tak niemiło to skwituję ale Pani Autor żyje w innym świecie. Dokładnie w tej krainie, gdzie kibicki i sportsmenki dzieli się na dwie grupy, a samcze igrzyska piłkarskie są zapalnikiem porwań i prostytucji… ech… w przeciwieństwie do niesamczych igrzysk, np. olimpijskich i w ogóle wszystkich wydarzeń gromadzących tłumy ludzi… ajajaj, moja głowa… Jeszcze raz przepraszam. Nie da się z takim rozumowaniem zwyciężyć – nie istnieje na to żadna broń.
    Szybko jeszcze diagnoza, zanim mózg mnie do końca rozboli. Pani Autor posiada następujące cechy:
    1. Jest osobą inteligentną ale…
    2. Nie ma bladego pojęcia o sporcie, a szczególnie elemencie współzawodnictwa i tym co kibicki i sportsmenki mogłyby w nim widzieć interesującego, a jeśli ma pojęcie, to z wyrachowaniem ukrywa to przed swoimi czytelnikami.
    3. Ma strasznie odjechany (do tego całkiem jadowity) światopogląd. Nie wyobrażam sobie co trzeba zrobić umysłowi, żeby uformował się w takie coś (wiem, mój też bywa jadowity).

    Lubię

  13. Nie rozumiem feministek. Z jednej strony chcą równouprawnienia i pragną być traktowane jak płeć brzydsza, a z drugiej strony chcą np. żeby ich szczególnie pilnować, bo gwałt, bo porwanie.

    Lubię

  14. @Szprota Oj
    ale Ci tu buców nalazło,
    @eprzyjaciel,
    jak często czuje się Pan zagrożony gwałtem?
    Kiedy ostatnio myślał Pan o tym czy iść przez ciemną ulice, bojąc się gwałtu, czy bierze Pan pod uwagę, że będzie Pan zgwałcony kiedy zaczyna Pan pić alkohol w miejscu publicznym? Jak często czuł się Pan nieswojo, bojąc się gwałtu na przykład będąc w biurze, na uczelni, w domu rodzinnym, na basenie?
    @dzwiedź
    proszę skomentuj rozumnie ten link: http://www.sport.pl/sport-lodz/1,117108,11370826,List_kibicki_po_koszykarskich_derbach_Lodzi_LKS__.html, linkowany zresztą wcześniej niż Twój post

    Lubię

  15. @eprzyjaciel
    „Nie rozumiem feministek. Z jednej strony chcą równouprawnienia i pragną być traktowane jak płeć brzydsza, a z drugiej strony nie chcą np. być gwałcone i porywane.”
    Fixed it for you.

    Bo równouprawnienie polega na udawaniu że nie istnieje przemoc domowa, gwałty i handel kobietami – skoro praktycznie nie dotyczą mężczyzn, to ich nie ma. A kto twierdzi inaczej jest seksistką żądną przywilejów.

    PS. „Płeć brzydka” to takie fascynujące określenie – można jednocześnie dojebać gejom, wyprzeć kobiecą seksualność i poafiszować się swoją heteroseksualnością.

    Lubię

  16. @eprzyjaciel
    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=praktycznie&od=&from=os

    Ale przecież nie jesteś analfabetą więc pewnie miałeś na myśli, że wcale nie padają ofiarą przemocy ze względu na płeć (ciekawe czemu to się tak śmiesznie nazywa??) równie często co kobiety. No więc masz rację, nie padają. I Twoim zdaniem wynika z tego, że nie należy się zajmować przemocą ze względu na płeć, bo nie dotyczy mężczyzn, więc byłoby to sprzeczne z równouprawnieniem. Wyborne.

    Lubię

  17. Nigdzie nie napisałem, że nie należy zwalczać przemocy. Z każdą przemocą należy walczyć niezależnie z czyjej strony nadchodzi i w kogo jest wymierzona.
    Więc wytłumacz mi proszę, dlaczego istnieje podział przemocy ze względu na płeć, skoro obie są sobie równe (natura nie popiera tej tezy, ale ona się nie zna). Dlaczego feministki używają przykładowo takiego zwrotu: „w czasie mistrzostw, liczba KOBIET wykorzystywanych do prostytucji wzrasta” zamiast „w czasie mistrzostw liczba OSÓB wykorzystywanych do prostytucji wzrasta”. Równo? równo.

    Lubię

  18. @eprzyjaciel
    „wytłumacz mi proszę, dlaczego istnieje podział przemocy ze względu na płeć, skoro obie są sobie równe (natura nie popiera tej tezy, ale ona się nie zna). Dlaczego feministki używają przykładowo takiego zwrotu: “w czasie mistrzostw, liczba KOBIET wykorzystywanych do prostytucji wzrasta” zamiast “w czasie mistrzostw liczba OSÓB wykorzystywanych do prostytucji wzrasta”. Równo? równo.”

    Wytłumacz mi proszę, dlaczego istnieje podział przemocy ze względu na narodowość, skoro wszystkie są sobie równe (natura nie popiera tej tezy, ale ona się nie zna). Dlaczego Żydzi używają przykładowo określenia “Holocaust”, zamiast „mordowanie przypadkowych ludzi”? Wszystkich równo? równo.

    To urocze, że zacząłeś już usprawiedliwiać dyskryminację kobiet istnieniem przemocy wobec kobiet: równość kobiet i mężczyzn (niezgodna z naturą) -> brak przemocy wobec kobiet. Skoro jest przemoc wobec kobiet to widać nie są aż takie równe mężczyznom, nie? Totalnie obaliłeś feminizm.

    Lubię

  19. @fronesis: Mogę go skomentować ale nie ujrzymy tu związku ani z arbitralnym dzieleniem sportsmenek na dwie grupy, ani z męskimi mistrzostwami w piłce nożnej będącymi przyczyną wzrostu ilości gwałtów w statystykach. Głównie dlatego, że pod wskazanym linkiem widzę artykuł o typowym, chamskim zachowaniu kiboli na meczu (uwaga) kobiecej koszykówki, naturalnie nijak nie związany z tym, co zarzucam Autorce (uczymy się). Czy *naprawdę* artykułami o kobiecej koszykówce chcesz dowodzić szkodliwości piłki nożnej? O ile rozumiem, właśnie ta dyscyplina sportu jest tu pokazywana palcami.
    Dodam tylko, że nie zajmuję żadnego stanowiska w dyskusji o zasadności organizowania ME. Wydaje mi się, że jest w takich szopkach sporo dobrego ale nie umiem tego do kupy zważyć ze złym. Mniejsza. To durne dygresje jakieś.
    Wracając do piłki nożnej i kobiet, jest raczej jasne, że chamstwa z okazji ME zgromadzi się pełno. Tak samo jak przy olimpiadzie, dużym koncercie i ogólnie wszystkim, co wabi tłum. Insynuacja, że ten właśnie (piłka nożna) rodzaj sportu jest szczególnie szkodliwy dla kogokolwiek… ech… to obraża inteligencję homo sapiens. Poszukaj, a znajdziesz korelację pomiędzy średnią temperaturą powietrza i ilością gwałtów. Winowajca: globalne ocieplenie (ooo?!). Druga ilustracja. Przyjrzyj się RPA w czasie Olimpiady. Statystyki pokażą wzrost napadów rabunkowych z bronią. Co to mówi o Igrzyskach? Nic kompletnie. Nie wyskoczysz chyba z wnioskiem, że Igrzyska przyczyniają się do wzrostu agresji, chciwości i kto wie czego jeszcze. Tylko o to chodzi. Ja tu przecież piszę same oczywiste rzeczy.

    @Szprota: Autorce należą się malutkie przeprosiny za wredny komentarz. Nie wypada tak brzydko u kogoś w domu.

    Wierzę w to, że zgromadzonym tu przeciwnikom ME nie chodzi o piłkę nożną konkretnie, a raczej o wszystko to, co gromadzi chamstwo w jednym miejscu. Nic chyba dziwnego, że są w tym gronie również wydarzenia z natury neutralne oraz te całkiem fajne.

    Lubię

  20. „Wracając do piłki nożnej i kobiet, jest raczej jasne, że chamstwa z okazji ME zgromadzi się pełno.”
    Mhm, zmuszanie do prostytucji np. to „chamstwo” Twoim zdaniem. Skąd tak radykalna postawa?

    „Insynuacja, że ten właśnie (piłka nożna) rodzaj sportu jest szczególnie szkodliwy dla kogokolwiek…”
    …którą wyssałeś z palca, Szpro nie pisze że decydujący wpływ ma rodzaj sportu
    i http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=Insynuacja

    „Poszukaj, a znajdziesz korelację pomiędzy średnią temperaturą powietrza i ilością gwałtów”
    I czego ma dowodzić że nie znajdziesz?

    Nie chodzi o to, że piłka jest zła sama w sobie, tylko że na imprezę która sprzyja niepożądanym zjawiskom społecznym wydaje się tysiąc razy więcej niż na robienie czegokolwiek z tymi zjawiskami. Takimi jak przemoc wobec kobiet i handel ludźmi. Gdybyśmy żyli w państwie które zauważa że to są rzeczy których nie powinno być, to by była inna rozmowa.

    Lubię

  21. @noname®: Z palca… ehe, z dupy wyssałom. Właśnie taką mam nadzieję, że nie o konkretny rodzaj sportu chodzi, co napisane jest wyraźnie. No i dobrze. Tu się zgadzamy, a teraz:
    1. „Chamstwo” to np. osoby (wyprzedzę: tak, to mężczyźni!) tworzące popyt na prostytucję. Dodam, że jeśli marzysz o tym, żeby spędzić resztę życia na licytowaniu wspólnego słownika z resztą Ziemi, to właśnie tędy droga.
    2. Powodem dla którego ME pogarszają jakieś statystyki jest po prostu to, że zjeżdża się przy tej okazji *zajebiście dużo* ludzi (tak, o mężczyzn tu chodzi). Zła wiadomość dla Ciebie jest taka, że wydarzeń posiadających tę samą cechę jest na świecie całkiem sporo (zajebiście dużo?) i nie wygląda na to, żebyś podołał(a) likwidacji ich wszystkich. Dlatego (oraz dla kilku innych powodów) mój zwierzy spryt podpowiada szukać innego rozwiązania, niż z prewencją na sztandarze rozbijać skupiska mężczyzn. Pomińmy już to, że niektóre z nich mają korzystne efekty w obszarach, o których tu nie rozmawiamy. Jeśli nie rozumiesz, że walczysz z nagromadzeniem okoliczności sprzyjających, a nie z przyczyną, to obiecuję na Ciebie nie głosować. Jedyne prawdziwe rozwiązanie to wywołanie zmian w społeczeństwie. Tam jest problem, a nie w igrzyskach.

    Lubię

  22. ” Powodem dla którego ME pogarszają jakieś statystyki jest po prostu to, że zjeżdża się przy tej okazji *zajebiście dużo* ludzi (tak, o mężczyzn tu chodzi). Zła wiadomość dla Ciebie jest taka, że wydarzeń posiadających tę samą cechę jest na świecie całkiem sporo (zajebiście dużo?) i nie wygląda na to, żebyś podołał(a) likwidacji ich wszystkich.”

    Ale tego typu imprezy sportowe tworzą specyficzne combo: a) zajebiście dużo b) młodych c) nabuzowanych adrenaliną d) mężczyzn e) z silnie wmontowaną potrzebą walki i f) z wyjątkowo uproszczonym zadaniem rozpoznania „przeciwnika”

    „Dlatego (oraz dla kilku innych powodów) mój zwierzy spryt podpowiada szukać innego rozwiązania, niż z prewencją na sztandarze rozbijać skupiska mężczyzn. Pomińmy już to, że niektóre z nich mają korzystne efekty w obszarach, o których tu nie rozmawiamy. Jeśli nie rozumiesz, że walczysz z nagromadzeniem okoliczności sprzyjających, a nie z przyczyną, to obiecuję na Ciebie nie głosować. Jedyne prawdziwe rozwiązanie to wywołanie zmian w społeczeństwie. Tam jest problem, a nie w igrzyskach.”
    Jw. Oraz: oczywiście, że to nie jest przyczyna. Ale umacniają negatywne zjawiska. Nie widzę powodu, by prócz działań (edukacyjnych) docelowo mających wywołać zmiany w społeczeństwie nie piętnować imprez, które te zmiany opóźniają.

    Lubię

  23. @dźwiedź
    „Jedyne prawdziwe rozwiązanie to wywołanie zmian w społeczeństwie. Tam jest problem, a nie w igrzyskach”
    No więc pisałem wyżej:
    (1)–Nie chodzi o to, że piłka jest zła sama w sobie, tylko że na imprezę która sprzyja niepożądanym zjawiskom społecznym wydaje się tysiąc razy więcej niż na robienie czegokolwiek z tymi zjawiskami. Takimi jak przemoc wobec kobiet i handel ludźmi. Gdybyśmy żyli w państwie które zauważa że to są [problemy], to by była inna rozmowa–

    „Powodem dla którego ME pogarszają jakieś statystyki jest po prostu to, że zjeżdża się przy tej okazji *zajebiście dużo* ludzi „
    (2) No właśnie nie, i o tym jest cała notka którą komentujesz, pisze przecież Szprota o tym „co wynaturza sport” i wyjaśnia dokładnie co ma na myśli. Np. zaobserwowano wzrost przemocy domowej w czasie wielkich imprez piłkarskich – „zjeżdża się dużo ludzi” to tylko część wyjaśnienia. Więcej tutaj: http://soundcloud.com/krystiandurma/agnieszka-kaim-w-tokfm
    Tylko uważaj, bo straaasznie jadowity język.

    „Zła wiadomość dla Ciebie jest taka, że wydarzeń posiadających tę samą cechę jest na świecie całkiem sporo (zajebiście dużo?) i nie wygląda na to, żebyś podołał(a) likwidacji ich wszystkich.”
    (3) No tak, bo albo chcesz igrzysk w swoim mieście albo chcesz likwidacji całego sportu na całym świecie, fałszywa dychotomia.

    „Dlatego (oraz dla kilku innych powodów) mój zwierzy spryt podpowiada szukać innego rozwiązania”
    (4) Znów fałszywa dychotomia: albo szukamy rozwiązania problemu, albo działamy doraźnie przyjmując do wiadomości jego istnienie

    „niż z prewencją na sztandarze rozbijać skupiska mężczyzn”
    (5) Słomianych mężczyzn.

    „Jeśli nie rozumiesz, że walczysz z nagromadzeniem okoliczności sprzyjających, a nie z przyczyną”
    Patrz pkt. 4. Oraz (5) społeczeństwo funkcjonuje dzięki temu że tysiące bolączek leczymy objawowo w międzyczasie dokopując się do przyczyn, np. budujemy kładkę dla pieszych zanim zbudujemy obwodnicę i nauczymy wszystkich kierowców przestrzegać prędkości.

    Lubię

  24. „Nie chodzi o to, że piłka jest zła sama w sobie, tylko że na imprezę która sprzyja niepożądanym zjawiskom społecznym wydaje się tysiąc razy więcej niż na robienie czegokolwiek z tymi zjawiskami”

    this

    Lubię

  25. Szprota, no na litość boską, nie podawaj bezkrytycznych linków do wyliczeń prawackich think-tanków. 12 000 zł * 36 mln Polaków * 15 meczów w Polsce * (średnio) 30 tysięcy biletów. Koszt organizacji Euro wychodzi, wg tego wyliczenia 194 BILIARDY złotych (194*10^15). To jest jakaś kompletna bzdura.

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s