Team Graff

O Agnieszce Graff jest głośno za sprawą nie tylko jej wieloletniej działalności feministycznej, lecz także wydanej właśnie książki „Matka feministka” i towarzyszącemu jej wywiadowi w Wysokich Obcasach. Wywiad, w którym Agnieszka wyraźnie mówi: nie chcę, by moja książka była atakiem na polski feminizm. Jednak pośrednio i w wywiadzie, i, jak podejrzewam w książce, Agnieszka opowiada o poczuciu opuszczenia przez to środowisko. Można by zaryzykować stwierdzenie: polski feminizm ma problem z matkami.

Na debacie w dn.27.05.2014 w siedzibie Agory prócz Agnieszki Graff pojawiła się Magdalena Środa i Teresa Kapela.

Agnieszka Graff zaczęła od tego, jak trudno być matką w Polsce. Likwidacja Funduszu Alimentacyjnego i przesunięcia świadczeń w obręb budżetu gminy sprawiła jednocześnie, że rzesze kobiet przeniesiono na granicę nędzy i ustawiono w roli petentek. Proces ten sprawił, że problem z egzekucją alimentów, wcześniej nie skutkujący wstrzymaniem świadczeń, teraz jest problemem wyłącznie osób, którym te alimenty się należą. Państwo podczas reform lat 90. i wczesnych 00 wyraźnie wskazało, że nie zamierza sobie zaprzątać swoich środków samotnymi rodzicami.

Jest jednak światło zmian w innej dziedzinie – polska męskość wreszcie zaczyna rymować się z opiekuńczością, a mężczyźni decydują się na urlopy rodzicielskie. To istotne, bo dzięki temu pracodawcy przestaną utożsamiać kobiety z dziećmi.

Magdalena Środa zwróciła uwagę na to, że jest nadal paląca potrzeba rozwijania akcji typu „Rodzić po ludzku” – w wielu zakątkach Polski kobietom podczas porodu nacina się krocze, co jest w większości przypadków niczym nie uzasadnionym zabiegiem obliczonym tylko na wygodę lekarzy przyjmujących poród. Jednocześnie zgłasza Środa zastrzeżenia co do przedłużania urlopu rodzicielskiego. Matka (bo przecież na razie to nadal jest matka) przesiadująca w domu z dzieckiem replikuje nie najlepsze status quo – no i nie każda matka ma potrzebę budowania tak silnej więzi z dzieckiem jak Graff.

Teresa Kapela zauważyła, że trudno się rozmawia o urlopie macierzyńskim czy rodzicielskim, skoro rodzina została z polityki socjalnej wykluczona. Już teraz ze świadczeń związanych z rodzicielstwem korzysta jedna trzecia, najwyżej połowa kobiet w tzw. wieku produkcyjnym. Kobiety, które nigdy nie pracowały zarobkowo powinny mieć prawo do takich samych świadczeń. Praca opiekuńcza jako nieopłacana nie jest doceniana. Nasze społeczeństwo żyje na koszt tych, którzy decydują się na dzieci.

Graff nawiązała do obaw Środy względem niedobrego status quo pod postacią przedłużania urlopu macierzyńskiego i spytała, czy broni ona kobiet przed wolnym rynkiem czy też może wolnego rynku przed kobietami. Otrzymała odpowiedź: ja pytam, jak to załatwić? Jak walczyć o prawa kobiet siedząc w domu i budując więź z dzieckiem?

  • Trzeba zrobić rewolucję (mówi Agnieszka Graff)
  • A żeby zrobić rewolucję, trzeba wyjść z domu (mówi Magdalena Środa)

Agnieszka Graff powtarzała, że kryzys pracy opiekuńczej wynika z praw neoliberalnego rynku. Opieką należy się podzielić – z państwem i mężczyznami. Wydłużony urlop macierzyński służy za pretekst do zamykania i tak niezbyt licznych żłobków, nie oznacza to jednak, że należy ów urlop skrócić. Raczej wypracować narzędzia dyscyplinujące pracodawców, by nie dyskryminowali kobiet. Należy im przypominać, że rodzice mają prawo do krótszego wymiaru pracy. Agnieszka przywołała przykłady z krajów skandynawskich – dzielenie etatów, telepraca, przyzakładowe żłobki i przedszkola; postawienie na wspólnotowy wymiar opieki, by polskie matki przestały mieć poczucie, że macierzyństwo to wyłącznie ich problem.

Magdalena Środa ponawiała pytanie, w jaki sposób to osiągnąć. Podaje za przykład pięcioosobową rodzinę, której trudno będzie obwieścić, że zostanie jeszcze bardziej opodatkowana. Dodatkowo ponad połowa przedsiębiorstw w Polsce to małe i średnie przedsiębiorstwa, które nie mogą sobie pozwolić ani na wyższe podatki, ani na puszczanie kobiet na urlopy.

Nie doczekała się riposty, że zatem druga połowa to korporacje, unikające opodatkowania w Polsce lub płacące żenująco niską stawkę. Remedium na część zgłaszanych zastrzeżeń byłoby uszczelnienie systemu podatkowego. W żadnym z krajów opiekuńczych nie było tak, że najpierw były bogate, a potem roztoczono socjal nad obywatelami. Infrastruktura opiekuńcza powinna iść w parze z umacnianiem paradygmatu wspólnotowości tej opieki.

Słowo podsumowania ode mnie: mimo bezdzietności z wyboru, jest mi bliższa postawa Agnieszki Graff. Jestem jednak zdania, że nie tyle feminizm ma problem z matkami, co ma go Kongres Kobiet, którego twarzą jest Magdalena Środa. Kongres, który wycofał się już ze wsparcia dla praw reprodukcyjnych. Wyjątkiem jest in vitro, ale i ono, jak sygnalizuje towarzyszka Lemingarnia, pomija szereg problemów związanych z prawami pacjentki. O tym być może napisze ona sama. Kongres, który wprawdzie pięknie wspiera przedsiębiorczość kobiet w regionach zagrożonych bezrobociem, nie daje za dużego wyboru tym kobietom, które naprawdę chcą urodzić i odchować dziecko z pełnym wsparciem państwa. Dla mnie pełnia praw reprodukcyjnych jest wtedy, gdy państwo wspiera swoich obywateli w każdej z decyzji – i o rezygnacji z dzietności (poprzez refundację antykoncepcji, rzetelną edukację seksualną i aborcją na życzenie), i o zostaniu rodzicem (czy to „siłami natury”, czy przy wsparciu in vitro z poszanowaniem praw pacjenta, czy poprzez adopcję).

(kawałek filmowej relacji można obejrzeć na profilu feminoteki)

Reklamy

12 uwag do wpisu “Team Graff

  1. Na malutki plus: ściągalność alimentów podobno rośnie od kiedy dłużnik alimentacyjny może trafić na czarne listy Biur Informacji Gospodarczych. Ale to absolutnie nie rozwiązuje jeszcze sprawnej transmisji środków do matek, niestety.

    Polubienie

  2. Za ostatnią książkę krytykowały Graff nie tylko feministki spod znaku „Kongresu Kobiet”, ale i bliższe ideowo Szprocie, więc chyba jednak Graff ma rację, że różne prądy feminizmu mają problem z matkami…

    BTW: Czytaliście, że Graff przyznała że gender to ideologia i że większość z tego co mówili „obrońcy genderu” to był bullshit?

    Polubienie

  3. @Gronkowiec
    Czytaliśmy, ale chyba coś innego
    „Tak, gender jest ideologią. Nie, nie jest neutralne światopoglądowo. Bo ceni równość i wolność oraz przypomina o dyskryminacji i wyzysku
    Osoby broniące ”gender” w nauce często w dobrej wierze zastrzegają, że tu nie ma żadnej ideologii, jedynie obiektywny, politycznie neutralny opis społecznej zmiany.
    Moim zdaniem to błąd. Nie ma czegoś takiego jak obiektywizm we współczesnej nauce o kulturze i społeczeństwie. Dlaczego? Bo nie ma innego miejsca poza kulturą. Zawsze mówimy „skądś”. Zawsze przywołujemy jakiś system wartości….”

    Zapewne masz jakiś problem ze słowami obiektywnie, neutralnie itd.

    Polubione przez 2 ludzi

  4. Ja też po stronie Graff.
    Moim zdaniem, wypowiedzi Środy na temat urlopów macierzyńskich jako „płatnych wagarów”, bo „pralka sama pierze, zmywarka sama zmywa”, powodują, że mnóstwo kobiet odcina się od feminizmu.
    Za to książa „Matka feministka” zawiera głównie teksty, które już były opublikowane i już je znałam: to zarzut nr 1. Zarzut nr 2: ratunku, korektorko! Czy nie naprawdę nie widzisz zwrotów typu „poświęcam połowę pensji, płacąc za żłobek” czy „perspektywy na rzeczywistość”?

    Polubienie

  5. Ja raczej staję po stronie wyboru, byle jednostka była zadowolona ze swojej decyzji. Mogę przyklasnąć, ale zawsze też miałam wątpliwości. „A żeby zrobić rewolucję, trzeba wyjść z domu (mówi Magdalena Środa)”, ja bym powiedziała, że jak się zostanie w domu to też można zaczynać rewolucję, ale w drugą stronę. Wszystko zależy od liczb. Patrząc na to szerzej, a nie tylko jako na jednostki pojawia się czerwona lampka co to będzie jeśli większość kobiet nie będzie chciała pracować. Rok to pół biedy, ale można przez lata, a nawet i całe życie koncentrować się tylko na domu. Takie zachowania uzyskują poparcie wśród ludzi, którzy uważają, że tam się kobieta najbardziej nadaje, no i jeśli rzeczywiście ta większość kobiet osiągnie zadowolenie tylko biorąc pod uwagę dom, to co z tego by wynikło. Co innego jakiś procent, a co innego stałe zwiększanie się i dominacja liczbowa zostających w domu, nad tymi, które nie chcą żyć domem. Może i nawet edukacja kobiet może stanąć pod znakiem zapytania. Jeśli mężczyzna będzie wybierał przeważnie inną drogę, a kobiety masowo znikną z ich zasięgu i nić podobieństwa zniknie to czy jest potrzeba żeby każdy otrzymywał wszechstronne wykształcenie, czy tylko chłopcy, a jak dziewczynki to z rodzin w których rodzice by chcieli żeby dziewczynka pracowała. Jakiś czas byłyby te pieniądze od państwa za samo bycie żoną, matką, plus jeszcze przymuszenie mężczyzn, żeby coś ze swoich musieli dokładać kobiecie jakąś sumę, ale nie wiadomo na jak długo by to było, przeminie, pensje zabrane i znowu wracamy do o wiele niższych pensji kobiet z powodu tego, że nie miały potrzeby zdobywania wykształcenia, bo nie mają doświadczenia, bo ludzie się odzwyczaili od kobiet w pewnych zawodach, czyli większość kobiet trafiałaby do takiej pracy, która nie jest oblegana przez mężczyzn, bo gdzie indziej się nie wciśnie, chyba, że za mniejsze pieniądze. Do lepiej płatnych prac fizycznych często potrzebna jest siła, a wiele kobiet się do takiej pracy nadawać nie będzie, a przynajmniej nie na równi z facetem. Bo w czym się można polepszyć? Sprzątanie? Opieka nad dziećmi, osobami starszymi? Tutaj może i można się załapać na coś. Ale już np. doświadczenie w kuchni może się okazać niewystarczające żeby gdzieś wygryźć konkurencję. Co innego gotować obiady dla rodziny, a co innego odebrać porządną szkołę, nabyć doświadczenie. Co innego karmić rodzinę, a co innego zrobić z tego źródło zarobku. Lata poświęcone na urządzanie domu , ogrodu, jak ktoś chce za to zapłacić to też znajdzie bardziej odpowiednich ludzi. Czas w domu pozwala też się rozwinąć, ale raczej jest to rozwój w pewnych kierunkach i tylko do pewnego stopnia, bo brak zróżnicowania. Teraz nawet wykształcone kobiety mają problem z powrotem na rynek pracy, a jak wykształci się przekonanie wśród większości, że kobiecie potrzebny jest tylko dom to parę pokoleń i dopiero byłaby trudność z dotarciem przez kobiety do wielu zawodów.

    Polubienie

  6. Dodam tylko, że tematy o dzieciach zawsze będą działały jak płachta na byka. Bywa ostrzej niż przy tematach typu aborcja. Nie dziwi mnie, że w tych tematach dwie feministki nie mogą się dogadać i są przeciwko sobie. Często tak się to kończy i to w każdym środowisku. Takie same spory są jak ktoś się decyduje na poród naturalny, a ktoś inny na cesarkę, decyduje się nie tylko mieć, czy nie mieć dzieci, ale ile czasu z nimi być, czy karmić piersią, czy nie karmić, czy tylko w domu, czy też w miejscach publicznych, czy pokazywać brzuch ciążowy, czy nosić luźne ubrania, czy rodzić bez partnera, czy z facetem, czy rodzić w szpitalu, czy zdecydować się na poród domowy, czy karmić w miejscach publicznych, czy jeździć z małym dzieckiem na wakacje, czy lepiej nie, żłobek, przedszkole, czy niania, a może dziadkowie, itd.

    Ludzie chyba uważają, że ktoś inny swoim wyborem uderza w ich wybór, bo przecież jak ktoś zrobił coś zupełnie innego i sobie chwali to znaczy, że mój wybór być może był do niczego, a niekoniecznie musi tak być. Pewne wydarzenia związane z wyborem już miały miejsce, ale jeszcze jakoś można pojąć, że przed wyborem często takie osoby dokonywały przemyśleń i później chce się upewniać i po 100 razy słyszeć, że podjął właściwy wybór, najlepszy. Co innego, kiedy odezwie się osoba, która sama jedno robi i uważa, że robi dobrze, a innym wręcz nakazuje w swoich wypowiedziach podążanie za swoimi pomysłami. Pewnie, że można tworzyć przeróżne teorie w różnym celu, a samemu później iść za głosem serca i mieć gdzieś to co się kiedyś mówiło, albo wiedzieć, że w swoich przemyśleniach narzuciło się na innych zbyt wiele i że nie jest to do udźwignięcia, ale jeśli komuś by się udało to będzie super i pochwalić, bo ktoś pomyśli to moje nauki do tego doprowadziły i rzeczywiście taki miał cel. Co do dzieci to był Rousseau, który mówił dużo, pisał ale sam ani jednej sztuki zgodnie ze swoją nauką nie wychował, oddawał dzieci do sierocińca. Jeśli chodzi o wpływ na innych to trzeba przyznać, że wielu się zachwyciło. U nas Kaczyński sporo nawiązywał i nawiązuje do rodzin, do dzieci, ale sam ani do spłodzenia, ani do adopcji, ani do założenia rodziny z jakąś kobietą się nie bierze. Ale może to i lepiej i dla niego, i dla potencjalnych spłodzonych np. z kalkulacji politycznych dzieci, i dla jakiejś kobiety, która mogłaby przeżyć rozczarowanie. W końcu dla wyborcy można długo udawać, że rodzina jest szczęśliwa, prezentować dumnie, że się ją ma. Może i sama gadanina nie jest taka najgorsza. Z wyrachowania mówić i pokazywać publicznie jedno, a w wolnych chwilach, jak się wydaje, że nikt nie wyda robić coś odmiennego i tak przechytrzyć wielu to już wyższy poziom. Lepiej jednak chyba jak ktoś na pokaz tylko mówi, a z odgrywaniem już da sobie spokój, bo słuchać można, a jak jest można sobie zobaczyć. Z odkryciem prawdziwych dwulicowców może być problem i to przez długi czas. Co innego jak ktoś, nawet i ksiądz głosi pochwałę ubóstwa, a później wsiada do drogiego samochodu, bo można machnąć ręką i wyśmiać co on tam wie, a co innego jak się rzeczywiście zgrywa na biedaka i każdy się zachwyca, a później, po latach wychodzi na jaw, że wcale pieniędzy nie przekazywał na cele charytatywne, tylko wybudował dom kochance i zwiedzili pół świata. Chociaż z takiego czegoś i świętego, i bohatera mogą z siebie zrobić jeśli się nie wyda. A nawet jak się wyda to i tak wielu wierzyć nie będzie, albo stanie w obronie i powie, że to nic takiego. Chociaż może mieć też miejsce zmiana poglądów, a nie jakaś gra. Mucha nie chciała mieć dzieci, a zmieniła zdanie, to może i ktoś kto mówił dużo, chciał mieć rodzinę na wzór katolickich cnót zadbał o dzieci też sobie może po paru latach zdanie zmienić i uznać, że teraz to on woli życie bez zobowiązań i na dzieci wysyłać jedynie alimenty, matki, które uciekły za granicę, a z dziećmi z Polski się nie kontaktują też są. Teraz do wszystkiego trzeba podchodzić z ostrożnością, bo nie wiadomo co w człowieku siedzi, a nawet jak się kogoś pozna to nie wiadomo, czy mu się nie odmieni. Na różnych etapach życia można być kimś zupełnie innym.

    Polubienie

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s