Ródź i równaj do hetero

Staram się nie popadać w antyPiSowską histerię, bo odpracowałam to za poprzednich rządów PiS-u. Przyszła PO, pełna obietnic i co: i nic, krok za krokiem przesuwała się w prawo, dodatkowo uśmieciawiając rynek pracy i prywatyzując medycynę oraz edukację. Tak naprawdę nie wierzę, by ludzie z tych ugrupowań politycznych różnili się czymkolwiek, może poza tym, że jedni bardziej kochają Balcerowicza i Bochniarz, a drudzy – Gowina i Kaczyńskiego. Poza tym zero różnic i wszyscy po jednych pieniądzach, dodajmy – niemałych.

Mimo to są chwile, gdy zaczynam się trząść ze strachu, ze złości, z bezsiły. I popadam w wisielczy humor, bo nie umiem inaczej, inaczej musiałabym w patos, a ten wolę zachowywać na szczęśliwe okazje.

Na przykład wtedy, gdy z okazji jubileuszu chrztu Polski zapowiada się całkowity zakaz aborcji. I nie ma, że w czasie, gdy tę nieszczęsną Polskę chrzczono, zarodek poczęty nie był uważany za nosiciela duszy czy innego pierwiastka metafizycznego. Ot, garstka sytych panów u władzy, przedziwnym przypadkiem mocno wprawionych w opowiadaniu historii o niewidzialnym patriarsze, uznała, że polskie kobiety mają za wiele kontroli nad własnymi ciałami i własnymi życiami. Co się taka jedna z drugą będzie rozporządzać. Jeszcze zacznie gazety czytać, w posły chodzić i poglądów nabierze.

Rodzić nam tu! Nie przerywać, jak już się zaszło, nawet jeśli zaszło się z gwałtu albo wie się, że w łonie taszczy się bezmózgiego potworka, który nie przeżyje pierwszej doby. Czy jesteś nastolatką, która wyczytała, że za pierwszym razem się nie wpada, czy kobietą po pięćdziesiątce, co myślała, że już nie zajdzie czy też może studentką mieszkającą w wynajętym na spółkę pokoju, pamiętaj: tyle jesteś warta, ile twoja macica.

Rodzić! I nawet nie myśleć o antykoncepcji awaryjnej; każda pęknięta guma, każdy niekonsensualny seks powinny się kończyć poważnym ryzykiem ciąży, abyście zrozumiały wreszcie, że seks to ma być przyjemność dla mężczyzn, a nie dla was, no chyba wam się w dupach poprzewracało, skoro myślicie inaczej. Właściwie to odpuśćcie też myśl o globulkach. No ostatecznie możecie być bogate i z dużych miast, to wtedy będzie wam trochę łatwiej. Ale nawet wtedy nie zapominajcie, co powinniście w pierwszej kolejności.

Rodzić! I to żeby nam było naturalnie, a nie, że probówki, szklane rurki i szlochające w ciekłym azocie blastocysty. Nie przywiązujcie się do myśli o wielkim szacunku do Matki Polki. Szacunek jest do Polskiego Embriona, Polskiego Biskupa, Polskiego Biznesmena i Polskiego Władcy. Rodzaj męski, zwróćcie uwagę. Wy tu jesteście od tego, by począć naturalnie i naturalnie powić. Im bardziej boli, tym lepiej. Życie nie jest od tego, by wam było przyjemnie.

Rodzić! I nie pytać, co dalej. Dał dzieci, da i na dzieci. Że z roboty wyrzucą? To posiedzi w domu, na utrzymaniu męża, może jej fantazje o rozwodzie przy okazji wyjdą z głowy. Albo niech się więcej stara, wiadomo, że pracowite kobiety los nagradza prezesurą i synekurą. A jak już rozwiedziona i czeka nieskutecznie na alimenty, no cóż, państwo to nie matka, było się zastanowić przed rozwodem.

Zauważyłyście, że piszę wyłącznie o związkach hetero? Nie bez powodu. Jak powszechnie wiadomo, na tych leniwych piachach ziemi Żeromskiego nikomu nie żyje się tak dobrze, jak parom nieheteronormatywnym. Sąsiedzi pozdrawiają ich ciepłymi opowieściami o częściach rowerowych, łysi chłopcy wklejają ich zdjęcia na serwisy społecznościowe z czułymi ofertami kontaktów cielesnych, a politycy wciąż myślą, jak im jeszcze bardziej to i owo usłać różami. Stąd, jak się domyślacie, te wszystkie projekty redefiniujące rodzinę i prawo własności.

Równać do hetero! Bo tutaj jest Polska, 2016 i nie ma powodu sądzić, że kiedykolwiek uwzględnimy prawa jakiejkolwiek mniejszości. Solidarność dla tych ludzi to tylko okruchy ze styropianu, a wspólnotę to ostatnio widzieli podpisując intercyzę u notariusza. Więc czemu się przejmować setkami tysięcy ludzi, którzy żyją sobie w bloku obok, robią zakupy w tym samym sklepie czy posyłają swoje dzieci do tego samego przedszkola?

Równać do hetero! Lepiej napiętnować, odmówić praw i wyrzucić poza nawias społeczeństwa. Lepiej rozstrzygać o ich wartości tylko na podstawie tego, kto im się podoba i z kim chcą spędzać życie. Lepiej opowiadać obleśne żarty o lesbijkach, chichotać przy osobach transseksualnych i mówić dużo o seksie analnym w obecności gejów. Jak wiadomo, heterycy robią dokładnie to samo: jak tylko zorientują się, kto jak lubi, nie marnują okazji, by do tego nawiązać, a boki przy tym zrywać.

Równać do hetero! Lepiej powtarzać niepotwierdzone bzdury o męskich wzorcach, które dziecko ma sobie wgrać w wewnętrzny twardy dysk niż pogodzić się z faktem, że rodzinę tworzą, tak po prostu, bliscy sobie ludzie. Tacy, którzy mieszkają razem, i tacy, którzy często się odwiedzają. I skąd to przekonanie, że wzorce wynosi się tylko z domu? Chciałoby się! Tymczasem dziecko idzie do szkoły, nawiązuje przyjaźnie i serio, serio – mnóstwo wpływu mają wówczas na nie rówieśnicy. Może więc martwmy się raczej o to, czy nasi znajomi wychowują swoje dzieci na wyrozumiałe, tolerancyjne i serdeczne zamiast martwić się o brak mężczyzny czy kobiety w domu?

Bo jedyny godny naśladowania wzorzec to ten, co szanuje, traktuje podmiotowo i wspiera. Bardzo bym chciała, by tacy byli polscy politycy. Bardzo tak nie jest. Póki co jedyne, co mogę zrobić, to napisać gniewną notkę.

Ale nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa w tym temacie.