There is a city I fell in love with

Nie wiem, czy przystanę. To miasto powstaniem krwawi, rzyga i ropieje.
Nie wiem, czy przystanę. Powstanie zaczyna byc elementem popkultury, jakby śmierć kilkudziesięciu tysięcy dzieciaków była czymś, co można sobie nakleić na kubek.
Nie wiem, czy przystanę. Powstanie staje się morową pin-up girl i dziarskim żołnierzykiem. Staje się fetyszem munduru i tematem pod cosplay. I kolejne dzieciaki uczą się, jak to sexy i przyjemnie jest ginąć w przegranej z góry sprawie.
Nie wiem, czy przystanę, bo 19. kwietnia nie przystanęłam.

Obudżcie mnie w lipcu.

Advertisements

39 uwag do wpisu “There is a city I fell in love with

  1. Za film zapłaciła firma Sephora?

    Jakbym był to bym przystanął. Żeby oprócz cosplayu i podniecania się morowymi pannami co dają buziaka, był też moment, w którym stoimy w ciszy i pamiętamy o kilkudziesięciu tysiącach. Że ich zabili. Jedni i drudzy do spółki.

    Lubię

  2. Staję. Zawsze. A od wycia syren potnieją mi oczy.
    Ale… Ale to mój „akt dobrej woli”, nie wynikający z popkulturowego napędu, lecz z wyczytania pirdyliarda pamiętników i wspomnień z Powstania.
    Przystaję, milcząc – z wewnętrznym wkur*wem bo wiem, jaką rolę w tym grał mesjański wprost kabotynizm Dowództwa AK:
    >W tej sytuacji grupa oficerów Komendy Głównej AK, skupionych wokół generałów Leopolda Okulickiego „Kobry” i Tadeusza Pełczyńskiego „Grzegorza”, zaczęła forsować koncepcję wywołania powstania w Warszawie. W marcu 1944 generał „Bór” wyłączył stolicę z Akcji „Burza” jednak zwolennicy wystąpienia przekonywali, że wybuch powstania w Warszawie „wstrząśnie sumieniem świata”<

    i które widziało tylko ewakuację z Warszawy cywilnych Niemców, lecz nie zauważyło, że w okolicy stacjonuje 3. Pancerna Dywizja Pancerna Totenkopf, 5. Pancerna Dywizja Wiking i Spadochronowo-Pancerna Dywizja Herman Goering. Przeoczyli to.
    Decyzja o ataku w środku dnia też była uprzejmością wobec hitlerowców, którzy mieli całą noc na dyslokację oddziałów.
    I konsekwencje dozbrajania "Akcji Burza" – po której Warszawa została wycyckana z broni.
    ****
    Tak więc przystaję z zapoconymi oczami i tak sobie myślę, jak strasznie swego czasu zjechano Białoszewskiego za oddanie prawdy o nie-heroicznej codzienności mordowanego Miasta.

    Lubię

  3. A teraz z innej beczki: od czasu, gdy PiS zaczął kręcić swoje lody w „polityce histerycznej”, Powstanie stało się domeną PPK, którzy jak nikt inny nie potrafią doprowadzić do wybrzydy wszystko. Wygwizdywanie (na cmentarzu ofiar!) uczestnika Powstania?
    Nie, z tym tłumkiem nie chcę oddawać czci Zabitemu Miastu.

    Lubię

  4. Przywilej Dnia Wolnego wykorzystałom w ogóle nie wychodząc na ulicę, więc nie przystawałom. O powstaniu należy pamiętać. O każdym. Starannie i bez przekłamań (ha, ha, w Polsze). Niestety, pamięć ostatnio wygląda tak, że mr T. marzy o posłaniu swoich dzieci na śmierć, niekoniecznie nawet w obronie „Ojczyzny” tylko w Dowolnej Słusznej Sprawie, w której wezmą one na siebie odpowiedzialność za innych. Ja bym za to wolało, żeby moje dzieci przede wszystkim brały odpowiedzialność za siebie i nie wpierdzielały się w życiorysy tym, którzy o to nie prosili. Mówi też, że każdy mężczyzna marzy o tym, by jego dzieci nie były tchórzami. Ja na szczęście nie jestem mężczyzną, zwłaszcza każdym, więc nie mam nic przeciwko rozsądnej dozie tchórzostwa, czy jak nazywają to rozsądni ludzie, instynktu samozachowawczego. Że pojadę Prattchetem:

    ‚Haven’t you noticed that by running away you end up in more trouble?’
    ‚Yes, but you see, you can run away from that, too,’ said Rincewind. ‚That’s the beauty of the system. Dead is only for once, but running away is for ever.’
    ‚Ah, but it is said that a coward dies a thousand deaths, while a hero dies only one.’
    ‚Yes, but it’s the important one.’

    Lubię

  5. „Zawsze przystawałam i bym. Pamiętając o tych, którzy zginęli.”
    Ale właściwie dlaczego przystawać tylko dla tych co w Powstaniu? Dlaczego nie dla tych co przed, po, pod Warszawą, z głodu, choroby czy zimna? W czym tamci byli lepsi?

    Lubię

  6. „to byli tak młodziutcy ludzie, pełni wiary w zwycięstwo.”
    To mi akurat bardziej pasuje do młodych Niemców. W tej historii chodzi o gloryfikację jakiś pożądanych społecznie cech. Nie wiem co mnie w tym wszystkim irytuje, chyba jakiś fałsz. Stawiałbym, że powstańców motywowała raczej dzika nienawiść i chęć zemsty za każdą cenę niż wiara w zwycięstwo.

    Lubię

  7. @ dzika nienawiść i chęć zemsty za wszelką cenę
    – obie uzasadnione, jednak jakoś bardziej mi leży gloryfikacja młodziutkości i pełni wiary.

    Lubię

  8. A ja widzę. Jak ktoś mówi w narracji o wolnej Polsce, to chcę zazwyczaj podkreślić zasługi bohaterów – a ich trzeba szanować. Dlaczego? No tego chyba nie muszę już tłumaczyć.

    Lubię

  9. Nieno, chłopaku, przychodzisz z jakimś frazesem, pytam się, dlaczego tak myślisz, a ty odmawiasz odpowiedzi. Ty myślisz w ogóle? Albo wyjaśnisz, czemu akurat dzięki powstańcom żyjemy w wolnej (całkowicie wolnej, btw) Polsce, albo GTFO.

    Lubię

  10. Uznałem, że rozmawiam z na tyle inteligentną osobą, z jakąś świadomością narodową, dla której odpowiedź na pytania które zadałaś wyżej nasuwa się sama. Może się myliłem. Napisałem wyraźnie, że dzięki takim postawom, a nie powstańcom. Powstanie zakończyło się fiaskiem i bezpośrednio do odzyskania niepodległości się nie przyczyniło. Gdyby nie takie postawy, to nie wyszlibyśmy z zaborów, nie wygrali Bitwy Warszawskiej, nie padł by komunizm w Polsce i komunizm na świecie(efekt domina). Poza tym jeżeli ktokolwiek potrafi stanąć do walki i liczyć się z tym, że w imię jakiejś idei może oddać życie to jest to godne szacunku. Tym bardziej, że powstańcy oddawali życie w nadziei na wolną Polskę, lepszą przyszłość dla swoich rodzin, za naród polski. Jak dla kogoś takie zasługi to nic to ja nie nie mam pytań. A argument, że dlaczego 1 sierpnia i za przegranych powstańców, a nie jakiegokolwiek innego dnia kiedy ginęli ludzie to po prostu woła o pomstę do nieba. 1 sierpień jest symbolicznym dniem, rozpoczęciem PW i nikt Ci nie zabrania przystanąć i oddać hołd dla wszystkich, którzy zginęli w II WŚ. A jak ktoś mówi, że nie warto oddawać czci bohaterom, bo co to za bohaterowie jak przegrali to nie mam zamiaru nawet marnować czasów na takich matołów…

    Lubię

  11. Zrównanie inteligencji ze świadomością narodową to grube nadużycie. Jest mi obojętne, czy żyję w (wolnej) Polsce czy gdzie, ma to wpływ na mój język i zaplecze kulturowe, ale z poczucia wyższości z powodu pochodzenia narodowościowego wyrosłam jeszcze w podstawówce.

    „A argument, że dlaczego 1 sierpnia i za przegranych powstańców, a nie jakiegokolwiek innego dnia kiedy ginęli ludzie to po prostu woła o pomstę do nieba.”

    Nie jakiegokolwiek, tylko 19 kwietnia, gdy likwidowano getto. Nie wiem, czemu śmierć dzieciaków przekonanych, że idą na fajną wojenkę/ zdesperowanych dotychczasową wojenną beznadzieją ma być lepsza od tej wywiezionej z getta, w obozie, w systematycznej rzeźni.
    Dla mnie są równowartościowe.

    Lubię

  12. @szprota

    A kto tu mówi o wyższości? Ja mówię, że jestem dumny z bycia Polakiem, a nie dumny z tego, że jestem członkiem najlepszego narodu na świecie. Jest różnica pomiędzy patriotyzmem, a szowinizmem, który sam bardzo tępię. Z jakiej racji mam mówić, że Niemiec czy Francuz jest w czymś gorszy ode mnie? A dla mnie ma znaczenie duże czy żyje w Polsce, czy na emigracji gdzieś tam gdzieś tam – urodziłem się Polakiem, chcę tutaj żyć i mam ogromny szacunek dla ludzi, dzięki którym moi dziadkowie dostali odpowiednie warunki, by godnie żyć, dzięki czemu urodzili się moi rodzice, a w konsekwencji i ja.

    Tu częściowa zgoda. Ale tak jak mówię 1 sierpień jest datą symboliczną, kiedy w głębi serca rozmyślam nie tylko o tych, którzy zginęli w Powstaniu, ale i o tych podczas likwidacji getta, w obozach czy na froncie.

    A te dzieciaki nie walczyły, bo chciały pobawić się pistoletem, tylko dlatego że mieli jakiś cel. Wpajano im od najmłodszych lat patriotyzm, świadomość narodową i miłość do ojczyzny – jak ktoś nie potrafi im oddać szacunku to nie zasługuje by mieszkać na tej ziemi.

    @palecw0

    Przyrównywanie śmierci za Hitlera, a śmierci za napadnięty naród Polski to grube nadużycie. Całkowicie inna sprawa.

    Lubię

    • Tak, bo idee powstańców był bardziej twojsze niż idee nazistów. Coś tu wychodzi z tego posta i nie jestem pewien, czy mi się podoba to coś co wychodzi. Mówisz „jeżeli ktokolwiek potrafi stanąć do walki i liczyć się z tym, że w imię jakiejś idei może oddać życie to jest to godne szacunku” ale nie podoba ci się, jeżeli umierają w imię innych idei niż tobie wydają się prawidłowe.
      Drobnomieszczaństwo w służbie idei?

      Lubię

  13. Mi się nie podoba jak ktoś umiera w imię idei, która ma na celu zwalczać inne narody, jakieś szowinizmy, w imię systemów totalitarnych. No na prawdę to tak trudno zobaczyć różnicę?

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s