red. K. zagląda swojemu lustru przez ramę i płacze

[tytuł by Fabulitas, kudosy]

Przeglądałam Wyborczą w sieci w nadziei na zassanie e-wydania  z pełnym tekstem Kya i rzuciły się na mnie zajawki ze „Wstydu”.
Już w czwartek w DF był spory art na temat filmu z bonusem pod postacią wywiadu z niejakim Piotrem N., psychoterapeutą („Jestem psychoterapeutą i chcę, żeby pacjenci odnosili się do tego, jaki jestem tu i teraz. A nie do mojej historii”, wyjaśnia niechęć do ujawnienia nazwiska).

Lojalnie uprzedzam, że teraz jest kawałek z dużą ilością cytatów i niektórym może być przykro oraz źle. Trzymam was za ręce. Ja to czytałam na papierze, w pociągu Interregio relacji Łódź – Warszawa, po bardzo intensywnym dniu. Feel my pain, nawet nie mogłam zbyt głośno krzyczeć.

Wywiad prowadził Tomasz Kwaśniewski, co wiele wyjaśnia i nic nie usprawiedliwia.

Myślę , że kobietom jest łatwiej niż mężczyznom być tu i teraz.

Dlaczego?

– Mężczyzna, mówię o sobie, do tego, żeby czuć, że żyje, potrzebuje ryzykować.

Wzorzec męski, ten niedawno jeszcze obowiązujący, to był obraz maksymalnego ryzykanta. Jeździłeś konno, polowałeś, walczyłeś, a jak ci się spodobała jakaś kobieta, to ją zdobywałeś. Co nie oznacza, że zdobyłeś ją od razu. Generalnie było jednak tak, że miałeś poczucie, że funkcjonujesz z tą swoją męską agresywnością wobec świata, i to jest w porządku. Natomiast dzisiaj wszystko jest w zasadzie takim jednym wielkim hipermarketem, w którym o nic nie trzeba walczyć. No, może poza jedną rzeczą: kasą. Ale to jest nudne.

Prześladowanie mężczyzn, którzy nie mogą wrócić na sawannę; zdobywana kobieta nie miała nic do gadania. A teraz, panie, przychodzi taka kobieta i wybrzydza. Albo, co gorsza, zdobywa! Le trwoga. Zwróćmy też uwagę na przypisanie agresywności wyłącznie mężczyznom. Kobietom przystoi w milczeniu się stroić.

Bohaterem filmu jest mężczyzna, który ma trudności z wyrażaniem uczuć; żyje samotnie, rzucony w wielkomiejską dżunglę niczym świętokrzyski rolnik, kontakty ogranicza do przeglądania porno, masturbacji i korzystania z usług prostytutek. Pan terapeuta ma na to prostą diagnozę:

W filmie nie ma żadnej informacji o rodzicach.

– Ale tego typu osobowość bierze się między innymi z wczesnego niezaspokojenia przez matkę potrzeb dziecka. Niedawania mu miłości. To jest takie ”Nie widzę cię, nie istniejesz”. Wtedy dziecko ogarnia lęk i zaczyna się z niego wycinać.

Złe matki. Kochajcie swoje dzieci, bo w przeciwnym razie sięgną po porno i nie pobudują zdrowych relacji.

(oczywiście, że relacje z rodzicami mają wpływ na nasze dalsze życie uczuciowe, ale etap zamrożenia uczuć zdarza się także, surprise, w sytuacji rozczarowania bliskością z innymi; mam teorię, że jest to normalna dynamika emocji u człowieka przechodzącego przez różne związki, relacje, układy: potrzeba bycia osobno z potrzebą bliskości są w stałym konflikcie i układają się w elegancką sinusoidę)

Nasz bohater spotyka kobietę, do której zaczyna coś czuć i…

Nie staje mu.

– Gdybym miał użyć metafory, tobym powiedział, że ta krew z penisa zatrzymuje się w jego sercu. Sam mam takie doświadczenie, że jak była kobieta, do której coś silnie czułem, to łóżko dopiero tak za czwartym razem się pojawiło. (…) Zresztą jest też tak, że w wychowaniu, w dorastaniu mężczyzn chodzi o to, by zintegrować serce i penisa.

Nie zamierzam naśmiewać się z (tymczasowej) impotencji, bo rozsądni ludzie wiedzą, że nasze ciała nie muszą nas słuchać, zwłaszcza w sytuacjach mocno emocjonujących (a pierwszy seks z kimś kochanym jest wysoko na skali stresu). Jednym nie staje, inne doznają suchości czy pochwicy, innym ciała uciekają w migreny bądź sensacje żołądkowe. Normalna rzecz, proszę się rozejść. I co ma znaczyć ta fraza o dopływie krwi z penisa do serca i czy jest na sali lekarz?

– Poczuł (ciągnie dalej Piotr N.) i żeby przestać czuć, musiał się znieczulić. Czyli jakąś straszna krzywdę sobie zrobić. No to robi: najpierw prostytutka, potem wpierdol, a w końcu ten klub gejowski. To jest wręcz stopniowanie autowpierdolu.

OH NOES TYLKO NIE KLUB GEJOWSKI, NAD KAŻDYM Z NICH WISI NAPIS „WELCOME TO WPIERDOL CITY”

Dalej mamy opowieść z cyklu „jak dwa male Jasie wyobrażają sobie gejów”. Brakuje tylko dark-roomów i mrocznych parków na schadzki.

– Zacząłem się zastanawiać, czy w homoseksualizmie nie jest jakoś fajniej, bezpieczniej. Ale się okazało, że opór mam na maksa. Całe ciało zamyka mi się na samą myśl, że mógłbym to zrobić.

Też o tym myślałem (wyznaje odważnie Tomasz Kwaśniewski) i jako taki główny argument za homoseksualizmem było to, że z kobietami to trzeba te wszystkie ceregiele…

No, nie to, co z gejami, zgłaszasz kradzież portfela i od razu pyta, czy pójdziemy do mnie. Do niego. Na Futuramę. A za dawnych czasów można było babę za włosy i do jaskini, ech.

Ale na szczęście, są takie, z którymi nie trzeba ceregieli, niemniej bohater naszego wywiadu z takimi to niechętnie:

– Zdarzało się, że czasem im odmawiałem. ”No proszę! Otwórz! Weź mnie!”.

Żenada.

Dlaczego?

– Dla mnie taka laska to już był koniec.

Zrozumiałe, zdobywanie jest domeną mężczyzn, a nie, że przyjdzie taka i podkradnie kompetencje. Przecież powinno być tak:

– …że atrakcyjnych kobiet jest powiedzmy 20 proc., a wygłodniałych samczyków od zarąbania, a tu przychodzi gość, który jest inny, i do tego nie zwraca na nie uwagi, no to w tych samicach alfa rodzi się potrzeba: o!

Uważam, że za mało uwagi poświęca się memowi samca bzdeta, a terapeuta wyjątkowo zasługuje na taką etykietkę. Jakie samice alfa?! On naprawdę myśli, że nadal żyjemy w stadach? Ja rozumiem takie myślenie u człowieka z kręgu kultury pierwotnej, ale w Europie, w XXI wieku?

Z dalszej części tekstu wynika, że nasz specjalista nie słyszał także o kinksterach i relacje zahaczające o BDSM wprawiają go w nerwowy dygot:

Jak pierwszy raz usłyszałem od kobiety „zerżnij mnie”, to byłem zszokowany.
Z mojego doświadczenia wynika, że kobieta, która się tak do ciebie zwraca, prosi cię nie o to, żebyś był z nią w miłosnym związku, ale przemocowym. Nie zależy mi już na tym, żeby mieć kochankę. Tęsknię za relacją równą. Czyli dorosła kobieta, dorosły mężczyzna.

Nie wiem, co ma piernik do wiatraka, może przyjdzie tu ktoś mądry i mnie oświeci.

Znaczy, OK, rozumiem troskę o to, by nie popaść w związek przemocowy, o jakim pisałam kilka notek temu; zwracam jednak uwagę, że aby mógł powstać, musiały być spełnione pewne warunki u partnerów. W kontekście, w jakim opisuje to Piotr N. nie brzmi to inaczej niż jako zaproszenie do zabawy erotycznej. I nie musi mu się ona podobać, tylko po co wikłać w nią dużo poważniejszy problem? Jednocześnie banalizuje tym kwestię związków przemocowych i tłucze w BDSMowców. W dużym skrócie: nie, w odpowiedzialnym związku BDSM nie chodzi o przemoc domową, tylko role playing w konkretnych sytuacjach. Za zgodą obojga (lub większej ilości) partnerów.

Z drugiej strony fragmentarycznie zdaje się pan Piotr już łapać:

…ja już nie mam problemu, żeby powiedzieć swojej dziewczynie: na kolana i do buzi.

Mówisz tak?

– Nauczyłem się.

Ona ci powiedziała, że tak chce?

– Myślę, że zaczęła pierwsza. No i na początku byłem zaskoczony, że ona chce tak jak ja, ale się odważyłem i potem…

Dość duże spectrum było tego naszego spotkania seksualnego. Od takich czułych rzeczy, po takie nawet, wiesz, za włosy i o podłogę.

To jest kawałek, który, z tego, co zauważyłam, wywołał niepokój u znajomych feministek, bo w kontekście wcześniejszych opowieści o agresywnej naturze mężczyzn brzmi naprawdę jak opowieść macho. Mnie on nie zatrważa, ale tak jak wspomniałam: widzę go w konkretnym kontekście gry erotycznej, za przyzwoleniem obojga. Consensual sex, drodzy państwo. Nie ma powodu do obaw.

Tymczasem Tomasz Kwaśniewski ma wrażenie:

Mam wrażenie, że kobiety częściej używają seksualności do manipulacji.

– Bo tu jest im bardzo łatwo zbudować przewagę nad mężczyzną. Zwłaszcza takim, który nie jest pewny swojej męskości.

Znów narracja o biednych, przywalonych kobiecą przewagą mężczyznach. Panowie, serio: czasy są takie, że to żaden wstyd powiedzieć „jestem heteroseksualny, boję się relacji z kobietami, bo nie bardzo je rozumiem”. Wyjaśniajcie, czego nie rozumiecie. Nie jesteśmy (wbrew durnym poradnikom) z innych planet, jedyne, czym się (statystycznie) różnimy to takie głupie kulturowe nakładki, które dość łatwo się zdejmuje, gdy się chce.

Korzystasz ze stron pornograficznych?

– Kiedyś zdarzało mi się to znacznie częściej, a to dlatego, że zwyczajnie zmądrzałem. Słuchaj, gwiazdy porno to nie są laski, które mają jakiś słaby biust, pozapadane czy niezgrabne tyłki. No i potem wiesz, spotykasz się z Kowalską, do której nawet coś czujesz, rozbierasz ją i… o kurwa!

Oglądanie porno jest krzywdzeniem siebie.

Dzwoniło do panów zjawisko amatorskie porno i serdecznie poleciło się na przyszłość.

A w przypadku porno przemysłowego, szczególnie w polskim wydaniu, dużo sensowniej zadać sobie pytanie, kto jest krzywdzony.

I pamiętajcie, drogie dzieci, że:

Cokolwiek to oznacza.

A w Gazecie Świątecznej lament, bo nie będzie Oskara i wtem dziennikarze odkrywają, że w Akademii siedzą same dziadki, a Ameryka ma schizę na punkcie nagości (ohai, Zuckerberg, ohai, google, U HATE MANGA TITS) i tak sobie czytam i mam ochotę spytać „no ok, and the news is?”; i myślę, czy film  deprecjonujący prostą zmysłowość i radość z erotyki wyabstrahowanej od emocji będzie miał moc zmian w zakresie filmowego postrzegania tych zjawisk. Jakoś wątpię.

Jakoś mi się wydaje, że to będzie taki egotrip faceta, który tęskni do podbierania świerszczyków tatulkowi i żałuje, że dziś ma porno w dwóch kliknięciach.

Sugeruje pan, że w XXI wieku staliśmy się słabi i bezwolni? (pyta Steve’a McQueena Krzysztof Kwiatkowski)

Uczymy się tak funkcjonować. Bohater ”Wstydu” zaczyna coś czuć, kiedy trafia na koncert siostry. Dopiero wtedy przełamuje rutynę. Emocje wytrącają go z kolein rutyny i codziennych rytuałów pozbawionych Boga, z gotowych recept na wszystko – zaczynając od tańca porannej toalety, mycia zębów, przygotowywania śniadania, na sposobie kochania kończąc. Nie możemy dopuścić do tego, żeby nasze życie zaczęło przypominać taśmę produkcyjną. Czy naprawdę z rozwojem technologicznym straciliśmy ikrę?

To nie jest kwestia rozwoju technologicznego. Technologia, jaką znamy: internet w kieszeni, searching by image, GPS, zakupy jednym klikiem: to wszystko nam pomaga. Ułatwia nawiązywanie relacji i podtrzymywanie kontaktów; wyszukiwanie informacji, poruszanie się po mieście i oszczędza czas. Zamrożenie uczuć to nie jest efekt rozwoju jakichkolwiek technologii; to tylko konkretne okoliczności, w jakich znalazł się bohater i o jakich aktualnie lubi się opowiadać. To ciekawe historie i warto je poznać. Nie warto jednak, moim zdaniem, przypinać do nich etykiety strasznych dzisiejszych czasów zagubionych mężczyzn, bo są one, te historie, doświadczeniem pozaczasowym i pozapłciowym.

Reklamy

76 uwag do wpisu “red. K. zagląda swojemu lustru przez ramę i płacze

  1. Prześladowanie mężczyzn, którzy nie mogą wrócić na sawannę

    Ależ mogą, tyle jest fajnusich wojenek domowych. Po prostu fajnie jest się podpisywać pod męskością z „dobrych, starych czasów” i być beneficjentem zmian, spijającym kawę i udzielającym wywiadu.

    Lubię to

  2. Strasznie się przez to brnęło, w czwartek w tramwaju czytałem i miałem wrażenie, że to ktoś z innej planety (i że zaorać psychoterapeutów).
    A teraz czytam tę notkę po raz drugi i też mam wrażenie, że to pisał ktoś z innej planety.

    I chyba jednak problem w tym, że to ja jestem z innej.

    Lubię to

  3. Kwaśniewski to taki milusi MRA, w Tokefemie czasem pomacha pytą.
    Łączę się w bólu.

    Kobieta nie może chcieć ostrego seksu, bo to się kojarzy z przemocą, ale „za włosy i o podłogę” to się nie kojarzy z przemocą, oczywiście wyłącznie z inicjatywy mężczyzny, bo kobieta nie może chcieć „za włosy i o podłogę”, bo to się z jakąś przemocą kojarzy… Ja pierdolę.

    Lubię to

  4. Ten pożalsięborze wywiad czytałam na przemian z rozbawieniem i niesmakiem – jeśli tak mają wyglądać rozmowy męsko-męskie, to nie rozumiem, dlaczego jakikolwiek facet chciały spędzić w towarzystwie drugiego faceta więcej czasu niż półtorej minuty w publicznej toalecie. Gdzie się raczej nie rozmawia.

    Już pomijając te tam głupoty, które panowie opowiadają sobie o życiu i związkach (i penisach wymagających ofiary, lolololol), smutne jest to, jak bardzo missują pointa, kiedy przychodzi do mówienia o filmie, który im posłużył za podkładkę do tej rozmowy.

    Mnie się Shame bardzo podobał i jeśli dam radę, to dzisiaj na blogu będzie recka.

    Lubię to

  5. A na mnie właśnie najgorsze wrażenie zrobiło zestawienie tych dwóch fragmentów:
    1. On mówi, że jak kobieta proponuje „zerżnij mnie”, to szykuje się związek przemocowy i budzi to jego odrazę.
    2. On mówi, że jak mężczyzna proponuje „na kolana i do buzi” oraz wykonuje manewry „od takich czułych rzeczy, po takie nawet, wiesz, za włosy i o podłogę”, to to jest wreszcie normalny związek, w którym on odnajduje swoją zagubioną męskość.

    Moje wyjaśnienie jest takie: Co go naprawdę brzydzi, to nie przemoc w związku, tylko że kobieta wykazuje inicjatywę w związku.

    Lubię to

  6. Strona mi się odświeżyła i coś się za szybko wysłało.

    Chcę dodać, że np. moim zdaniem, gdy jest to zabawa za obopólną zgodą, to nie ma żadnego problemu. Ale tu problem tego pana jest taki: On niby brzydzi się przemocą w seksie, nawet obopólnie uzgodnioną. A potem się okazuje, że wcale się nie brzydzi, tylko przeszkadzają mu kobiety z inicjatywą.

    No to niech nie ubiera tego w szatki świętego oburzenia na przemoc w związku, bo jego hipokryzja tak go zaślepia, że nawet podczas autoryzacji wywiadu nie zauważył, iż punkty 1. i 2. są ze sobą sprzeczne.

    Lubię to

  7. Poglądy bohatera tego wywiadu są, nawiasem mówiąc, silnie obecne na polskiej prawicy. To jest dokładnie to samo, co kiedyś opisywałem w tekście „Prawica pisze porno” (tytuł nie mój, ale mniejsza), streszczając wątki erotyczne z powieści Ziemkiewicza i Wildsteina. Tam też mamy sceny, w których bohater – często zresztą sekowany przez michnikowszczyznę prawicowy publicysta – łapie tę dziwkę za włosy i bęc o podlogę, a ona aż kwili ze szczęścia, że tego właśnie zawsze pragnęła, że tego jej nie mogli dać ci zniewieściali lewacy.

    Zaś postacią negatywną z reguły jest kobieta z inicjatywą, przeważnie zresztą będąca jednocześnie politycznie poprawną feminazistką, abortującą się wciąż dla przyjemności.

    Lubię to

  8. No więc ja chciałam bardzo podziękować Szpro, że to przeczytała i że ja już nie muszę. Oraz chciałam przeprosić za to, że to musiała czytać, bo ani pan N. ani Kwaśniewski jej nie przeproszą, choć bardzo zasługuje.

    Pan, którego oburza kobieta mówiąca „zerżnij mnie” spowodował u mnie lekki bezdech ze zdziwienia. Pan, którego oburza taki tekst i który jednocześnie zapewnia, że jest super, jeśli on odgrywa maczo rycząc „na kolana i do buzi”, powinien podawać swoje nazwisko, bo strasznie nie chciałabym trafić do niego na terapię. Bo po pierwsze to co napisała @anuszka powyżej, po drugie, facet, który sobie nie uświadamia swojego filtra (kobieta zdominowana w seksie ok, kobieta dominująca/wulgarna/z inicjatywą = wynaturzenie i drżą fundamenty cywilizacji) nie kwalifikuje się do doradzania i rozumienia innych. Bo właśnie pokazał, że mu się jego własne wyobrażenia i preferencje mylą z opisem rzeczywistości, a to przy grzebaniu ludziom w głowach może być szkodliwe.
    Zresztą w ogóle obaj wesołkowie prezentują tak infantylny zestaw wyobrażeń na temat seksualności (homo, hetero, kink etc), że nie bardzo ogarniam, skąd się wzięli w XXI wieku. Czy dla nich seks wyuzdany i perwersyjny to jak kobieta przebierze się w pończochy i strój pokojówki? Again, i ten facet uważa, że ma coś do powiedzenia ludziom z problemami wokół związków, również erotycznych? Please.

    Lubię to

  9. Jeszcze bawi mnie w tym wywiadzie zestawienie napomknień:
    1. Zabawa z gejem – dno poniżenia i autowpierdolu
    2. Noooo, tak, miałem w młodości fascynację jednym facetem, aaaaaale! ale!!! to było tylko moje poszukiwanie wzorca ojca!!!

    Ten gość sam się nadaje na psychoterapię, a nie tam żeby leczyć innych. Nawiasem mówiąc, w Polsce psychoterapeutą może zostać każdy, bez wyższego wykształcenia psychologicznego (ten tutaj jest po filozofii), bez certyfikatu uznanych towarzystw naukowych. No i macie, co potem z tego wychodzi.

    Lubię to

  10. dwa jasie o gejach!!!!!!!!!111, czyli co szprota troskliwie wycięła (niczym matka chowająca pół blachy ciasta na później)

    „- Jak on tam wchodzi, to widzę przerażenie na jego twarzy. Jakby nie miał wcześniej takiego doświadczenia. A mimo to wchodzi. A potem dopada go jakiś koleś i zaczyna mu robić laskę. Jak próbuję się wyobrazić w takiej sytuacji, to już by tylko jakaś struktura zewnętrzna ze mnie została.

    Zdarzyło ci się?

    – Bezpośrednio to nie, ale przeżyłem fascynację dorosłym facetem. Miałem z 19 lat, pracowałem w fabryce, on był majstrem. Fajny, inteligentny, oczytany. No i jak go słuchałem, na niego patrzyłem, to czułem taką wielką do niego tęsknotę.

    Chciałeś, żeby cię przytulił?

    – Chciałem być blisko. Dziś, po latach, wiem, że to dlatego, że on był starszy, a mnie brakowało ojca.”

    Lubię to

  11. Kwaśniewski jest po prostu bucem na miarę naszych możliwości (Wyborczej).

    Ja próbuję sobie wyobrazić jak DF drukuje wywiad pomiędzy dwoma kobietami, gdzie obydwie są zakompleksionymi na punkcie własnej seksualności, a jedna tak się wstydzi swoich pacjentów (leczy ich po filozofii oczywiście), że musi być anonimowa.
    Wtedy byłyby takie urocze teksty o:
    a) integracji serca z waginą,
    b) puszczalskich mężczyznach, którymi pogardza,
    c) złym dziadku, który jest winny tego, że musiała zaliczać facetów na ilość, a nie na jakość,
    d) że spełnieniem seksualnym jest jak mówi facetowi „na kolana i zrób mi minetę” oraz „łapię za włosy i o podłogę”.

    No i nie jestem w stanie sobie tego tekstu wyobrazić. Jakie są szanse, że DF puściłby ten tekst z zajawką „prawdziwa rozmowa o seksie z terapeutką”, a faceci by fapali nad tym jaki to piękny i mądry tekst.

    Lubię to

  12. @Sergio de Arana
    Dobrze powiedziane i zastanawiam się, jaki z tego morał.

    Chyba taki, że męskie kompleksy urosły do rangi wszechobowiązującej normy. Kto chce mieć „prawdziwą” relację seksualną, ten musi myśleć i działać na sposób zakompleksionego faceta, bo inaczej to on jest nienormalny. Partnerka oczywiście musi się dostosowywać do kompleksów faceta, bo przecież to one wyznaczają normę.

    Jeśli tak, to pokazywałoby, jak bardzo mężczyźni zinternalizowali sobie własną opresję. Oni myślą, że tak właśnie każe im Natura. Z czego następnie wynika żądanie, by kobiety też sobie to zinternalizowały, że na pewno z Natury pragną być łapane za włosy i rzucane na kolana.

    Lubię to

  13. @annuszka
    „Jeśli tak, to pokazywałoby, jak bardzo mężczyźni zinternalizowali sobie własną opresję. Oni myślą, że tak właśnie każe im Natura. Z czego następnie wynika żądanie, by kobiety też sobie to zinternalizowały, że na pewno z Natury pragną być łapane za włosy i rzucane na kolana.”
    Tak, bo według sawannistów (Kwaśniewski i „terapeuta”) kobiety uwielbiają być rzucane na podłogę i wymuszony seks analny.

    Akurat mężczyźni narzekają na wyzwolone kobiety, bo nagle okazuje się, że żona/dziewczyna na randce, która nie miała ochoty być rzucana na podłogę i brana „na ostro” może pójść na policję i zgłosić gwałt i pobicie. Co oburza strasznie facetów sawannistów – patrz sprawa DSK oraz dziesiątki dziennikarzy broniących honoru „wielkiego podrywacza”

    Lubię to

  14. Nawet nie zaraz takie drastyczne rzeczy, jak gwałt i policja. Po prostu zakompleksiony mężczyzna boi się kobiety, która przejawia inicjatywę, bo ona mu w ten sposób usuwa resztkę chwiejnego gruntu spod nóg.

    Lubię to

    • @annuszka:
      Ja mam mocny alert na przemocowych buców racjonalizujących, to że „do integracji penisa z sercem potrzebne są ofiary”. Nie wiem jakie ten buc miał zwyczaje i czy rozumiał jak kobieta mówi „nie” jako „nie”, czy raczej jako „rób tak dalej brutalu”.

      Lubię to

  15. Nieno, ten akurat mówił, że jego partnerka życzyła sobie, żeby jej mówił „na kolana i do buzi”. I dotąd wszystko OK, tylko problem powstaje, gdy okazuje się, że jak inna partnerka życzyła sobie „zerżnij mnie”, to to był wg niego związek przemocowy. Już o tym pisałam wyżej.

    Lubię to

  16. Dla mnie problem polega na tym, że ten facet nie traktuje z szacunkiem kobiet ogólnie tzn. realizuje za ich pomocą (traktując je jak zabawki lub „ofiary”) głównie swoje fantazje, które zassał z internetowego porno.

    Lubię to

  17. @Tomash: Dwukrotnie, raz na papierze, a wczoraj w e-wydaniu, przy pisaniu notki.

    @Anuszka, Sergio, „On niby brzydzi się przemocą w seksie, nawet obopólnie uzgodnioną. A potem się okazuje, że wcale się nie brzydzi, tylko przeszkadzają mu kobiety z inicjatywą.” – to jest ważne zdanie; nie plączcie konsensualnej przemocy w seksie z przemocą domową, bardzo proszę.

    @VN: bo tego cytowanego fragmentu o fascynacji starszym mężczyzną nie wiedziałam, jak skomentować; to są jednak trochę takie rzeczy deklaratywne. W sensie, ktoś pisze „jara mnie to a tamto”, „jestem aseksualny”, „moja fascynacja takim typem ludzi wynika z tego a tego” – no nie bardzo mogę to zdissować, bo nie siedzę im w głowach, nie?

    @wo: ja w ogóle myślę, że warto w wolnej chwili pokusić się o taki kanon prawicowych wierzeń w cywilizację śmierci.

    Lubię to

  18. błyskotliwa analiza wywiadu, którego nie chciało mi się przeczytać :)
    drobna uwaga: „jedyne, czym się (statystycznie) różnimy to takie głupie kulturowe nakładki” — zgoda, jeśli zawęzić to do kontekstu, o którym piszesz, tzn. głupie stereotypy z poradników utrudniają komunikację; ale jednak płcie różnią się dużo bardziej i głębiej niż tylko o cienką warstwę kulturowego lakieru.

    Lubię to

  19. @ Sergio de Arana
    Ja mam mocny alert na przemocowych buców racjonalizujących, to że “do integracji penisa z sercem potrzebne są ofiary”. Nie wiem jakie ten buc miał zwyczaje i czy rozumiał jak kobieta mówi “nie” jako “nie”, czy raczej jako “rób tak dalej brutalu”.

    This.

    @anuszka
    Co go naprawdę brzydzi, to nie przemoc w związku, tylko że kobieta wykazuje inicjatywę w związku.

    And this ^
    Jeśli ktoś nie chce słyszeć „tak”, nie będzie też słuchał „nie”. A nawet jeśli, to przecież brak „nie” nie znaczy „tak”. Jeśli taki buc nie jest przestępcą seksualnym to wyłącznie przez szczęśliwy przypadek.

    Lubię to

  20. @szprota: Zakładasz prawdomówność naszego bucowatego anonimowego terapeuty. Mi to brzmi jak: co prawda korzystam z domów publicznych gdzie pracują Ukrainki (niedobrowolnie), ale ja im nic złego nie robię.
    Konstrukcja psychiczna tego faceta jest to typowa konstrukcja socjopaty, który Ci w żywe oczy wmawia, że dziewczyna spadła ze schodów i dlatego ma podbite oko i złamany nos.

    Cały ten wywiad jedzie z daleka tzw. „życzliwym seksizmem” i ukrytą przemocową mizoginią. Całe te konstrukcje o „koniecznych ofiarach” i „nieszanujących się” kobietach co się same pchają do łóżka. No proszę Cię…

    noname: Właśnie się w 100% z Tobą zgadzam.

    Lubię to

  21. A ja nade wszystko nie rozumiem tej mentalnej podniety „Wstydem”, a w zasadzie wszystkimi filmami Steve’a McCoelho… znaczy, McQueena. Ja tam widziałam głównie arthystyczne ujęcia sikającego/robiącego smutne miny (JA CIERPIĘ!)/leżącego bez celu/paradującego nago Fassbendera. I chociaż to ostatnie generalnie popieram, to oglądając „Wstyd” i „Głód” głównie miałam wrażenie, że McQueen po prostu lubi sobie pooglądać biednego Michaela nago.

    Lubię to

  22. Nie mogłem przebrnąć przez wywiad ani przez notkę, więc moja refleksja może być nieadekwatna.

    Z tą inicjatywą (i konsensualną przemocą) to jest trochę tak, że niby buc mówi o kobiecie, która ma ochotę na seks i wykazuje inicjatywę: dziwka – w wersji soft. To mówi. Jeśli jednak chodzi o kwestie władzy i dominacji myśli dokładnie odwrotnie. Ten kto ma inicjatywę jest kimś, jest ok, ten kto się inicjatywie poddaje i jest bierny, jest dziwką (skrajna egzemplifikacja – piętnowanie ofiary gwałtu).

    To się nadaje na dłuższy tekst, ale tak w uber skrócie. Gdyby buc myślał serio i głęboko o kobiecie z inicjatywą, że jest dziwką, to w ten sam sposób musiałby myśleć o sobie, zakładając że uważa sam siebie za faceta z inicjatywą (albo uznaje taki wzorzec – tu pojawia się drugi poziom, bo chciałby mieć inicjatywę, a nie ma i jest zły, sfrustrowany).

    To nie jest tak, że bierna białogłowa jest cnotliwa, nie, ona jest grzesznicą, w domyśle – jego grzesznicą. Wzorem cnoty jest on. Tak więc do dominacji i samouwielbienia dochodzi uczucie pogardy, jeśli nie odrazy do uległej partnerki. Stąd już krok do domowej przemocy.

    U niektórych realizuje się to tylko w fantazji, bo w rzeczywistości brakuje im inicjatywy. I tu wypływa prawdziwa nienawiść do aktywnych kobiet, które o sobie samostanowią, bo one w ich mniemaniu, uniemożliwiają im realizację buc-ideału, zajmują ich miejsce, gdy powinny być zgodnie z chrześcijańskim prawem natury – uległe.

    Lubię to

  23. @szprota
    @Anuszka, Sergio, “On niby brzydzi się przemocą w seksie, nawet obopólnie uzgodnioną. A potem się okazuje, że wcale się nie brzydzi, tylko przeszkadzają mu kobiety z inicjatywą.” – to jest ważne zdanie; nie plączcie konsensualnej przemocy w seksie z przemocą domową, bardzo proszę.
    Nie rozumiem, dlaczego „wy”. Ja tutaj kilkakrotnie i wyraźnie napisałam, że nie mam nic do konsensualnej przemocy w seksie, jeśli jakaś para tak lubi. Stąd wynika, że rozróżniam tego typu zabawy od przemocy domowej. (Przy okazji: chyba ten pan z artykułu nie rozróżnia, bo twierdzi, że „zerżnij mnie”=związek przemocowy.)

    @bantus
    Niby buc mówi o kobiecie, która ma ochotę na seks i wykazuje inicjatywę: dziwka – w wersji soft. To mówi. Ten kto ma inicjatywę jest kimś, jest ok, ten kto się inicjatywie poddaje i jest bierny, jest dziwką
    Czytałam ten artykuł i tamten akurat buc nie mówi dosłownie, że tamta kobieta jest dziwką, tylko mówi, że brzydzi go, gdy ona wulgarnie prosi o uprawianie z nią seksu, gdyż to kojarzy mu się ze związkiem przemocowym. I przypuszczam, że on nie jest szczery w tym wytłumaczeniu. To co piszesz jest zgodne z tym, co ja napisałam: Po prostu zakompleksiony mężczyzna boi się kobiety, która przejawia inicjatywę, bo ona mu w ten sposób usuwa resztkę chwiejnego gruntu spod nóg.

    Lubię to

  24. @Anuszka:”Nie rozumiem, dlaczego “wy”. Ja tutaj kilkakrotnie i wyraźnie napisałam, że nie mam nic do konsensualnej przemocy w seksie, jeśli jakaś para tak lubi. Stąd wynika, że rozróżniam tego typu zabawy od przemocy domowej.”
    A nie wiem, jakoś mi się zdawało, że polecieliście oboje z Sergiem. Wybacz.

    @Sergio: „Zakładasz prawdomówność naszego bucowatego anonimowego terapeuty. Mi to brzmi jak: co prawda korzystam z domów publicznych gdzie pracują Ukrainki (niedobrowolnie), ale ja im nic złego nie robię.”
    Wiesz, no, wypadałoby założyć.
    Znaczy, prawdopodobnie jest tak, jak pisze Anuszka, że to gość przerażony babami z inicjatywą i sobie dopisuje resztę jakiś smętnym pierdololo o lęku przed przemocą.

    @vontrompka (dzień dobry)
    „ale jednak płcie różnią się dużo bardziej i głębiej niż tylko o cienką warstwę kulturowego lakieru”
    Rozwiniesz?

    Lubię to

  25. @Sergio de Arana
    A właśnie nie wiedziałem jak przetłumaczyć ‚benevolent sexism’, thx.

    @Szprota
    „Wiesz, no, wypadałoby założyć.”
    Ja też się przychylam do zdania Sergia – jak pisałem wyżej, jeśli facet (który tak myśli) nie robi nikomu krzywdy to jest to tylko szczęśliwy zbieg okoliczności. Nie ma mowy o pełnej konsensualności kiedy partnerka nie może powiedzieć „rżnij mnie”. Że akurat ma ochotę na to co on chce z nią robić może być tylko szczęśliwym przypadkiem. Wrogość wobec kobiecej inicjatywy, pogarda wobec uległości i przyznawanie sobie prawa do agresji? Ależ oczywiście: „one to lubią”, co innego miałby powiedzieć?

    Lubię to

  26. (tak, słucham, Szejnfeld stwierdza, że jest jednocześnie ojcem czworga dzieci i singlem, więc posmakował różności; „powinien pan związków jednopłciowych spróbować” – sugeruje Kwasniewski „hoho”, huczy Szejnfeld, „nie posuwajmy się za daleko”)

    Lubię to

  27. Kwaśniewski proponuje systemowe rozwiązanie sprawdzania ojcostwa, bo jest nierówność na starcie, kobieta wie, że jest matką, ojciec bez badań nie ma tej pewności; Szejnfeld ma jednak lepiej w głowie i kontrargumentuje, że związek (partnerski) musi opierać się na zaufaniu.

    Lubię to

  28. Słuchamy Kwaśniewskiego, żebyście Wy nie musieli.
    Słyszałem kiedyś jego rozmowę z jakąś prawniczką (sorry nie mają w archiwum żeby sprawdzić szczegóły) i tego typu wymiana zdań:
    – A co z dyskryminacją ojców w sądach?!
    – Nie ma dyskryminacji -> statystyki
    – No dobrze ale co z tą dyskryminacją ojców w sądach?
    – Ale nie są dyskryminowani
    – Ale jak są to jak żyć
    itd.

    Lubię to

  29. Szklany sufit, a jak powiedzieć szklany escalator?

    @Sergio de Arana
    Ja próbuję sobie wyobrazić jak DF drukuje wywiad pomiędzy dwoma kobietami, gdzie obydwie są zakompleksionymi na punkcie własnej seksualności, a jedna tak się wstydzi swoich pacjentów (leczy ich po filozofii oczywiście), że musi być anonimowa.
    Wtedy byłyby takie urocze teksty o:
    a) integracji serca z waginą,
    b) puszczalskich mężczyznach, którymi pogardza,
    c) złym dziadku, który jest winny tego, że musiała zaliczać facetów na ilość, a nie na jakość,
    d) że spełnieniem seksualnym jest jak mówi facetowi “na kolana i zrób mi minetę” oraz “łapię za włosy i o podłogę”.

    No i nie jestem w stanie sobie tego tekstu wyobrazić. Jakie są szanse, że DF puściłby ten tekst z zajawką “prawdziwa rozmowa o seksie z terapeutką”, a faceci by fapali nad tym jaki to piękny i mądry tekst.

    Wtedy Kwaśniewski by zrobił taki sam program jak teraz robi, tylko maglowałby ten tekst jako dowód męskiego uciemiężenia, a przerażeni słuchacze płakaliby w słuchawkę, że ginekokracja, upadek moralny i feministki zniszczyły rodzinę, a co bardziej optymistyczni zauważaliby że to nie koniec świata, bo jeszcze Azjatki znają swoje miejsce.

    Lubię to

  30. Trochę słucham jednym uchem. Z pamięci: „W tej przemocy domowej jest taki element sprowokowania, żeby być skrzywdzonym ostatecznie”, „że nawet jakby to było tylko muśnięcie”…

    W sensie, że kobiety prowokują przemoc żeby się zwolnić z odpowiedzialności za konflikt i móc się obrazić. Takie luźne przemyślenia a propos deklaracji samego Kwaśniewskiego że on woli się czuć skrzywdzony niż winny (w relacji z żoną czy może ogólnie w interpersonalnych).

    Lubię to

  31. @vontrompka
    „ale jednak płcie różnią się dużo bardziej i głębiej niż tylko o cienką warstwę kulturowego lakieru.”
    W sensie pierwszorzędowymi, drugorzędowymi i dość często trzeciorzędowymi cechami płciowymi?

    Lubię to

  32. Jejku, @Szpro, jestes dzielna, ze dalas rade.
    Wymieklam po pierwszej webstronniczce tego smetnego penisa z krwia w sercu, widze ze slusznie.
    Na mamuty biegajace po sawannie mam alergie, smutne projekcje prawicowcow rzucane na spolecznosc lowcow neolitycznych czy paleolitycznych bola mnie w mozg.
    Co do BDSM – nie uogolnialabym w zadna strone. To moze byc zarowno partnerski zwiazek z rpgiem w lozku, jak i zwiazek przemocowy bazujacy np. na dominacji psychicznej.
    Socjopaci sa w kazdej grupie.

    Lubię to

  33. @szprota, sanciasancia
    no hmm, różnice fizjologiczne i anatomiczne oznaczają nieco inne ryzyka po obu stronach i nieuchronnie prowadzą do wykształcenia innych wzorców zachowań, nie? ostatnio te ryzyka trochę się zmieniają, więc podążają za nimi wzorce, powoli, bo powoli, ale.
    „cienka warstwa kultury” nie wzięła się znikąd, kosmici jej nam nie objawili.

    Lubię to

  34. @Sergio de Arana
    e tam, tryb sawanna
    „biologia przed kulturą” nie oznacza zamiłowania do konserwatyzmu obyczajowego, a pewnie to chciałbyś mi przypisać. byt określa świadomość, towarzyszu.

    Lubię to

  35. Vontrompka@no hmm, różnice fizjologiczne i anatomiczne oznaczają nieco inne ryzyka po obu stronach i nieuchronnie prowadzą do wykształcenia innych wzorców zachowań, nie? ostatnio te ryzyka trochę się zmieniają, więc podążają za nimi wzorce, powoli, bo powoli, ale.
    “cienka warstwa kultury” nie wzięła się znikąd, kosmici jej nam nie objawili.

    No to nadal ogólniki, ja bym wolała jakiś konkret jednak.

    @Sergio: spasuj, plz

    Lubię to

  36. @Vontrompka: różnicami anatomicznymi możemy wyjaśnić co najwyżej powstawanie migreny lub choroby weneryczne. całą resztę szeroko pojętej kultury włącznie ze sposobami ekspresji agresji da się wyjaśnić bez odwoływania się do testosteronu, progesteronu i innych takich łatwych wytrychów tłumaczących nadużycia i nierówności społeczne.

    Lubię to

  37. napisałem, że różnice międzypłciowe nie dadzą się sprowadzić do usuwalnych nakładek kulturowych. rzucę tylko dwa hasła: ciąża, przewaga fizyczna mężczyzn. ciąża to tagi #lękprzedciążą, #9miesięcy, #macierzyństwo, #aborcja itp. przewaga fizyczna to ten osławiony #myśliwy, ale przede wszystkim #przemoc, kusząca, bo łatwa w użyciu, bo w zasięgu umięśnionej ręki.
    obyczaje są jedynie implementacją nagich realiów: kobieta przez tysiąclecia żyła w cieniu opresji brzucha i mężczyzny. jeśli to nie jest istotnym czynnikiem różnicującym, to już nie wiem, co jest. obie opresje oznaczają konieczność wyznaczenia skutecznych metod przetrwania (w jakim-takim komforcie), czyli sposobów zachowania. nie wiem, czy te tysiąclecia wygenerowały zmiany na poziomie doboru naturalnego (czyli: czy reakcja na opresje zinternalizowała się w genotypie), ale nawet jeśli nie, to taka stale działająca siła uformowała kulturę i obyczaj.

    jeśli wolicie nazywać to różnicami kulturowymi, to nie będę się kłócił (bo w sumie manifestują się poprzez kulturę), ale z pewnością nie są to różnice łatwo usuwalne (albo w ogóle usuwalne w skali widocznego horyzontu technologicznego).

    XX wiek dużo zmienił – biologię uzupełnił artefaktami: pigułką i kontrolą / penalizacją przemocy. na biologię zaczęto nakładać kaganiec. ale: 1) ciąża nadal jest doświadczeniem z gatunku grubych, dostępnym tylko jednej płci; 2) przemoc lubi chować się w cieniu i manipulacji, przez co trudno ją kontrolować.
    zmiana wyzwoliła reakcje – entuzjastyczną i konserwatywną. entuzjaści, tacy jak Wy, uważają, że zmiana już się dokonała i żądają adekwatnych zmian norm; konserwatyści się bronią, bo wiadomo. młyn norm miele powoli, choć nieuchronnie. ale żaden dominator nie ustępuje ze wstydu, a jedynie, jeśli się go przymusi; no, chyba że wstyd urośnie tak, że stanie się formą zinternalizowanego nacisku – to zadanie dla cywilizacjośmierciowców, żeby ten wstyd w nim wzbudzać. ale silniej oddziałują realia ekonomiczne, ale to są banały…

    nie jeżcie się, proszę. nie każdy, kto podkreśla biologiczne źródła zachowań, od razu lubi sawannę. wiem, że jesteście atakowani z prawej flanki prymitywnymi argumentami o podłożu biologicznym, ale mnie nawet w głowie nie postało, żeby bronić ancien regime’u. biologia przypomina o czymś nieusuwalnym i nieusuwalnie opresywnym, co irytuje każdego, kto chciałby wierzyć w moc sprawczą intelektu (zakładając, że ów jest od niej autonomiczny…). i jest głównym źródłem niesprawiedliwości – ale po tośmy zrobili cywilizację, żeby tę niesprawiedliwość korygować.

    piszę o „Was”, bo choć czuję sympatię i nawet chadzam na manify, to jednak kwestie genderowe są mi emocjonalnie odległe. za bardzo przygniata mnie istota ludzkiej, pozapłciowej, egzystencji :)

    Lubię to

  38. @vontrompka
    „jeśli wolicie nazywać to różnicami kulturowymi, to nie będę się kłócił (bo w sumie manifestują się poprzez kulturę), ale z pewnością nie są to różnice łatwo usuwalne (albo w ogóle usuwalne w skali widocznego horyzontu technologicznego).”

    kultura oblepia znaczeniami, interpretacjami to, co „biologiczne”; np. uznając, że ważny jest podział na „kobiety – ludzi, którzy mogą zajść w ciążę” i „mężczyzn – ludzi, którzy nie mogą” (który jest zresztą złudny i pełen pęknięć, ale o tym może innym razem).

    Lubię to

  39. Biologia przed kulturą? No to ciekawe, że szympansy zwyczajne i bonobo prezentują tak diametralnie różne wzorce zachowań (w skrócie – jeden tworzy społeczności patriarchalne, drugi matriarchalne), mimo że są tak blisko spokrewnione.
    Uważa się, że to właśnie warunki środowiskowe – życie w otoczeniu pozbawionym naturalnych wrogów, i de facto warunki „społeczne” – silne więzi między samicami, dzięki którym mogą odeprzeć każdy atak agresji ze strony samca, mimo iż dymorfizm płciowy jest u bonobo silniej zaznaczony, niż u ludzi, wytworzyły tak diametralne różnice.

    Lubię to

  40. @yzek
    „Ach, te aktywne kobiety z inicjatywą, narzekające, że mężczyźni się ich boją…”

    Bo mizoginia polega na baniu się kobiet. Powiedzieć o facecie „boi się kobiet z inicjatywą”, to od razu -10 do męskości że się czegokolwiek boi, a zwłaszcza kobiety, chyba dlatego to się tak przyjemnie mówi. Czy nie?

    Lubię to

  41. „za bardzo przygniata mnie istota ludzkiej, pozapłciowej, egzystencji :)”
    Hahaha, idealne zwieńczenie komcia o dramatycznych biologicznych różnicach między płciami, narzucających kobietom i mężczyznom kompletnie różne perspektywy.

    A co do notki: mogę tylko napisać „this, this, this!”.

    Lubię to

  42. Szproto, aluzja do bdsm całkiem słuszna, a dopowiem jeszcze, że porządna szkoła bdsm podkreśla capsem i boldem dwie najistotniejsze wytyczne- szacunek i zaufanie. Tymczasem przywołane przez Ciebie farmazony to raczej jakieś faktycznie, jaskiniowe porykiwania, nie mające nic wspólnego ani z jednym, ani z drugim. Tym bardziej żenuje porażający brak elementarnej wiedzy seksualnej i pana hmm… terapeuty. Wiedzy zaczerpniętej z pornosów i dowcipasów z budowy. Plus brak logiki, gdzie na hasło „zerżnij mnie” – czyli wyrażonego wprost pragnienia dominacji, odpowiedzią jest konsternacja. A zaraz potem otrzepanie się z pierwszego szoku i hajda na koń! Za włosy i o glebę. Bo mu się przypomniało, że ma być dominującym samcem. Lody o smaku śledzia z cebulą. Ble.
    Pozostałe moje uwagi wyczerpali przedmówcy. Pozdrawiam .

    Lubię to

  43. przprszm, że z opóźnieniem, ale.

    jeśli ciąża jest zdarzeniem kulturowym, to proszę bardzo, zgadzam się ze wszystkim.

    samice alfa istnieją, pewnie nawet licznie, ale _statystycznie_ mężczyźni są fizycznie silniejsi, a ostatnią instancją w każdej dyskusji, systemie prawnym, relacjach międzynarodowych itp. itd. była do całkiem niedawna siła fizyczna. a może i jest nadal, kto wie. jeśli takie coś (biologicznego) działa przez tysiąclecia, to zostawia ślad w kulturze, nespa?

    Lubię to

  44. Zawsze (czyli odkąd wpadł mi w ręce „Dziennik ciężarowca”) coś mi w tym kolesiu nie grało, ale jakoś nie miałem chwili, żeby się zastanowić, co. Teraz już wiem, mniej, więcej:-)

    Lubię to

  45. @vontrompka: Szatanie, kusisz:) Akurat pisze o tym licencjata. Wiesz, co mnie najbardziej zdziwilo? Plec biologiszna „sex” zostala „wynaleziona” dopiero po rewolucji farncuskiej. Wtedy wlasnie padla obowiazujaca koncepcja „gender”- juz nie grana rola spoleczna, a jednostka zaczela sie liczyc. I wtedy panowie, przestraszeni wyjsciem kobiet z kuchni i poczatkami kapitalizmu, wymyslili cos, co nazywamy dzis „rodzina”. Ciekawostka: w niemieckich Leksykonach slowo rodzina („Familie”) pojawia sie dopiero pod koniec 18 wieku.
    Dlaczego „rodzina” i plec biologiczna zostaly stworzone? (Btw. przedtem upierano sie przy teorii istnienia tylko jednej plci(!), meskiej, mimo sporych otkryc anatomicznych baroku. jak ktosie sa ciekawe polecam Thomasa Laqueur „Napisane na ciele”). Oto odpowiedzi w ordynarnym skrocie:
    – „Nowe mieszczanstwo”: urzednicy, absolwenci uniwersytetow i fabrykanci zyskuja na znaczeniu, przy czym ich miejsca pracy znajduja sie zazwyczaj poza domem, nie pracuja wiec juz razem z zonami
    – Rewolucja francuska przynosi idee czlowieka jako istoty z gory rozumnej, zdolnej do decydowania o wlasnym losie
    – Panowie boja sie wczesnego kapitalizmu i szukaja bezpiecznej przystanii i miejsca wolnego od stresu. —-> znajduja kobiety, ktore po obsypaniu zaletami (bardziej lagodna, piekna, czysta, z natury moralna, pobozna, znoszaca cierpienie, wyzbyta wlasnego ego, pozbawiona seksualnosci) mozna uzyc jako psychoterapeutki dbajace nieustannie o nastroj swoich mezow i dzieci. To, ze wykonuja jeszcze jakies prace domowe, maja starannie ukrywac.
    – Pojawia sie antropologia, bazujaca glownie na ideologii (19 wiek jest zabawny pod tym wzgledem: podczas gdy naukowcy klocili sie zawziecie przez cale 100 lat, czy kobietom orgazm potrzebny jest do zajscia w ciaze, filozof Gottlieb Fichte juz pod koniec 18 wieku zadecydowal, ze w lozku odczuwa tylko mezczyzna, zas Mauvillon zdecydowal, ze mezczyzna w kazdym razie odczuwa wiecej).

    ale _statystycznie_ mężczyźni są fizycznie silniejsi, a ostatnią instancją w każdej dyskusji, systemie prawnym, relacjach międzynarodowych itp. itd. była do całkiem niedawna siła fizyczna

    Moj przyklad bedzie ze sredniowiecza. Na ile Kazimierz Wielki potrzebowal swojego imponujacego wzrostu, by „zastac Polske drewniana i zostawic murowana?”. Na ile potrzebowala jej caryca Katarzyna do rozbiorow? Hobbes wyrazil sie mniej wiecej tak: w stanie natury kazdy musi sie obawiac kazdego. Silny i niepokonany w dzien mezczyzna musi liczyc sie z tym, ze w nocy zostanie uduszony poduszna przez slaba kobiete”.

    A ciaza? Przed wynalezieniem dwoch plci calkowicie do przyjecia byla koncepcja mezczyzny w ciazy: troche chlodniejszy „temperament” (patrz Galen) i mialby to samo wewnatrz, co ma teraz na zewnatrz. A kobiety w ciazy robily to samo, co zwykle. Az do wyksztalcenia „nowego mieszczanstwa” kobieta aktywnie przyczyniala sie do domowej gospodarki i nikt waznosci jej pracy nie kwestionowal. Zazwyczaj nie mogla sobie pozwolic na przerwe. W czasie ciazy kobieta robila to samo co przed ciaza.

    A teraz nie kuscie mnie wiecej, diably, szatany. Juz niedlugo musze tego licencjata oddac:/

    Lubię to

  46. bantus „Ten kto ma inicjatywę jest kimś, jest ok, ten kto się inicjatywie poddaje i jest bierny, jest dziwką (skrajna egzemplifikacja – piętnowanie ofiary gwałtu” – trafiony, zatopiony.

    To bardzo pierwotna koncepcja, i jak widać, nadal pociągająca. Najstarsza wersja tego wierzenia, czy też przekonania. jaką znam, to egipski mit o gwałcie Seta na Horusie, gdzie Horus, żeby nie być niegodnym boskiego tronu musi udowodnić coś wręcz przeciwnego – że to on zgwałcił Seta, a nie odwrotnie.

    Lubię to

  47. kobiety to trucizna i zarazem pasozyty, a to wszystko wobec płci drugiej, zyja po to by niszczyc tych co niespelniaja ich preferencji, dz1wki ktore mowia jak to sie bardzo cenią zeby zagarniac jak najwieksze korzysci nie mowie tu o 13tkach rowydrzonych ktore sa chetne na wszystko bo jeszcze niemaja dostepu do dorosłego zycia

    Lubię to

skomciaj mię

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s