cycki Setha

Nie odkryję Ameryki pisząc, że serwisy społecznościowe podlegają takim samym mechanizmom jak zachowania w każdej innej grupie. Mają podobną dynamikę, owcze pędy, śniegowe kule, mniej lub bardziej wyrafinowaną trollerkę, kozły ofiarne i żargon. Człowiek rozumiejący te mechanizmy i umiejący je przewidzieć to w miarę bystry obserwator i pojętny uczeń – żaden social media ninja, bo to nie wymaga jakichś umiejętności wykraczających poza zdolności zdrowej psychicznie i społecznie osoby.

Przez moje grupy ostatnio przetoczyły się: świętowanie wystartowania projektu BookRage (gratulacje, chłopaki!), przeuroczy filmik o otyłych zwierzakach oraz codzienne doniesienia o tym, co księża i okolice mają do powiedzenia o związkach partnerskich i homoseksualistach. Księżom i okolicom mam do powiedzenia jedno:

I jestem zdania, że gdyby podchwyciły to gazety, polityki i wprosty, także wyborcy w 2015 mieliby srogo i solennie wywalone na pojękiwania tackotrzymaczy. Czego sobie i wam życzę.

Przetoczyło się także potępienie wobec Setha MacFarlane’a, który na oscarowej gali zaśpiewał piosenkę o cyckach.

ZOMG TITS TEH DRAMA

Do chóru dołączyła się np. Paulina Młynarska, której trochę nie mam serca krytykować, bo lubię, jak do feministycznych bojówek dołączają znane nazwiska, zwłaszcza piszące dobrze i z sercem. Oraz notka ma naprawdę świetny tytuł, bo jestem ostatnią osobą, która zaprzeczy temu, że to, jak i z czego żartujemy, odzwierciedla często nasze głęboko zakorzenione przekonania. Oczywiście, że odzwierciedla. Nie wynika to jednak z psychoanalizy. Psychoanaliza w XXI wieku, no bez jaj, dajcie spokojnie drzemać w grobie dziadziowi Freudowi. Wynika to z dość pobieżnej wiedzy na temat funkcji języka i żartu. Nie jest od rzeczy pamiętać, jak bardzo już wygrana rewolucja jest w Usiech i jak nam daleko do nich – także pod względem konstruowania stand-upu.

Żarty łamią tabu, więc pokazują, jakie mamy tabu; żarty operują stereotypami, więc pokazują, jakie mamy stereotypy; żarty są kontekstowe, więc pytanie „co cię śmieszy w tym żarcie” jest pytaniem o kontekst, jaki w żarcie widzimy. I o ile w większości dzisiejszych polskich kabaretów czy komedii kontekstem jest dowalenie jakiejś uciskanej grupie (por. głupie blondynki/ chitre baby z Radomia/ przegięci geje/ włochatonogie feministki), o tyle, no kurde, staram się i staram, i w piosence Setha tego dowalenia nie widzę. Nie, serio. Każda z aktorek z piosenki pokazała cycki (i bardzo dobrze, gdyż jak wszyscy wiemy cycki są miłe), żadnej z nich nie zarzucono, że granie ogranicza tylko do machnięcia białoróżowym kawałkiem ciała. Więc postulat mam taki, by nie doklejać seksizmu tam, gdzie go nie ma. Bo oskarowy występ MacFarlane’a, koszarowe popisy panów z hotelowej szatni i uwagi tego producenta (a także to, co Janusz Palikot powiedział o gwałcie na Wandzie Nowickiej, Wojewódzki z Figurskim o Ukrainkach, a Andrzej Lepper o zgwałceniu prostytutki), to nie jest dokładnie jedno i to samo: chamstwo podszyte seksizmem. Miało zupełnie inny cel, inny kontekst i łamało zupełnie inne tabu.

Advertisements

68 uwag do wpisu “cycki Setha

  1. Myślę, że mimo wszystko kontekstem dla piosenki MacFarlane’a jest cała reszta wypowiedzi MacFarlane’a, począwszy od żartów nt. Rihanny i Chrisa Browna (przemoc jest zabawna i z kobiety wracającej do oprawcy można się pośmiać, woo), a skończywszy na żartach z tego, że nie odróżnia od siebie poszczególnych czarnych aktorów, a Żydzi to rządzą Hollywood. Żarty mogą mieć funkcję obnażania stereotypu, ale mogą go też powielać i akurat „We saw your boobs” nie odkrywa nowego terytorium. I jedni mogą się rozbawić, inni poczuć zażenowani, inni poczuć urażeni, ale jeśli rozpatrzyć to w kontekście całego wieczoru, to akurat Seth MacFarlane nie dostaje ode mnie kredytu zaufania, że jego satyra jest krytyczna względem seksizmu. Nie, jego humor oparty jest na pomyśle, że samo szokowanie jest zabawne, a nie ma nic szokującego niż pośmiać się w ramach (domyślnie męskiego) „We”. To nie tak, że ta piosenka nie miała potencjału na dobry żart, bo miała, ale wykonanie i kontekst ją właśnie skreślają.

    Ale najbardziej irytujące było dla mnie, jak zarzucał publiczności, że powinna się śmiać i czemu się nie śmieje i w ogóle to wow, to im się nie podoba? A będzie gorzej. No i było, były żarty nt. Helen Hunt i tego, z czym rymuje się jej nazwisko i z Wallis.

    A jeśli idzie o tę rewolucję w USA i w ogóle polityczną poprawność to nie wiem, to jest jakiś straszny polski optymizm chyba, bo backlash przecież się ma BARDZO dobrze, właśnie w stand-upie również…

    Lubię

  2. A to nie czasem drama była o to że pewna część wymienionych scen (w których doszło do podanego tutaj frywolnie pokazania cycka) była scenami gwałtu?

    (dzięki za kucyka oraz linka do BookRage :*)

    Lubię

  3. Psychonaliza wcale się zdezaktualizowała, po prostu do lamusa poszła większość hipotez stworzonych przez Freuda. Sama psychologia podświadomości nadal instnieje i nawet ma się dobrze. Oczywiście, to naturalne, że feministki nie lubię psychonalityków, psychiatrów i psychologów, bo większość dżenderu rozbija się właśnie o psychiatrię i neurologię, ale samo nielubienie to troszę mało.

    Lubię

  4. no właśnie na przyklad w tym. Według dżenderu kultura „wpisuje dyspozycje” w kobiece i męskie ciało, ergo jeśli zmienić „kulturę” to kobieta mogłaby odczuwać siebie tak, jak facet, a facet tak, jak kobieta. Ze stanowiska psychiatrii i neurologii to bzdura, a sam proces kształtowania się sposobu odczuwania własnego ciała jest o wiele bardziej skomplikowany i zależny od znacznie większej liczby czynników, niż to wynika z genderowych analiz.
    To samo jeśli o na przykład różnice psychiczne: kobiety są bardziej empatyczne co, według psychologów, wiąże się z instynktem macierzyńskim, faceci są mniej zdolni do empatii, ponieważ nie była im ona ewolucyjnie potrzebna tak, jak kobietą. Nie jestem psychologiem i nie chcę mi się teraz przeszukiwać netu, ale jak trochę pogrzebiesz to na pewno coś znajdziesz.
    Kobiece upodobanie do bycia bierną w łóżku to według feministek od gender studies pewnie też rezultat patriarchalnego wychowania, a prosta prawda jest taka, że to po prostu wynika z takiego a nie innego układu różnych zależności: od różnicy siły i gabarytów po różnicę w sposobie przeżywania aktu seksualnego.

    Lubię

    • strasznie dużo bzdur w jednym komciu:

      – gender studies to nie feminizm
      – nawet w gender studies tożsamość cielesna nie jest postrzegana jako wynik wyłącznie kultury, lecz podkreśla się w nich, jak wiele (wbrew specom od psychologii ewolucyjnej, na których i ty się powołujesz, co niestety sprawia, że nie zamierzam traktować cię poważnie) jednak od kultury zależy
      Kwestie empatii i bierności w łóżku to jakieś posysanie z palca. Nie chcę wiedzieć, gdzie nim grzebałeś.

      A, i co najważniejsze: feminizm nie odrzuca psychologii i psychiatrii, tylko mambodżambo psychoanalityczne. Poczytaj trochę o feminizmie zanim się wypowiesz, wielokropku.

      Lubię

  5. No proszę, co ja widzę – po takiej lewaczce i feministce spodziewałem się świętego oburzenia i miażdżącej krytyki, że seksizm, antysemityzm, homofobia i w ogóle dlaczego jakiś facet śmie wspominać publicznie o cyckach. Zawiodłaś mnie Szprotuniu.

    Lubię

  6. trzykropek:

    faceci są mniej zdolni do empatii, ponieważ nie była im ona ewolucyjnie potrzebna tak, jak kobietą

    Nie, nie lolam z literówki / błędu ortograficznego / itp. Napisanie „kobietą” tam, gdzie powinno być (i przecież to właśnie miało się na myśli) „kobietom”, dowodzi agramatyzmu na pograniczu analfabetyzmu wtórnego (krótko: idioctwa; potwierdzonego zresztą treścią komentarzy). Nie, nie szydzę z osoby, ale kto jej każe odzywać się publicznie?

    Lubię

  7. @ namieste
    przecież wiem, że poprawna forma to „kobietom”, łosiu. Po prostu nie sprawdziłem przed wysłaniem komentarza. A „agramatyzm na pograniczu analafabetyzmu” to zasadniczo domena Twojej starej.
    (tak, wytnij mnie, furiatko)

    Lubię

  8. Rany, co tu się dzieje? Psychiatria i psychologia po stronie biologicznych uwarunkowań preferencji aktywności pościelowych? Serio?
    Chcę literaturę do tego, bo mam ciężki poniedziałek i chcę się pośmiać.
    Obelgi wobec gospodyni bloga, na którym się komcia to jakiś nowy trend jest czy ja coś przegapiłam?

    Lubię

    • Niech się wścieka. To ten sam troll, co wcześniej pisał pod piłkarskimi nazwiskami, zmienia IP i nicki, więc niezbyt działają na niego bany, a nie ma ani honoru ani ambicji, by przestać tam, gdzie go nie chcą.

      Lubię

  9. przecie mówiłem, że to moja autorska hipoteza, która jednakże wydaje się bardzo przekonująca.
    I jakie „obelgi”? A jeśli już to w którym momencie pod adresem gospodyni?

    Lubię

  10. Teza wielokropka o biologicznie uwarunkowanym kobiecym upodobaniu do bycia bierną w łóżku po prostu mnie urzekła. Wielokropku drogi, poczytaj sobie trochę o BDSM (które, IMHO, mówi znacznie więcej o naszych łóżkowych preferencjach niż wszelkie opracowania dotyczące seksu konwencjonalnego, a to dlatego, że jednym z kluczowych założeń BDSM jest wzajemna szczerość partnerów co do swoich oczekiwań). Wprawdzie dominacja nie jest jednoznaczna z aktywnością, a uległość z biernością, ale nie da się ukryć, że skłonności do obu rozkładają się po równo wśród kobiet i mężczyzn. Jeszcze ciekawiej robi się, gdy dochodzimy do praktyki D/s zwanej ageplay (w skrócie: jedna osoba wchodzi w rolę nastolatka/dziecka/niemowlęcia, druga rodzica/wujka itp.). Otóż okazuje się, że większość „dorosłych bobasów”, których kręci bycie bezradnymi jak niemowlęta, to mężczyźni (ponad 95 procent). Co ciekawe, ma to śliczne kulturowe uzasadnienie: otóż są oni na tyle zmęczeni odgrywaną na co dzień rolą macho i oczekiwaniami w stosunku do nich, że będą odgrywać rolę dominującą, że w seksie pragną się całkowicie wyzbyć władzy i doświadczyć pełnej bezradności.

    Tak że, zamiast zakładać, że kobiety po prostu są bierne w łóżku, radzę wielokropkowi po prostu szczerze porozmawiać ze swoją partnerką (czy partnerem) o tym, co ją (go) kręci. Zaleta tego rozwiązania jest też taka, że być może uda mu się w ten sposób choć trochę zaradzić trawiącej go frustracji, która przejawia się między innymi trollowaniem w takich miejscach jak to. Z dobrego serca radzę, żeby nie było.

    Lubię

  11. @ Ewa

    Ta, ale normalni, zdrowi psychicznie ludzie raczej nie bawią się w to bedeesem, więc Twoje rozumowanie jest raczej „z dupy”. Lepiej i miarodajniej byłoby sprawdzić, jak te preferencje wyglądają w przypadku ogółu ludzi, a nie jakiegoś wąskiego grona pojebów, ktorych kręci lizanie stóp, zabawy z fekaliami i polewanie ciała gorącym woskiem.

    Lubię

  12. Bardziej miarodajnie od patrzenie na to bedesem byłoby przyjrzeć się temu, co podnieca statystyczną, normalną kobietę, oraz co podnieca statystycznego, normalnego faceta.
    No więc, kobiety podnieca męskość, czyli siła, agresja oraz zdecydowanie, a facetów kobiecość, czyli wdzięk, delikatność oraz uległość. Czasem wiosną albo latem widzę na ulicy, jak niektóre panny zerkają na moją wspaniałą muskulaturę i uwierz mi, ale to nie jest wzrok zdobywczy.

    Lubię

  13. A statystyczność i normalność kobiet i mężczyzn czym się mierzy? Suwmiarką? Omometrem?
    Mam wrażenie na granicy pewności, że rzutujesz swoje fantazje i preferencje na resztę ludzi i przypisujesz im wartość wyższą obiektywnie od inncyh preferencji, co jest tak śmieszne, że ojej, prawie tak śmieszne jak twoje wyobrażenie o pannach zerkających na wspaniałą muskulaturę wzrokiem niezdobywczym.
    Drogi trollu, weź, poczytaj sobie coś, niekoniecznie 50 shades of Gray i spróbuj wyobrazić sobie, że twoje fantazje nie są normatywne i obowiązujace ani miarodajne gdziekolwiek poza twoją głową. I to się doskonale składa.

    Lubię

  14. no nie wiem, ale wszystkie moje koleżanki mówią, że „facet to ma być facet, bo jedna cipka kobiecie wystarczy” itd. W liceum jedna koleżanka chodziła ze mną na siłownię, ale taką zwykłą, gdzie wstęp kosztuje 8 zł. Chyba strasznie ją to kręciło, że tylu tam wielkich, spoconych, nabuzowanych testosteronem facetów i ona jedna samiutka. Pewnie, że to nie dotyczy wszystkich kobiet bez wyjątku, ale jakoś nie wierzę, że jakakolwiek laska jest w stanie podniecić się od patrzenia na jakiegoś bezpłciowego kolesia, w kolorowych ciuszkach, z wątłą klateczką i trzydziestoma centymetrami w bicepsie. Chyba, że jakaś najbardziej skrajna feministka(Dunin pisała kiedyś, że rajcują ją zniewieściali mężczyźni), ale takich skrajnych feministek jest w całej Polsce może z 15.

    Lubię

  15. No ale rozróżniasz między wszystkie moje koleżanki a większość kobiet? Bo wiesz, to się nazywa błąd poznawczy, jeśli utożsamiasz to co się dzieje w najbliższym otoczeniu z całym światem.
    A to, że jakaś twoja znajoma ma fetysz spoconych siłownianych karków, to oczywiście doskonale i niech jej się dobrze powodzi, ale wiesz: wynika z tego tyle, że jest przynajmniej jedna dziewczyna, którą to ekscytuje. I nic więcej to nie mówi o preferencjach pozostałych kobiet, więc z łaski swojej nie ekstrapoluj.

    Lubię

  16. jakoś nie wierzę, że jakakolwiek laska jest w stanie podniecić się od patrzenia na jakiegoś bezpłciowego kolesia, w kolorowych ciuszkach, z wątłą klateczką i trzydziestoma centymetrami w bicepsie
    Przy okazji (wybacz floodowanie, Szpro) – to że ty w coś nie wierzysz wieloropku, nie dziwi mnie absolutnie. Wyglądasz na takiego, który w ogóle ma problem z wyobrażeniem sobie, że może być inaczej, niż mu się wydaje.

    Lubię

  17. Samczyki pewnego gatunku żuczków chętnie kopulują z butelkami po piwie koloru podobnego do barwy samiczek tegoż gatunku. I weź im wytłumacz, że to nie ma sensu.

    Lubię

  18. Oho, widzę, że kolega wielokropek ma takie pojęcie o BDSM jak o… wszystkim. A kolega wie, że modyfikacje ciała (czyli np. budowanie „wspaniałej muskulatury”) też jest elementem BDSM? A że większość jego entuzjastów rekrutuje się spośród osób głęboko religijnych (no bo jak się lubi jedne rytuały…)?

    Dokształcić się, a potem pisać! I nie bać się, nie bać się własnych potrzeb. Wyparcie nigdy nie skutkowało niczym dobrym.

    Lubię

  19. O, zdecydowanie tak. Nie mam pojęcia, jak wygląda Scena BDSM w Polsce, ale obawiam się, że pod tym względem jesteśmy na etapie, na którym większości potencjalnie zainteresowanych wydaje się, że jakimś wzorcem może być kompletnie niezgodne z BDSM-ową etyką „50 twarzy Greya” (obym się myliła).

    Lubię

  20. czytałem te fora bedesemowe i trafiału się tam kwiatki w stylu „Jeśli mój Pan zarządzi gwałt zbiorowy na mnie, to coś tam, albowiem słowo Pana jest prawem”,
    Dla mnie to jest chore, ale ja jestem tylko konserwatywnym ciemniakiem. Ale jak to jest to, że nie przeszkadza feministkom coś TAKIEGO a jednocześnie laski, które lubią być brane przez bardziej męskich facetów to dla tych samych feministek biedactwa zmanipulowane przez patriarchat,

    Lubię

  21. ? Ale co rozumiesz przez przemoc? Jeśli dziewczyna sama mówi, że lubi być „dobrze zerżnięta” i że lubi „czuć się posiadana”(znam takie, które właśnie tak mówią) to nie widzę żadnego powodu, dla którego to miałoby być złe, tak samo jak nie widzę nic złego w tym, że facet lubi trochę sponiewierać w łóżku swoją kobietę i że lubi ją posiadać.
    Ale zbiorowy gwałt jako „gra erotyczna” faktycznie nie trafia do mojej konserwatywnej wrażliwości, nie chciałbym robić drogiej mi kobiecie czegoś takiego i nie sądzę, żebym był w stanie mieć z tego frajdę.

    Lubię

  22. przypalanie kogoś ogniem też może być d o b r o w o l n e, bo laskę może kręcić swąd pieczonej skóry, ale mimo dobrowolności nie chciałbym robić czegoś takiego drugiej osobie, teraz rozumiesz?

    Lubię

  23. no nie wiem. Wiem, że sporo, właściwie większość moich koleżanek radzi sobie o wiele lepiej ode mnie: jedna obsługuje sklep internetowy i handluje ciuchami na ebayu, inna projektuje strony internetowa, inna jest jednocześnie barmanką, kelnerką i pozuje do jakichś katalogów. I żadna z nich nie ma nic wspólnego z feminizmem, a przynajmniej się nie przyznaje. Myślę, że na większą skalę jest mniej więcej tak samo, tj. jeśli chodzi o kobiety będące w mniej więcej moim wieku.

    Lubię

  24. @I żadna z nich nie ma nic wspólnego z feminizmem, a przynajmniej się nie przyznaje.

    Żaden z moich znajomych nie ma nic wspólnego z Ludwikiem Pasteurem, a przynajmniej się nie przyznaje.

    Lubię

  25. nawet próbowałem gadać o tym z jedną Anką, tą co to prowaddzi ten sklep netowy, tj. jak niektóre sprawy wyglądają z perspektywy feministek itd, usłyszałem tylko „sranie w banie” i „ja nie czuję, żebym miała gorzej z powodu tego, że jestem kobietą, wprost przeciwnie”. I weź tu z taką dyskutuj.

    Lubię

  26. @I weź tu z taką dyskutuj.

    No mi też o to. Bo to tak, jakbyś to ty czy ja z jednej strony naśmiewał się z ludzi, którzy przyczynili się do tego że ospa (praktycznie) zniknęła (to a propos poglądów na osiągnięcia feminizmu w przeszłości), a z drugiej strony (aktualne postulaty feministów) – uznawał, że obecny np poziom opieki medycznej jest zadowalający i dany raz na zawsze, a walka o jego poprawę, a nawet po prostu utrzymanie to oszołomstwo. No bez sensu.

    Lubię

  27. @ hellk

    Ale z perspektywy laski, która ma libertariańskie przekonania, czyta Łysiaka i nie lubi lewactwa to chyba wygląda nieco inaczej. Zakaz aborcji jest opresją tylko z perspektywy feministek. Dla kobiet, które mają prawicowy stosunek do aborcji to co innego, ponieważ one popierają ten zakaz. To takie trudne? To samo tyczy np. „wzorców męskości opartych na przemocy i dominacji”. Jeśli jakaś panna prywatnie lubi facetów, którzy mają pewne skłonności do przemocy i dominacji, to raczej nie będzie popierać „pracy nad zmianą destruktywnych wzorców męskości”, co nie?

    @szprota
    tak sobie tłumacz

    Lubię

  28. to wasze feministyczne promowanie kluskowatej męskości typu „nie umiem poskładać szafki, i bałem się że moja dziewczyna źle mnie oceni, ale ona powiedziała tylko „Ty głuptasie” rozbija się właśnie o to, że większość kobiet nie lubi kluskowatych facetów, ergo nie chce żyć w świecie w którym statystyczny mężczyzna to ciepły klusek. Nie trzeba być dżenderowym socjologiem żeby wiedzieć.

    Lubię

  29. ‚@Zakaz aborcji jest opresją tylko z perspektywy feministek.’
    Jeśli poszkodowani zjawiskiem X, to Zbiór A, a grupa zdających sobie sprawę ze szkodliwości tego zjawiska – to Zbiór B, to w praktyce te kółka na grafie tylko częściowo będą się zazębiać.
    Zupełnie malutki jest Zbiór C – miejsce dla tych, co nie tylko dostrzegają, ale jeszcze próbują praktycznie ogarnąć problem.

    Lubię

  30. Wielokropku, czy skończyłeś już gimnazjum? Jeśli tak, i to z sukcesem, to nie powinieneś mieć problemu z rozumowaniem rozróżniającym prywatne upodobania i fetysze od porządku ustawowego.
    Otóż dobrze jest, jeśli porządek ustawowy nie wtrąca się w osobiste porno obywateli i zostawia ich wyborowi, czy w łóżku przebierają się za króliczki czy lateksowych dominatorów. Ich sprawa. Jedyne, gdzie wkracza państwo, to moment, gdy ktoś się czuje skrzywdzony i źle potraktowany. Jeśli dwoje dorosłych na kawie ustali, że będą sobie wymierzać klapsy, to ich prywatna sprawa, co lubią. Natomiast państwo powinno stać na stanowisku, że przemoc jest karalna i to egzekwować. Rozróżniasz? Lanie partnerki za karę = przemoc. Umówienie się dokładnie co do scenariusza zabawy erotycznej, z zakresem ewentualnych działań i systemem zabezpieczeń przed przekroczeniem granic, ustalenie safewords =/= przemoc. Kumasz?
    Umawiać się na zabawty erotyczne z zakresu ostrego seksu potrafią i macho i faceci, których przerasta wbicie gwoździa, bo, zaskaoczę cię, zainteresowania erotyczne są zupełnie odrębną częścią osobowości. I nie masz co biadolić, że kulturyści wyg. Będą amatorzy i amatorki zarówno kulturystów i wątłych chłopców, nie martw się i nie generalizuj własnych upodobań.

    Lubię

  31. @ naimo online

    Nie za bardzo wiem, do czego pijesz, to raz. Dwa, że to przecież nie ja chcę się wtrącać w życie feministkom i feministą, tylko oni mnie, bo będąc poniekąd tradycyjnym samcem, co to chodzi na siłkę, ma pewne skłonności do agresji itd utrwalam „wzorce męskości oparte na przemocy i dominacji”.
    A te „zabawy erotyczne” to jest terminologia dla lewaków z wykoślawioną emocjonalnością. W normalnym, tj, zdrowym związku uczuciowym relacje łóżkowe pozostają w obustronnej zależności z relacjami pozałóżkowymi: jednocześnie je odzwierciedlają i kształtują. To nie działa w ten sposób, że facet przejawiający jakieś mocniejsze libido dominandi będzie samcem tylko w sypialni, a poza nią związek będzie miał naturę „partnerską”. To tak nie działa, przynajmniej w realiach normalnych związków uczuciowych, u lewaków może jest jakoś inaczej, nie wiem.

    Lubię

  32. Czytam u Ciebie komcie rzadko i pobieżnie i może dlatego zabrzmię jak odkrywający Amerykę, ale wydaje mi się, że Pan “…” to ten sam, co “Batistuta” i wiele, wiele innych nicków, które walczą tutaj ze wszystkim co feministyczne, genderowe i ogólnie cywilizacjośmierciowe. Powracające wątki to: sawannistyczne podejście do relacji damsko-męskich, tradycyjne role płci oraz uporczywe niepowoływanie się na źródła. Chyba masz hejtera-fanboja. :) (co psychologia na to?)

    Lubię

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s