Uśmiechnij się!

„Przestań mówić kobietom, by się uśmiechnęły” – z takim projektem jesienią dwa lata temu wystartowała Tatyana Falalizadeh, brooklińska ilustratorka i muralistka. Projekt – street-artowy – zawierał vlepki z portretami kobiet i ich ripostami na „uśmiechnij się”, słyszane od obcych ludzi na ulicy. Za akcją stoi myśl, że tego typu prośby są elementem molestowania w przestrzeni publicznej i jako takie powinny spotkać się ze sprzeciwem.

Korespondującą z tym projektem akcję zapoczątkowała też dziennikarka Rachel Krantz, prosząc swoje czytelniczki, by, tak jak kobiety sportretowane przez Tatyanę, pokazały swoje twarze ze swoimi odpowiedziami na prośbę o uśmiech. W Polsce, póki co, ani projektu ze zdjęciami, ani street-artowego niestety nie ma (możemy spróbować z tym ze zdjęciami).

Problem wydaje się być błahy, jeśli się spojrzy nań bez kontekstu – ot, zaczepka słowna i to przecież raczej z tych niezbyt inwazyjnych. Jest jednak wyrazem pewnego zestawu oczekiwań wobec kobiety i formą dyscyplinowania jej, by je spełniała. Kobieta ma być miła i ładna, uśmiechać się zachęcająco i nie okazywać gniewu. Wychowana zgodnie z tym wzorcem nie zareaguje na tę lub bardziej agresywną zaczepkę, uda, że nie widzi obscenicznych gestów w jej kierunku, zmilczy rękę na pośladku. A gdy dojdzie do czegoś gorszego, zada się jej pytanie „czemu się nie broniła?”. No właśnie, czemu?

Zwróćmy też uwagę, przez jaki pryzmat jest postrzegana kobieta w takich sytuacjach: wyłącznie tego, co powinna robić, by podobać się mężczyznom (nie zliczę, ile razy koronnym „argumentem” w internetowych przepychankach było to, że w oczach oponenta lub oponentki jestem brzydka!). Tak, jakby powodzenie u mężczyzn było najważniejszą, jeśli nie jedyną wartością, do jakiej powinna dążyć. Zaznaczę: u heteroseksualnej kobiety nie ma nic zdrożnego w tym, by podkreślała swoją urodę celem wzbudzenia zainteresowania u mężczyzn. Jednak obcy człowiek w przestrzeni publicznej nie powinien zakładać, że trafił właśnie na kobietę, której na tym zależy. Może jej nie zależeć, bo ma w sobie wystarczająco siły, by nie opierać się na ocenie otoczenia. Może jej nie zależeć na mężczyznach, bo woli kobiety. Albo jest aseksualna. Może jej zależeć tylko na podobaniu się jednemu mężczyźnie, który akurat woli jej brak uśmiechu, bo wie, że takie ma ona usposobienie. Może jej zależeć, ale nie ma czasu, pieniędzy czy sił na zadbanie o siebie. To wszystko są rzeczy, których nie wiemy o drugiej osobie na ulicy czy w autobusie i nie powinny nas interesować.

Pada tutaj pytanie: gdzie jest granica, za którą zaczyna się tak zwana znieczulica. Co z osobami, które potrzebują pomocy i skoro nikt nie reaguje, pogrążają się w swoich kłopotach jeszcze bardziej?

Po pierwsze, myślę, że brak uśmiechu na zawołanie nie jest stanem na tyle alarmującym, by trzeba było podejmować interwencję. Nie mówimy tu o osobie rzewnie płaczącej w telefon czy siatkę z zakupami, tylko o poważnej kobiecie, która zaniechała kokieterii.

Po drugie, nawet przy rzewnie płaczącej osobie wahałabym się zagaić. Może mierzę podług siebie, ale ilekroć zbierało mi się na łzy w miejscu publicznym, ostatnią rzeczą, jakiej pragnęłam, to wyjaśnianie obcemu człowiekowi, czemu płaczę i przyjmowanie deklaracji, że będzie lepiej.

Po trzecie, zachęcałabym zatem do – w miarę sił i umiejętności – interesowania się stanem wyłącznie tych ludzi, po których widać, że robi im się słabo, mdleją, dostają ataku epilepsji lub omdlenia cukrzycowego (tu niezmienny ukłon w stronę pań na przystanku przy Nowowiejskiej, które kilka tygodni temu, widząc, że jestem bliska omdlenia, zakrzątnęły się wokół mnie, dały kilka rad i butelkę wody; pomogło wszystko).

Zatem: nie dyscyplinujcie kobiet do sympatyczności i uległości za pomocą uśmiechu. Uśmiechamy się, gdy jest do tego powód. Nie oczekujcie, że naruszanie naszych granic będzie tym powodem.

Nie mogę nie nawiązać do Rafalali i jej zachowania w programie Tak czy Nie Agnieszki Gozdyry. Nie mam zbyt dobrego mniemania o twórcach programu (samej Agnieszce?), którzy zapraszają na rozmowę z transseksualistką znanego transofoba i człowieka ogólnie wąskich horyzontów, Artura Zawiszę. W programie staje się to, na co Polsat News pewnie trochę liczył – Zawisza mówi do Rafalali per „to coś”, ona nie wytrzymuje i dokonuje aktu przemocy: oblewa go wodą ze szklanki. Zamiast ścierpieć z uśmiechem, jak na kobietę – pewnie z racji tożsamości seksualnej nieco mniej zsocjalizowaną w kierunku uległości, ale przecież kobietę – przystało.

Szczerze? Niedobrze się stało, że Rafalala wyszła z nerw, bo po Polsce pójdzie hyr, że transy to nieużyte sukinsyny i ta, jak jej tam, kołozgzystencja jest z nimi niemożliwa. Ale – absolutnie się nie dziwię. Mogę sobie tylko wyobrażać, ile się musi Rafalala na co dzień nasłuchać żarcików, tekstów, obelg i lżeń. Nie doświadczam tej opresji, jestem uprzywilejowana, więc nie bardzo mam prawo oceniać jej reakcję. Wiem tyle, że Zawisza i jego pobratymcy, spotkawszy ją poza studiem, mogliby się nie ograniczyć do szklanki z wodą. Zawisza posługuje się przemocą w swojej działalności publicznej, więc fakt, że jej doświadczył, nie budzi mojego większego współczucia.

Od osób doświadczających naruszenia ich granic, zaczepianych, molestowanych i dyskryminowanych oczekuje się reagowania z uśmiechem. Jestem zdania, że nie w uśmiechu droga. Uśmiechajmy się, gdy spotyka nas coś miłego. Gdy nas krzywdzą – reagujmy gniewem i przestańmy się przejmować, co o nas pomyślą inni.

Advertisements

102 uwagi do wpisu “Uśmiechnij się!

  1. Nienawidzę tago. Człowiek ma zły dzień, rachunek za prąd przyszedł, chomik jej umarł, facet rzucił, kanapka była nieświeża, a tu jakiś palant rzuca ‚ no co taka smutna? Uśmiechnij się’.
    G**no cię to obchodzi palancie, sam się uśmiechaj. Każdy ma prawo do złego dnia.

    Lubię to

  2. A, że z racji mojego zawodu byłam w wielu sytuacjach, w których człowiek jest świadkiem ogromnej tragedii, dodam też, że tak naprawdę najlepiej jest w tej sytuacji milczeć.Ewentualnie powiedzieć ‚ bardzo mi przykro’ i wysłuchać drugiej osoby o ile ona chce o tej tragedii mówić. I nie pocieszać na siłę ‚ Wszystko będzie dobrze’, ‚ Nie martw się’. Jeśli nie mamy jakiegoś konstruktywnego rozwiązania problemu to najlepiej nie mówić nic..

    Lubię to

  3. Nawet nie chodzi o to, że czasem jest się smutnym – ja po prostu, nawet w dobrym humorze, czasem się po prostu na czymś skupię czy zamyślę. I już mniej więcej od 13 roku życia ciągle słyszę od facetów te uwagi – najczęściej od dużo starszych facetów, w wieku 40-50 lat. „Uśmiechnij się, czemu taka piękna dziewczyna jak ty się nie uśmiecha? No, od razu lepiej, teraz się będziesz wszystkim podobać.”

    Spieprzaj dziadu, może ja nie mam najmniejszej ochoty się tobie, albo komukolwiek innemu na tej ulicy podobać. Nie istnieję po to, żeby być ozdobą chodnika. Męczy mnie to, że ciągłym argumentem w tej dyskusji jest „ale przecież nie ma piękniejszego widoku niż uśmiechnięta dziewczyna, co te wściekłe feministki znowu wymyślają”. A może ja nie chcę być czyjąś widokówką. Zasłanianie się troską o samopoczucie też jest durne, bo przecież nikomu się nie zrobi nagle lepiej od udawanego uśmiechu.

    Lubię to

  4. Rafalala nie jest transseksualistką. Nie powtarzaj szkodliwej propagandy, proszę. Transseksualista to człowiek który zmienia płeć – Rafalala nie zmienia więc jest transgednerową / transpłciową osobą. I to wbrew temu co niektórzy twierdzą nikomu nie umniejsza. Jedyne osoby które czują się obrażane to transseskualne kobiety które nie chcą być zrównywane z osobami którzy lubią się przebierać w damskie stroje i przechwalać publicznie wielkością swoich penisów.

    Lubię to

  5. Poza tym gdyby ta osoba nie prowokowała, to nikt by jej nie obrażał. Mówię tu jako transseksualna osoba która od lat nie zmieniła dokumentów – nikt mnie nie wyzywa na codzień, nikt mnie nie lży. Ludzie starają się być mili, tylko czasami nie rozumieją. Rafalala prowokuje sytuacje w których może nagrać film którym wykreuje się w Internecie. Nie doświadczasz jej opresji i gwarantuję ci że nikt inny też jej nie doświadcza – to jest indywidualna opresja Rafalali.

    Lubię to

  6. Ej, ale poważnie obcy ludzie podchodzą do was na ulicy i każą się uśmiechać? Niby chodzimy po tych samych ulicach, jeździmy tymi samymi autobusami, a tyle rzeczy mnie omija.

    Lubię to

  7. Zdarza się. Ba, ostatnio wrzuciłam swoją focię na twittera i zaraz przyszedł jakiś kolo i zaczął majaczyć coś o uśmiechu, bo wyglądam groźnie.

    Oraz, pierwsze słyszę, by wyznacznikiem transseksualizmu była operacja korekty płci.

    O prowokowaniu nie skomentuję, klasyczny victim-blaming, obrzydliwe.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Ej, ale od kiedy człowiek, który wyskakuje na nic nie robiących mu ludzi z agresją werbalną, jak na pewnym filmie gdy Rafalala nakrzyczała parę która krzywo się na nią spojrzała, albo bije człowieka który tylko odmówił wynajęcia mieszkania i rzucił chamskim tesktem, staje się ofiarą? Rafalala lubi robić z siebie ofiarę ale właśnie to ona jest agresorem. To nie jest victim-blaming. Bo tu nie o to chodzi, że chodzi po ulicach w sunkienkach i makijażu, tylko że po prsotu reaguje na wszystko bardzo agresywnie, i dlatego ma to, o co się prosi.

    Lubię to

  9. Bardzo Ci dziękuję za ten tekst. Miód na me uszy i serce. Od zawsze ciągle to słyszę a już dzieckiem byłam poważnym. jest to tak wkurzające i poniżające w sumie bo mówi ci wprost:nie jesteś w porządku taka jaka jesteś a w domyśle – Nigdy se chłopa nie znajdziesz, dziewczyno bo któren by taką ponurą chciał…

    Lubię to

  10. Nie, wyznacznikiem transseksualizmu jest przebieranie sie w stroje płci przeciwnej, nie trzeba zmieniać płci. Tolerujmy transseksualistki jako facetów w kieckach i fetyszystów, przecież nie ma różnicy. Na pewno będą wam wdzięczne.

    Lubię to

  11. Mam dwie myśli po przeczytaniu tej świetnej notki:
    1. Nawet zakładając, że jest trudno odróżnić osobę potrzebującą pomocy, od osoby, która jej nie potrzebuje, to przecież osobie, która potrzebuje pomocy, nie mówi się „uśmiechnij się”? Ja, widząc kogoś płaczącego na ulicy, zapewne zapytam – przepraszam, czy pan/i potrzebuje pomocy? To zupełnie, imho, zachowanie, zupełnie inne zagajenie i w ogóle nie ma nic wspólnego?

    1. Zawsze mi się wydaje takie dziwne i niezrozumiałe takie założenie, że tej zaczepianej kobiecie tak bardzo będzie zależeć na tym, żeby się podobać akurat temu typowi. To jest chyba jakaś zasadnicza różnica w samoocenie, czy coś? To znaczy, ja jakoś nie umiem założyć, że każdemu facetowi będzie tak bardzo zależało na moim dobrym zdaniu na jego temat. Większość facetów będzie miała jednak głęboko, co ja o nich myślę? Więc dlaczego ten gość z tramwaju zakłada, że jego ocena mojej osoby będzie dla mnie taka zasadniczo kluczowa? Skąd on to bierze?

    Lubię to

  12. Mi też się to zdarzało. Nie obrażam się, kiedy ktoś prosi o uśmiech, bo sądzę, że płynie to często z dobrego serca, taka osoba chce coś zrobić dobrze, okazać zainteresowanie, pocieszyć, wprowadzić dobry nastrój, ale ja nie śmieję się na komendę. Na prośby o uśmiech zwykle mówiłam, że nie mam się z czego cieszyć. Na dopytywanie dlaczego, mówiłam, że nie chcę o tym mówić. Wystarczyło. Co ciekawe w odpowiedzi na to, że nie mam się z czego cieszyć parę razy usłyszałam „ja też nie, ja też mam teraz ciężko” i potem opowieść. Jak ktoś chce się żalić to niech się żali. Ja bardzo często mogę spokojnie wysłuchać, chyba, że żalenie się na coś mnie zdenerwuje. Jednym jest lżej, kiedy coś z siebie wyrzucą, inni są bardziej skryci, a jeszcze inni mogą się żalić tylko konkretnym osobom, a nie wszystkim.

    Lubię to

  13. A to co zrobiła Rafalala nie jest nowością, tak naprawdę nic nie zapoczątkowała. Tyle z tego jest nowości, że wrzuciła filmik i więcej osób mogło zobaczyć co zrobiła i dlaczego. Co do reakcji na obrażanie, czy nawet na o wiele gorsze przejawy nienawiści (np. bicie za orientację seksualną) już od jakiegoś czasu są ludzie, którzy mają swoją koncepcję walki, nie wykluczają konfrontacji fizycznej, tyle, że działają potajemnie. Tylko czasem wychodzi na jaw, kto, co i za co. Również są tacy co otwarcie o tym piszą od dawna, np. ludzie z Antify:

    http://antifa.bzzz.net/koncepcja-walki
    „Czy są to nazi skinheadzi, „elita” z Blood&Honour, polscy faszyści w stylu NOP czy ONR, prawicowe szumowiny z Młodzieży Wszechpolskiej, poganie z „Niklota” czy też innego rodzaju skrajnie prawicowe, homofobiczne lub rasistowskie grupy – wszyscy oni są wrogami, wszyscy oni są celem.

    • Sprzeciw wobec dyskryminacji rasowej, płciowej czy seksualnej – walcząc z grupami reprezentującymi wszystkie te cechy, tego typu postawy również muszą być konfrontowane.

    • Konfrontacja fizyczna i ideologiczna – oznacza to walkę na dwóch płaszczyznach. Faszyści nigdy nie mogą przejąć kontroli nad ulicami, dlatego fizyczna konfrontacja z nimi jest nieunikniona, natomiast błędem jest skupianie się tylko na tego typu walce, zapominając o działaniu ideologicznym. Faszyzm rodzi się częstokroć tam, gdzie nikt nie był w stanie zaprezentować ludziom lepszych alternatyw i z tego powodu zwrócili się oni w stronę skrajnie prawicowej ideologii. Kontrowanie ich propagandy jest tak samo ważne jak fizyczna walka z nimi.

    • ABSOLUTNIE żadnej współpracy z policją i tajnymi służbami – te instytucje zawsze są naszym wrogiem, nie można dać się zmylić, kiedy w danym momencie aresztują nazistów, bo już następnego dnia możemy to być my.

    • Żadnej współpracy z partiami politycznymi – dla nich antyfaszyzm jest modnym sloganem na którym chcą wypłynąć i zdobyć wpływy. Kiedy zaczynają się problemy nigdy ich nie ma, albo dogadują się z policją. Żadnych odstępstw od tego punktu!
      Autorytarna lewica nie jest naszym sojusznikiem – wszelkiej maści pogrobowcy Lenina, komuniści czy też pro-państwowi socjaliści nigdy nie byli i nie będą po naszej stronie. Dla nich również antyfaszyzm jest wygodną przykrywką w walce o władze, a w historii i to niekoniecznie tej dalekiej wielokrotnie można się było przekonać jak kończą sojusznicy komunistów, kiedy już nie są im potrzebni.”

    Lubię to

  14. Ta „koncepcja walki” Antify powoduje, że mój znajomy gej został pobity w życiu dwa razy: raz przez Młodzież Wszechpolską za to, że jest gejem, drugi raz przez Antifę za biało-czerwone sznurówki w glanach i hymn Polski w dzwonku na komórkę. Rzeczywiście, Rafalala do tego pasuje… Tylko proszę, nie wciągajcie w tą walkę ludzi którzy jej nie chcą. Bo w skrajnych wypadkach efekty są takie jak w Powstaniu Warszawskim.

    Lubię to

  15. Uni ja akurat jestem świadoma tych zagrożeń i nie wychwalam Antify. O ile jestem w stanie zrozumieć akcje odwetowe, np. pobicie kogoś, kto wcześniej bił za homoseksualizm, tak nie powinno być dopadania ludzi, którzy tylko mówili coś co się innym nie podoba, albo bicia ludzi, którzy tylko ubrali się w określony sposób żeby pokazać swój patriotyzm. Ale cóż, nerwy puszczają, sytuacja w Polsce robi się nie do zniesienia to i powstają takie koncepcje walki. Rafalala za obraźliwe słowo dała w twarz.

    Lubię to

  16. Oni nie rozumieją, bo nie wiedzą do końca o co chodzi z własnego doświadczenia. Trzeba być w takiej sytuacji żeby wiedzieć o co chodzi – a właśnie mężczyznom się one w tym kontekście nie zdarzają, i dlatego nie rozumieją. To tylko dowód na to że autorka ma rację.

    Lubię to

  17. e, ten tego: Rafacośtam to transwestyta, nie transseksualista. Mało tego, oferuje swoje usługi seksualne w internecie i ma czelność się dziwić, że ktoś nie chce mu wynająć mieszkania i że ludzie nie darzą go sympatią. No chyba ludzie mają prawo do decydowania, komu wynająć swoją własność?

    Lubię to

  18. Dziwne. W młodości ” uśmiechnij się ” mówili mi niekiedy rodzice, wujki i ciotki. No i chodziła też piosenka Czyżewskiego pod takim tytułem. Tak że to chyba nie dotyczy tylko kobiet. Dzieci na pewno też.

    Lubię to

  19. „Dzieci na pewno też.”

    O dzieciach gdzieś czytałam coś podobnego, że właśnie zmusza się je do uśmiechu, czy nawet, że się je łaskocze żeby się śmiały. Ale tu jest problem w dwie strony. Chłopiec może częściej usłyszeć „Nie bądź beksą”, „co przeżywasz, trzeba być twardym” i właściwie jest to mocniejsze przesłanie niż samo „uśmiechnij się”. Myślę, że przekłada się to później na to, że mężczyzna ma gorzej z przeżywaniem smutku. Może okazać, złość, agresję, ale sam smutek? Kobiety chorują częściej na depresję, a mężczyźni jeśli chorują to bywa, że się nie przyznają, nie szukają pomocy i częściej popełniają samobójstwa.

    http://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/samobojstwa

    „W 2013 roku odnotowano 8579 zamachów samobójczych, z których 6097 zakończyło się zgonem.
    Z ogólnej liczby dokonanych zamachów samobójczych 7000 przypadków dotyczyło mężczyzn, przy czym z tej liczby zgonami zakończyło się 5193 zamachów.”

    LICZBA ZAMACHÓW SAMOBÓJCZYCH ZAKOŃCZONYCH ZGONEM
    Mężczyźni 5193, Kobiety 903.

    Lubię to

  20. A może Ci co mówią „uśmiechnij się” wcale nie mają złych zamiarów, tylko chcą pomóc i życzliwie zwrócić kobietom uwagę, co mogą zrobić żeby wyglądać lepiej?

    Lubię to

    • Skąd pomysł, że obca kobieta na ulicy chce twoich rad, jak wyglądać lepiej? Skąd pomysł, że w ogóle chce wyglądać „lepiej”? To tak jakby obok ciebie przechodziła jakaś kobieta i zakrzyknęła do ciebie „hej, wciągnij brzuch!”. Albo czy wyobrażasz sobie, żeby obca osoba obcej osobie w autobusie nakazała „nie garb się!”? Takie zachowanie w stosunku do obcych osób jest po prostu nie do zaakceptowania, tak się nie robi, „dobre zamiary” nikogo tu nie usprawiedliwiają.

      Lubię to

  21. A może ci, co mówią „uśmiechnij się” jednak mają złe zamiary?

    Prawdę powiedziawszy, niezbyt interesują mnie intencje. Ludzie chcący dobrze mogą wyrządzić taką samą, jeśli nie większą krzywdę, jeśli nie umieją przestrzegać granic innych ludzi.

    Lubię to

  22. Wracając do Rafalali: dla mejnstrimu nie ma za dużego znaczenia, czy jest crossdresserką czy transseksualistką. Tu: http://www.homopedia.pl/wiki/Rafalala jest po prostu osobą trans. Dla mnie to wystarczy – ubiera się w sukienki i konsekwentnie mówi o sobie w rodzaju żeńskim, więc dla mnie jest kobietą.
    I tak, nie widzę powodu, by osoba wynajmująca mieszkanie odmawiała wynajęcia z powodu tożsamości seksualnej czy bogatego życia erotycznego, jeśli nie ma to wpływu na stan mieszkania.

    Co więcej, opowieści o jej prostytucji są wyssane z palca:
    http://www.wprost.pl/ar/461965/Oswiadczenie-Rafalali-Nie-jestem-prostytutka/

    Lubię to

  23. „Dla mnie to wystarczy – ubiera się w sukienki i konsekwentnie mówi o sobie w rodzaju żeńskim, więc dla mnie jest kobietą.”
    Więc może zarywać lesbijki? :D Przecież jest kobietą.

    Lubię to

  24. Dla ciebie byle schizofrenik mógłby „być” kobietą co sugeruje, że tak naprawdę za tą tolerancją jest hipokryzja i wcale nie uważasz tych „kobiet” za takie same osoby jak np. ty czy kicputek, więc gdzieś tam za terminologią jednak jest rozdział na prawdziwe genetyczne i nieprawdziwe do których wliczają się wszyscy mężczyźni którym się uroiło że są kobietami, łącznie z transseksualistkami.

    Lubię to

  25. „Co więcej, opowieści o jej prostytucji są wyssane z palca”
    Jej byli klienci jakoś uważają inaczej. I kto ma rację… Serio, edytashemale i Rafalala to jedna i ta sama osoba która teraz sprawia wrażenie jakby miała osobowość mnogą. :/

    Lubię to

  26. @Akara
    „Nie bądź beksą” przynajmniej sugeruje tej osobie jednak podmiotowość. Nie bycie beksą jest dla siebie, natomiast „uśmiechanie się” jest dla innych. W przypadku nie bycia beksą chodzi o pokazanie, że się jest twardym, nie łamiącym się człowiekiem, w przypadku „uśmiechnij się” chodzi o to, że twoje uczucia się nie liczą, tylko przyjemność otoczenia. Tl; dr: chłopiec ma żyć dla siebie samego, dziewczynka dla innych, taka jest różnica w socjalizacji, dlatego też one mają większe opory z samobójstwem – boją się też o bliskich, a mężczyźni rzadziej o nich myślą. Dlatego jakiekolwiek współczucie płci męskiej z uwagi na jej socjalizację nie ma sensu, sama widzę w swoim życiu, że na męskiej socjalizacji dużo zyskałam a zapłaciłam za to tylko kompleksami i poczuciem bycia gorszą od reszty (przy czym jestem pewna że transseksualni mężczyźni mają gorzej).

    Lubię to

  27. Cytując z czajniczka pana russela: nasza płciowość jest wielowymiarowym spektrum osadzonym na kilku osiach – biologicznych, społecznych i psychologicznych. Jeżeli więc już musimy wyznaczyć jakieś kryterium, na którego podstawie zaliczamy kogoś do jednej lub drugiej płci, dlaczego tym kryterium nie miałaby być wola samego zainteresowanego?

    Lubię to

  28. „że tak naprawdę za tą tolerancją jest hipokryzja i wcale nie uważasz tych „kobiet” za takie same osoby jak np. ty czy kicputek”

    Ja raczej widzę w tym dobrą wolę z jej strony. Wielu ludzi wie, że chodzi o mózg. Ale co dobrego byłoby z określania u każdego wielkości środkowej części jądra łożowego prążka krańcowego? Byłby jeszcze większy zamęt, a i tak wielu powoływałoby się na ciało, tak jak dzisiaj. Ja też się nie zagłębiam czy na pewno ktoś ma w mózgu określoną przynależność do danej płci, ale to jest właśnie dobra wola, nie podejrzewam, że ktoś chce kłamać na swoją szkodę, a nawet jak tylko ubiera kobiece stroje, a nie czuje się kobietą to też mi to nie przeszkadza. Bo niby jak to może mnie zranić? Nie muszę mieć „kobiecości” tylko dla siebie.

    Co do podmiotowości to możliwe, że masz rację. Chociaż zgrywanie twardziela też może być na pokaz, po to żeby inni dobrze o danym mężczyźnie myśleli, żeby pochwalili, że „ten to ma jaja”, a nie wyśmiali, że płacze. Mężczyźni raczej wolą się popisywać przed innymi, a nie potajemnie do czegoś dążyć.

    Lubię to

  29. Dla mnie ciało jednak dużo zmienia i choć sama czuję, że nigdy nie będę w pełni kobietą, bo nie będę miała takiego dzieciństwa i dojrzewania, bo nigdy nie będę mogła urodzić dziecka, to jednak cos takiego jak zmiana wygądu zewnetrznego swojego ciała wpływa na poczucie płci. Nawet operacja SRS wpływa na więcej rzeczy w codziennym funkcjonowaniu niż początkowo się wydaje. Dlatego, mimo wszystko, że nie chcę negować niczyjego prawa do bycia sobą, to jednak nie czuję, żeby u niektórych osób które nazywają sie transseksualne było to to samo co u mnie; mam wrażenie że jest znacząca różnica między byciem kobietą a „kobietą z penisem” po prostu. A Rafalala irytuje ponieważ zachowuje się bardzo konfrontacyjnie, próbując siłowo narzucić odbiór swojej płci innym, a my jesteśmy raczej innymi ludźmi, my zmieniamy płeć dlatego, że nam brakuje poczucia męskości lub kobiecości naszego ciała. Są osoby które przejmują inny gender ale akceptują swoje ciało, ale to są osoby transgenderowe. I większość z nich wcale nie bije innych gdy ktoś nie zrozumie, albo gdy „nie ujdą”, tylko rozumieją, że ten odbiór może nie być jednoznaczny. Uznania waszej kobiecośći nikt wam nie odmówi po zauważeniu Rafalali, a jakieś nieuchodzącej (wyglądającej dosć męsko) transseksualistce już mogą odmówić, ponieważ skojarzą ją z niezrównoważoną osobą która próbuje coś narzucać innym siłą. I dlatego próbujemy się jakoś od niej oddzielić.

    Lubię to

  30. @kiciputek
    Kiedy umówię się z facetem na randkę i powiem, że jestem transseksualna, to bez względu na to jak bardzo kobieco bym nie wyglądała, on wstanie i wyjdzie. Bez odrobiny szansy na tlumaczenie. Zawsze tak jest. Dlatego że idelogią nie zmienimy ludzkiego rozumienia płci. Tymczasem stereotyp jest taki: transseksualista to gej w peruce, który jest prostytutką, żyje tylko seksem. I normalni ludzie widzą, że prawdziwe kobiety są zupełnie inne. A nam do naszego życia potrzebne jest coś więcej niż fasadowa tolerancja, bo większość transseksualistek jest i całe życie będzie samotna tylko przez ten stereotyp – nikt nie chce przecież tracić życia na związek z fałszywą kobietą.

    Fetyszyści shemale to też nie są normalni mężczyźni, próbowałam się z nimi umawiać. To są ludzie którzy w pierwszej rozmowie zaczynają mówić o swoich fetyszach, a gdy pokaże im się tolerancję to okazuje się, że przelecieliby nawet kozę. I taka relacja shemale z fetyszystą głównie do tego się sprowadza. Dlatego często są przelotne i komercyjne. Może niektórym to pasuje, ale wiele transseksualistek liczy na uczucia w związku, dopiero gdy zaczynają widzieć, że nie ma to sensu, i nikt ich nie pokocha, to zaczynają bardziej akceptować swoją rolę jako pornograficzny fetysz, w końcu potrzeby seksualne każdy człowiek ma. Tymczasem my obecnie podchodzimy nie chcąc zmieniać tego stanu rzeczy, tylko starać się przeforsować tą sytuacje jako normę.

    Lubię to

  31. @kiciputek
    W tej sytuacji tak, ale ja widziałam więcej jej filmów, poza tym ona jest znana już od lat z prowokacji.

    Zresztą Zawiszy nie bronię, on prezentuje sobą już totalne dno, a jego mizoginię widać choćby tym, że nie zna innego określenia na prostytutkę niż wulgarne.

    Lubię to

  32. @kiciputek

    Też uważam, że głównie o to chodziło.

    @Uni

    A może jest też coś dobrego w tym, że pokazała, że ma uczucia, że nerwy mogą jej puścić, że takie słowa mogą ją zranić? Nic dziwnego, że zrobiło jej się przykro i że poczuła się poniżona. Ona reprezentuje przede wszystkim siebie samą i za siebie zareagowała. Nie dla sprawy, ale za siebie.

    Lubię to

  33. „że tak naprawdę za tą tolerancją jest hipokryzja i wcale nie uważasz tych „kobiet” za takie same osoby jak np. ty czy kicputek”
    Sorry, że tak to odebrałaś, ale nie, po prostu staram się nie stosować kryterium „ma genitalia danej płci – jest tej płci”.

    Lubię to

  34. Generalnie biologia i ewolucja sugerują że jednak należy stara się zawsze wyglądać ponętnie i atrakcyjnie ;) Ale feministki na pewno ucieszy tendencja że dziś coraz bardziej społeczeństwo oczekuje tego od mężczyzn, a kobietom daje się coraz więcej „luzu”, więc niedługo pewnie nie będzie tu już dyskryminacji płciowej i obie płci będą traktowane tak samo…

    A z serii „nie znam, to się wypowiem”: nie znam Rafalali, ale jeżeli naprawdę, tak jak tu niektórzy napisali, celowo prowokuje ludzi żeby móc to nagrywać i puszczać w sieci – to sama sobie jest winna że ludzie mają jej dość…

    Lubię to

  35. „Ale feministki na pewno ucieszy tendencja że dziś coraz bardziej społeczeństwo oczekuje tego od mężczyzn, a kobietom daje się coraz więcej „luzu””
    Chyba żartujesz. :P

    Lubię to

  36. Żartujesz chyba, że kobietom sie odpuszcza… Jest coraz gorzej, a nieliczne akcje które próbują to odwracać znikają pod zalewem reklam z wyphotoshopowanymi modelkami. Wiesz, ja tak naprawdę dzisiaj jeszcze dość często żałuję, że nie mogłam po prostu być gejem.

    Lubię to

  37. Uni – no daj spokój. Nawet w porównaniu z kobietami, geje mają przekichane. Każdy musi być młody i wyglądać jak Adonis, jak nie to znaczy ze coś z nim jest nie tak. Popatrz na zdjęcia na stronach dla gejów w sieci! A kobiety oczywiście nadal mają też niezbyt dobrze, ale ja widzę sporo znaków że to się zmienia. Nawet na głupim kwejku ludzie się zachwycają dziewczynami, które zamiast stroić się i malować wolą założyć flanelową koszulę i zagrać ze swoim facetem na konsoli. Natomiast owszem, niestety od transów społeczeństwo oczekuje więcej. Jeśli kobieta ma być w 100% kobieca, to trans musi być kobieca w 120%.

    Lubię to

  38. „Nawet na głupim kwejku ludzie się zachwycają dziewczynami, które zamiast stroić się i malować wolą założyć flanelową koszulę i zagrać ze swoim facetem na konsoli.”
    Nie wiem, ja nie żyję jak trans, żyję jak zwykła laska. Teraz już, nikt o mnie nie wie. I nie uważam że muszę być bardziej kobieca niż zwykła. Generalnie jeżeli pożyłbyś chodziaż rok w kobiecej roli społecznej to zauważyłbyś, że to co mówią feministki to w znaczniej większości jest najprawdziwsza prawda.

    Lubię to

  39. @Gronkowiec ” ja widzę sporo znaków że to się zmienia. Nawet na głupim kwejku ludzie się zachwycają dziewczynami, które zamiast stroić się i malować wolą założyć flanelową koszulę i zagrać ze swoim facetem na konsoli. ”

    Zachwycają się nimi, pod warunkiem, że bez tego makijażu nadal wyglądają pięknie. To zresztą druga strona medalu: według tego młodzieżowego, kwejkowego modelu, dziewczyna powinna właśnie: uwielbiać grać na konsoli (w domyśle: podzielać zainteresowania chłopaka), nie dbać za bardzo o wygląd, bo to puste (a jednak zawsze wyglądać doskonale), unikać konfliktów i starć w związku za wszelką cenę (bo jeśli ma o cokolwiek pretensje, to znaczy, że ma babskie fochy) i zawsze, ale to absolutnie zawsze mieć ochotę na seks (ze swoim chłopakiem oczywiście, jeżeli z kimkolwiek wcześniej uprawiała seks to jest szmatą).

    Lubię to

  40. Ja w dwóch sprawach:

    1. Program Tak czy nie.
      „Nie mam zbyt dobrego mniemania o twórcach programu (samej Agnieszce?)”
      Myślę, że nie ma co ciskać gromów tylko w panią Gozdyrę, czy narzekać tylko na ten program; taka tendencja do zapraszania różnych „ekspertów” typu pan Zawisza czy pan Terlikowski (w przypadku tej audycji zupełnie nie wiem dlaczego zaproszono Artura Zawiszę), rozpowszechniła się we wszystkich większych stacjach telewizyjnych, prywatnych i publicznych, tak jest w TVP Info, TVP 2, Polsacie… Dziś w programie publicystycznym nie liczy się rzeczowa, spokojna, merytoryczna dyskusja – tym nikt nie przyciągnie przed ekran widzów; liczy się chamstwo i krzyk dlatego zaprasza się takich pieniaczy jak pan Zawisza…

    2. Uśmiechaj się
      Takie moje przemyślenie: warto by w miejsce tego nakazywania ciągłego uśmiechania się częściej po prostu postępować tak (mam tu na myśli zarówno kobiety jak i mężczyzn) by swoim zachowaniem i działalnością powodować niewymuszony i szczery uśmiech u innych osób. :-) Z tym niestety mamy trochę problemów,,,

    Lubię to

    • „warto by w miejsce tego nakazywania ciągłego uśmiechania się częściej po prostu postępować tak (mam tu na myśli zarówno kobiety jak i mężczyzn) by swoim zachowaniem i działalnością powodować niewymuszony i szczery uśmiech u innych osób. :-) ”

      Ej, nie. Wcale nie mam zamiaru wymagać od obcych ludzi na ulicy, żeby myśleli tylko o tym, jak mnie rozśmieszyć. Ludzie, jesteśmy dorośli, nie możemy sobie po prostu kulturalnie koegzystować w przestrzeni publicznej bez presji na interakcję?

      Lubię to

  41. Ja oczekuję od obcych, że nie będą mnie zaczepiać chyba że nagle zacznę się słaniać, blednąć i mdleć na ulicy.

    Co do wyglądu jeszcze: oczywiście, że mężczyźni też mają presję – zwłaszcza w kwestii wzrostu, mam wrażenie. Ale jednak łatwiej im się wybacza brak troski o wygląd i rzadziej są postrzegani wyłącznie przez to, czy się podobają.

    Co do kwestii konsoli i podzielania zainteresowań chłopaka, jeszcze do tego wrócę, ale może jutro, bo chwilowo mam lekką gorączkę i chaos w głowie.

    Lubię to

  42. @Uni

    Słuchaj, ja broń boże nie uważam że trans ma jakoś tam wyglądać. Ja w ogóle nie uważam że ktokolwiek ma jakkolwiek wyglądać, bo to nie mój interes. Ja tylko chciałem się podzielić wrażeniem, ze społeczeństwo rozlicza transów (jeśli wie ze to są transi!) duże bardziej rygorystycznie z tego czy wyglądają i zachowują się zgodnie ze swoją płcią niż rozliczają osoby „cis-płciowe”.

    @Kiciputek

    Społeczeństwo ciągle tworzy jakieś wzorce zachowania, więc jeśli już jakieś muszą być, to chyba „dziewczyna od konsoli” jest lepszy niż np. „księżniczka Disneya”. W każdym razie gdybym był dziewczyną to bym pewnie chciał być taką „dziewczyną od konsoli”. I nieśmiało muszę wytknąć, że to jest chyba model kobiecości do którego się czasem odwołuje Kobieta-Ślimak, więc to nie tylko wymysł gimbazy z kwejka…

    @Szpro

    Życzę szybkiego wyzdrowienia :) Jasne, że od facetów mniej się wymaga w wyglądzie (statystycznie rzecz biorąc, na mnie akurat padło że ciągle jestem krytykowany) – ale chyba sama zauważasz że tendencja jest żeby jednak byli coraz bardziej „metro” i żeby coraz więcej od nich wymagać. Więc to tendencja rosnąca. A u kobiet widać tendencję malejącą. Poczekajmy 10 lat i różnice w wymaganiach społeczeństwa będą jeszcze mniejsze. Już mamy takie „urocze” memy które dyskryminują obie płcie po równo:

    Lubię to

    • Ja teraz wyskoczę trochę spóźniona, ale co do tej „dziewczyny od konsoli”:

      Kobieta-Ślimak jest akurat powiązana z kwejkiem i częstym jego „bywalcem” od początków jego istnienia. Z tym że typ kobiety w jej komiksach to absolutnie nie jest właśnie ta perfekcyjna dziewczyna od konsoli. W komiksach Ilony występuje kobieta-nieudacznik, nieatrakcyjna, leniwa, nieuporządkowana, nieradząca sobie z własnym życiem. To jest archetyp do identyfikowania się w chwilach porażki i zaniechania. Stąd też, jak podejrzewam, wynika jej szalona popularność.

      Należę do pokolenia dorastającego już z tymi wszystkimi cudami internetu jak 4chan, kwejk, 9gag i tak dalej. I uwierz mi, bo ja te wspomnienia mam na świeżo, że miało to straszliwy wpływ na mnie i moich rówieśników. „Internet młodych” za „moich czasów” (teraz na szczęście już się to zmienia, w dużej mierze dzięki rosnącej popularności feminizmu w zagranicznym internecie) ustalił taki model, w którym od młodego chłopaka nie wymaga się nic i nie można mieć wymagań, bo jak się ma, to znaczy, że jest się szmatą, która leci tylko na wygląd i kłamstwa. A „prawdziwa dziewczyna”, która się szanuje, powinna polecieć na zwykłego, przeciętnego, w domyśle „tego miłego” chłopaka. Za to w kwestii wymagań względem dziewczyn lista się nagle staje się bardzo sprecyzowana i długa. Powinna być ładna, ale nie dbać przesadnie o wygląd. Powinna uwielbiać „męskie” zainteresowania – konsole, sport, komiksy.Powinna uwielbiać pornografię i seks (nie uważam, żeby była to zła rzecz, oczywiście, to dobrze, kiedy dziewczyna czuje się swobodnie ze swoją seksualnością, ale powiedzmy sobie szczerze – większość nastolatek jeszcze nie czuje się z nią zbyt pewnie, a taka presja, że powinna uwielbiać seks zawsze, wszędzie, na każdy możliwy sposób, raczej nie pomoże jej poczuć się pewniej). Powinna być niezależna, płacić na randkach, ale jednocześnie nie stroniąc od zrobienia swojemu mężczyźnie kanapki na każde skinienie. Powinna też być doskonałą gospodynią, lubić sprzątać, gotować i prasować. Nigdy nie mieć pretensji o nic, żeby nie być czepialską i fochliwą.

      No i podsumowując – żadna z tych wymienionych przeze mnie cech nie jest sama w sobie czymś złym. Problem w tym, że ze zwykłego zestawu cech, ta lista stała się listą wymagań.Młody chłopak powinien być po prostu miły i zwyczajny. Dziewczyna powinna być dziewczyną idealną. Ta presja naprawdę była ogromna i mnóstwo dziewczyn męczyło się wbrew sobie próbując się w ten model dopasować. Tłumiło w sobie wszystko, co im przeszkadza, żeby „nie strzelać focha”. Akceptowało zabawy z seksem i pornografią, nawet jeśli nie były na nie gotowe i nie czuły się z nimi komfortowo. Prześcigało się w usługiwaniu swoim facetom, robieniu im kanapek, obiadków, akceptowaniu ich „wyskoków”, bo przecież „boys will be boys”, a idealna dziewczyna potrafi to zrozumieć.

      Podsumowując po raz drugi, nie jest to może najbardziej szkodliwy model, ale skala jego oddziaływania – przynajmniej w moim życiu – była ogromna.

      Lubię to

  43. Mnie zastanawia skąd wiesz który wzorzec jest lepszy skoro w swoim życiu nie próbowałeś żadnej z tych ról… Bo o ile o męskim genderze można powiedzieć, że jest krzywdzący dla osób, które nie są heteronormatywne albo po prostu nie czują się mężczyznami (sama źle się czułam naprawdę żyjąc tak i z tymi wymaganiami odnośnie mnie), to kobiecy jest krzywdzący po prostu dla wszystkich kobiet, w tym tych cishetero, a w przypadku tych, które nie wpasowują się w normę to już jest prawdziwy hardkor, nieporównywalny z niczym innym w naszej kulturze.

    U kobiet nie ma tendencji malejącej w stosunku do wyglądu. Sama mam wrażenie, że jest coraz większe parcie na wygląd. I kiedy żyłam jako chłopak to przekaz jaki widziałam skierowany do męskiej płci był znacznie bardziej luźny – raczej mówiący, że to nie wygląd się liczy, tylko charakter.

    Natężenie tego przekazu który pokazałeś w stosunku do płci męskiej jest małe, a mężczyźni są socjalizowani tak, że nawet na lekkie zwiększenie od razu reagują buntem i krzykiem że to niesprawiedliwe. Więc z przyczyny samej socjalizacji kobietom to dowala bardziej.

    Lubię to

  44. Sugerujesz, że ktoś kto nie jest kobietą (albo może wręcz nie urodził się jako ciskobieta, jedźmy na całego) nie jest w stanie wartościować wzorców kobiecości? Z powodu braku jajników nie jestem w stanie ocenić, czy lepiej gdy np. od kobiet się oczekuje posłuszeństwa i siedzenia cicho, czy lepiej gdy docenia się ich zdanie i inicjatywę?

    Rosnące w błyskawicznym tempie stoiska z kosmetykami dla mężczyzn w drogeriach najlepiej świadczą ze jednak wymagania odnośnie mężczyzn szybko rosną…

    A oczekiwania względem kobiet się nie zmieniają? Nadal, jak 50 lat temu krytykuje się kobiety chodzące w spodniach? Zabrania zakładania bikini? Na ulicach nie widać kobiet z krótkimi włosami? Że o kobietach w glanach nie wspomnę…?

    Lubię to

  45. „Z powodu braku jajników nie jestem w stanie ocenić, czy lepiej gdy np. od kobiet się oczekuje posłuszeństwa i siedzenia cicho, czy lepiej gdy docenia się ich zdanie i inicjatywę?”
    Ja też nie mam jajników… Chodzi mi tylko o to, że dopóki coś nie jest twoim zyciem to możesz mieć tylko pewne wyobrażenie na temat, jak to wygląda w praktyce, na podstawie jakichś opisów, a one są zawsze niepełne. Ten obraz może być i zwykle będzie uproszczony. I wiem to dlatego, że dopóki sama żyłam jako chłopak to nie miałam pełnego obbrazu, tylko wyobrazenie na temat tego jak wyglada sytuacja kobiet, i mimo nawet tego, że się nią czułam, to moja sytuacja życiowa była zupełnie inna i wielu rzeczy nie dostrzegałam. Wtedy nie byłam w stanie być w ogóle krytyczna wobec kobiecego genderu, bo było to coś, czego zawsze byłam pozbawiona, i myślałam że to jest podobnie jak z męskim, czyli że te „kobiece kobiety” nie tracą na nim. Teraz jednak porównując to czego ja zostałam nauczona a czego one w procecie wychowania, to jednak widzę różnicę… Np. nie dostrzegałam tego, że kompetencje i inteligencja wyższe niż większości mężczyzn są źle widziane. Dlatego będąc mężczyzną-feministą lepiej jednak posłuchać co mówią same kobiety w tym temacie zamiast teoretyzować z własnego punktu widzenia bo on jest obarczony pewnym błędem.

    Poza tym choć co prawda nie zabrania się zakładać bikini, to jeżeli jesteś guba i w tym bikini nie wyglądasz super to zostaniesz wyśmiana. Można pokazywać ciało, ale to musi być piękne ciało. Możesz mieć krótkie włosy ale najlepiej wciąż jeżeli w tych krótkich włosach wyglądasz słodko albo uroczo. To samo w glanach. A jak już wyglądasz i zachowujesz się kobieco, to licz się z automatycnym założeniem, że nie jesteś tak kompetentna jak porównywany z tobą mężczyzna. Chociaż co do homoseksualnych chłopaków też się to liczy, zauważyłam że gdy zachowujesz się jak gej to twoje kompetencje też są oceniane niżej niż kogoś kto zachowuje się heteronormatywnie (chyba że jesteś fryzjerem :D).

    Lubię to

  46. Poza tym zauważ też taką rzecz – zarówno ty i ja bylismy socjalizowani w klimacie, w którym nasze zdanie się liczyło. Tymczasem większość dziewczyn nie była. Dlatego my nie mamy oporów przed wypowiadaniem się na różne tematy, dzieleniem się swoją perspektywą, i zakładaniem, że ona jest istotna. Osoby socjalizowane na płeć żeńską już niekoniecznie. Widzisz to już?

    Lubię to

  47. Szprota mnie zabije za spam, przepraszam za niemyślenie… :/ Ale, Gronkowcu zauważ jeszcze jedna rzecz. Kiciputek i Szprota pisały ci właściwie to samo co ja, więc ja powinnam właściwie milczeć, ale… Zauważ jeszcze jedno. Mężczyźni dziwnym trafem nigdy nie chcą słuchać kobiet, i zawsze czują, że to kobiety mają słuchać mężczyzn (bo one przecież się mylą), i osoby socjalizowane na mężczyzn mają już odruchowe założenie, ze inni będą je słuchać – i to widać w dyskusjach. I to nie zależy od tożsamości płciowej, orientacji czy genderu, a własnie od wychowania… I w sumie to sama mam wyrzuty sumienia za każdym razem, gdy korci mnie, żeby napisać tu komentarz, bo wiem, z czego ta pewność siebie wynika.

    Lubię to

  48. W zupełności się z tobą zgadzam, że nie będąc cis-hetero-polską-biała kobietą nie mam pełnego obrazu sytuacji takiej kobiety. Ale przecież mam oczy, mam uszy, czytam co kobiety piszą w necie, rozmawiam z nimi, sam też potrafię rozglądać się dookoła i w mojej głowie tworzy się jakiś obraz sytuacji kobiet. Tak samo jak np. ty tworzysz w głowie jakiś obraz sytuacji cis-kobiet. Do tego każdy z nas kiedyś na pewno był w jakiejś grupie nie-uprzywilejowanej / dyskryminowanej, więc to też pomaga postawić się w sytuacji kobiet. Jeśli faktycznie każdemu będziemy zarzucać „a skąd wiesz co jest lepsze?”, to biali nie będą mogli rozmawiać o sytuacji czarnych, bogatsi o ubogich, Europejczycy o imigrantach. Przypominam Ci, że zdaniem typowych radykalnych feministek ty jesteś przebranym facetem który udaje kobietę i nie powinnaś się na temat feminizmu wypowiadać, bo jesteś narzędziem patriarchatu. No przecież chyba się z ich argumentem nie zgadzasz! Więc uważajmy żebyśmy podobnego argumentu nie używali wobec innych.

    Emm. a co do kobiet socjalizowanych do dzielenia się swoją opinia i wypowiadania na różne tematy, to muszę przyznać że po wielu miesiącach siedzenia na blogu Szproty i innych podobnych naprawdę mam wrażenie ze kobietom idzie wypowiadanie swoich opinii dużo lepiej niż mnie… (tak, wiem, ten blog to specyficzne miejsce).

    I na koniec: twoje osobiste wrażenie (jako kobieta odczuwasz większy nacisk na dbanie o swój wygląd niż gdy byłaś chłopakiem) albo moje osobiste wrażenie (mimo bycia mężczyzną, często jestem rozliczany z wyglądu) czy nawet doświadczenie Szproty albo Kiciputka to są jednostkowe anegdoty. Lepiej nam zrobić gdy spróbujemy uogólniać, wyciągać średnie i mówić o ogólnych trendach w społeczeństwie.

    Lubię to

  49. O, a odnośnie twojego ostatniego postu – tak, Szprota miała kiedyś nawet o tym notkę. I z pokorą biję się w pierś, tak chyba właśnie w ostatnich postach uprawiam „mainsplaining”. Na obronę powiem że lubię o feminizmie mówić a nie mam gdzie indziej tego robić :( Wiec się czasem Szprocie w komciach narzucam. No i trochę tez jednak o sytuacji facetów pisze w ostatnich postach, do tego mam już lepsze kwalifikacje, nie? :)

    Lubię to

  50. Dlatego jednak staram się nie wypowiadać na temat rzeczy, których sama w życiu nie doświadczyłam, i które nie mówią o mojej sytuacji, i na temat co jest dobre a co złe dla kobiet ogólnie nie dyksutuję. A to o czym pisałam to jednak mimo wszystko dotyczyło tego co sama przeżyłam.

    Lubię to

  51. Proszę Cię, no przecież o tym nie powinno się nawet dyskutować. Wszystkie sugestie w stylu „trans-kobieta to nie jest prawdziwa kobieta” tylko wzmacniają absurdalne przekonanie ze gender jest nieodłącznie powiązany z płcią biologiczną. Do tego zwykle na takim stwierdzeniu się nie kończy, tylko idą za nim coraz bardziej radykalne pomysły, takie jak dyskryminacja osób których gender nie zgadza się z płcią biologiczną, utrudnianie terapii osobom potrzebującym korekty płci itd… Absolutnie nie powinno być zgody na sytuację gdy ktoś uzurpuje sobie prawo do wydawania osądów na temat tego kto jest „prawdziwą kobietą” lub „prawdziwym mężczyzną”. To złe nie tylko dlatego że prowadzi do dyskryminacji, ale też po prostu nieprawdziwe, bo nie ma czegoś takiego jak „prawdziwy wzorzec płci”.

    Lubię to

  52. Ale ja nie mówię, że transkobieta nie jest prawdziwa, tylko że faktycznie może mieć przeświadczenie wynikłe z socjalizacji że jest mądrzejsza niż jest naprawdę w porównaniu do ciskobiet. :P I to też zauważyłam w czasie moich relacji z tym środowiskiem. Nienawidzące transów feministki po prostu nas nienawidzą, ale to nie znaczy, że wszystkie które zauważają ten fakt są trasnfobiczne i chcą nam odebrać prawo do bycia sobą, czy negować naszą płeć – to nie jest tak, z tego co czytałam to całkiem spora część z nich zauważyła że jednak wrogami nie jesteśmy. Obserwacja tego że jednak to socjalizacja a nie tożsamość wpływa na wiele negatywnych zachowań może być odbierana jako transfobia szczególnie przez osoby które żyją w ciągłym poczuciu zagrożenia i przeświadczeniu, że są najbardziej prześladowane na świecie.

    Lubię to

  53. @transy, Rafalala itd.
    W ogóle to jak w Polsce aktywiści transowi zaczna wpadać na tkaie genialne pomysły jak na Zachodzie, w stylu obrony „prawa do bycia kobietą” człowieka, który siedzi w więzieniu za gwałt na swojej córeczce, to ja się chyba zapadnę pod ziemię. :X

    Lubię to

  54. Uni, przyznam, że są problemy mi obce. W temacie Rafalali chciałam sobie uprościć rozkminę „czy jest true osobą trans i czy należy jej się szacunek” – skoro tym samym uraziłam osoby mające za sobą inne doświadczenia, serdecznie przepraszam.

    Natomiast: http://rafalala.bloog.pl/id,342143699,title,Temida-nie-zyje,index.html?smoybbtticaid=6133ee
    Ja wiem, że to znów tylko wpis na jej blogu, ale nadal uważacie, że przesadza?

    Lubię to

  55. Co do oczekiwań względem dziewczyn, nie zmieniły się one tak bardzo od tak zwanych moich czasów (powiedzmy licealnych) – dorastałam w środowisku, w którym dziewczyny nie przesadzały z miniówkami (bo szmaty) i były nagradzane popularnością, gdy przejmowały zainteresowania chłopaków – zamieńmy tylko konsolę na heavy metal.

    Mam wrażenie, że to ogólny trend: oczekuje się od kobiet, że przejmą lub przynajmniej zaakceptują pasję mężczyzny, por. żony himalaistów.

    Lubię to

  56. @Uni
    Ale tu raczej chodzi po prostu o postrzeganie prawa do korekty płci jako prawa człowieka – jeśli zacznie się robić selekcje kto ma być tego godzien, można się będzie z tym pożegnać.

    A jeśli chodzi o zachodnie „radfem”, to jak nie będą miały do czego się przyczepić, to zawsze można coś sfabrykować, jak to było z historią transseksualnej nastolatki (notabene wychowywanej przez parę lesbijek), wobec której konserwatywne media zrobiły nagonkę z racji fałszywej jak się okazało historii o molestowaniu koleżanek przez to, że mogła z nimi korzystać ze wspólnego prysznicu i szatni, zaś pewna strona radfemek opublikowała jej dokładne dane wraz z adresem.

    http://www.autostraddle.com/anti-trans-radical-feminists-team-up-with-conservatives-to-harass-colorado-trans-teen-201433/

    Lubię to

  57. @Uni

    Oczywiscie masz inne doswiadczenie zyciowe (i inna socjalizacje jako dziecko) niz cis-kobieta. Tak samo jak biala kobieta ma inna socjalizacje niz czarna. I pewnie w grupie to biale kobiety beda automatycznie przejmowaly dowodztwo, bo tak je wychowano. Przyklady mozna mnozyc. Jednak bez wzgledu na chromosomy, kolor skory, kraj pochodzenia – wazne, zeby jednak probowac tworzyc wspolnote. I wazne jest zeby zdawac sobie sprawe z tego na ile wpojone nawyki i uprzedzenia na nas wplywaja. Wiec super, ze zdajesz sobie sprawe z tendencji do narzucania swojejopinii otoczeniu, ale to wcale nie czyni Cie jakims gorszym rodzajem kobiety, ok? :)

    BTW: Podzial na „mezczyzn” i „kobiety” nie jest wcale ani tak oczywisty ani jednoznaczny jak nam sie proboje wmawiac i jest spora szara strefa. Wiec nie mialbym nic przeciwko gdybysmy przestali sie dzielic ze wzgledu na plec. Ale jesli juz musimy, to jestem przekonany, ze kazdy kto poczuwa sie do bycia kobieta powinien byc za kobiete uznany. EOT

    A co do glupich akcji zachodnich aktywistow tranowych – to osoby trans sa tak samo glupie jak osoby cis, na glupie pomysly nie ma monopolu. Zawsze sie znajdzie jakas nawiedzona grupka. Organizacja ktora ja kiedys wspieralem nie robila niczego za co musialbym sie wstydzic. A sprawy gwalciciela w wiezieniu nie znam, wiec na oslep powiem: 1. Ktos kto gwalci swoje dziecko powinien siedziec w wiezieniu. 2. Ktos, kto zdaniem lekarza kwalifikuje sie do operacji korekty plci powinien miec dostep do takiej uslugi medycznej. Punkty 1 i 2 to zupelnie niezwiazane ze soba sprawy. Tak samo jak nie zastanawiamy sie nad tym czy wiezniowie powinni byc leczeni gdy zachoruja.

    @kiciputek

    #przepascmiedzypokoleniowatakbardzo

    Cholera, ja jednak jestem stary, bo jak dorastalem to nawet netu nie mielismy :(

    @miso

    To co wyprawiaja TERF-owe feministki wzgledem osob trans jest zenujace. A to ze rad-feministki (a takze inne grupy feministek) czesto ide ramie w ramie z prawicowymi konserwatystami, to juz w ogole jakas totalna porazka i dzialanie na wlasna szkode…

    Lubię to

  58. „jeśli zacznie się robić selekcje kto ma być tego godzien”
    Godzien? :D Tu nie chodzi o to kto jest godzien, tylko komu to naprawdę pomoże w szczęśliwym życiu, a komu to tylko to życie skomplikuje lub rozwali. Serio – ja naprawdę nie miałabym nic przeciwko temu, żeby schizofrenicy mogli zmeiniać sobie płeć, gdyby nie to, że zaburzenia poczucia tożsamości wywołane schizofrenią mogą nie być trwałe ani jednoznaczne, zrobienie takiej operacji człowiekowi na rządanie, bez żadnych diagnoz, byłoby sprzeczne z etyka lekarską.

    Podobnie w przypadku osób które są co prawda psychicznie zdrowe, ale mają nierealistyczne oczekiwania. Sama znam chłopaka queerowego,który po 8 lat życia jako kobieta, po zmienionych dokumentach, wrócił do bycia chłopakiem, po prostu było mu zbyt trudno tak żyć. Zmiana płci nie może być prawem człowieka w tym sensie, jak niektórzy pragną, bo po prostu przekonanie że się jest przeciwnej płci albo chce się być przeciwnej płci bardzo często wywołują różnego rodzaju zaburzenia psychiczne a nie wrodzone, wykształcone w rozwoju stałe poczucie tożsamości.

    No i przepuszczanie takich osób (zaburzenia psychiczne i seksualne) nazywając je transseksualnymi powodują ten stereotyp o którym pisałam: nikt nie wierzy, że transseksualna kobieta to naprawdę kobieta. W ten sposób to zaburzeńcy są zadowoleni, mogą np. sobie robic akcje zwracania na siebie uwagi i pokazywania jak bardzo są trans, a ludzie którzy chcą zakładać rodziny, wpasować się jakos w życie społeczne, mają pod górę.

    „A jeśli chodzi o zachodnie „radfem”, to jak nie będą miały do czego się przyczepić, to zawsze można coś sfabrykować”
    Sama znam takie osoby, które byłyby dla nich idealną pozywką bez potrzeby żadnych prowokacji. Zresztą jak pisałam nie wszystkie są transfobiczne, ja czytałam i dyskutowałam z tymi nietransfobicznymi. Natomiast do moich przekonań bardzo czasem podobnych z radfemkami doszłam po obserwacji zachowania i stosunków międzyludzkich w środowisku transpłciowym – które jest tak naprawdę przede wszystkim pełne osób z bardzo poważnymi zaburzeniami psychicznymi, jak dysocjacje i psychozy. Sama nie wiem czemu w nim tkwię, wszystkie normalne transseskualistki jakie znam już dawno się z tego getta wyrwały żyjąc wśród normalnych ludzi. Pewnie to przez własne problemy z głową. :P

    Lubię to

  59. @Gronkowiec
    „Tak samo jak biala kobieta ma inna socjalizacje niz czarna.”
    I tak samo biała wie tyle o byciu czarną, co czarna o białą. Natomiast wypowiadanie się o sytuacji ludzi których obserwuje się zza szyby i twierdzenie, że lepiej się potrafi określić, co oni myślą i czują, jest zawsze jałowe.

    „Wiec super, ze zdajesz sobie sprawe z tendencji do narzucania swojejopinii otoczeniu, ale to wcale nie czyni Cie jakims gorszym rodzajem kobiety, ok?”
    Osobiście uważam że płeć nie ma sensu metafizycznego, tzn. to że ktoś ma taką a nie inną biologię, to że ktoś ma taką a nie inną psychikę i seksualność definiują go jako człowieka a nie jako przedstawiciela płci. Z pewnych punktów widzenia więcej łączy mnie z gejami niż z hetero kobietami, z innego punktu widzenia więcej łączy mnie z lesbijkami niż z kimkolwiek innym.

    „Podzial na „mezczyzn” i „kobiety” nie jest wcale ani tak oczywisty ani jednoznaczny jak nam sie proboje wmawiac i jest spora szara strefa.”
    Społecznie jest jednak dość jednoznaczny. Bo masz albo M albo K w dowodzie, masz męskie albo kobiece imię, nie ma odcieni szarości, wątpliwości szybko się rozwiewają.

    „jestem przekonany, ze kazdy kto poczuwa sie do bycia kobieta powinien byc za kobiete uznany”
    No, ja tak nie uważam, właśnie z powodów, o których pisałam wyżej. Co nie zmienia tego że tutaj już z miejsca potrafiłabym zaproponować swoje kryteria.

    „Punkty 1 i 2 to zupelnie niezwiazane ze soba sprawy.”
    Wbrew pozorom – są bardzo powiązane. Natomiast cóż, jeżeli ktoś płaci to zawsze znajdzie lekarza który taki zabieg przeprowadzi, kapitalizm.

    Lubię to

  60. Swoją drogą… Cieakwi mnie to, że jednak to jest blogowe otoczenie racjonalistycznych blogów, i piszący tu nie mają zwykle problemów z tłuczeniem teorii spiskowych, alt-medu, ruchów antyszczepiennych itd., natomiast postulaty środowiska transpłciowego są traktowane z zawieszeniem owego krytycyzmu. To oczywiste że ludzi nie powinno się krzywdzić i okazywać pogardy bez względu na to kim są, nawet jeżeli są chorzy psychicznie. Ani pozbawiać prawa do decydowania o własnym ciele. Jednak postulaty niektórych żeby zmieniać płeć bez diagnoz (demedykalizacja tego procesu) powoduje między innymi ograniczanie wglądu w chorobę osób które transseksualne nie są. Podam przykład: niedawno pisał na forum Trans-fuzji chłopiec z poważnymi problemami psychicznymi, domagajacy się wysłania mu leków hormonalnych nielegalnie, nikt mu ich nie wysłał oczywiście, więc obecnie skupia się na grożeniu śmiercią nastoletnim transseksualistkom przez Internet. Powinien zmienić dowód, gdyż jest transseksualną dziewczyną, powiecie? Takie coś daje zawsze możliwośc powołania się na: „przecież jestem kobietą – tak jest zawarte w dowodzie osobistym”, co w założeniu miało chronić dobra osobiste transseksualistów, ale w wypaczonej formie raczej w dobra osobiste różnych ludzi uderza.

    Lubię to

  61. Mogę mówić za siebie. Korektę płci i tak przeprowadza się po szerokim wywiadzie i nie widzę powodów, by go skracać lub ograniczać. W przypadku operacji jestem cała za tym, by była przeprowadzona wyłącznie na osobie, która w sposób nie budzący wątpliwości jest innej płci niż wskazują na to genitalia, z którymi się urodziła. Natomiast co do nazewnictwa, uznaję, że nic mi się nie stanie, jeśli chłopak znany mi jako Marek poprosi o nazywanie go Elżbietą i stosowanie żeńskich końcówek – niezależnie od tego, co myślę o jego/ jej tożsamości seksualnej.

    Może to znów zbyt upraszczam, ale tak jak mówię – jestem świadoma tego, że wiem o środowisku bardzo niewiele i znam zaledwie kilka osób.

    Lubię to

  62. @Uni:

    Cieakwi mnie to, że jednak to jest blogowe otoczenie racjonalistycznych blogów, i piszący tu nie mają zwykle problemów z tłuczeniem teorii spiskowych, alt-medu, ruchów antyszczepiennych itd., natomiast postulaty środowiska transpłciowego są traktowane z zawieszeniem owego krytycyzmu

    Gdyby różne kawiorowe feministki ósmej fali przyjęły racjonalne spojrzenie, musiałyby zgodzić się z tym, co z niego wynika – że zaburzenia tożsamości płciowej leczy się psychiatrycznie, a chlastanie skalpelem i zażywanie hormonów to tylko pogłębianie chorobowych rojeń, tak jak ubieranie cesarskiego munduru albo amputacja „nadliczbowej” lewej ręki.

    Lubię to

  63. Powiadasz że umiesz to wyleczyć lekami przeciwpsychotycznymi? Serio? To mnie wylecz, bo to rzeczywiście byłoby fajne gdyby rozwiązaniem problemu były leki za 100 zł a nie operacje za 100 tys. Jeżeli myślisz że osoby transseksualne zachowują się jak psychotycy, ludzie z zaburzeniami odobowości itd. (Rafalala) to jest właśnie efekt działania propagandy o której piszę oraz uboczny efekt działalności organizacji w rodzaju Trans-fuzji.

    Lubię to

  64. Aha, ale zapomniałam że prawdopodobne celem twojego „leczenia” jest niszczenie ludzi i pacjent w najlepszym wypadku nie odczułby poprawy albo wręcz doznał pogorszenia stanu. Więc taki z ciebie lekarz, jak ze mnie poetka, nie oszukujmy się: nie chowaj swojej nienawiści pod plaszczem racjonalizmu gdyż tak naprawdę nie ma z nim nic wspólnego.

    Lubię to

  65. To taka perwersyjna katolicka miłość:-)
    Za to nazywanie „leczeniem” okaleczania się to jak leczenie depresji przez samobójstwo, a schizofrenii przez obalanie Rządu Światowego.

    Lubię to

  66. Ależ nie. W tym przypadku leczenie przez okaleczanie jak to nazwałeś ciała uważa się za dopuszczalna formę terapii z uwagi na bilans zysków i strat: przed modyfikacją ciała pacjent nie jest w stanie szcześliwie funkcjonować w życiu seksualnym, a często problemy związane z nieadekwatnością prowadzą do depresji i samobójstwa – dysforia płciowa. Jako że dziecka i tak nie urodzi / spłodzi, strata jest niewiele w porównaniu do zysku w samopoczuciu. Innego leczenia osobom transseksualnym medycyna nie może zaoferować i najprawdopodobniej nigdy nie będzie mogła, przynajmniej osobom transseksualnym w formie klasycznej (wynikłej z przyczny rozwojowych, ukształtowanej w dzieciństwie). Zauważ, że z tego samego powodu też wykonuje się inne operacje będące w nie mniejszym stopniu okaleczeniem ciała (m.in. usuwanie deformacji wynikłych z nieprawidłowego rozwoju) więc pragnienie nie dopuszcania do takiego leczenia tylko osób transseksualnych jest niekonsekwentne, i wynika najprawdopodobniej z nieracjonalnych uprzedzeń (homofobia, moralność religijna). Ponadto nie każda forma dysforii kończy się leczeniem operacyjnym ponieważ może się okazać że satysakcjonujące funkcjonowanie można uzyskać bez tego – transgenderyzm (transseksualizm nieoperacyjny w terminologii H. Benjamina). W przypadku transseksualizmu terapia lekami przecidepresyjnymi lub przeciwpsychotycznymi nie daje skutku i tym różni się on w swej istocie od psychozy (schizofrenia). Dalej wykładu nie będę robila, odsyłam do prac jak najbardziej naukowych: S. Dulki i K. Imielińskiego oraz tego artykułu: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=0CCsQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwww.psychiatriapolska.pl%2Fuploads%2Fimages%2FPP_6_2009%2FUrban%2520s719_Psychiatria%2520Polska%25206_2009.pdf&ei=qlDqU8fJN8-f7AbuiYGYDQ&usg=AFQjCNGPEh7imEoSJpeWSsOmd5pAobDxFQ&bvm=bv.72676100,d.bGQ,
    jeżeli oczywiście zamierzasz uzupełnić wiedzę w temacie.

    Lubię to

  67. @Uni

    Może źle oceniłaś Rafalalę. Ona pisze, że zasięgała pomocy lekarskiej. Wymyśla sobie?

    „Rafalala dla Onetu: – A kto w Polsce nie miał trudnego dzieciństwa? Alkoholizm jednego z rodziców jest, niestety, bardzo częstą normą. Nie miało to na pewno wpływu na mój transseksualizm. Każdy, kto ma chociaż elementarną wiedzę na temat osób transseksualnych, wie, że takim się rodzisz. Poseł Jacek Żalek zaatakował mnie, twierdząc, że nie jestem kobietą. W takim razie, jak wytłumaczyć fakt, że lekarz specjalista, seksuolog, po serii badań i rozbudowanych testów stwierdził, że mam kobiecy mózg i że urodziłam się w nie swoim ciele. Lekarz ten przepisuje mi hormony i pomaga w procesie transformacji.”

    http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/rafalala-kim-jest-kobieta-z-penisem-artystka/4jgfm

    A tutaj tłumaczy się dlaczego zatrzymała się w swojej transformacji. Nie chce się odcinać od przeszłości i nie chce spełniać narzuconych jej wymagań:

    „No właśnie. Czy na tym polega udana transformacja, żeby nie było widać? Wiele kultur i nacji słynie z tego, że podkreślają swoje korzenie(np. Szkoci nisząc kilty), tu korzeń zostaje oderwany często fizycznie jak i psychicznie.”

    „Niesłychanie irytuje mnie stwierdzenie, ze w Tajlandii są piękne trans, a w Polsce nie, bo po tamtych „nie widać”. Pomijając fakt, że Tajowie są dosyć podobni do Tajek. Mało owłosieni, niscy i drobni. Proces feminizacji jest u nich znacznie łatwiejszy. To wyobraźcie sobie sytuacje, że poznajecie polkę i stwierdzacie, ze w Anglii są ładniejsze kobiety. Albo, że znajcie ładniejsze polki. Nie myślicie tak, bo to oczywiste, że na świecie są rożne kobiety. I od tej dopiero co poznanej możecie znać ładniejsze, i brzydsze.
    Wchodząc do świata kobiet dostałam od razu kilka uwag. To mam za duże, to za małe. To mam tak maskować, a to tak uwypuklać. Kiedy funkcjonowałam jako chłopak nie zastanawiałam się czy moje ramiona są wąskie czy szerokie. I jak mogę za pomocą ubrań je powiększyć lub pomniejszyć. Kiedy padają słowa kobiece uda. Myślimy- chude, grube, z celulitem, bez. Kiedy mówimy o męskich udach przymiotniki najczęściej je opisujące zamykają w w jednym- męskie i już. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że same kobiety tworzą sobie getto dążenia do doskonałości.”

    „Przez długi czas hamowałam swoją transformacje. Doszłam do pewnego etapu i zatrzymałam się. Nie miała presji ze strony partnera, rodziny. Chciałam pokazać, że tutaj jest Rafalala, która ma dom, udany związek, spełnia się w rożnych dziedzinach sztuki i jest szczęśliwa pomimo że po niej widać. Oczywiście ma to swoją cenę, nie wszyscy w naszym kraju wysyłają mi pozytywną energie. Najczęściej osoba transseksualna chce jak najszybciej dokonać transformacji. Zakończyć wszystkie procesy i zacząć nowe życie- zmienić prace, odnaleźć miłość, itd. Jednak kilkanaście lat bycia chłopakiem nie znika w jeden dzień. I nawet jeśli ta rola nie była nam pisana, to jest wpisana w nas. Po co coś amputować skoro można się tym czymś wzbogacić. Ile kobiet chciało by być facetem na jeden dzień? Ile mężczyzn chcę zrozumieć kobiety? Jak dużo dowiedzieli by się o sobie, o innych gdyby stali się choć na chwile nią. Nie istnieją stu procentowi mężczyźni i stu procentowe kobiety. Wyobrażacie sobie takiego maczo, który w każdej sytuacji zachowuje się jak samiec alfa. Przecież to była by parodia. Kobiety mają w sobie trochę mężczyzny, a mężczyźni kobiety. I gdyby tego nie mieli pewnie nie istniałoby porozumienie ponad płciami. Chciałabym kiedyś pokazać zdjęcie transseksualnej kobiety i usłyszeć: widać, że była mężczyzną. Widać jej walkę, jej determinacje i odwagę. I piękne jest to, że widać.”

    Lubię to

  68. Chyba w każdym człowieku siedzą dobre i złe zachowania, i czasem jedne wychodzą na wierzch, czasem drugie. W wypowiedziach które przytacza Akara, Rafalala brzmi jak bardzo rozsądna, wyważona osoba które celnie wypunktowuje problemy w odbiorze transów, mężczyzn i kobiet w społeczeństwie i dobrze uzasadnia własne decyzje zyciowe. Równocześnie niektóre jej inne przytoczone tu zachowania były głupie a może wręcz niesmaczne. Ale chyba taka właśnie jest nasza ludzka natura – raz zachowujemy się głupio a raz rozsądnie, nie? ;)

    Polubione przez 1 osoba

  69. „A tutaj tłumaczy się dlaczego zatrzymała się w swojej transformacji. Nie chce się odcinać od przeszłości i nie chce spełniać narzuconych jej wymagań”

    Jasne, osoby transseksualne nie chcą odcinać się od swojej biologicznej płci, to są tylko narzucone im wymagania. :P Ona nie rozumie osób transseksualnych i myśli, że są takie same jak ona. Podobne coś tłumaczył kiedyś mi znajomy transwestyta, który jest święcie przeświadczony, że nam chodzi tylko o możliwość noszenia legalnei damskich ciuszek i gdyby kultura była taka, że mężczyzna mógłby nosić sukienki to nikt by płci nie zmieniał. ;)

    To co pisze Rafalala to jest oczywiście jej punkt widzenia do którego ma prawo, moim zdaniem jest trochę inaczej.

    Lubię to

  70. Uni, mode to nie ma take duzego znaczenia, czy ktos jest idealnie transseksualista, czy bardziej czyms z pogranicza „trans”. Tak jak nie ma idealnego wzorca kobiety lub mezczyzny, tak tez przeciez nice ma idealnego wzorca transa.

    Mom byly wspollokator zdecydowal sie na terapie hormonalna I korekcje w obrebie klatki piersiowej, ale nie planuje operacji narzadow plciowych. Ale to orzeciez nie znaczy ze jest nieorawdziwym transseksualista?

    Lubię to

  71. No i dowiedziałem się, że faceci miewają zwyczaj zaczepiania dziewczyn per „uśmiechnij się”.
    Hmmmm.
    Well, może jeszcze nie jestem dość stary żeby samemu wpaść na taki pomysł (może też zaszczepiona za młodu przyzwoitość działa).

    Lubię to

  72. 100 komentarzy! :) Może to znak że pora na następną notkę? ;) Chyba coś Szproto wspominałaś o temacie „obowiązków żony względem męża”?

    Lubię to

  73. A ja broncie bogowie nie zamierzam narzucac Ci tematow, po prostu wczesniej w dyskusji o takim zamysle wspomnialas. Ja po prostu lubie czytac twoje teksty :)

    Lubię to

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s