Dyscyplina billboardów

Zastanawiam się, jak to napisać, nie stając po drugiej stronie barykady co Sylwia Chutnik, którą bardzo lubię i podziwiam. Więc: to nie jest tekst przeciw Tobie, Sylwia. Wierzę, że to zrozumiesz.

Może tak: dyscyplinują nas nie tylko billboardy. Dyscyplinują nas okładki czasopism. Reklamy w tv i w kinach. Spojrzenia naszych matek i naszych przyjaciółek. Komentarze naszych ojców i naszych kolegów.

Generalnie żyjemy w świecie, w którym nie możemy być za szczupłe, bo jesteśmy wówczas szalonymi ofiarami mody, ale i za grube, bo wtedy z kolei jesteśmy leniwe i zaniedbane. Gdy ubieramy się zbyt skromnie, jesteśmy cnotkami niewydymkami, co wstydzą się własnego ciała. Gdy zbyt odważnie – same prosimy się o nieszczęście.

Chciałabym żyć w świecie, w którym absolutnie nikogo nie interesuje, ile ważę i czy wypada mi w wieku prawie czterdziestu lat wkładać gorset i mini. Staram się stwarzać taki świat wokół siebie. Z różnym powodzeniem, bo prócz chęci mam w sobie jednak i odłamki uprzedzeń, i pozostałości z dość patriarchalnego wychowania.

Faktem jest, że o to, co na siebie wkładam dość silnie się troszczę i chwilami nie mam zrozumienia dla abnegacji innych. Ale to, czego nauczył mnie Terry Pratchett – to druga i trzecia myśl, czyli: co z tym brakiem zrozumienia robię. Na przykład to, że uświadamiam sobie, że świat nie ma obowiązku wychodzić naprzeciw moim gustom. Ja naprzeciw gustom świata nie wychodzę, nie noszę rozmiaru zero, nie ubieram się stosownie do wieku, skąd więc oczekiwanie, że inni dostosują się do mnie.

Problem w wielkoformatowym billboardzie, jaki mierzi Sylwię (i mnie zresztą też) jest taki, że jest absolutnie banalny. Żaden cymes pokazać smukłe dziewczę gniecione erotycznie przez równie smukłego chłopca i opatrzyć to logotypem marki odzieżowej. To nie jest szczucie płaskim brzuchem, lecz szczucie banałem.

I dyscypliną.

W krytyce dyktatu smukłych piękności z okładek bardzo łatwo osunąć się w skinny shaming i postawę pogardy wobec kobiet, które mieszczą się w ramy współczesnych standardów piękności – puste, plastikowe lalki. Byłabym ostrożna z takimi ocenami. Oczywiście, systemowo wspierane są właśnie one – osoby wpasowujące się w ramy, nie doświadczają systemowej dyskryminacji, z jaką stykają się osoby otyłe – nie widzę jednak wyjścia z tej sytuacji poprzez branie odwetu. Co to da? Co tym zyskamy?

Pół roku temu facebooka zalał kretyński mem z Anją Rubik porównywaną do ofiar obozów koncentracyjnych. Trudno powiedzieć, co tkwiło w głowie osoby tworzącej obrazek, by użyć tego porównania jako inwektywy. Całą sprawę sprawnie i słusznie opisał Zombie Samuraj, a ja przywołuję ją po to, by wskazać, jak ekstremalne formy przybiera coś, co zaczyna się od nazywa szczupłych kobiet „wieszakami”.

Widok osób ponadnormatywnie szczupłych oskarża się o przyczynianie się do rozwoju chorób cywilizacyjnych jak anoreksja i bulimia – dokładnie tak samo, jak wizerunki osób otyłych są pomawiane o promocję otyłości. Tymczasem przyczyn zaburzeń odżywiania jest wiele i trudno wskazać jedną przyczynę (jeśli już by się chciało, to na pewno na wysokiej pozycji będzie przebywanie w środowisku, które przywiązuje wagę do wyglądu, ale także emocjonalna potrzeba kontroli i perfekcjonizm). Z podobnych przyczyn nie podoba mi się zakaz występu na wybiegach modelkom poniżej pewnej wagi. Nie tędy droga. Już prędzej w parytetach sylwetkowych na wybiegach i okładkach, póki żyjemy w kapitalistycznym świecie, a nasze ciała są własnością publiczną.

No i w tym, co przekazujemy młodszym od siebie dziewczynom. A tu najważniejsza jest miłość do własnego ciała – tego niesamowitego, działającego w tylu procesach naraz instrumentu – by czuć się pięknie.

Advertisements

12 uwag do wpisu “Dyscyplina billboardów

  1. Jak zwykle w sendo Szpro. Krytykowanie kobiet bo są zbyt szczupłe to po prostu druga strona tego samego medali co krytykowanie innych bo są zbyt otyłe. Bo to tak naprawdę nie nasza sprawa jak owe kobiety chcą wyglądać i w jakim rozmiarze czują się dobrze.

    A krytykować wagę Anji Rubik może ewentualnie jej lekarka, która zna jej historię medyczną, wie co i jak. Może Anja faktycznie choruje, a może ma taki dziwny metabolizm i po prostu nie tyje. Nie mnie to oceniać.

    I podobnie jak ty bardzo szanuję Sylwię Chutnik i wierzę, że tak naprawdę podziela nasz punkt widzenia.

    Lubię to

  2. Ostatni akapit trafia w samo sedno. Ja jestem billboardami już szczerze zmęczona. Dość mam tego nieprawdziwego obrazu ciała i presji, jaką wywierają zewsząd media, a potem rówieśnicy… A nawet rodzice i rodzeństwo, które daje się złapać w tą medialną pułapkę.
    Ostatnio wychodząc do szkoły bez makijażu, usłyszałam: „Czemu się nie wypudrowałaś, przecież masz zaczerwienioną twarz. Mówiłaś, że chcesz wyglądać estetycznie.”
    Po takim komentarzu chyba można się tylko rozpłakać. Moja zaczerwieniona twarz to część mnie, a będąc w okresie dojrzewania normalnym jest, że wychodzą na niej jakieś wypryski. Czy to znaczy, że bez pudru nie wyglądam estetycznie? To staje się śmieszne.

    Ale dziewczyny z billboardów potrzebują make-up’u. I jeszcze Photoshopa. I idealnych rozmiarów. A moja twarz bez makijażu powinna się schować. I szkoda, że nawet moja mama tak sądzi.

    Lubię to

    • Właśnie, bo ja skupiłam się na sylwetce, a to przecież dużo szersze zjawisko. Sama pamiętam, jak mnie pałowano za trądzik, z którym uporałam się w sumie dopiero kilka lat temu.

      Lubię to

  3. Obawiam się, ze jest to problem wyłącznie osób nie posiadających życiowych zainteresowań i pasji, a także o bardzo niskim stopniu samooceny. W tym miejscu protestowałabym goraco przeciwko powielaniu wyświechtanego frazesu o „milosci” do własnego ciała, a raczej zaproponowałabym przestać się tym ciałem tak bardzo interesować. Owszem, o ciało należy dbac dla własnego zdrowia i satysfakcji: dobrze sie odzywiac, kapac się, stosować kosmetyki (lepiej te droższe niż te tańsze), chodzic do lekarza i robic badania kontrolne. Wszystko, co powyżej, powinno wynikac z naszej i tylko naszej potrzeby komfortu fizycznego i psychicznego. A innym nic do tego.

    Lubię to

    • Nie wiem, czy brać tego do siebie, ale na brak innej działalności, zainteresowań czy pasji (chociaż „ludzi z pasją” szczerze nie znoszę” niż blogerska stanowczo nie narzekam :)

      Lubię to

  4. Sorry, ale trochę nie na temat:)) Własnie przeczytałam motto tej strony: I am a feminist. I care about people. I tu chyba lezy pies pogrzebany! I am not a feminist and I absolutely do not care about people. Wow…may be about animals:)) I dlatego te problemy mnie absolutnie nie interesuja! Proponuje wziąć przykład:))

    Lubię to

    • Kalina: Rozumiem, że nie interesują cię różnego rodzaju zagadnienia społeczne, bo nie każdego muszą. Mnie na przykład absolutnie nie interesuje akwarystyka, ale różnica między nami jest taka, że nie wchodzę na strony akwarystyczne i nie komentuję : „Nie obchodzą mnie rybki ani akwaria, proponuję wziąć przykład. „

      Lubię to

  5. Kalina: Nie podoba ci się, nie czytaj. Niska samoocena i brak pasji?? Wróć proszę do czytania Bravo Girl, czy czegoś w tym stylu… bo się nie znam, na takiej „prasie” Jak nie widzisz problemu, do którego odniosła się autorka… no to przykre.. Podstawowa znajomość składników kremów, też by się przydała, czy droższe czy tańsze – chemia ta sama, często tylko opakowanie droższe. Proponuję sprawdzić dlaczego parabeny szkodzą a są np. w kremach ze względu na swoje „przeciwzmarszczkowe” i „wygładzające” właściwości. Często tańszy krem zawiera mniej składników, które nam szkodzą.
    Mnie mega-plakaty irytują, a reklamy gwoździ, tudzież pił formatowych z udziałem półnagich modelek po porostu wkur… bo raczej nie o siedzenie na gwoździach chodzi. Mam gdzieś czy pani x ma na sobie krótszą spódniczkę niż pani y, bo być może pani x czuje się w niej po prostu lepiej. Drażnią mnie filmy i teledyski, bo przedmiotowe traktowanie kobiecego ciała stało się standardem. Nadużywanie photoshopa stało się tak nagminne, i jest użytkowany tak tragicznie – że grafik płakał jak oglądał. Nawet nie wiem, jak można tego nie zauważyć?? Te „gazeciane” standardy, w które się nas wszystkich upycha są denerwujące, i naprawdę potrafią uprzykrzyć życie. Wystarczy ubierać się na czarno – można lubić taki kolor? Można. Kolor jak każdy inny. Odbiór społeczny – prawie satanista.
    Uważam też, że w dbaniu o swoje ciało nie ma nic złego. Jesteśmy tym co jemy, i nigdy nie będzie inaczej. Każdy stan, w którym równowaga naszego ciała (lub naszej psychiki) zostaje silnie zakłócona, niestety nam szkodzi. Na każdej płaszczyźnie. Nie ważne jak wyglądamy. Dieta jest po to żeby o siebie dbać i żeby być zdrowym, i tu właśnie ten wyświechtany frazes miłości do własnego ciała się sprawdza. Powoduje że chcemy być zdrowi, a nasze ciało na to zasługuje. Na taką właśnie miłość do niego. Ta billboardowa mania nabija kieszenie producentów farmaceutyków, kosmetyków, suplementów, urządzeń itd., i o to tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. O pieniądze.

    Lubię to

    • Ja chyba nie mam aż tak filozoficznego podejścia. Żyjemy wśród ludzi, w takiej a nie innej kulturze i jest rzeczą absolutnie naturalną, że chcemy się podobać (tak jak wspomniałam, mam wręcz lekki problem ze zrozumieniem osób, które idą w otwartą abnegację). Dla mnie to, że moja twarz jest gładka, a włosy miękkie jest równie ważne jak to, czy jestem najedzona albo czy jest mi ciepło.
      A o miłości do ciała piszę dlatego, że strasznie łatwo dać się wkręcić, że ciało musi jakoś wyglądać, a zapominamy, że musi przede wszystkim działać.

      Polubione przez 1 osoba

      • Zgadzam się z Tobą. Każdy lubi dobrze wyglądać, tylko kiedy przechodzi to w reklamę… staje się inne. Odbiór społeczny jest czasami naprawdę nie do zniesienia, część osób jest oporna, część odporna a inna część niestety nie… Najważniejsze jest działające ciało, zatrute nie działa, a koszty są potem ogromne i wie tylko ten, kto miał z tym do czynienia.

        Lubię to

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s