Jak to jest z tą odwagą cywilną?

Wpis w sam raz na przeddzień rocznicy Powstania Warszawskiego. Pamiętają o nim nawet w Opolu, gdzie spędziłam weekend i wróciłam z podładowanymi bateriami.

W Opolu rozmawiałam o feminizmie. Nie że ze mnie taka specjalistka, teorii nie znam, powtarzam to zresztą ciągle: nie umiem w Akademię, moja główna działalność to pisanie rzeczy i robienie rzeczy. No i spotkanie zrobiłam warsztatowo, nawet profesjonalnie z flipczartem — opowiadałyśmy sobie, co myślałyśmy o feminizmie, co myślimy teraz, co nam w nim przeszkadza i jak go definiujemy.

(skądinąd opolska ekipa i z Razem, i z Tęczowego Opola jest przegenialna, zakochałam się w tych ludziach)

Miałyśmy spory rozrzut wieku (pomiędzy 17 a 40), zaawansowania w studiach czy działalności feministycznej, kilka fajnych różnic w postrzeganiu feminizmu, a do towarzystwa piękne psisko o wdzięcznym imieniu Boruta.

No i co nam wyszło? Mnóstwo rzeczy, ale na bardzo ogólnym poziomie, to: feminizm to wybór (tego, jak żyjemy, co nosimy, co robimy) oraz wolność (do robienia rzeczy i od dyscyplinującej nas kultury).

I solidarność.

Niezależnie od tego, czy decydujemy się na kolorowe włosy w konserwatywnym liceum, wzięcie swojej dziewczyny za rękę na ulicy czy też stanięcia za znajomą, która głośno mówi o swojej krzywdzie. Wszystko to odwaga.

Łańcuch kobiet przed kordonem policji to odwaga.

Kobieta z kwiatem przed plutonem to odwaga.

giphy2

[pisanie tych rzeczy to jeszcze nie odwaga, ale jeśli doceniasz; wrzuć monetę]

Opowiem Wam teraz historię, która z feminizmem nie ma nic wspólnego, ale trochę z solidarnością. Część z Was ją zna.

W podstawówce miałam kumpla. Mimo że był rok młodszy chodził z nami do klasy, rodzice odprowadzali go do szkoły do jakiegoś późnego wieku (szkoła była publiczna, rejonowa i generalnie po II klasie rodzice odprowadzający dziecko to był jakiś straszny obciach. Tzn wiecie, no, mieszkaliśmy wprawdzie na Bałutach, ale jednak w tej spokojnej części, po prostu przeważnie szliśmy i wracaliśmy w grupach, bo wszyscy mieszkali dość blisko siebie). No więc chłopak młodszy, spod klosza, maminsynek – idealny materiał na kozła ofiarnego. I owszem, prześladowano go, rozkurwiano mu plecak, poszturchiwano go, pod koniec podbazy już była beka z typa na maksa, no bo część chłopaków już dorastała, zaczynali mieć zarost i chwalili się, ile który ma we zwisie, a tamten ciągle dzieciak. No więc taki był ogólny obraz. Nauczyciele nie reagowali, bo też nie działo się nic wielkiego. Poszturchiwanki na przerwach czy podszczypywanki na wuefie to była wtedy normalna rzecz. Dodajmy, że kolegę trudno się lubiło, jako ten mniejszy uciekał się często do pasywnej agresji.

Apogeum było wtedy, gdy wskutek jakiejś głupkowatej chłopackiej zabawy koledze pękły dwa żebra. Rozpętało się pandemonium. Do szkoli przyjechali rodzice poszkodowanego. Jego ojciec wtedy dał z liścia jednemu z prowodyrów zabawy (czego, żeby była jasność, nie pochwalam).  Wspomniany kolega dostał długie zwolnienie lekarskie i przestał przychodzić do szkoły. Odwiedzały go dwie osoby — jednym z nich był klasowy łobuz, taki serio agresywny typ, który mieszkał blisko i pomimo bycia bucem chyba miał poczucie sprawiedliwości. Drugą akurat byłam ja, ale to nie ma znaczenia. Kolega zresztą potem uznał, że chyba się w nim podkochuję i totalnie nie dostałam żadnej nagrody za swoje poczucie z nim solidarności.

No ale właśnie: nikogo więcej nie obchodziło, że koleś, nękany przez lata, został skrzywdzony i że należą mu się co najmniej przeprosiny. Był rok 1991 i wszyscy mieli w dupie prześladowane dzieci, a do naszych umysłów coraz bardziej wkraczało przekonanie, że trzeba umieć sobie radzić.

(historia tego kolegi skończyła się tym, że kilka lat temu znaleziono go martwego w domu po przedawkowaniu. Minął tydzień zanim ktoś się nim zainteresował i tą osobą był inny klasowy łobuz).

No, więc mniej więcej tym jest dla mnie solidarność. Nie przypisuję sobie zasług. Wielokrotnie milczałam i odwracałam wzrok, bo nie jestem bohaterką i od nikogo tego nie wymagam; nie oczekuję teatralnych gestów wyzywania chujowego pracodawcy czy wskakiwania na krzesło. Czasem wystarczy świeczka. Słowa „ze mną możesz o tym pogadać”.

Dłoń, która przestaje zaciskać się w pięść, by chwycić rękę drugiej osoby.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jak to jest z tą odwagą cywilną?

  1. Szproto, to taki… ważny wpis. Mam wrażenie, że ukształtowała się u nas świadomość, że solidarni jesteśmy tylko z osobami nam bliskimi. I wiem, że niby dotyczy to feminizmu, ale mnie bardziej poruszyła historia tego chłopaka.
    Też nie miałam lekko w szkole i często wracałam do domu z płaczem. Do przemocy fizycznej nikt się nie posunął, ale psychicznej było od groma – izolowanie, wyzywanie, rozmaite złośliwości. I wiesz, Szproto, co jest najgorsze?
    Od tego czasu minęło kilka lat a ja mam wrażenie, że… jestem niesolidarna. Sama ze sobą. Nie potrafię współczuć temu dzieciakowi, który w szkole i poza szkołą (bo środowisko dość hermetyczne) był samotny i uważany za dziwadło. Mam wrażenie, że byłam miękka i przesadzałam. Staję po stronie moich wrogów, którzy dziś albo mijają mnie bez słowa albo udają, że jest ok.
    Nie chodzi o to, że siebie nie doceniam i nie szanuję, przeciwnie. Tylko jestem w kropce, bo przez ponad trzy lata dostawałam po tyłku i niemal od wszystkich słyszałam, że przesadzam. Bo oni mi zazdroszczą, prawda, umiejętności i osiągnięć. Przemoc wobec mnie była, według nauczycieli, w pewnym sensie pochwałą.
    I do teraz nie wiem, co mam o tym myśleć.
    Szproto, wiem, że o temat zahaczam marginalnie, ale Twoje teksty naprawdę skłaniają mnie do przemyśleń. Zmieniłam się w miarę czytania szprotestów, teraz, no proszę, kolejna zmiana. Chyba najtrudniejsza – bo to będzie wyzwanie, zaakceptować siebie i być solidarnym z dzieckiem, które zostało poniżone i odtrącone, jednocześnie wciąż nim będąc.
    Dziękuję
    Teri

    Polubienie

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s