opaska albo cycki

Kolega Jarek nawołuje, by znany pisarz Kosik pokazał penisa. Czekam trochę na walkę na pytongi!

Żarty żartami, ale nie: stanowczo wolę, by Rafał zachował okazywanie przyrodzenia do sytuacji medycznych i intymnych.

Rzecz jest jednak w tym, czemu Annie Dryjańskiej chciało się napisać notkę, w której nawiązała do hasła „pokaż opaskę albo cycki”, które z kolei my rozpoznaliśmy jako hasło z Pyrkonu (nawiasem mówiąc: było doskonale i żałuję, że przyjechałam dopiero w sobotę).

My, lewicowcy, miewamy trochę problemu z kwestią nagości, przynajmniej w oczach tych, którzy twardo trzymają się stanowiska, że stoją z dala od polityki. No bo z jednej strony nie widzimy problemu w swobodzie seksualnej, chcemy przecież, by ludzie czerpali ze swoich zmysłowości jak największą przyjemność nie krzywdząc, rzecz jasna, przy tym innych świadomych istot. Z drugiej zaś piętnujemy szczucie cycem w mediach.

No bo chodzi właśnie o to, by machnięcie cycem sprawiło przyjemność także machającej.

W tym „pokaż opaskę albo cycki” jest element handlu, jakiejś, moim zdaniem, nie najszczęśliwszej wymiany. Opaska – wiadomo, zapłaciłam za nią akredytacją lub uczestnictwem w programie. Cycki – no wolałabym, by nie były walutą, dziękuję bardzo. Osób, które je widziały nie jest znowu tak mało, ale każdorazowo był to mój wolny wybór, nie forma zapłaty za cokolwiek. I chciałabym, żeby wszystkie kobiety tak mogły wybierać.

Jakiegoś wielkiego oburzu na to hasło nie mam. Ot, seksizm, który na takiej imprezie w Polsce, z tym fandomem, z tymi guru fandomu, jest chyba jeszcze przez następnych kilka lat nieuchronny. Szkoda, że się pojawiło, jest szansa, że się nie powtórzy. Z całą pewnością byłaby większa szansa uniknięcia go, gdyby konwentowicze karnie pokazywali opaski – i gdybyśmy nie mieli atmosfery przyzwolenia na żarty przymuszania do strip teasu.

Advertisements

24 uwagi do wpisu “opaska albo cycki

  1. Tekst bardzo dobrze opisuje problem. Sporo się nagłowiłam nad tym jakie jest moje podejście do tej historii, a Ty to tak ładnie, zręcznie ujęłaś w słowa. „No bo chodzi właśnie o to, by machnięcie cycem sprawiło przyjemność także machającej.”

    Mnie osobiście tekst „opaska albo cycki” nie razi, ale jednocześnie uważam, że wszelkie komentarze o podtekście seksualnym kierowane z pozycji kogoś kto ma jakąś tam władzę (jak np. ochroniarz na imprezie) są niedopuszczalne. A przy tym zasięgu imprezy tracimy już domową atmosferę, która kiedyś mogła pozwalać na takie żarty.

    Lubię to

  2. Jak popatrzyłam na forum Pyrkonu to i w 2009, i w 2011 był ten sam problem. Niech organizatorzy wyciągną wnioski wreszcie i uwrażliwią ochronę. Ja jestem dorosłą kobietą i zupełnie nie bawią mnie tego typu bucerskie i seksistowskie żarty. I wiem, że 15 lat temu równiez by mnie nie bawiły i byłabym potwornie skrępowana. Wydaje mi się, że przy 12 000 osób już dawno nie jesteśmy wszyscy znajomymi.

    Lubię to

  3. Ja jestem niekonwentowy i generalnie kiepsko łapię kontekst, ale już kolejny raz widzę wspomnienie o tym, że „nie wszyscy się znamy” i że „tracimy domową atmosferę” (w obu komciach tu, ale to się powtarza jak refren w dyskusjach gdzie indziej). Czy to cokolwiek zmienia? Czy seksizm jest mniej seksistowski, gdy zamiast obcego faceta postawimy kolegę albo własnego wujka?

    Lubię to

  4. Ot, gwałt, w tej kulturze patriarchatu, w tej atmosferze przyzwolenia, jest w Polsce chyba jeszcze nieuchronny przez następnych kilka pokoleń. Oczywiście, lepiej by było, gdyby można było się obejść bez przemocy, a kobiety czerpałyby przyjemność z seksu – dobrowolnego czy nie. Ale nie warto popadać aż w oburz, gdy zdarza się inaczej, zwłaszcza przy okazji masowych imprez z tym ich klimatem „w stadzie ujdzie”.

    chcemy przecież, by ludzie czerpali ze swoich zmysłowości jak największą przyjemność nie krzywdząc, rzecz jasna, przy tym innych świadomych istot

    Nieświadome można.

    Lubię to

    • Czepliwy Nameste.

      Raczej po prostu jestem zdania, że w tym środowisku zmiany przyjdą za parę lat, z chwilą umiędzynarodawiania się konwentu, więc proponuję zamiast oburzu prych lekkiej wzgardy i cierpliwość.

      Lubię to

  5. @szprota

    Miałem przez moment nadzieję, że to wypadek przy pracy, chwilowy moment pomroczności jasnej ^. Ale wygląda na to, że rzeczywiście, z powodów, których nie ośmielę się kozetkować, niektórym środowiskom wybaczasz to, na co gdzie indziej jesteś wyczulona jak diabli (i słusznie!).

    Taka zabawa w „opaska albo cycki” jest, oczywiście, dopuszczalna. Organizatorzy ogłaszają z góry, że przy wejściach A, B, C, D stosują się do normalnych wymogów kultury & wrażliwości, a dla chętnych (do, hm, „flirtu z kolegami”) jest wejście Z, w którym (uważaj, konwentowiczko), zachowań bucerskich, seksistowskich & podlanych durnym rechotem nie traktuje się tak, jak na to zasługują, a raczej jako rodzaj BDSM (konwentowiczko, zostałaś ostrzeżona) dla wesołych koleżanek.

    Reakcja nakedfemalegiant powyżej upewnia nas, że nie było specjalnego wejścia Z.

    czepliwy

    Aha, tak. Ale już znikam, dontworry.

    Lubię to

  6. @Szprota
    Tylko że cierpliwość z naszej strony autorzy takich zabawnych żarcików i ich koledzy (jakie to typowe, że Kosik wystartował z argumentem „jeśli dziewczyny nie bawią takie żarty, to znaczy, że nie ma poczucia humoru”, bo oczywiście utowarowienie moich cycków jest hilaryczne, only not) uznają za przyzwolenie i będą sobie na różnych Pyrkonach robić enklawę wolności, gdzie nikt im bycia seksistowskim bucem nie wytknie.

    Może w przyszłym roku panowie z ochrony powinni wywiesić kartkę „pokaż opaskę albo pokażemy ci cycki.”

    Lubię to

  7. Z tym środowiskiem flejmowałam bowiem chyba najwięcej i po prostu doszłam do przekonania, że bardziej je przekona wstyd „wyszliśmy na seksistowskich buraków w oczach George’a R. Martina” niż racjonalne argumenty. Rzekłabym, że nie tyle więcej mu wybaczam, co po prostu nie mam złudzeń, że jest sens: przy arcysymetrycznym Dukaju, mizoginicznym Twardochu czy antyfeministycznym Kosiku te nerdy nie dadzą posłuchu jakiejś „zlewaczałej” grupie fandomitów.

    (szczęśliwie widzę, że w młodszej ekipie, okołolicealnej, tych postaw jest mniej)

    Lubię to

  8. Nie jestem pewna, czy wstyd przed Martinem okaże się bardziej mocarny niż racjonalne argumenty. IMO najbardziej mocarny byłby strach przed donosikiem do poznańskich włodarzy, bo patronat honorowy nad imprezą miał i wojewoda, i marszałek województwa, i prezydent miasta. I to jest bardzo racjonalny argument, który może nie trafić do wesołków z ochrony, natomiast do orgów już jak najbardziej, bo wystarczy jedna niepolitycznie wymierzona kamera telewizyjna i już nie będzie w przyszłym roku tak różowo: toż to, jak w mordę strzelił, demoralizacja dziatwy.

    Wyjątkowo nie lubię dowcipasków w tym stylu i kiedy pierwszy raz się na konwencie pojawiłam (bodajże ’98, wcześniej nie miałam kontaktów ze środowiskiem), uderzyło mnie, jak wiele żartów było seksualnie nacechowanych; jak się wpadło na taką imprezę z amerykańskiego uniwersytetu, gdzie panował zgoła inny savoir faire, to naprawdę opad szczęki stukotał o – zwykle wypaczoną i szkolną – podłogę. Ale myślę, że akurat na konwentach ciężko z tymi dowcipaskami walczyć, a w każdym razie ciężej niż w wielu innych sytuacjach, bo on bardzo mocno karniwalizuje uczestników. W karnawale świat jest w lustrzanym odbiciu, normy są chwilowo zawieszone, to jest taka ucieczka, zawieszenie i kontestacja codziennego życia. Zachowujemy się inaczej niż zwykle. Obcy ludzie rzucają ci się na szyję z okrzykiem „buziaczki!”. Panie w wieku mocno pobalzakowskim paradują w przyciasnych gorsetach i cycem na wierzchu (to nie agism, cyc mi nie wadzi, dzieci też się nie zgorszyły, były szczerze zachwycone). Nobliwi redaktorzy upadlają się z rozkoszą gorzałą, jak, nie przymierzając, moi kumple na wycieczkach w ogólniaku. To jest klasyczne przybieranie ról, wejście w inny czas, właśnie w karnawał. Czas, kiedy można więcej, zakazane staje się dostępne.

    W takim klasycznym karnawale czasów przedindustrialnych mistrzami ceremonii bywali często młodzi mężczyźni, którzy jeszcze nie osiedli na grzędach klasycznych ról społecznych, np. wędrowni czeladnicy. Bardzo często wykorzystywali poetykę seksualną, na przykład w charivari (kocia muzyka), śpiewając sprośne przyśpiewki, przebierając w kobiece stroje mężczyzn, którzy przesadnie w ich mniemaniu ulegali żonom, obwożąc sekutnice tyłem na ośle, obnażając kobiety złej sławy (paradoksalnie: raczej księże gospodynie, nie ladacznice profesjonalne) etc. Co to wszystko łączy? Że przy pozornym odwróceniu norm karnawał broni bardzo konserwatywnej wizji świata, czyli chłop na babie, mąż tłucze żonę nie na odwrót, gospodyni nie daje plebanowi etc. A jednocześnie od karnawału tylko krok do rewolty, tyle że nie przeciwko rolom społecznym, tylko dystrybucji chleba i omasty.

    Na konwentach też sroży się smarkateria, podjudzając się nawzajem do kolejnych sprośności (za tym też stoją rozpoznane mechanizmy, ale progenitura jęczy mazurki trzeba ucierać). I to też jest powód, że racjonalny argument słabiej trafia. Prędzej kpina, że chce popatrzeć na cycka, bo mu jeszcze mleko pod nosem nie obeschło.

    Sigrid, gościnnie od męża (odwrócenie ról)

    Lubię to

  9. Od lat na konwentach nie bywałem więc o atmosferze nie jestem w stanie nic powiedzieć. Z sednem się oczywiście zgadzam – napis najzwyczajniej w świecie buracki, nie na miejscu etc.
    Nie przesadzał bym jednak z generalizowaniem – o ile rzucenie takiego tekstu w stronę obcej kobiety nie mieści mi się w głowie, to od tego jak żartuję z jedną, czy drugą koleżanką, mówiąc krótko: wara!
    To sprawa między mną a nią i nie dam się z katedry przez internet recenzować :)

    Lubię to

  10. To ja dodam, że mnie zaskoczyło, jak szybko po zwróceniu uwagi chłopcy zwinęli swój plakacik. Aż żałuję, że nie obfotografowałam. Wniosek? Reagować. I w tym zakresie bardzo zgadzam się z fabulitas, że nie musimy się zgadzać na to na konwentach. (Wypowiedzi na którymś panelu upewniają mnie, że częściowe lub niepewne potępienie czegoś może być odbierane przez publiczność jako częściowe przyzwolenie na to, co ktoś już robi – nie rozwijam kontekstu, bo za długo by było).

    @gothmucha – jednym z argumentów usprawiedliwiających bucerkę (nowe słowo w moim słowniku, jej!) i seksizm jest właśnie „wszyscy jesteśmy kumplami” czy (jak ja lubię to określać) „jesteśmy wielką szczęśliwą patologiczną rodziną”. I w swoim komentarzu chciałam zabić ten argument najpierw – jeśli zabrzmiało to tak jakbym akceptowała seksizm, to serdecznie przepraszam. Oczywiście mogłabym jeszcze wskazać, że żart będzie wtedy, gdy jest zabawny dla wszystkich stron, a nie jednej – ale chyba nie muszę, u Szproty ludzie raczej się zgadzają, że te zachowania nie są akceptowalne.

    Lubię to

  11. „To ja dodam, że mnie zaskoczyło, jak szybko po zwróceniu uwagi chłopcy zwinęli swój plakacik.”

    Może chłopaki się zorientowali, z jakimi „laskami” mają do czynienia i woleli nie ryzykować, że jednak któraś się zdecyduje, hehehe :D

    Lubię to

  12. Po pierwsze, nie jesteś lewicą, tylko kawiarnianą/pubową burżuazją/pseudointeligencją. Po drugie, gdybyś miała podstawową wiedzę z tej części spectrum politycznego za które się podajesz, wiedziałabyś, że np w Niemczech to partie lewicowe doprowadziły do legalizacji prostytucji, więc uwaga o handlu jest durna.

    Lubię to

  13. Jeśli ktoś tu jest dyskryminowany, to faceci. Wy, kobiety możecie tak jak my pokazać opaskę, a dodatkowo macie drugą możliwość, która może pomóc zaoszczędzić. Wiadomo, większość z tego nie skorzysta i na jedno wyjdzie, ale mimo wszystko macie większą możliwość wyboru.
    Ten sam mechanizm działa w kwestii ubrań – i kobiety i faceci mogą się ubrać w jeansy i tshirt, a wy dodatkowo możecie wybrać spódnicę.

    Lubię to

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s