pamięć

Polubiłam na fejsie stronę „Łódź wczoraj i dziś”, bo dostarcza ona sporo materiałów z historii Łodzi.

Dziś wywieszono na niej coś takiego:

Zapraszamy do pobrania pełnometrażowego filmu dokumentalnego o łódzkim getcie. To historia czeskich Żydów zesłanych do Litzmmanstadt Ghetto. A tutaj bezpośredni link do pobrania całego filmu (1:27 h)
http://dl.dropbox.com/u/54982464/Ba%C5%82uckie%20getto.avi

Jedna z ocalałych opowiada, że na początku to było nawet zabawne, bo nastąpiło rozluźnienie kontroli: mogła chodzić ze swoim absztyfikantem, ubierać się w co chce itp; i spali na podłogach, i ten jej narzeczony powiedział jej „popatrz, znalazłem ci wygodny materac”; i ona się śmieje na tym filmie, że to najpiękniejsze wyznanie miłosne wśród czeskich Żydów w Łodzi, w 1941, „znalazłem ci wygodny materac”.

Pierwsza rzecz: pamięć o wojnie; my jesteśmy tą pamięcią zmęczeni, karmi się nas nią od dzieciństwa: liczbami ofiar, poświęceniem w imię coraz mniej dla nas ważnych idei jak naród, państwo, place to belong.

Druga rzecz: ale całkiem tego place to belong się nie pozbędziemy. Nie wszyscy z nas. Ja go potrzebuję. Pomaga mi w tym świadomość tego, co się działo na ulicy, którą chodzę (chodziłam!) codziennie. Po wojnie tam mieszkał brat Dzierżyńskiego, lekarz, pomagał biednym i był bardzo lubiany przez sąsiadów. W ejtisach przyjechała do nas Lucelia Stantos, tuliła opalony policzek do poduszki i powiedziała, że jej nie odda. Takie historie, wiecie. Nie bohaterstwo, narażanie życia, tylko takie zwykłe opowieści, jakie sobie żyją w mieszkańcach danego miejsca i są przekazywane.

Dlatego bardziej mnie wzruszyło „znalazłem ci wygodny materac” niż kolejne zdanie „on też nie wrócił”.

W historii łódzkiego getta przeplata się, co oczywiste, zarówno historia czasów wielkiej zarazy, jak i pojedyncze drobne historyjki zwykłych ludzi. Ktoś (Wojtek Orliński?) wspomniał, że we wspominaniu wojny giną nam ci zwykli ludzie. Opowieści o wojnach stają się opowieściami o liczbach i datach, nie ludziach.  Dlatego czytając o getcie staram się wyłuskiwać te wszystkie rzeczy, które opowiadały o codzienności: zaciemnienie, rumki, wydzielane jedzenie, dzieci w ochronkach przygotowujące speklakle, potajemnie konstruowane radia. Tak, by idąc po kwadracie Litzmanstadt Ghetto nie myśleć: ilu nie żyje, tylko: o, tutaj sobie przerzucali paczki żywnościowe spoza getta, o, a tutaj obozowali Romowie.

Chodząc po pomniku Pomordowanych Żydów w Berlinie zadawaliśmy sobie pytanie, czy odnalazłszy kogoś znajomego w obozie cieszono się na jego widok; i wiem, że tak. Bo historia wojny, historia getta, historia zagłady, to nie jest już historia wielkich ludzi i etycznych wyborów: te nam giną w przeładowanych pamięciach. To jest historia człowieka obok nas. Co trzeciego człowieka z mojego rodzinnego miasta, które stanęło w obliczu zarazy. I w epidemii nazizmu najważniejsze, najbardziej warte zapamiętania historie to te, ktore opowiadają o tym, jak ludziom jest odrobinę lepiej, gdy są obok siebie.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “pamięć

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s